Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Karty najstarszego tarota - czytanie z wydań historycznych

Strona 2 / 2

Wpisy: 93
(@honorek77)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to i mam wrażenie,że dla mnie największym problemem przy takim "jednorazowym akcie" byłoby właśnie określenie, kiedy on jest skończony. Bo jak rozkład jest codziennym nawykiem, to wiadomo, że jutro jest nowy. Ale jak robię go raz w sprawie schematu, to skąd wiem, że już odpowiedział?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Honorek77 To jest bardzo dobre pytanie i sama długo nie miałam na nie odpowiedzi. Dla mnie rozkład "odpowiedział", kiedy przestałam mieć potrzebę wracać do pytania, nie dlatego że je rozwiązałam, ale dlatego że wiem, gdzie leży. To brzmi nieprecyzyjnie, ale chodzi o to, że karta wskazała mi coś, czego już nie mogę niezauważyć. Przy pytaniu o porównywanie się to był moment, kiedy środkowa karta rozkładu mechanizmu pokazała mi coś, co rozpoznałam bez oporu. Nie interpretowałam, po prostu wiedziałam.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z boku, ale wydaje mi się, że to ważne dla tego, o czym mówicie. Czy przy historycznych taliach ta "środkowa karta rozkładu mechanizmu" o której wspomniała Oleandra jest wybierana losowo jak każda inna, czy jest jakiś inny sposób jej wyciągania? Pytam bo przy Rider-Waite znam metodę gdzie karty significator wybiera się intencjonalnie, a nie losowo, i zastanawia mnie czy przy Marsylii to ma sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Olaf86 Przy moich rozkładach wszystkie karty są losowane, łącznie ze środkową. Metoda significatora mnie osobiście nie przekonuje, bo wydaje mi się, że wybierając kartę intencjonalnie już z góry decyduję, jaką historię chcę opowiedzieć. Przy pytaniu o schemat myślenia to jest szczególnie ryzykowne, bo mogę wybrać kartę, która mnie nie drażni. Marsylia nie daje ci wyboru, co widzisz, i to jest właśnie jej rola w tej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@witchling77)
Połączone: 1 rok temu

Chcę wrócić do tego co mówiła Promyczka na początku o ryturale jako jednorazowym akcie. Słyszałam kiedyś, że sama czynność przygotowania do rozkładu, odłożenie zwykłych rzeczy, zapalenie czegoś, skupienie, już jest częścią pracy i zmienia jakość odczytu. Czy Oleandra albo Kianitka mają coś w tej sprawie? Bo zastanawiam się, czy to nie jest ważniejsze niż sama karta.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Witchling77 Tak, myślę, że przygotowanie ma znaczenie, ale nie jako rytuał dla samego rytuału. Chodzi o to, że kiedy świadomie odłączam sie od codziennych rzeczy przed rozkładem, to zmieniam tryb uwagi. Nie jestem już w trybie "co mam zrobić za godzinę", tylko jestem przy tym pytaniu. Przy schematach myślenia to jest kluczowe, bo schemat porównywania się jest aktywny właśnie w trybie codziennym.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Słucham od jakiegoś czasu i chcę dodać jedną rzecz do tego co mówi Kianitka. To co opisuje jako "zmianę trybu uwagi" jest czymś, co w kontekście rytuału działa niezależnie od tego, czy wierzysz w karty dosłownie czy nie. Samo powtarzalne działanie, ta sama przestrzeń, ten sam gest przy tasowaniu, tworzy rodzaj progu między jednym stanem a drugim. I to jest coś, co historyczne talie mają zakodowane inaczej niż współczesne, bo ich wizualny język jest mniej oswojony dla nas i sam w sobie jest już progiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Fomalhaut To "próg" jest dla mnie ważnym słowem. Mam poczucie, że przy codziennych rozkładach tego progu już nie ma, bo jest za dobrze znany. Czy masz jakiś sposób na odtworzenie tego progu, jeśli się go zagubi przez nawyk?


Odpowiedz
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Promyczka Zmieniałam talię na jakiś czas. Nie na stałe, ale żeby mieć coś, czego nie znam jeszcze na pamięć. To jest jedna z odpowiedzi na to, dlaczego historyczne talie działają inaczej, szczególnie jeśli ktoś pracował długo z Rider-Waite. Nieznajomość ikonografii przywraca próg


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co mówi Fomalhaut zgadza się z moim doświadczeniem, choć wcześniej nie miałam na to słów. Kiedy zaczęłam pracować z reprodukcją Marsylii po kilku latach z Rider-Waite, pierwsze rozkłady były prawie nieprzyjemne, bo nic mi automatycznie nie przychodziło. Czy to jest właśnie ten próg o którym piszesz?


