Ta szczerość Naparstnicy jest odświeżająca, bo chyba dużo osób tak robi a mało kto to przyznaje. Ja też nieraz robiłem rozkład, dostawałem wyraźne 'nie' w kartach i szedłem w 'tak' bo tak chciałem. Pytanie brzmi - po co wtedy w ogóle pytać karty?
Także, ojej, ta rozmowa jest taka rozbudowana ale wlaśnie przez to zrozumiałam coś ważnego. Myślałam że pytania do kart dzielą się na ważne i błahe, a tu chodzi o coś innego - czy pytający jest gotowy na odpowiedź której nie chce usłyszeć. Dzięki wam wszystkim za te dyskusję, naprawdę dużo tu dostałam 🙂
Tylko że ta gotowość o której mówi Zbyszek brzmi jak coś co albo się ma albo nie. A czy można ją jakoś zbudować przed rozkładem? Malgosia jest właśnie w punkcie wahania - i co, ma czekać aż będzie gotowa? Bo to może trwać w nieskończoność.
Dobra, wróciłam. Siedziałam wieczorem z kartami i zrobiłam rozkład. Trzecia karta w układzie - pozycja 'co mnie blokuje' - wyszedł Pustelnik. I śmieję się teraz, bo bardziej dosłownie już nie moglo wyjść. Całkowite wycofanie, cisza, schowanie się. Status ukryty to jest właśnie Pustelnik w mediach społecznościowych. 😛
Czekałam na ten post! I co, zostało coś jeszcze w rozkładzie co dało jakiś kierunek? Bo Pustelnik jako blokada to jedno, ale co z resztą kart?
Ta Ósemka Mocy w pozycji straty jest naprawde ciekawa. bo Moc to nie jest karta która krzyczy - ona jest cicha, łagodna. I może właśnie o to chodzi - nie o to żebyś robiła wielki gest ze statusem, tylko żebyś nie traciła tej cichej siły przez ciągłe chowanie się?
To wszystko sie zgrywa. pustelnik i Moc to dwie karty ktore maja podobna energie w sensie - obie sa wewnetrzne, obie mowia o czyms spokojnym. Ale Pustelnik patrzy do wewnątrz zeby uciec, a Moc patrzy do wewnatrz zeby dzialac. I ty teraz jestes Pustelnikiem, a karty sugeruja zebys byla Moca.
Mam pytanie do tej interpretacji bo się uczę - czy to że te dwie karty są podobne energetycznie to jest dobre czy złe w rozkładzie? Czy to znaczy że jest jakiś konflikt wewnętrzny czy raczej że jest możliwość przejścia z jednej energii w drugą?
A jaką kartę dostałaś na pozycję 'co możesz zrobić'? Bo czekam na tę część, wydaje mi się że ona może być kluczowa żeby wiedzieć czy karty dają jakiś konkretny ruch do wykonania.
Poczekaj chwilę zanim zasiądziesz drugi raz. Trzy karty które dostałaś już ci dały dużo - czy napewno potrzebujesz kolejnego rozkładu czy raczej potrzebujesz czasu żeby to co już masz, ułożyło się w głowie? 😛
Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale jak robiłaś ten rozkład to sama sobie czytałaś czy komuś pokazywałaś karty? Bo właśnie się zastanawiam czy czytanie samej sobie jest wogóle miarodajne kiedy się zna karty i można nieświadomie 'wybrać' interpretację której się chce.
A właśnie to jest ciekawe - powiedziałaś że Pustelnika lubisz. Czy karty które lubisz są trudniejsze do odczytania bo masz do nich emocjonalny stosunek? Bo mnie zawsze trochę kłopotu sprawiaja karty z którymi mam jakąś historię.
A wracając do samego tematu tego wątku - Malgosiu, po tym rozkładzie czujesz że zmienisz ten status? Bo zaczęłaś od pytania czy w ogóle warto pytać karty o coś tak małego, a teraz masz odpowiedź. Tylko co z nią zrobisz?
Wow ten wątek naprawdę dał mi do myślenia. Przeczytałam całość i zastanawiam się - czy ten rozkład nie odpowiedział przy okazji na pytanie z tytułu wątku? Bo wyszło z niego coś bardzo niebanalnego a zaczęło się od 'czy zmienić status w social mediach'. To chyba pokazuje że te pozornie małe pytania potrafią otworzyć coś glębszego? 😉
Ja tam uważam że można pytać karty o wszystko i nie ma żadnych głupich pytań, bo karty i tak powiedzą co chcą powiedzieć niezależnie co się ich zapyta. U mnie raz wyszedł Sąd Ostateczny na pytanie o to czy kupić nową torebkę i okazało się że to był znak żeby rzucić pracę.
