Mam takie pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Czy w ogóle ma sens pytać karty o wypadki drogowe albo o bezpieczeństwo w podróży? Chodzi mi o to, że planuję dłuższą trasę przez góry i jakoś nie mogę się uspokoić. Robiłam wcześniej rozkłady dotyczące podróży, ale zawsze pytałam raczej o to, jak coś wypadnie, a nie czy w ogóle będę bezpieczna. Nie wiem, czy to dobry kierunek, czy karty w ogóle tak działają. Ktoś próbował?
Ja kiedyś robiłam rozkład przed wakacjama i wyciagnęłam Wieżę odwróconą. Byłam wtedy przerażona, bo myślałam ze to przepowiednia wypadku. Nic się nie stało, ale przez całą drogę byłam strasznie spięta. Teraz nie wiem czy to w ogóle dobrze że pytałam, bo stres był większy niż pożytek. Jak ty to widzisz z tym pytaniem o bezpieczeństwo, bo mnie to też zastanawia?
Pytanie jest szersze niż się wydaje. Karty nie przepowiadają wypadków jak wyrocznia, one pokazują energię i nastawienie wokół sytuacji. Jeśli ciągnie Wieżę przed podróżą, to niekoniecznie znaczy 'coś się stanie', raczej może wskazywać na nieoczekiwane zmiany, napięcie, potrzebę szczególnej uważności. Ale mam pytanie do Inkantacji - w jakim rozkładzie to ciągnęłaś? Bo kontekst pozycji ma tu ogromne znaczenie.
Jedna karta to trochę jak patrzenie przez dziurkę od klucza. Co do samego tematu - są tradycje, w których karty używa się właśnie do oceny ryzyka przed drogą. Ale pytam się, czy to w ogóle o bezpieczeństwo fizyczne chodzi, czy może o coś głębszego? Bo mam wrażenie, że kiedy ktoś bardzo boi się drogi, to karty tylko wzmacniają ten lęk, niezależnie od tego, co wyjdzie.
Zaraz zaraz, ale czy karty tarot w ogóle nadają się do przewidywania konkretnych zdarzeń? Myślałem, że to bardziej taka psychologiczna sprawa, że czytasz karty i sam dochodzisz do wniosków. Czy ktoś naprawdę wierzy, że Wieża może przepowiedzieć wypadek samochodowy?
Mnie bardziej zastanawia coś innego. Parę lat temu przed długą trasą miałem dziwny sen, przez co nie pojechałem. Okazało się później, że na tej drodze był poważny karambol. Czy karty mogą działać podobnie jak takie sny, jako ostrzeżenia? Pytam serio, bo nie wiem, jak to traktować.
Wracając do pytania z tematu - ja robiłem kiedyś rozkład celtycki krzyż przed decyzją o zmianie pracy, bo ta praca wiązała się z częstymi wyjazdami. I to, co wyszło w pozycji 'wpływ zewnętrzny', mocno na mnie zadziałało. Nie tyle przepowiedziało wypadek, co pokazało, że powinienem wziąć pod uwagę zmęczenie i stres. Może warto pytać nie 'czy będę bezpieczny', ale 'co powinienem uwzględnić w tej podróży'?
Mniej więcej tak: 'Co powinienem wiedzieć, wchodząc w ten nowy rozdział?' Nie pytałem wprost o bezpieczeństwo. Dzięki temu interpretacja była bardziej otwarta i dużo mniej stresująca. No i nie byłem potem spięty przez całą drogę, jak Inkantacja.
Ale czy karty w ogóle można pytać o przyszłość zbiorową, nie tylko o siebie? Bo wątek wspomina o prognozowaniu zmian w społeczeństwie, chyba ze dobrze czytam. To by było coś dużo trudniejszego chyba? Nie wiem jak można zapytać karte 'czy bedzie bezpiecznie na drogach w kraju' albo coś takiego haha
Trochę zgubiłam wątek, przepraszam. Czy dobrze rozumiem, że mamy dwa pytania naraz: jedno czy wróżyć o własnym bezpieczeństwie w podróży, a drugie czy karty mogą pokazywać coś szerszego, np. zagrożenia na drogach w ogóle? Bo to chyba dość różne rzeczy.
Ja czytam ten temat i myślę, że samo pytanie 'czy będę bezpieczna' jest trochę pułapką. Bo jeśli wyjdzie dobra karta, to się uspokoisz i może przestaniesz być uważna. A jeśli wyjdzie zła, to jedziesz przestraszona. W obu przypadkach karta wpływa na jazdę. Chyba.
Ale ja mam jeszcze jedno pytanie, bo to mnie naprawdę drażni od jakiegoś czasu. Co zrobić kiedy wyciągnęłaś kartę i nie wiesz czy ją dobrze interpretujesz? Mam na myśli: wróciłam do tej Wieży z tamtej podróży i czytałam różne interpretacje, jedni mówią 'katastrofa', inni 'nagła zmiana na lepsze'. Jak mam wiedzieć, która interpretacja pasuje do mojej sytuacji?
Więc wróciłam do tej Wieży i dalej nie wiem co z nią zrobić. Jedni mówią katastrofa, inni mówią nagła zmiana, jeszcze inni że to oczyszczenie. Jak mam wiedzieć która interpretacja pasuje do pytania o drogę? Czy kontekst pytania w ogóle zmienia znaczenie karty?
