Zastanawiam się ostatnio nad rozkładami i mam takie pytanie do was: czy układ w kole daje bardziej dokładny obraz sytuacji niż zwykły liniowy? Bo robiłem kilka rozkładów trzymiesięcznych w linii i jakoś mi to nie grało z tym, co potem się działo. Zacząłem czytać o kole i wygląda jakby karty miały między sobą inne połączenia. Ale może to tylko moje wrażenie?
Też się nad tym zastanawiałam! Ja zaczęłam od liniowych bo były prostsze do nauki, ale moja koleżanka która robi tarota od lat mówi że koło jest lepsze gdy pytanie dotyczy relacji albo cykli. Sama jeszcze nie próbowałam koła, szczerze mówiąc trochę mnie przeraża ta ilość kart i ich wzajemne oddziaływanie. ale może źle to rozumiem?
Mniej więcej tak, ale nie tylko. W kole, które ja używam, karty naprzeciwko siebie tworzą napięcie albo dopełnienie. To jakbyś widział dwie strony tego samego. W linii tego nie ma, bo nie ma naprzeciwko.
Zatrzymałabym się tutaj, bo ta rozmowa idzie w kierunku "które lepsze" a to nie jest takie proste pytanie. Rozkład liniowy to nie jest gorszy brat koła. To są dwa różne podejścia do czasu i przestrzeni w interpretacji. Linia zakłada, że sprawy mają swój kierunek koło zakłada, że są ze sobą powiązane niezależnie od kolejności. Pytanie powinno brzmieć: do czego konkretnie pytasz?
A ja w ogóle nie wiedziałam że koło to coś innego niż po prostu karty ułożone w okrąg. Znaczy to brzmi głupio ale czy chodzi o to że każda pozycja w tym kole ma inne znaczenie? Tak jak w keltyjskim krzyżu każda pozycja coś oznacza?
A czy do pytań o relacje z kimś konkretnym macie jakieś wskazówki, które daje lepszy obraz? Bo mnie interesuje właśnie taka sytuacja gdzie chcę zrozumieć dynamikę między mną a jedną osobą. Linia wydaje mi się za prosta na coś takiego.
Ale czy to nie jest tak, że koło działa lepiej bo po prostu zmusza nas do bardziej złożonej interpretacji? Bo jak masz pięć kart w linii to przechodzisz przez nie po kolei, a jak masz je w kole to mózg sam zaczyna szukać połączeń. Może ta "dokładność" to tylko efekt naszego myślenia, nie samego rozkładu?
Rozczarowanie rozumiem, ale może warto zmienić pytanie. Zamiast pytać "która forma jest dokładniejsza" zapytaj siebie: do czego mi ta dokładność potrzebna? Bo jak chcesz sprawdzić jak coś się potoczy w cazsie, linia jest czytelniejsza. Jak chcesz zobaczyć co na ciebie wpływa ze wszystkich stron naraz, koło jest lepsze. Tyle.
A czy ktoś robił oba rozkłady do tego samego pytania i porównywał? Zastanawiam się czy wychodziły podobne karty czy zupełnie inne obrazy sytuacji.
No ale wróćmy do mojego pytania bo trochę odbiegamy. Pytałem o pytanie o relację z konkretną osobą i którą formę wybrać. I tu mam problem praktyczny, bo ta osoba co mi chodzi po głowie, to nie wiem czy ona w ogóle mnie traktuje poważnie. Więc nie wiem czy pytać o "co między nami" bo może nie ma nic, albo o "co ona do mnie czuje" i czy takie pytanie w ogóle ma sens w rozkładzie.
A właśnie, Sławek napisał coś ważnego. To że ta osoba może go nie traktować poważnie to chyba zmienia też to jakie pytanie zadać kartom, nie? Bo jak pytasz "co ona czuje" zakładasz już że coś czuje. Może lepiej pytanie otwarte, co w ogóle jest w tej relacji.
Mam wrażenie że Sławek tak naprawdę pyta nie o rozkład tylko o to co zrobić z tym co czuje do tej osoby. Nie?
Mam ochotę spytać wprost bo i tak o tym myślimy wszyscy,to może Sławek powiedz co konkretnie chcesz wiedzieć o tej osobie? Bo to by pomogło dobrać rozkład lepiej niż rozmowa o kołach abstrakcyjnie.
No dobra. Chodzi o to ze coś we mnie wciąż chce się jej spodobać, niezależnie od tego co robię i co mi wychodzi w kartach. I zastanawiam się czy to można sobie jakoś inaczej ustawić, czy to właśnie karty mogą pokazać skąd to wynika.
no dobra, O, to jest zupełnie inne pytanie niż na początku. To nie jest pytanie o relację z tą osobą, to jest pytanie o siebie. O to dlaczego tak reagujesz. Czy próbowałeś kiedyś rozkładu skupionego tylko na sobie, bez tej osoby w środku?
I teraz wraca temat wątku, bo to pytanie "skąd to wynika" jest właśnie tym, do czego koło nadaje się lepiej niż linia. Linia powie ci co było, co jest, co będzie. Koło może pokazać z jakich części składa się ta potrzeba, co ją napędza, co ją utrzymuje. Sławek, czy robiłeś kiedyś rozkład gdzie pytanie dotyczyło tylko twojego wewnętrznego stanu, nie czyjejś odpowiedzi na ten stan?
A mi się wydaje że to nie jest odwracanie wzroku, tylko że moze problem jest właśnie w tym "chceniu się podobać" a nie w niej. Przepraszam że się wtrącam, nie znam się na rozkładach tak jak wy, ale to brzmi jakby ta osoba była mniej ważna niż to co Sławek sam z siebie robi.
To moze właśnie rozkład kołowy gdzie masz pozyjce takie jak "co ta osoba we mnie wyzwala" albo "co we mnie szuka jej aprobaty" dałby więcej niż pytanie co ona do ciebie czuje? Koło daje przestrzeń na takie pytania bo możesz obejść sytuację z różnych stron jednocześnie.
Ja chciałabym wrócić do czegoś co Martynka mówiła wcześniej, że ta sama karta wyszła raz jako wynik a raz jako blokada. Sławek, jak myślisz co by się stało gdybyś zrobił dwa rozkłady do tego samego pytania, jeden liniowy i jeden kołowy, i potem porównał gdzie wyskakują te same karty?
No dobra, to chyba spróbuję tego podwójnego rozkładu. Tylko nie wiem od jakiego pytania zacząć, żeby nie pytac znowu o nią tylko o siebie. Jak byscie to sformułowali?
Sławek, skoro pytasz jak sformułować pytanie o siebie, to powiem tak jak zwykle podchodzę do tego z osobami które zaczynają od zewnątrz a chcą zajrzeć do srodka. Zamiast pytac "dlaczego chcę się jej podobać" spróbuj "co we mnie szuka potwierdzenia". To subtelna różnica ale ogromna dla kart, bo pierwsze pytanie szuka przyczyny w niej, a drugie szuka jej w tobie. I tu wracamy do samego sedna tej rozmowy o rozkładach, bo koło przy takim pytaniu pozwoli ci rozłożyć tę potrzebę na fragmenty, a linia po prostu uszereguje je chronologicznie. Czy masz jakiś rozkład kołowy który już znasz, czy będziesz składał go od zera?