Dobra, przeczytałam ostatnie kilka odpowiedzi i chyba mam już pełniejszy obraz. Mara, ta historia z Sądem Ostatecznym i torebką jest na prawdę zabawna, ale też coś w tym jest - że karty mówią co chcą, niezależnie od pytania. Tylko że dla mnie to trochę niepokojące, bo jak mam ufać odczytaniu jeśli karty odpowiadają na coś innego niż pytam?
To jest właśnie sedno całego tematu, nie? Że pytasz o status, a karty mówią o mocy i sile wewnętrznej. Malgosiu, powiedz mi - po tym wszystkim, po tym całym rozkładzie i tej dyskusji, czy ty już podjęłaś decyzję co do tego statusu? Czy nadal siedzisz w miejscu?
Chce wrocic do tego co napisala Mara bo mnie to nie daje spokoju. Twierdzenie ze karty i tak powiedza co chca, niezaleznie od pytania, to dla mnie troche za duze uproszczenie. Pytanie ksztaltuje kontekst odczytania i jesli zupelnie go ignorujemy, to po co w ogole pytac? Czy nie mozna by wtedy losowac kart bez zadnego pytania?
I tu właśnie leży ten problem który Malgosi wyszedł w rozkładzie. Pytanie było konkretne, a karty odpowiedziały na poziomie głębszym. To się zdarza i nie jest to błąd ani znak że karty nie słuchają - to jest znak że pytanie było wierzchołkiem czegoś większego. Ale Zbyszek ma rację że pytanie daje kontekst. Bez niego te trzy karty miałyby zupełnie inne odczytanie.
Malgosiu, wiem że pytałaś czy zrobić nowy rozkład, a Sprawiedliwa powiedziała żebyś poczekała. Ale teraz po tej całej dyskusji - czy to co dostałaś z rozmowy tutaj, z interpretacjami innych, coś ci pomogło bardziej niż same karty? Bo mam wrażenie że forum zrobiło tu trochę robotę czytającego.
Henia, chyba tak. I to jest dziwne, bo nie spodziewałam się że wątek na forum o 'czy to nie jest zbyt błahe żeby pytać karty' przerodzi się w coś co mnie zmusi do myślenia o tym jak postrzegam własną widoczność. A co do decyzji - zmieniłam status. Kilka dni temu, po tym jak napisałam o Mocy. Cicho i bez ogłoszen. 😛
O to mnie ucieszyło! I właśnie to potwierdza że cały wątek miał sens. Chociaż mam pytanie bo jestem ciekawa - jak się teraz czujesz po tej zmianie? Czy to uczucie które opisywałaś wcześniej to chowanie się, jakoś się zmieniło?
Naparstnica dotknęła czegoś ważnego. To jest jedna z tych kwestii gdzie naprawdę trzeba być wobec siebie szczerym. Czy karta Mocy w pozycji 'czego nie stracę jeśli coś zmienię' to był impuls ktory uzasadnił decyzję którą już miałaś podjętą - czy ta karta coś naprawdę zmieniła?
To jest bardzo dojrzałe podejście, na prawdę. miałam podobnie kiedyś, rozkład 'nic mi nie mówił' dopóki nie zapytałam siebie dlaczego akurat TA karta mnie drażni. I okazało się że to nie była karta tylko moje skojarzenie z nią. Cały tarot działa u mnie trochę tak - jak lustro, nie jak wyrocznie.
Ja właśnie o to się zastanawiałem czytając cały wątek. Jeśli interpretacja opiera się na tym co 'pasuje' z pytającym, to skąd pewność że nie wybieramy interpretacji które nam pasują? Nie mówię że to złe, tylko że to chyba robi z tarota sposób do samopoznania bardziej niż do przepowiedni.
Przepraszam że się wtrącę z takim prostym pytaniem po tak mądrym komentarzu Zbyszka, ale - jak się ustala dla siebie tę rolę tarota? Czy to jest coś co się po prostu czuje, czy jest jakiś moment kiedy człowiek to wie? Pytam serio bo dopiero zaczynam i to mnie gubi.
Lilijka, to co napisałaś o tym przejściu od 'co się wydarzy' do 'co mi to mówi o mnie' - czy to był jakiś konkretny moment kiedy to poczułaś, czy raczej stopniowe? Bo ja teraz czytam tę całą rozmowę i mam wrażenie że sama stoję gdzieś pomiędzy. Pytam karty i gdzieś z tyłu głowy zawsze mam nadzieję że mi powiedzą co robić.