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@melanijka64)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania Honorka o to, skąd wiedzieć że rozkład "odpowiedział", bo to mi nie daje spokoju. Myślę, że przy temacie porównywania się jest dodatkowa trudność: sam schemat porównywania się będzie oceniał, czy rozkład był "wystarczający". Czyli możesz robić kolejne rozkłady nie dlatego, że poprzedni nie odpowiedział, ale dlatego że mechanizm porównywania mówi ci, że ktoś inny zrobiłby lepszy rozkład albo lepiej go zrozumiał. Czy Oleandra to rozpoznaje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Melanijka64 Rozpoznaję to bardzo dobrze i myślę że to jest jeden z najtrudniejszych momentów tej pracy. Właśnie dlatego przy rozkładach o własnych schematach nie wracam do tego samego pytania przez przynajmniej kilka tygodni. Jeśli mam ochotę zrobić kolejny rozkład o porównywaniu się za trzy dni, to traktuję tę ochotę jako objaw schematu, nie jako sygnał że poprzedni rozkład był niewystarczający. Marsylia pomaga mi tu tym, że jej karty nie mają "ładniejszej" ani "gorszej" interpretacji w takim sensie jak Rider-Waite. Nie mogę powiedzieć sobie, że dostałam złą kartę i powinnam dostać inną.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@honorek77)
Połączone: 1 rok temu

To co napisała Oleandra o tym,że rozkład "odpowiedział" gdy przestała mieć potrzebę wracania do pytania, jakoś mi zostało. Ale mam wątpliwość: czy to nie jest po prostu zmęczenie tematem? Jak odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Honorek77 To jest bardzo uczciwe pytanie i sama sobie je zadawałam. Myślę, że zmęczenie tematem to jest raczej unikanie, a to o czym mówi Oleandra brzmi bardziej jak... ulokowanie. Jakbyś wiedział gdzie to leży i nie musisz już szukać. Ale mogę się mylić, bo to trudne do opisania z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do kwestii historycznych talii, bo trochę odpłynęliśmy. Mam pytanie do tych, którzy pracowali z reprodukcją Marsylii albo innym starszym wydaniem: czy przy tych taliach rozkład trójkowy w ogóle ma sens, czy jednak potrzeba więcej kart żeby cokolwiek z tego wyciągnąć? Przy Rider-Waite trzy karty mi wystarczają, ale tam obrazy są gęstsze. 🙂


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@melanijka64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Olaf86 Z mojego doświadczenia trójka kart na Marsylii działa, ale w inny sposób. Przy RW trzy karty dają ci prawie gotową narrację, bo obrazy same budują historię. Przy Marsylii trzy karty to raczej trzy napięcia, które musisz sam połączyć. Nie wiem czy to "mniej", jest to po prostu inne wymaganie od czytającego.


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Melanijka64 "Trzy napięcia" to dobre określenie. Miałam dokładnie takie poczucie przy pierwszych rozkładach na Marsylii że nie dostaję odpowiedzi tylko jakieś bieguny. Czy ty przy takim rozkładzie o schemacie porównywania się też miałaś wrażenie, że karty raczej opisują strukturę problemu niż sugerują wyjście?


Odpowiedz
(@melanijka64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Runomiraa Tak i myślę, że to jest właśnie odpowiedź adekwatna do pytania. Schemat myślenia nie ma "wyjścia" w sensie rozwiązania, ma raczej strukturę, którą możesz zrozumieć. Kiedy Marsylia pokazuje mi strukturę, to jest to właściwie to, o co pytałam, nawet jeśli na początku chciałam instrukcji. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@witchling77)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę o napięciach i strukturze i zastanawiam się, czy to nie jest też związane z wiekiem tych talii. Znaczy czy sposób czytania jest inny dlatego że ikonografia jest inna, czy dlatego że mamy jakieś wyobrażenie o tym, że "stary" znaczy "głębszy"? Pytam szczerze, bo sama nie wiem. :/


