szczerze, Siódma szóstka w tym miesiącu w moich rozkładach i zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest jakiś znak. Chodzi mi o to, że szóstki kojarzą mi się z harmonią, równowagą, rodziną, ale ostatnio wyciągam je w kontekstach, które nijak się mają do spokoju. Pytałem o pracę, o pewną decyzję życiową i za każdym razem wyskakuje któraś szóstka. Mam wrażenie, że robię rzeczy z obowiązku, bo tak trzeba, a nie dlatego, że naprawdę tego chcę. Czy szóstki mogą tez pokazywać taki... przymus wewnętrzny? Że idziesz w coś, bo czujesz że powinieneś, a nie bo cię to pociąga?
no dobra, Szóstki w tarota to nie jest tak prosto jak "harmonia i koniec". Każda szóstka w każdej talii mówi trochę co innego, a to, co opisujesz, bardzo pasuje do Szóstki Pentakli albo Szóstki Mieczy. Która talia, jakie rozkłady? Bo zanim będę cokolwiek sugerować, potrzebuję wiedzieć więcej o kontekście.
Też mam pytanie bo czytam i od razu myślę o swoich rozkładach. Szóstka Kielichów to też chyba jest o tej nostalgii, o powrocie do przeszłości? Bo mi ta karta wychodzi jak pytam o relacje i zawsze myślałam, że to znaczy że coś wraca. Ale może to też może być o tym przymusie? Że wracasz do czegoś bo tak czujesz że musisz, a nie że chcesz?
Wtrącę się bo to interesujące. Mam doświadczenie z szóstkami i mogę powiedzieć, że dużo zależy od tego, co jest obok. Sama szóstka to jedno, ale jak wokół niej stoją karty napięcia, to obraz jest zupełnie inny niż gdy stoi przy Słońcu czy Gwieździe. Sprawdzałeś jakie karty pojawiają się w tych rozkładach razem z szóstkami?
Przepraszam że wejdę z boku, ale mam takie pytanie do bardziej doświadczonych. Jeśli Szóstka Mieczy mówi o przejściu, to jak odróżnić w rozkładzie czy to przejście jest czymś, co ktoś świadomie wybrał, a czymś, co mu się po prostu przydarza? Bo to chyba dość istotna różnica przy interpretacji? 😉
Czytam was i trochę się gubię. Znaczy, mam talie od kilku tygodni i myślałam, że szóstki to po prostu dobre karty bo są w polowie cyklu i symbolizuja balance. A tu wychodzi że to jest bardziej skomplikowane? Czy w tarocie w ogóle są "po prostu dobre" karty?
Właśnie, to co Jarzebinka mówi, to jest sedno. Czytałem różne opisy szóstek i wszędzie piszą o harmonii, wspólnocie, równowadze. Ale moje wewnętrzne odczucie przy tych rozkładach jest zupełnie inne. Jakby karty potwierdzały że idę w pewnym kierunku, ale nie mówią mi czy to mój wybór czy ślizgam się po torach. Czy to jest kwestia źle zadanego pytania?
To bardzo ważna obserwacja. Jak zadajesz pytanie zamknięte albo niesprecyzowane, karty dają ci obraz sytuacji, ale nie odpowiedź na pytanie, którego właściwie nie zadałeś. Jeśli pytałeś "jak będzie w pracy" zamiast "czy to jest coś, czego naprawdę chcę", to możesz dostać odpowiedź o trajektorii, nie o motywacji. Co dokładnie pytałeś przy tych rozkładach?
Bardzo mnie to interesuje bo sama zaczynam z tarotem i właśnie nie wiem jak formułować pytania. Czy jest jakaś zasada co do tego? Pytam tu trochę do wątku bo to chyba ważne dla interpretacji szóstek o których rozmawiacie.
Ja miałam podobną sytuację, Szóstka Mieczy kilka razy z rzędu przy pytaniach o związek. I za każdym razem interpretowałam ją jako "zmiana jest możliwa". Ale dopiero jak się zatrzymałam i naprawdę pomyślałam o pytaniu, to zrozumiałam że robiłam w tej relacji dużo rzeczy z poczucia obowiązku, a nie dlatego że tego pragnęłam. Karty to chyba widziały wcześniej niż ja.
Czytam tę rozmowę i wracam do tematu Szóstki jako okresu przejściowego. Mam wrażenie że szóstki w ogóle są często niedoceniane właśnie dlatego że przypisuje im się tę harmonię i spokój,a tymczasem w wielu układach to moment tuż przed czymś, nie samo "coś". Czy ktoś z was zauważył w swoich rozkładach, że szóstka poprzedzała jakiś wyraźny zwrot?
Właśnie mnie uderzyło coś w tym co napisal Spellbound,że szóstki to moment tuż przed czyms. Bo jak sobie przypomnę te rozkłady, to naprawdę nie czułem że jestem gdzieś, czułem że jestem między. I to było bardzo niekomfortowe. Czy to normalne przy tych kartach?
To poczucie bycia "między" to bardzo charakterystyczne dla Szóstki Mieczy. pytanie do ciebie, bo to ważne dla rozkładu: jak długo trwał ten stan kiedy robiłeś te pytania? Czy to było jedno konkretne zdarzenie czy ciągłe poczucie przez dłuższy czas?
Kilka miesięcy to już znaczące. I teraz mam pytanie do bardziej doświadczonych bo sama nie jestem pewna. Czy Szóstka Mieczy kilka razy z rzędu przy pytaniach o różne obszary życia może wskazywać na coś systemowego, nie tylko na konkretny problem? Bo to mnie zastanawia.
Właśnie, i wracając do sedna tematu, czy to harmonijne, czy przejściowe. Może te dwa opisy nie wykluczają się? Może harmonia szóstek jest właśnie tą chwilą równowagi w środku ruchu, nie stanem docelowym? I to by tłumaczyło dlaczego czuje się to tak niekomfortowo.
Przepraszam że wejdę z głupim pytaniem, ale jak słyszę że karta "widzi możliwość ale nie decyzję", to kto właściwie podejmuje tę decyzję? Bo to brzmi jakby karty były świadome. czy to metafora czy tak to dosłownie działa?
Wracając do tego co powiedział Pochwist, ta kwestia "robię bo powinienem, nie bo chcę", czy to jest coś, co można zapytać w rozkładzie bezpośrednio? Jak sformułować pytanie żeby karty odpowiedziały na taki wewnętrzny stan, a nie na zewnętrzne okoliczności?
Czytam tę rozmowę i mam jedno sceptyczne pytanie. Czy nie jest tak że takie pytania jak "co mnie napędza" są na tyle ogólne, że każda karta da się do nich dopasować? Trochę jak horoskopy, gdzie można wyczytać wszystko i nic.
Właśnie i u mnie ta spójność była uderzająca. Nie jeden rozkład, kilka, i wszędzie podobna narracja. to mnie skłoniło do myślenia że coś w tym jest, nawet jeśli do końca nie wiem jak to działa mechanizmem.
A czy ktoś mial tak że Szostka Mieczy pojawiała się przy pytaniach kiedy tak naprawdę nie wiedział co zapytać? Bo zastanawiam się czy ta karta nie pojawia się właśnie wtedy gdy jesteśmy sami zagubieni, nie tylko sytuacja jest niejasna.
To co mówi Oliwierka mnie uderza,bo chyba właśnie w tym byłem. Robiłem rozkłady, dostawałem karty, które pasowały do mojego stanu, ale nie dawały wyjścia. I teraz sie zastanawiam czy problem leżał w pytaniu, czy w tym że w ogóle robiłem te rozkłady za czesto. Czy jest jakiś limit zdrowej częstotliwości?
To pytanie o częstotliwość jest naprawdę ważne. Sama przez jakiś czas robiłam rozkłady codziennie i po jakimś czasie miałam wrażenie,że karty zamiast pomagać, nakręcały. Każda karta stawała się powodem do nowego pytania.
A jak w ogóle wygląda zdrowe podejście do częstotliwości? Nie mam odniesienia, bo dopiero zaczynam. Raz w tygodniu, raz w miesiącu? Czy to zależy od rozkładu?
Właśnie, to jest sedno. Zmiana wewnętrzna to przecież często więcej niż zmiana zewnętrzna. A Szóstka Mieczy, wracając do tematu, jest chyba dokładnie o tym przejściu wewnętrznym, nie o tym że życie się zmienia, ale o tym że ty się zmieniasz w relacji do życia.
Szóstka Mieczy to też numerologicznie szóstka, czyli energia równowagi i odpowiedzialności. W połączeniu z żywiołem powietrza daje coś w rodzaju racjonalnego pogodzenia się z sytuacją. Może właśnie dlatego czuć ją jako przejściową, bo sześć to harmonia w drodze, nie harmonia jako cel. 😉
wiesz co, Waite rzeczywiście sotsował korespondencje, ale z astrologią, nie z numerologią jako samodzielnym systemem. To nie to samo. Nie mówię, że takie połączenia nie mogą być płodne, ale w interpretacji konkretnego rozkładu lepiej trzymać się jednego systemu, żeby nie zatrzeć tego, co karta mówi sama.
A wracając do tego co pisał Kobalt o szukaniu innej odpowiedzi, bo to mnie dotyczy bezpośrednio. Robiłem te rozkłady wielokrotnie i teraz myślę, że nie chciałem wglądu, chciałem żeby karty powiedziały mi, że to, co robię, jest dobre. Że powinienem to robić. Jakby szukałem zgody, nie odpowiedzi.
