Mam wrażenie że ten rozkład jest zaskakująco spójny. Gwiazda nad głową jako potencjał i nadzieja, Piątka Mieczy w korzeniach jako rana, i Rycerz Kielichów który stoi pośrodku i blokuje. Jakby talent był, nadzieja jest, ale coś starego nie pozwala ruszyć. A Dwójka Różdżek jako wynik - to jest karta wyboru, prawda?
Dwójka Różdżek to karta planowania i wyboru drogi - stoisz z glob em w ręku i patrzysz w horyzont. W kontekście tego całego rozkładu to wygląda jak sygnał, że decyzja o wyjściu z twórczością na zewnątrz leży po twojej stronie. Karty pokazują drogę, ale nie idą za ciebie.
Jak odwróciłam tę Dwójkę, to miałam takie uczucie jakby ktoś powiedział: decyzja należy do ciebie i tylko do ciebie. Ani radosne ani smutne. Po prostu... neutralne stwierdzenie faktu. Nie wiem czy to dobrze czy źle.
To neutralne poczucie przy Dwójce Różdżek jest moim zdaniem bardzo adekwatne do tej karty. Ona nie obiecuje nic, nie straszy - ona po prostu pokazuje punkt wyboru. I w kontekście tego co wyznałaś wcześniej o pisaniu do szuflady i malowaniu - brzmi to jak dość uczciwe podsumowanie twojej sytuacji.
Przepraszam że się wtrącę z głupim pytaniem, ale ta Gwiazda nad pozycją rdzenia - to znaczy że jest nad blokadą? Że jest wyżej niż Rycerz? Bo jak tak to rozumiem to jakby nadzieja jest ponad tym co blokuje?
Wracając do Piątki Mieczy w korzeniach - Tajemniczka, czy jest jakieś konkretne zdarzenie z przeszłości, które kojarzy ci się z porzuceniem czegoś twórczego? Nie musisz tego tutaj opisywać, ale warto żebyś sama sprawdziła czy ta karta pasuje z czymś konkretnym, bo to może być właśnie ta zablokowana energia o której mówi Rycerz.
To jest chyba jedna z tych chwil gdzie rozkład robi swoje. Nie musi to być przyjemne, ale Piątka Mieczy w korzeniach plus Rycerz Kielichów jako blokada - ten układ sporo mówi. I może właśnie o to chodziło z tym pytaniem o grafikę na początku wątku - żeby nie patrzeć na to co karta pokazuje.
I właśnie dlatego się wahałam czy w ogóle pytać o ten rozkład publicznie. Bo wiedziałam, że karty mogą coś wyciągnąć, tylko nie wiedziałam co. A teraz siedzę z tą Piątką Mieczy i zastanawiam się czy to nie jest właśnie odpowiedź na moje pierwotne pytanie - czemu te talenty są ukryte. Może sama je zakopałam.
To jest bardzo ważna obserwacja. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem - mówisz że zakopałaś talent, czy że zakopałaś dostęp do niego? Bo to dwie różne rzeczy i Piątka Mieczy mówi raczej o tej drugiej wersji.
Cały czas myślę o tym Rycerzu Kielichów na pozycji krzyża. Słuchajcie, bo mam inną interpretację niż większość tutaj. Rycerz Kielichów to nie zawsze blokada zewnętrzna - to może być Tajemniczka sama w sobie. Część jej, która jest skupiona na uczuciach i wyobrażeniach o twórczości, zamiast po prostu tworzyć. Taka romantyczna wizja siebie jako artystki, która paradoksalnie blokuje samo tworzenie.
Ale chwila, bo się gubię. Wcześniej mówiło się że Rycerz Kielichów blokuje ekspresję emocji, a teraz że blokuje działanie przez nadmiar emocji i marzeń? To są chyba sprzeczne interpretacje?
To co opisujecie z tym Rycerzem bardzo mi przypomina coś z numerologii - kiedy ktoś ma mocną cyfrę twórczą w swoim układzie, ale nie ma silnej cyfry realizacji, to właśnie tak wygląda: talent w środku, brak wyjścia na zewnątrz. Tajemniczka, czy wiesz co masz w ścieżce życia? Bo to mogłoby dopełnić obraz z kart.
czwórka to budowanie, solidność, praca w długim horyzoncie. I Siedem Pentakli jako rdzeń rozkładu idealnie z tym współgra - to jest karta czwórkowej energii w tarocie. Ale czwórka może też blokować ekspresję bo wszystko musi być dopracowane, pewne, zanim wyjdzie na zewnątrz. Rozumiesz co mam na myśli?
