Jest kilka tradycji które mówią o oczyszczeniu energetycznym przed pracą wróżebną to nie jest tylko kwestia skupienia. Kurz i brud fizyczny mogą być nośnikami cudzych energii - na budowie masz kontakt z wieloma ludźmi, z ziemią, z materiałami. To naprawdę może wpływać na czystość odczytu.
Dobra, rozumiem tę różnicę. Czyli kąpiel jako reset mentalny - tak, ma sens. Jako absolutny rytuałowy wymóg - niekoniecznie. Tak to interpretuję po tej wymianie. Dzięki Judytko, bo trochę się bałem że jak wrócę z budowy to w ogóle nie powinienem dotykać kart.
Trzygłowie,cieszę się że to powiedziałeś, bo to jest bardzo ludzkie podejście. Ja też na początku myślałam że jak nie mam wszystkiego idealnie - świeczek, ciszy godziny - to nie mogę nic robić. A potem ktoś mi powiedział że karty nie czekają na idealne warunki, tylko na szczerą intencję. I to zmieniło moje podejście zupełnie. 🙂
Szczerze? Trochę mi to wszystko brzmi jak racjonalizacja. Skoro warunki nie mają znaczenia, to po co w ogóle te rady o wyciszeniu, kąpieli, skupieniu? Albo mają znaczenie, albo nie. Nie można mówić jednocześnie że liczy się stan umysłu i że nie trzeba nic specjalnego robić.
To co Tamarka opisuje to chyba sedno pracy na przebaczeniu wogole. Bo jak pytasz o coś z przeszłości, o kogoś z kim miałeś trudna historię, to te dwie rzeczy - intuicja i strach - są ze sobą splecione. Jak w ogóle je rozdzielić przy takim pytaniu?
To mnie cofa do początku tego wątku. Bo ja nie wiem jeszcze jak dokładnie sformułować to pytanie. Chodzi mi o przebaczenie czemuś co wydarzyło się kilka lat temu, i nie wiem czy pytać "czy jestem gotowy przebaczyć" czy "co mi stoi na drodze do przebaczenia". To są chyba inne pytania?
ehh, różne pytania to różne rozkłady, to po pierwsze. Ale też - Trzygłowie, czy ty sam wiesz z czego wynika ta trudność? Pytam bo to też wpłynie na to jak ułożyć pytanie. Inne pytanie gdy nie możesz zapomnieć, inne gdy czujesz żal, inne gdy wciąż czujesz się skrzywdzony.
Zaraz, zaraz. Czy karty naprawdę nie mogą odpowiedzieć na pytanie o drugą osobę? Albo inaczej - skąd ta pewność? Bo słyszałam też interpretacje gdzie karty wyraźnie pokazywały co czuje lub myśli inna osoba. Więc to nie jest chyba takie oczywiste.
Właśnie tu jest serce tego tematu. Przebaczenie nie jest aktem wobec drugiej osoby. Jest aktem wobec siebie. Dlatego pytanie do rozkładu nie powinno brzmieć "czy tamta osoba zasługuje" ani "co tamta osoba powinna zrobić", tylko "co ja noszę i czy jestem gotowy to odłożyć". To kompletnie zmienia jak czytasz karty.
Mogę zapytać coś praktycznego? Trzygłów mówi o żalu i o tym że osoba nie przyznała się do błędu. Czy w takim razie w rozkładzie na przebaczenie powinno być osobne miejsce na to - na tę nieusuniętą niesprawiedliwość? Bo nie wiem czy można przebaczyć jeśli problem nie jest nazwany. 🙂
Ten układ trzech kart który Oleandra opisuje - to jest coś co mogę sam spróbować? Nie mam doświadczenia z własnym układaniem pytań do rozkładu, zawsze korzystałem z gotowych schematów. Czy do czegoś tak osobistego jak przebaczenie lepiej mieć kogoś kto czyta zewnętrznie?
To jest pytanie które sama sobie zadałam. Słyszałam że do spraw bardzo osobistych lepiej mieć kogoś z zewnątrz, bo wtedy nie wchodzisz własnymi emocjami w odczyt. Ale z drugiej strony - kto zna twoją historię lepiej niż ty sam?
Dość daleko ale nie do końca. To co czuję teraz to raczej tępy żal, nie ostry ból. Ale nie wiem czy to wystarczy żeby samemu się do tego zabrać. Trochę się boję że podczas rozkładu wróci to co myślałem że już minęło.
to co opisujesz - ten tępy żal zamiast ostrego bólu - to chyba dobry znak. Znaczy że jest trochę powietrza wokół tematu. Ale mam pytanie: czy boisz się że rozkład coś wywola, czy że pokaze coś czego nie chcesz wiedzieć?