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Witchling77 To jest ważne pytanie i myślę, że obie rzeczy działają naraz. Ikonografia Marsylii jest geometryczna i nie podpowiada emocji tak jak RW, więc dosłownie zmusza do innej pracy. Ale masz rację że wyobrażenie o głębokości też coś robi z tym, jak siadamy do rozkładu. Trudno je rozdzielić, bo oba są realne w swojej funkcji.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Chcę dorzucić coś do tego wątku o ikonografii. Pracowałam przez jakiś czas z reprodukcją Tarot de Paris i tam jest jeszcze jeden poziom: karty są tak schematyczne,że prawie nic nie "mówi" zanim sam nie zaczniesz mówić. Przy pytaniu o porównywanie się to było bardzo konfrontujące, bo projekcja była czysto moja. Czy ktoś miał podobne doświadczenie z bardzo wczesnymi reprodukcjami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Kianitka82 Nie pracowałem z Tarot de Paris, ale to co opisujesz brzmi jakbyś mówiła, że pustość obrazu zmusza do wzięcia odpowiedzialności za interpretację. Mam wrażenie że właśnie o to może chodzić w pracy ze schematem myślenia: nie możesz zrzucić na kartę, że "tak powiedziała".


Odpowiedz
Wpisy: 238
Rozpoczynający temat
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

ojej, dokładnie tak to odczuwam i myślę, że to jest jedna z najważniejszych różnic między pracą z historycznym wydaniem a współczesnymi taliami terapeutycznymi. Przy taliach, które dosłownie pokazują emocje na twarzach postaci, jest pokusa żeby zatrzymać się na rozpoznaniu: "tak, to jest to co czuję". Przy Marsylii albo starszych reprodukcjach to rozpoznanie musisz wykonać samodzielnie, co jest trudniejsze, ale przy pytaniu o własny schemat, może też uczciwsze.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@honorek77)
Połączone: 1 rok temu

Oleandro, a czy przy tej "uczciwości" którą opisujesz nie ma ryzyka, że właśnie przy schemacie porównywania się będziesz oceniać swoją interpretację? Znaczy: czytam kartę, interpretuję po swojemu, a potem zaczynam się zastanawiać czy dobrze interpretuję w porównaniu do kogoś kto robi to lepiej. Mam wrażenie, że sam schemat może wejść w ten proces.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Honorek77 To jest naprawdę celna obserwacja i nie mam na to gotowej odpowiedzi. Sama to widziałam u siebie: siadam z pytaniem o porównywanie się i po chwili oceniam czy mój odczyt jest wystarczająco głęboki. Jedyne co mi pomagało to robić notatki od razu, zanim zdążę to ocenić. Zapis z pierwszej chwili jest zazwyczaj prawdziwszy niż wersja po autokorekcie


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ten wątek o autokorekcie w interpretacji jest dla mnie nowy. Nigdy tak o tym nie myślałam, ale mam wrażenie że robię dokładnie to, co opisuje Oleandra. Piszę pierwszą myśl, potem ją poprawiam żeby brzmiała "bardziej jak interpretacja". Czy wy tez tak macie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Promyczka Tak i odkąd to widzę,próbuję pisać tylko pierwszą wersję. Przy Marsylii jest to łatwiejsze właśnie dlatego, że nie mam gotowych słów-kluczy przypisanych do obrazu. Przy RW mam w głowie słownik i trochę automatycznie sięgam po odpowiednie hasło. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

Chcę tu zabrzmieć jak sceptyk,bo coś mi tu nie pasuje. Mówicie o hitsorycznych taliach jakby brak rozbudowanej ikonografii był zaletą. Ale może po prostu pracujemy lepiej, kiedy mamy mniej materiału do ogarnięcia naraz? Nie wiem czy to jest zasługa "historyczności" samej w sobie czy po prostu redukcja bodźców.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Wahadelka Myślę, że masz rację w połowie. Redukcja bodźców jest realna i ma znaczenie. Ale historyczne talie niosą też konkretną tradycję czytania, system numerologiczny, strukturę kolorów, która nie jest arbitralna. Więc to nie jest tylko "mniej bodźców", to jest inny system bodźców. Czy to ma znaczenie przy pracy z osobistym schematem, to już inna dyskusja.


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Wahadelka Rozumiem tę wątpliwość i ona jest uzasadniona. Ale chcę dopytać: czy dla ciebie "zasługa historyczności" w ogóle musiałaby istnieć, żeby coś działało? Bo jeśli efekt jest realny niezależnie od przyczyny, to w kontekście rozkładu o własnym schemacie myślenia, może nie ma to znaczenia?