Zaraz, czyli te karty i numerologia mogą razem coś znaczyć? Myślałam że to są oddzielne systemy. Naprawdę można je mieszać?
Wróćmy do tej Dwójki Różdżek na końcu, bo mi się wydaje że nikt nie powiedział jeszcze jednej rzeczy. Ta karta to jest Aries, ogień, inicjatywa - i stoi jako wynik całego rozkładu. Jakby karty mówiły: wszystko co tu widzimy to jest tło, a wyjście z tego jest poprzez działanie, nie przez analizowanie.
Siedzę i czytam tę dyskusję i mam wrażenie że każdy z was widzi inny kawałek tej samej całości. Faddi mówi o Rycerzu jako mnie samej. Mimoza wiąże to z numerologią. Boruta wraca do Piątki Mieczy. Seid patrzy na strukturę. I żaden z was się nie myli - wszystko to jakoś pasuje. To jest dziwne uczucie.
Właśnie o to mi chodzi w tarocie i nigdy tego wcześniej tak nie rozumiałam - że te karty nie dają jednej odpowiedzi, tylko otwierają kilka drzwi naraz. Ale Tajemniczka, to cię nie przytłacza? Że jest tyle warstw w jednym rozkładzie?
I jeszcze jedno, bo wróciłam do początku wątku - to pytanie o własne rysunki zamiast kart. Po tym całym rozkładzie i tym co wyszło - czy nadal myślisz o robieniu własnych kart, czy to jakoś zmieniło twoje podejście do tematu?
Przytłacza? Trochę tak, Filomeno. Ale to jest takie przytłoczenie które... nie paraliżuje. Jakby ktoś otworzył kilka okien naraz i wiatr jest za duży, ale powietrze jest świeże. Chyba o to chodzi z tym tarotem, tak? Nie o to żeby dostać jedną konkretną odpowiedź.
to jest pięknie powiedziane. I trochę mi pomogło, bo ja wciąż szukam tej jednej odpowiedzi kiedy rozkładam karty i potem jestem sfrustrowana. Może źle do tego podchodzę?
A wracając do pytania Wiolki - Tajemniczka, to mnie też ciekawi. Cały ten rozkład pokazał tyle warstw twórczości, tyle napięcia między wizją a realizacją. I to jest właśnie moment żeby zapytać: czy własnoręcznie robione karty to dla ciebie projekt twórczy czy poszukiwanie nowego języka do wróżb?
To co Tajemniczka mówi o 'swoim języku' kart jest dla mnie kluczowe. Bo jeśli własne rysunki mają zastąpić symbole to jedno, ale jeśli mają uzupełnić interpretację, dodać jej coś osobistego - to jest zupełnie inna sprawa. I wcale nie musi to zaburzać energii.
To jest akurat pytanie które mnie zawsze zastanawia przy własnoręcznych taliach. Bo tarot ma swoją tradycję, swoje archetypy, które przez wieki ktoś pracował. Czy jeden rysunek może po prostu zastąpić tę warstwę?
Seid ma rację. Poza tym - co to właściwie znaczy że karta 'działa'? Czy to symbol na kartonie robi robotę, czy to co ty wkładasz w interpretację? Zawsze miałam wrażenie że karta jest tylko punktem wyjścia.
Ale jeśli karta jest tylko punktem wyjścia to po co w ogóle używać gotowych kart? Można by się po prostu skupiać na przypadkowych obrazach. Nie rozumiem gdzie jest granica między tarotem a zwykłym skojarzeniem.
To jest pytanie o ontologię wróżbiarstwa i mogłabym pisać godzinami, ale krótko: moim zdaniem energia nie jest w kartonie, jest w systemie skojarzeń i w intencji. Dlatego własne rysunki Tajemniczki mogłyby działać - jeśli ona sama zbuduje z nimi relację.
Słucham was i mam wrażenie że sami się dopiero teraz dochodzimy do odpowiedzi na moje pierwsze pytanie z tego wątku. Czy własne rysunki zaburzają energię talii - i wychodzi na to że odpowiedź brzmi: zależy od czego ta energia pochodzi.
