właśnie tak. Ale ja bym dodała jeszcze jedno - jeśli robisz własne karty, to polecałabym zachować strukturę. Dwadzieścia dwa arkana wielkie, pięćdziesiąt sześć małych, cztery żywioły. Bo ta struktura to kręgosłup systemu i bez niej naprawdę możesz skończyć z czymś co nie ma kotwicy.
Tu jest naprawdę ciekawe napięcie. Zlata mówi o strukturze jako kotwicy, Mimoza o intencji jako źródle. Moim zdaniem oba są potrzebne ale na różnym poziomie. Struktura daje wspólny język, intencja daje znaczenie. Bez jednego masz chaos, bez drugiego masz martwy schemat.
Myślałam o tym i chyba nie chciałabym zastępować. Raczej uzupełniać. Może dorysować coś na marginesie, dodać swój symbol do istniejącej karty. Czy to jest w ogóle praktykowane czy brzmi jak herezja?
To się robi, i to często. Słyszałam o osobach które pracują z kartami latami i dopisują na odwrocie własne słowa kluczowe, rysują symbole które im coś znaczą. Karta staje się wtedy czymś między systemem a dziennikiem. I nie słyszałam żeby komuś to zepsuło wróżby.
Czekaj, to znaczy że można dopisywać na karcie i to jest okej? Zawsze myślałam że karta to karta i nie można jej ruszać. Że jak coś zmienisz to ona przestaje być tą kartą.
Właśnie to mnie powstrzymywało przez długi czas. To poczucie że talia jest nienaruszalna. Ale po tym rozkładzie na talenty zaczynam myśleć że moja relacja z kartami może być bardziej... aktywna? Że ja też coś do nich wnoszę.
I właśnie o to chodzi. Karta na marginesie z twoim dopiskiem to nie jest zniszczenie, to jest dialog. Mam jedną talię gdzie na Księżycu narysowałam mały symbol który mi się śnił i od tamtej pory ta karta mówi do mnie inaczej. Nie gorzej - inaczej.
Właśnie to jest serce całej rozmowy. Czy tarot ma obiektywne znaczenia, czy znaczenia są budowane przez praktykującego. Bo jeśli to drugie, to dopiski Tajemniczki są logiczną konsekwencją tej drogi.
To teraz się gubię. Czy tarot w ogóle ma jakieś stałe zasady czy każdy może sobie interpretować jak chce? Bo jeśli tak to w czym to lepsze od patrzenia na chmury?
Mnie ta rozmowa trochę przeraża, szczerze. Jak słyszę że można zmieniać karty i że tradycja to konstrukt, to myślę - to jak w ogóle mam się tego nauczyć jeśli nie ma stałych reguł? Od czego zacząć?
Rozumiem tę frustrację, bo sama tak miałam. Ale myślę że stałe reguły są potrzebne na początku żeby mieć punkt oparcia, a potem z czasem zaczynasz rozumieć je głębiej i możesz z nimi wchodzić w dialog. Przynajmniej tak to u mnie wyglądało.
Tajemniczka, to mi przypomniało pytanie które mam od jakiegoś czasu. Kiedy robiłaś ten rozkład na talenty - czy najpierw nauczyłaś się znaczeń na pamięć i potem zaczęłaś je czuć, czy odwrotnie?
A proopo tego rozkładu - czy ktoś może mi powiedzieć jaki byl konkretny uklad kart który Tajemniczka robiła? Bo chcailbym spróbować coś podobnego dla siebie ale nie wiem jaki wybrać do ukrytych talentów.
I to jest chyba najciekawszy wątek w całym temacie - że Tajemniczka nie tylko pyta o gotowe karty, ale sama stworzyła rozkład. To jest większa twórczość niż dopisanie czegoś na marginesie karty. Jak czułaś że ta struktura jest dobra, że 'trzyma'?
Czułam że 'trzyma' chyba przez to, że każda pozycja odpowiadała na inne pytanie i razem budowały coś w rodzaju historii. Nie układ mechaniczny, ale narracja. Kiedy kładłam szóstą kartę, miałam poczucie zamknięcia - że coś zostało dopowiedziane. Nie wiem czy to jest kryterium dobre czy złe, ale chyba jedyne jakie mam.
To co Tajemniczka mówi jest ważne i nie ma się czego wstydzić. Każdy rozkład który ktoś wymyśla wynika z pytań które już w sobie nosi. To nie dyskwalifikuje metody - to jest wręcz jej źródło. Ale Tajemniczka - to 'niekomfortowe' które czujesz, czy mogłabyś powiedzieć więcej? Co cię tam uwiera?
Czekajcie, bo się zgubiłam w tym filozofowaniu. Wracając do praktycznej strony - ten rozkład z sześcioma kartami, który opisała Tajemniczka - czy to jest coś co mogę po prostu skopiować i spróbować sama? Czy jest jakiś powód dla którego powinnam najpierw stworzyć własny zamiast brać gotowy?
Zgadzam się z Borutą, ale dodałabym jedno - jeśli bierzesz gotowy rozkład, warto żebyś rozumiała dlaczego każda pozycja jest gdzie jest. Bo jak nie wiesz co dana pozycja znaczy, to i karta na niej nic ci nie powie. Tajemniczka, jak ty to czułaś - czy znaczenie pozycji dochodziło do ciebie przed ciągnięciem karty czy podczas interpretacji?
Mam takie pytanie do całej dyskusji, bo cały czas mówimy o talentach ukrytych - ale czy ktoś z was miał sytuację kiedy rozkład pokazał talent który kompletnie was zaskoczył? Coś o czym nie mieliście pojęcia? Bo zastanawiam się czy karty mogą pokazać coś czego absolutnie nie podejrzewamy, czy raczej tylko to co gdzieś w sobie nosimy.
To jest pytanie o to czy tarot odkrywa czy buduje. Bo jeśli karty mogą zaskoczyć, to znaczy że jest coś 'tam', poza naszą świadomością, co do nich dociera. A jeśli nie mogą - to jest tylko lustro. Wiolka88 mnie też to ciekawi, bo sama nie jestem pewna co o tym myślę.
Mnie zaskoczył. Raz wypadł mi Mag w miejscu które miało oznaczać główny talent i pomyślałam - no świetnie, Mag, manipulator, co to ma do rzeczy. A potem przez kilka tygodni zaczęłam zauważać że potrafię przekonywać ludzi do rzeczy bez wyraźnego wysiłku. Nie wiem czy karty to pokazały czy sprawiły że zaczęłam to widzieć. Może jedno i drugie.