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@witchling77)
Połączone: 1 rok temu

no czytam to sporu i myślę, że może chodzi o coś innego niż efekt. Że wybór historycznej talii jest też pewnym gestem wobec siebie, czymś w stylu: podchodzę do tego pytania poważnie, sięgam po coś trudniejszego. I ten gest sam w sobie zmienia nastawienie przed rozkładem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melanijka64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Witchling77 To mnie zatrzymuje. "Gest wobec siebie" to bardzo trafne sformułowanie. Przy temacie porównywania się mam poczucie, że właśnie wybór narzędzia, które wymaga ode mnie więcej, jest już odpowiedzią na część problemu. Nie szukam łatwej pocieszającej karty, szukam konfrontacji. historyczna talia to umożliwia samą swoją formą.


Odpowiedz
Wpisy: 238
Rozpoczynający temat
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

To co Melanijka napisala o "geście wobec siebie" chodzi za mną od jakiegoś czasu. Mysle, że przy temacie porównywania się jest jeszcze jeden wymiar: historyczna talia nie ma w sobie żadnej estetyki sukcesu. współczesne karty, szczególnie te wydawane w ostatnich latach, są często piękne w sposób, który już na wstępie coś obiecuje. Marsylia jest po prostu rzemiosłem. Drzeworytem, pigmentem. I to zdejmuje z pytania pewien ciężar oczekiwania.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Oleandro, ale czy to nie znaczy, że de facto wybierasz talie żeby nie czuć presji estetycznej? Bo ja rozumiem co mówisz ale zastanawiam się czy to nie jest obejście problemu zamiast wejście w niego. Schemat porównywania się będzie dalej, tyle że karty go nie podbijają wizualnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Kryska57 Myślę, że to jest zasaden pytanie, ale nie zgodziłabym się z tym "obejściem". Jeśli estetyka karty aktywuje schemat zanim jeszcze zacznę czytać, to mam do czynienia z dwoma problemami naraz. Usunięcie jednego nie jest ucieczką, tylko redukcją szumu. Pytanie brzmi raczej: czy chcę pracować ze schematem w jego czystej formie, czy z jego wersją podbijaną przez bodziec wizualny?


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

A czy ty przy tym czytaniu, o którym wcześniej pisałaś, byłaś w stanie rozpoznać kiedy schemat faktycznie się pojawia? Bo ja jak siadam z pytaniem o porównywanie się, to przez pierwsze minuty w ogóle go nie widzę, a potem nagle jest wszędzie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Promyczka Dokładnie tak samo. I nie wiem czy to dlatego, że potrzeba czasu, żeby się otworzyć, czy dlatego, że schemat jest sprytny i czeka aż się przestanę pilnować.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@melanijka64)
Połączone: 2 lata temu

Wracam tu z innej strony. Mówimy o historyczncyh taliach jako o czymś, co zdejmuje presję estetyczną, ale przecież Marsylia ma własną estetykę: symetrię, geometrię, kolory, które są bardzo specyficzne. Czy ta estetyka jest po prostu mniej naładowana skojarzeniami z "pięknem"? Pytam, bo sama nie jestem pewna czy to jest jakościowa roznica czy tylko różnica w kodach kulturowych.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Melanijka64 Myślę, że masz rację, że to jest kwestia kodów. Estetyka Marsylii też coś aktywuje, tylko coś innego: może skojarzenia ze starością, tradycją, dystansem historycznym. I to "coś innego" może być równie problematyczne przy schemacie porównywania się, tyle że w innym kierunku.


Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Kianitka82 To znaczy? W jakim kierunku? Bo mnie ta myśl zatrzymuje i chciałbym żebyś rozwinęła.


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Olaf86 Chodzi mi o to, że jeśli traktujemy historyczną talię jako "poważniejszą", to możemy się porównywać do jakiegoś wyobrażonego czytelnika historycznego, który czytał "prawdziwie". I wtedy schemat porównywania się nie znika, tylko dostaje nowy obiekt odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