Dokładnie to miałem na myśli, kiedy pisałem wcześniej o mechanizmie działania kart. One wyzwalają coś, co już jest w środku. Pytanie Inkantacji jest ważne dla całego wątku, bo jeśli karty przy pytaniu o drogę przede wszystkim uruchamiają lęk, to może problem nie leży w interpretacji Wieży, tylko w samym pytaniu.
Ale chwila, bo to co mówi Arbogi brzmi jakby karta nie mówiła nic o drodze, tylko o tobie samej w danym momencie. To znaczy, że jak jesteś spokojna, to wyjdzie dobra karta, a jak się boisz, to zła? Czyli wynik zależy od nastroju a nie od tego co czeka na drodze?
Wracając do pytania z tytułu wątku, bo trochę odbiegamy. Ja zaczęłam ten temat, bo przed wyjazdem do rodziny naprawdę się zastanawiałam czy rozłożyć karty. Nie rozłożyłam, pojechałam i wróciłam bez problemu. Ale mam teraz pytanie do całej grupy: czy gdybym rozłożyła i wyszło coś złego, to myślicie, że bym nie pojechała? Albo inaczej - czy wy kiedyś nie pojechaliście gdzieś przez karty?
Ja przez sen nie pojechałem, jak pisałem wcześniej. Ale przez karty? Nigdy nie robiłem rozkładu przed drogą. Teraz zastanawiam się, czy powinienem był. Karinka, a co sprawiło, że tym razem się wahałaś? Czy coś cię niepokoiło niezależnie od kart?
To, co opisujesz jako czujność, jest bardzo ważne i myślę, że warto to oddzielić od kart. Czasem ciało i intuicja wysyłają sygnały niezależnie od żadnych narzędzi. Karty mogłyby co najwyżej pomóc ci tę czujność nazwać albo przeanalizować. Ale czy zmieniłyby decyzję o jeździe? Tego nie wiem. Zależy, jak mocno im ufasz.
Ale czy to nie jest trochę tak, że sami sobie ograniczamy pytanie, żeby dostać odpowiedź, którą możemy przyjąć bez stresu? Nie mówię, że to złe, tylko że zastanawiam się, czy to nie jest trochę... nieco zbyt wygodne?
A ja mam inne pytanko, bo może jestem za mało zaawansowana zeby zrozumiec. Jak ktos robi rozkład na przykladd keltycki krzyż i pyta o bezpieczństwo - to która pozycja w tym rozkładzie jest najważniejsza? Ta środkowa? Bo chyba każda pozycja coś innego mówi nie?
O, właśnie tego mi brakowało kiedy cignełam jedną karte. Nie miałam kontekstu ani przeszłości ani przyszłości. Tylko jeden moment. Może dlatego ta Wieża tak bardzo mnie przestraszyła, bo nie było nic wokół niej co by ją łagodziło albo tłumaczyło?
Wróćmy na chwilę do tego co pisała Wiesia o zbiorowości, bo to mnie jakoś nie odpuszcza. Czy ktoś tutaj faktycznie robił rozkład z myślą o jakimś szerszym zjawisku, na przykład o bezpieczeństwie na drogach jako problemie społecznym? Bo to brzmi zupełnie inaczej niż pytanie o własną podróż i ciekaw jestem jak się to w praktyce robi.
To jest właśnie sedno problemu z rozkładami zbiorowymi, o którym pisał Maciejos. Przy pytaniu o siebie masz punkt odniesienia, masz swoje życie jako sprawdzian. Przy zbiorowości zawsze możesz dopasować interpretację po fakcie. I nie mówię, że to oznacza, że takie rozkłady nie mają wartości, ale trzeba być z sobą szczerym co do tego, co tak naprawdę sprawdzamy.
Ale to trochę tak samo jest z pytaniem o drogę, nie? Jak wrócisz cała i zdrowa, to możesz powiedzieć że karty miały rację, a jak wyjdzie zła karta i nic się nie stanie, to mówisz że zapobiegłaś albo że chodziło o coś innego. Jak w ogóle można to zweryfikować?
To jest chyba najciekawszy fragment całej tej dyskusji. Bo ja przed tym wyjazdem do rodziny też potrzebowałam jakiegoś zatrzymania. Nie koniecznie odpowiedzi, bardziej momentu żeby usiąść i pomyśleć. I może właśnie dlatego sięgnęłam myślami po karty, nie po wróżbę, tylko po... ten moment skupienia?
Karinka, to co piszesz o momencie skupienia jest dla mnie nowe, bo nigdy tak o tym nie myślałem. Ja zawsze wyobrażałem sobie, że karty albo coś przepowiadają albo nie. Że to jest takie czytanie z przyszłości. A wy tutaj mówicie o czymś zupełnie innym.
Właśnie o tym mowiłam wcześniej z tą moją Wieżą, że bez kontekstu pozycji nie wiedziałam co z nią zrobić. Jak teraz słucham Arbogiego to myślę, że gdybym miała ten prosty układ trzech kart zamiast jednej, to może interpretacja byłaby zupełnie inna. Czy ktoś z was używa tego układu regularnie przed podróżami czy to był jednorazowy eksperyment?
