Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Mam ADHD i strasznie trudno mi sie skupić podczas rozkładów - myśli się rozlatują, zanim zdążę zadać pytanie do końca. Zaczęłam się zastanawiać, czy sposób zadawania pytania kartom wogóle ma znaczenie. czy jeśli pytam głośno, to karty to "słyszą" inaczej, niż kiedy piszę pytanie na kartce albo w notatniku? Bo mnie osobiście łatwiej skupić się, gdy piszę - mam wtedy jakiś punkt zaczepienia, wracam wzrokiem do kartki. Ale nie wiem, czy to w ogóle ma znaczenie dla samego rozkładu. Czy ktoś próbował obu sposobów i zauważył jakąś różnicę?
Też się nad tym zastanawiałam, bo różne osoby uczące tarota mówią różne rzeczy. Jedni twierdzą, że pytanie musi byc wypowiedziane na głos, bo to "wysyła wibrację" do kart. Inni, że ważna jest tylko intencja, bez znaczenia czy piszesz czy mówisz. Osobiście mieszam oba sposoby i szczerze nie czuję żeby wyniki były różne. Ale ciekawi mnie właśnie to co napisałaś o ADHD - czy jak piszesz pytanie, to potem trzymasz kartkę przy sobie podczas rozkładu?
To co opisujesz z kartką to nie jest żadne przekłamanie. Skupienie jest częścią intencji - jeśli kartka pomaga ci utrzymać intencję w całości, to działa na twoją korzyść, a nie przeciwko niej. Pytanie zadane głośno, po cichu, na piśmie - według mnie karty odbierają to, co stoi za słowami, nie formę przekazu. ale mam do ciebie pytanie: czy piszesz pytanie zanim wyciągasz karty, czy dopiero w trakcie rozkładu?
Metoda z kartką brzmi na prawdę sensownie dla kogoś, kto ma rozproszony umysł. Ja sama robię coś podobnego, tylko zapisuję pytanie i zostawiam je odkryte przed sobą przez całą sesję. Nie mam ADHD, ale podczas długich rozkładów jak krzyż celtycki też mi się zdarza, że po czwartej karcie nie pamiętam już co właściwie pytałam. Więc to nie jest kwestia tylko diagnozy. Natomiast ciekawi mnie inna sparwa - jak to jest z samym tasowaniem, gdy trudno się skupić? Tasowanie metodycznie samo w sobie potrafi działać jak kotwica uwagi.
ojej, a mnie zastanawia czy samo formułowanie pytania na piśmie zmusza nas do większej precyzji. Bo jak mówię pytanie głośno, to mi się zdarza że jest nieostre, trochę się kręcę wokół tematu. kiedy piszę, to siłą rzeczy muszę to skończyć, zanim wezmę pióro od kartki. Może ta różnica w jakości rozkładu, którą niektórzy czują, bierze się właśnie z tego, a nie z "wibracji"? 😉
ehh, jest w tym trochę racji. Precyzja pytania naprawdę ma wpływ na to, jak czytasz odpowiedź kart. Kiedy pytanie jest rozmyte, każdą kartę możesz przypiąć do czegokolwiek. Ale wróciłabym do początku tej rozmowy, bo jest tu coś ważnego: czy karty "reagują" na formę pytania, to osobna sprawa od tego, czy my lepiej interpretujemy rozkład, kiedy jesteśmy skupieni. To są dwa różne mechanizmy i często je mieszamy.
Ale jak mówicie, że karty odbierają intencję a nie formę, to czy w takim razie w ogóle niema znaczenia jak pytmay? Bo ja słyszałam od kilku osób, że wypowiedzenie pytania głośno jest ważne właśnie dlatego, że uruchamia jakieś inne energie. Coś jak werbalizacja rytuału. Nie jestem ekspertem, ale skąd wiecie, że to tylko nasz odbiór?
To ciekawe co mówi Plejadka60, bo ja mam trochę inaczej. Jak pytam głośno, to mi sie rozkład "skleja" jakoś inaczej, ciężej mi to opisać. Ale może to po prostu dlatego, że głośne mówienie samo w sobie wymusza od razu jakiś rytm, coś jak zaklęcie. Dla mnie to jest trochę rytualne. Pytanie do autorki wątku - próbowałaś może nagrywać swoje pytanie na dyktafon i słuchać go przed rozkładem zamiast czytać z kartki?
Spontaniczność w rytuałach jest bardzo przereklamowana. Większość tradycyjnych praktyk wróżbiarskich zakładała długie przygotowanie, a nie improwizację. Jeśli nagranie pytania wcześniej pomaga utrzymać skupienie, to jest to element przygotowania do rozkładu, nic więcej. Pytanie, które warto sobie postawić: czy rozkład ma być spontaniczną odpowiedzią na chwilowy impuls, czy świadomą odpowiedzią na przemyślane pytanie? To dwie różne filozofie pracy z tarotem.
Właśnie bo to jest szersze pytanie niż tylko głośno vs na piśmie. Czy ktoś tu pracuje regularnie z kartami i ma podobne wyzwania ze skupieniem? Chciałabym wiedzieć co jeszcze poza kartką działa. Bo np. zapach świecy albo konkretna muzyka jako kotwica też jest opcją.
Ja to w ogóle nie wiedziałam, że tasowanie i pytanie mogą być takim rytuałem samym w sobie. Myślałam, że tasuje się i pyta po prostu. czy to znaczy, że jak ktoś dopiero zaczyna i pyta szybko bez skupienia, to rozkład nie ma sensu? Bo mi się zdarza pytać bardzo spontanicznie.
A czy jest jakaś różnica jeśli pytanie piszę w aplikacji na telefonie zamiast na papierze? Bo ja strasznie lubię papier, ale często mi się nie chce szukać długopisu i piszę w notatniku w telefonie. Zastanawiam się czy to ma znaczenie, bo telefon to może jakieś inne "energie" wokół.
Wracając do tego co napisała Czeslawa08 o telefonie, bo to mnie zastanowiło. Mówisz, że materiał nie robi różnicy dla kart, ale dla mnie jest jeszcze jedna rzecz: dotyk. Jak piszę na papierze, to samo działanie pisania jest jakimś gestem skupienia. W telefonie tego nie ma, stukanie w ekran jest zupełnie bezosobowe. Czy wy też tak to czujecie, czy to tylko moje dziwactwo?
O, właśnie to. Pisanie na papierze jest jakoś wolniejsze i to chyba dobrze dla mnie, bo przy ADHD wolniejszy proces wymusza moment zatrzymania. W telefonie klikam za szybko i nie jestem pewna czy naprawdę "byłam" z tym pytaniem, czy tylko je wkleiłam.
Ja mam wrażenie, że pytanie powinno być zamknięte zanim dotkniesz talii. Jeśli je zmieniasz w trakcie, to nie czytasz już jednego rozkładu, tylko dwa naraz. I nie wiesz potem czego dotyczyły pierwsze karty. Choć rozumiem dlaczego to się zdarza.
Szczerze, Szalwia, to co opisujesz to bardzo powszechne. Tylko wyniki takich rozkładów są z reguły trudniejsze do zinterpretowania, bo masz karte bez kontekstu. Mozesz ją przykleći do czegokolwiek, co masz aktualnie w głowie. Nie powiem że to bezsensowne, ale to bardziej losowa medytacja niż odpowiedź na konkretne pytanie.
Ta metafora z pogodą naprawdę do mnie trafia. Bo mnie też zdarza się ciągnąć kartę dnia i to akurat jest moment kiedy ADHD mi mniej przeszkadza, bo nie muszę się skupiać na jednej konkretnej myśli. Ale jak siadam do prawdziwego pytania, to jest trudniej. Czy ktoś ma doświadczenie z dzieleniem tych dwóch praktyk od siebie, żeby jedna nie zaburzała drugiej?
Ja robię je o innych porach. Karta dnia rano, prawie odruchowo. Rozkład z pytaniem wieczorem, kiedy mam spokój i mogę usiąść porządnie. To mi pomaga psychicznie oddzielić jedno od drugiego. Czy wy też stosujecie jakiś podział czasowy?
Błąd metodologiczny to dobre określenie, tylko nie ma tu metodologii której mgółbyś naruszyć. Tarot nie ma podręcznika z certyfikatem. Jest za to bardzo dużo zróżnicowanych szkół i podejść, i prawie każde z nich jest wewnętrznie spójne. Kotwica dźwiękowa jest jak najbardziej używana w tradycjach wróżbiarskich, nawet jeśli zwykle wygląda inaczej niż nagranie na smartfonie.
Przepraszam, że wchodzę, ale chcę zapytać bo nie jestem pewna czy dobrze rozumiem. Kotwica to znaczy co dokładnie w kontekście rozkładu? Czytałam wcześniej o zapachu świecy, o muzyce, teraz o głosie. To są wszystko kotwice? Jak to działa?
To co Apolnoia99 napisała o rytuale mnie zaskoczyło, bo nigdy tak nie myślałam o tarocie. Zawsze traktowałam samo pytanie jako wystarczające przygotowanie. Ale teraz zastanawiam się, czy rytuał wokół rozkładu to nie jest właśnie taka sztuczna kotwica dla ADHD, tylko że nikt tak tego nie nazywał? Czy wy myślicie że osoby które naturalnie "wchodzą" w skupienie przy kartach po prostu mają inne mózgi, czy raczej gdzieś po drodze zbudowały sobie ten rytuał bez świadomości?
To jest dla mnie ważne co Plejadka60 pisze, bo zakładałam że inni po prostu to mają łatwiej. Ale mam konkretne pytanie do tej sprawy z kotwicą i pytaniem: jeśli mój rytuał to właśnie zapisanie pytania na papierze to czy samo to zapisanie jest już częścią rozkładu? Czyli czy pytanie pisemne nie jest tylko formatem, ale też początkiem całej pracy?
Moim zdaniem tak, i to ważne rozróżnienie. Zapisanie pytania to nie jest techniczny krok przed rozkładem, to jest pierwszy akt koncentracji. Gdy piszesz, zmuszasz się do wybrania słów, a wybór słów to już interpretacja tego co czujesz. Kiedy pytasz głośno, ten etap możesz łatwo pominąć, bo mówienie jest szybsze niż myślenie. Ciekawi mnie jedna rzecz, Apolonia99 wspomniała że przy karcie dnia skupienie przychodzi łatwiej. Czy to dlatego że karta dnia nie wymaga pytania, czy że ją ciągniesz rano kiedy głowa jest jeszcze cicha?
To co napisałaś teraz jest bardziej konkretne niż cały wątek z pytaniem głośno czy pisemnie. Stres związany z formułowaniem pytania to coś innego niż format pytania. Możesz pisać i się stresować, możesz mówić i być spokojna. Martwi mnie trochę że cały czas szukasz jednej techniki która "naprawi" skupienie, a może jest kilka osobnych rzeczy do poukładania.
Ja wchodzę bo mam pytanie do całej tej dyskusji o kotwicach. Rozmawiamy o rytuałach o zapisywaniu, o głosie, o porze dnia. Ale wracając do tytułu wątku, czy ktoś faktycznie sprawdzał czy karty "odpowiadają inaczej" przy pytaniu głośnym versus pisemnym? Nie chodzi mi o skupienie ani o psychologię, ale o sam odczyt. Czy wychodziły wam inne karty, inne rozkłady, inne skojarzenia przy tej samej sytuacji życiowej zadanej różnymi metodami?