No i właśnie to miałam na myśli wcześniej, kiedy pisałam o wyobrażeniu głębokości. Jeśli ktoś siada z Marsylią i myśli "teraz pracuję poważnie", to już jest w porównaniu: między sobą a kimś, kto pracuje "niepoważnie". To jest schemat w działaniu, tylko przemycony innym wejściem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@witchling77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Wahadelka Ale czy to jest argument przeciwko historycznym taliom, czy po prostu obserwacja, że schemat porównywania się jest elastyczny i znajdzie wejście w kazdym miejscu? Bo jeśli to drugie, to chyba z tego wynika, że problem nie leży w wyborze talii.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@honorek77)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę dyskusję i mam wrażenie, ze trochę zaczęliśmy rozmawiać o schemacie porównywania się w oderwaniu od kart. Chcialem zapytać: czy któraś z was robiła konkretny rozkład na to pytanie z historyczną talią i może powiedzieć jakie karty dostała? Bo dotąd mówimy o mechanizmie, ale nie o konkretnym odczycie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Honorek77 To uczciwa uwaga. Mogę podzielić się jednym rozkładem, choć to było jakiś czas temu. Robiłam trójkę na Tarot de Marseille Camoin-Jodorowsky. Środkowa karta to był Pustelnik odwrócony, flankowany przez dwójkę mieczy i dziesiątkę buław. Przy pytaniu o porównywanie się Pustelnik odwrócony przeczytałam jako wycofanie latarni, czyli odmowę bycia własnym źródłem światła. Dwójka mieczy jako pat w głowie. Dziesiąta buław jako ciężar nakładany na siebie, który nie pochodzi z zewnątrz. To było bardzo spójne czytanie, ale powiem szczerze: nie wiem czy Marsylia mi to "powiedziała", czy sama to wiedziałam i karta mi to tylko potwierdziła.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

To ostatnie zdanie jest dla mnie kluczowe. Bo jeśli karta potwierdza to co wiesz, to czy to jest coś innego niż potwierdzenie przez osobę trzecią? Pytam serio, nie retorycznie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Runomiraa A może właśnie o to chodzi: że potrzebujemy potwierdzenia żeby to co wiemy stało się czymś, z czym można pracować? Wiedza o sobie bez potwierdzenia często zostaje w zawieszeniu. Karta, nawet jeśli nic nie "mówi" sama, daje tej wiedzy status.


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Fomalhaut ale to jest trochę niebezpieczna ścieżka, bo jeśli karta zawsze potwierdza to co wiem, to mogę ją użyć do potwierdzenia każdego przekonania o sobie, w tym tych najbardziej krzywdzących. Przy schemacie porównywania się to moze działać odwrotnie: karta potwierdza, że jestem niewystarczająca, i mam teraz autorytet tradycji za plecami.


Odpowiedz
(@melanijka64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Kryska57 To jest naprawdę ważne zastrzeżenie. Ale myślę, że tu właśnie jest różnica między czytaniem z historyczną talią a czytaniem ze współczesną terapeutyczną. W Marsylii nie ma karty, która mówi wprost "jesteś niewystarczająca". Jest struktura napięcia, którą musisz aktywnie interpretować. I to aktywne interpretowanie jest momentem, w którym możesz się złapać na tym, że idziesz w stronę samopotępienia.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy nie potrzeba do tego jakiegoś zewnętrznego bufora. Znaczy: czy robicie te rozkłady same, czy z kimś? Bo mam wrażenie, że przy temacie porównywania się sama ze sobą jestem najgorszym możliwym partnerem do rozmowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Promyczka Robiłem kilka takich rozkładów sam i muszę powiedzieć, że za każdym razem czytałem karty pod tezę. Nie wiem czy potrzeba kogoś fizycznie, ale może chodzi o to, żeby mieć kogoś, przed kim wymawiasz interpretację na głos. Bo jak mówisz na głos, to słyszysz inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@honorek77)
Połączone: 1 rok temu

Czy wy w ogóle uważacie, że historyczne talie lepiej nadają się do pytań o schematy myślenia niż do pytań o konkretne sytuacje? Pytam, bo ta rozmowa bardzo spójnie idize w tym kierunku, ale nikt tego wprost nie powiedział. 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Honorek77 To dobre pytanie i myślę, że zasługuje na bezpośrednią odpowiedź. Tak, uważam, że historyczne talie lepiej nadają się do pytań o schematy niż do pytań sytuacyjnych, ale nie dlatego że są "starsze" ani "poważniejsze". Chodzi o strukturę obrazu. W Marsylii nie ma narracyjnych ilustracji na kartach małych arkanów - są wzory, liczby, symbole bez postaci. To zmusza do pracy z abstrakcją zamiast z historią. Kiedy pytam o schemat porównywania się i wyciągam dziesiątkę buław, nie widzę człowieka przygiętego ciężarem jak w Riderze - widzę dziesięć kijów ułożonych geometrycznie. Mój umysł musi sam wytworzyć relację między tą strukturą a pytaniem. I w tym wytwarzaniu pojawia się coś, czego bym nie zobaczyła w gotowej ilustracji. Ale to nie jest odpowiedź na temat rytuału, o który pierwotnie zapytałam. Wracam więc do tego: czy myślicie, że sama zmiana tali to za mało? Czy potrzebne jest jeszcze coś przed rozkładem, żeby schemat nie zdominował czytania zanim jeszcze zdążę zacząć?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: