no nie wiem, chciałem zapytać o rozkłady na przebaczenie i rozliczenie z przeszłością, bo planuję zrobić coś takiego dla siebie. Mam kilka spraw do przepracowania z dawnym znajomym i chciałbym zobaczyć przez karty, co tak naprawdę blokuje. Tylko nie wiem jak układać pytania. Czy lepiej pytać wprost "co mi przeszkadza wybaczyć" czy bardziej "co ta sytuacja mi przyniosła"? Bo czytałem że pytania negatywne dają cięższe karty i mogą zniekształcić odczyt. Jest tu ktoś kto robił taki rozkład konkretnie pod przebaczenie?
Pytanie o to "co mi przeszkadza wybaczyć" nie jest złe samo w sobie, ale rozumiem o co ci chodzi. Karty nie kłamią, ale pytanie ustawia kontekst odczytu. Ja zazwyczaj buduję taki rozkład wokół trzech osi: co czuję teraz, co napędza ten ból, i co mogę puścić. Trzy pozycje, proste. Nie ma sensu na start robić keltyjskiego krzyża, bo się w tym zgubisz zanim zaczniesz. Masz jakiś konkretny rozkład który rozważasz czy szukasz czegoś od zera?
To jest dobre pytanie i chyba ważniejsze niż się wydaje. Moim zdaniem czystość fizyczna i energetyczna to dwie różne sprawy, ale prysznic naprawdę pomaga. Woda sama w sobie działa oczyszczająco, nie tylko symbolicznie. Ja jak wracam zmęczony i nie mam siły na rytuał, to prysznic plus kilka minut ciszy wystarczy żeby wejść w inny stan. Nie musisz zapalać kadzidła ani nic takiego. Pytanie do ciebie: czy robisz to sam sobie, czy prosisz kogoś o odczyt?
To że masz dwie strony tej sprawy to akurat dobrze, bo możesz z tego zrobić dwa oddzielne mini-rozkłady albo jeden większy z wyraźnie rozdzielonymi sekcjami. Ale szczerze? Na początek polecam jedno pytanie, jedno sedno. Bo jak zaczniesz jednocześnie ciągnąć "co ja zrobiłem" i "co on mi zrobił", to karty zaczną wchodzić w dialog ze sobą i możesz wyjść z odczytu bardziej zdezorientowany niż przed nim. Co jest teraz pilniejsze dla ciebie, ta twoja strona czy jego?
Ja też kiedyś robiłam coś podobnego i to co mówi Cecylka ma sens, sama się na tym przejechałam. Zrobiłam jeden wielki rozkład na całą relację i nie wiedziałam potem co dotyczy czego. Ale mam pytanko do ciebie, Trzygłowie, bo z tego co piszesz to brzmi jakbyś miał dużo emocji przy tej sprawie. Czy jak rozkładasz karty w takim stanie, to w ogóle jesteś w stanie spokojnie patrzeć na wynik, czy od razu interpretujesz wszystko w jedną stronę?
Neutralność pytania to jedno, ale neutralność pytającego to drugie i nie da się jej osiągnąć samym sformułowaniem. Powiem wprost: jeśli boisz się wyniku, to jest sygnał że możesz nie być gotowy na ten rozkład teraz. Nie mówię żebyś czekał latami, ale warto się zastanowić czy robisz to żeby zobaczyć co jest, czy żeby dostać potwierdzenie jakiegoś scenariusza który już masz w głowie. Jak to rozróżnić u siebie?
oj, czytam tę rozmowę i mam wrażenie że wątek czystości przed rozkładem jest tu trochę niedopowiedziany. Pracujesz na budowie, wracasz brudny, to jasne. Ale czystość energetyczna to nie jest kwestia kurzu na rękach. To raczej pytanie czy wchodzisz w rozkład z głową pełną hałasu z pracy, kłótni, stresu dnia. Sam prysznic nie wyczyści ci tego. Czy masz jakiś sposób żeby w ogóle wychodzić z trybu budowy przed taką pracą?
Ja mam inne podejście do tych pytań na przebaczenie i chciałam się podzielić, bo wydaje mi się że za bardzo skupiacie się na stronie technicznej a pomijanie jednej rzeczy. Czy pytania w rozkładzie na przebaczenie powinny dotyczyć tej drugiej osoby w ogóle, czy tylko siebie? Bo mi się wydaje że jeśli pytasz "co mi przeszkadza wybaczyć", to już zakładasz że chcesz wybaczyć, a nie zawsze tak jest na początku procesu.
Ja jestem pod wrażeniem tej rozmowy, naprawdę. Tyle się tu uczę. Ale mam głupie pytanie, moze oczywiste dla was: czy do rozkładu na przebaczenie używa się jakiegoś konkretnego zestawu kart czy każda talia jest dobra? Zastanawiam się czy np. talie z mroczną symboliką nie wyciągają za dużo negatywnych kart przy tak emocjonalnym temacie.
Rider-Waite to bardzo dobry wybór do takiej pracy właśnie dlatego że obrazki są czytelne i nie trzeba się domyślać co karta może znaczyć wizualnie. Do tematu przebaczenia i przeszłości to spokojnie wystarczy. Wróćmy jeszcze do konstrukcji rozkładu, bo padło tu kilka pomysłów i chciałam zapytać: Trzygłów, czy zależy ci na tym żeby rozkład miał jakąś pozycję dotyczącą tego co możesz teraz zrobić, czy interesuje cię głównie zrozumienie co się stało?
Wróćmy więc do rozkładu, bo Dadzbog zadał ważne pytanie o talię i trochę zeszliśmy. Rider-Waite spokojnie wystarczy, zresztą to chyba najlepiej opisana talia jeśli chodzi o literatury i komentarze, więc jak utkniesz na jakiejś karcie to zawsze znajdziesz punkt odniesienia. Ale wracając do konstrukcji pytań - chciałam zaproponować konkretny schemat, bo dużo tu teorii a mało praktyki. Trzy pozycje: co we mnie trzyma tę sprawę, co we mnie chce puścić, co stoi między tymi dwoma stanami. To minimum które daje realny obraz bez zagłębiania się w drugą osobę.
Ten schemat Cecylki jest czytelny, to rozumiem. Ale mam wątpliwość przy tej pierwszej pozycji - "co we mnie trzyma tę sprawę". Czy to pytanie zakłada że to ja jestem problemem? Bo trochę tak to brzmi i nie wiem czy to uczciwe wobec całej sytuacji.
Nie zakłada że jesteś problemem, zakłada że pracujesz nad sobą. To jest sedno rozkładu na przebaczenie. Nie pytasz kto zawinił, pytasz co w tobie utrzymuje ten ciężar. To nie jest oskarżenie, to po prostu zmiana perspektywy z "co się stało" na "co z tym dalej robić". :/
Dobrze rozumiesz. I właśnie dlatego format pytania "co we mnie" jest lepszy niż "co się stało między nami", bo to drugie ciągnie rozkład w stronę narracji a nie wglądu. Mam pytanie do Cecylki - czy ten trójpozycyjny schemat który zaproponowałaś stosujesz z jakąś konkretną kolejnością wyciągania kart, czy bez znaczenia?
Ojej, to jest ważna uwaga bo ja właśnie tak robiłem - wyciągałem karty i potem dopasowywałem pytanie do tego co widziałem. I teraz rozumiem czemu mi to nie wychodziło. Ale powiedźcie mi, jak już mam te trzy karty z tego schematu Cecylki, to jak długo powinienem na nie patrzeć? Bo zawsze zaczynam od razu szukać w książce znaczeń i może to błąd?
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie może trochę z boku, ale chyba ważne: mówicie o przebaczeniu, ale komu? Sobie czy tej drugiej osobie? Bo to chyba zmienia całą konstrukcję rozkładu.
No wlasnie to jest skomplikowane. Chodzi o obie strony chyba. Jest ktoś kto zrobił mi coś złego, ale jest też coś w tej sytuacji co sam zawiniłem. Więc moze to jest w ogóle dwa oddzielne pytania?
wiesz co, To są dwa oddzielne pytania i dobrze że to widzisz. rozkład na przebaczenie komuś innemu i rozkład na przebaczenie sobie mają inną dynamikę. Ja bym nawet radziła nie robić ich tego samego wieczoru, bo mieszają się energie tych odczytów i trudno je potem rozdzielić w głowie.
Siedzę i czytam ten wątek od jakiegoś czasu i nie mogłam nie napisać, bo to co mówi Oleandra jest dokładnie tym co czytałam u kilku różnych autorów piszących o rozkładach terapeutycznych. Fokus pytającego to połowa rozkładu. Drugie pytanie do Trzygłowa - czy ty w ogóle wiesz już od czego chcesz zacząć, od przebaczenia sobie czy tej drugiej osobie?
Spróbuj zamiast "co mi zrobiła ta osoba" albo "czy miała rację" zapytać: "co ta sytuacja zrobiła ze mną i co mi zostało". Przenosisz pytanie z osoby na doświadczenie. To subtelna różnica ale w praktyce rozkład zaczyna mówić o tobie, nie o niej.
To co Jemiolka napisała o przeniesieniu pytania z osoby na doświadczenie - to chyba najważniejsza rzecz w tym wątku do tej pory. Ja tego nie rozumiałem kiedy zaczynałem i teraz widzę gdzie popełniałem błąd. Dziękuję bardzo za to wyjaśnienie, serio.
Akurat u mnie ta osoba jest dalej, nie widuję jej. Więc moze mam ułatwione zadanie w tym sensie. Ale Filomena pyta o coś ważnego - co jeśli ta bliskość fizyczna miesza cały rozkład?
Bliskość fizyczna miesza, ale nie uniemożliwia. pytanie pozostaje tym samym pytaniem. Zmienia się natomiast to ile spokoju masz przed rozkładem i w trakcie, bo jeśli widziałaś tę osobę rano, to emocje są świeże. Dlatego niektórzy rekomendują chwilę wyciszenia przed - nie z powodów rytulanych, tylko czysto praktycznych. Żeby umysł nie był w trybie reakcji.
To ma związek z moją sytuacją przy okazji. Ja pracuję na budowie i wracam do domu zmęczony i brudny. Słyszałem że do rozkładów i w ogóle do takich prac potrzebna jest czystość, rytualne mycie i tak dalej. Czy to znaczy że powinienem się najpierw wykąpać, odczekać i dopiero wtedy siadać do kart? Bo to trochę komplikuje wieczory. 🙂
no dobra, to wazna kwestia i cieszę się że ją poruszasz, bo dużo ludzi o tym nie mowi wprost. Kąpiel przed rozkładem nie jest wymogiem absolutnym, ale ma sens jeśli traktujesz ją jako granicę między dniem pracy a przestrzenią skupienia. Nie chodzi o czystość fizyczną jako warunek kart. Chodzi o to że twoje ciało i umysł sygnalizują sobie nawzajem: teraz przechodzimy w inny tryb.
Potwierdzam to co Oleandra mówi. Sam pracowałem przez jakiś czas w trybie zmianowym i nauczylem się że krotki prysznic plus herbata to był dla mnie reset. Nie dlatego że ktoś kazał, ale dlatego że czułem różnicę. Po twardym dniu fizycznym głowa jest inaczej nakręcona i ciężej wejść w skupienie.
A czy jest jakaś tradycja która mówi że kurz z budowy dosłownie zakłóca odczyt? Pytam bo słyszałam różne rzeczy i nie wiem czy to ma głębsze uzasadnienie czy to raczej kwestia osobistej higieny skupienia tak jak mówi Oleandra. 😀
