Wiesz, właśnie o to chodzi, Lilijka. Ja miałam podobnie z tym rozkładem o statusie. Gdybym dostała jednoznaczną odpowiedź 'tak zmień' albo 'nie zmieniaj', to bym się temu podporządkowała i tyle. A tu dostałam Pustelnika i Moc i musiałam coś z tym zrobić sama. I może właśnie o to chodzi w tym całym pytaniu o 'błahość' - że błahe pytanie i tak może otworzyć coś nieoczekiwanego.
Ale właśnie - czy to nie jest tak, że KAŻDE pytanie mogłoby otworzyć coś nieoczekiwanego? jakbyś zapytała o przepis na obiad i też dostała Pustelnika, to tez byś znalazła jakiś głębszy sens? Nie mówię złośliwie, naprawdę się zastanawiam.
Cebulka zadala pytanie ktore mnie samego nurtuje od dawna. Nazywa sie to pareidolia znaczenia - widzimy wzorce tam gdzie ich szukamy. Ale zauwazcie ze ta sama krytyka dotyczy psychoterapii snów rozmow z przyjacielem. Pytanie nie jest 'czy tarot moze sie mylic' tylko 'czy interpretacja jest uczciwa'. To roznica. 😛
Mara, terapeuta też nie jest całkiem zewnętrzny - słyszy to co mu mówisz, a mówisz to co chcesz powiedzieć. Ale nie o tym mam ochotę rozmawiać. Wrócmy do sedna, bo Cebulka zadała pytanie o które chodzi od początku tego wątku: czy każde pytanie do kart zadziała tak samo? Bo jeśli tak, to co robi z nas pytanie o status w mediach?
Właśnie to jest najciekawsze. Malgośka zapytała o status i dostała coś o widoczności i sile. Jakby zapytała o co innego, powiedzmy o pracę, to też mogłaby dostać coś o widoczności i sile - bo to był jej temat w tym momencie życia. Karty nie odpowiadają na pytanie, tylko na osobę. Tak to czuję.
Pelagiusza, tak właśnie to działa z mojego doświadczenia. Jak pytałam 'czy on mnie lubi i czy znajdę pracę i czy wyjechać' w jednym rozkładzie, to każda karta mogła pasować do czegokolwiek. Skupienie pytania to skupienie uwagi, nie magia samo w sobie. Choć może też magia, nie wiem 🙂
Ale Malgosiu jak to słyszę - że status był tylko pretekstem - to troche jakbyś mówila że karty były pretekstem. A mówiłaś wcześniej że karta Mocy coś ci pokazala. Czy to nie są dwie różne rzeczy? Trochę się gubie.
Słuchajcie ale wracając jeszcze do pytania tytułowego - bo mam wrażenie że trochę nam uciekło. Czy teraz, po tej całej rozmowie, ktoś zmieniłby zdanie o tym czy takie 'małe' pytanie ma sens? Bo kiedy Malgosia otwierała wątek, wydawało się że to jest kwestia trywialna. A teraz?
To co mówi Zbyszek chyba jest najrozsądniejszą odpowiedzią jaką tu dostałam. Bo dyskutowaliśmy godzinami o tym co jest 'wystarczająco poważne' a może po prostu nie ma jak tego ocenić z zewnątrz, tylko z wewnątrz, kiedy już się rozłoży karty.
Także, cebulka, i właśnie dlatego ta granica między błahym a ważnym jest tak trudna do ustalenia przed rozkładem. Malgosią weszła z pytaniem o status i wyszła z czymś o sobie samej. Ktoś inny mógłby wejść z wielkim życiowym dylematem i dostać karty które nic mu nie mówią, bo nie był gotowy słuchać. Gotowość chyba ważniejsza niż waga pytania.
Pelagiusza, zdarza się i to całkiem często z tego co slyszałam. Ja sama miałam rozkład o czymś co bardzo przeżywałam i karty były... płaskie. Jakby nic. Dopiero po czasie zrozumiałam że byłam wtedy zbyt zamknieta, za bardzo chciałam konkretnej odpowiedzi. A z tym statusem przyszłam bez wielkich oczekiwań i właśnie dlatego cokolwiek mogło przez to przejść. To troche paradoksalne.
To jest ciekawe co mowisz, ale zaraz - czy to nie jest wygodne wytlumaczenie na kazda sytuacje? Jak karty zadzialaly, to znaczy ze bylas otwarta. Jak nie zadzialały, to bylas za bardzo spieta. Jak to falsyfikować?
Słuchajcie, ale wróćmy na chwilę do tematu bo mi głowa pęka od tej filozofii. Zaczęłyśmy od pytania czy zmiana statusu to za błahy powod do rozkladu i teraz rozmawiamy o falsyfikowalności. Malgosiu - ty jesteś autorką wątku i chyba po tej całej dyskusji masz jakieś podsumowanie w głowie? Zmieniłaś zdanie o tym czy tamto pytanie miało sens?