Właśnie dlatego rozkład na przebaczenie jest inny niż rozkład prognostyczny. Nie pokazuje gdzie masz być - pokazuje gdzie jesteś. I to nie jest informacja której trzeba się bać, to jest punkt wyjścia. Trzygłowie, powiem ci tak - jeśli boisz się że karty pokażą że żal nadal jest żywy, to prawdopodobnie gdzieś sam już to wiesz.
To nie jest pytanie o zdecydowanie, to jest pytanie o konkretną osobę i konkretny moment. Trzygłów opisał tępy żal, powiedział że to kilka lat temu, powiedział że ma dystans ale niepełny. Oleandra, jak ty byś oceniła - to jest profil kogoś kto może spróbować sam?
Dorzucę tu coś praktycznego bo widzę że Trzygłów cały czas wraca do kwestii sformułowania pytania. Te trzy karty które Oleandra proponowała - co noszę, co mi to daje, co tracę trzymając to - to jest gotowa struktura. Nie trzeba nic wymyślać, tylko usiąść i potasować ze świadomością tego co się chce zbadać.
Muszę przyznać że ta pozycja "co mi to daje" naprawdę mnie zaskoczyła. Nigdy tak nie myślałam o przebaczeniu, że trzymanie się żalu może coś dawać. Trzygłów, co ty o tym myślisz? Czy masz poczucie że ten żal cię w czymś chroni?
To jest bardzo ważna rzecz którą właśnie powiedziałeś. I to jest dokładnie ten wątek który powinien wejść do rozkładu. Nie jako pytanie ogólne, ale jako konkretna pozycja - coś w rodzaju "czego się boję jeśli puszczę". To może być czwarta karta do tego układu Oleandry.
Mam jedno pytanie praktyczne bo tu coś mnie hamuje od początku tego wątku. Pracuję fizycznie, po robocie jestem po prostu brudny i zmęczony. Wiem że przy rytuałach jest kwestia czystości. Czy to znaczy że muszę zawsze czekać aż się umyję i odpocznę, czy można to jakoś obejść?
O, to jest coś o czym rzadko się tu mówi wprost. Czystość przy rozkładzie kart to przede wszystkim czystość intencji, nie fizyczna. Ale rozumiem skąd to pytanie - jak jesteś zmęczony i rozkojarzony po ciężkim dniu, to głowa nie jest w dobrym miejscu do takiej pracy.
Trzygłów, a ile masz zazwyczaj czasu spokojnie po pracy? Bo tu chyba nie chodzi o rytuał jako taki, tylko o to żeby mieć chwilę bez rozproszenia. Jeśli masz pół godziny ciszy to myślę że wystarczy, bez względu na to czy jesteś zmęczony.
Trzygłów, to co opisujesz brzmi naprawdę wykonalnie. Prysznic i kwadrans ciszy to absolutne minimum, które daje radę. Ale mam do ciebie jedno pytanie zanim przejdziesz do układania: czy już wiesz jak chcesz sformułować to pytanie o żal i cofanie swojej wersji wydarzeń? Bo to co powiedziałeś wcześniej było bardzo konkretne i chciałabym wiedzieć czy to już jest twoja pozycja do rozkładu, czy to było tylko myślenie na głos.
Chyba trochę jedno i drugie. Powiedziałem to trochę bez zastanowienia i dopiero jak to napisałem to zobaczyłem że to jest prawda. Że boję się że jak puszczę ten żal to jakby sam sobie cofam rację. Nie wiem jak to zamienić na pytanie do kart.
To jest akurat dość proste do przełożenia. "Co tracę jeśli przestanę trzymać swoją wersję tej historii" albo "przed czym chroni mnie przekonanie że miałem rację". Obie te wersje mówią o tym samym, tylko z różnych stron. Trzygłów, która z tych wersji bardziej do ciebie trafia?
oj, Zgadzam się z Domicela, ale właśnie ta subtelność jest trudna do utrzymania w głowie podczas rozkładu, szczególnie przy pierwszym razie. Trzygłów, jak czytasz kartę i widzisz coś co cię zaskoczy czy jesteś w stanie zostać przy pytaniu które zadałeś, czy raczej zaczniesz interpretować w kierunku który jest dla ciebie bezpieczniejszy?
To jest chyba najbardziej uczciwa rzecz jaką można powiedzieć przed rozkładem. Serio. Ja jak robiłam pierwszy raz na trudny temat to myślałam ze będę obiektywna i skończyłam na tym że interpretowałam wszystko tak żeby mi pasowało do tego co chciałam usłyszeć. Oleandra, czy jest jakiś sposób żeby się przed tym trochę zabezpieczyć?
