Wiesz, zastanawiam się od jakiegoś czasu czy pytanie kart o zmianę statusu na Facebooku czy Instagramie to w ogóle sensowne. Mam na myśli ten status relacji albo po prostu opis w bio. Niedawno koleżanka pytała mnie czy może zadać takie pytanie bo się waha i powiedziałam że chyba tak, ale sama nie byłam pewna. Co wy myślicie, jest jakaś granica między pytaniem ważnym a błahym? Bo z jednej strony karty to karty, ale z drugiej... status w social media to jednak trochę smieszne pytanie jak się człowiek zastanowi.
Sama kiedyś się nad tym zastanawiałam. Dla mnie osobiście karty to nie jest wyrocznia tylko takie lustro do myślenia. Jeśli ktoś się waha nad zmianą statusu to znaczy że za tym stoi jakieś prawdziwe pytanie, prawda? Może to jest pytanie o relację, o gotowość, o to co inni pomyślą. Sama zmiana napisu to drobiazg, ale co za tym stoi - to już może być istota.
Także, dobrze to ująłaś Dianka. Pytanie brzmi pozornie błaho, ale ja bym zapytała inaczej - co tak naprawdę chcemy wiedzieć stawiając te karty? Bo jeśli ktoś pyta 'czy zmienic status na zajety/a', to znaczy że tak naprawdę nie wie czy ta relacja jest gotowa na etykietę. I to już jest pytanie o relację, nie o status.
Eh, przepraszam że się wtrącam, ale nie do końca rozumiem. Czy mówicie że można pytać karty o wszystko, tylko trzeba to dobrze sformułować? Ja jeszcze nie robiłam samodzielnych rozkładów, uczę się dopiero, i zawsze myślałam że są tematy które są za małe dla kart. Czy to nieprawda?
Moim zdaniem w ogóle nie ma czegoś takiego jak za małe pytanie do kart. Karty odpowiedzą na wszystko bo są połączone z energią wszechświata. Kiedyś pytałam karty czy kupić tę bluzkę co mi się podobała i dostałam bardzo jasną odpowiedź. Karty zawsze wiedzą.
Ja robiłam kiedyś rozkład właśnie w takiej sytułacji, nie o status co prawda ale o to czy zdjąć zdjęcie profilowe z byłym. I karty dały mi tyle do myślenia że w ogóle zamiast o zdjęciu zaczełam myśleć o całej relacji. więc nie wiem, może właśnie takie małe pytania otwierają coś wiekszego. 😉
Dostalam między innymi Księżyc i Dwójkę Mieczy. Więc zamiast myśleć o zdjęciu zaczeełam zastanawiać się co przed soba ukrywam i dlaczego wogóle to zdjęcie jest problemem. Karty kompletnie ominęły pytanie dosłowne i poszły prochtem.
To jest wlaśnie to co lubię w rozkładach, ta nieprzewidywalność. Karty często odpowiadają na pytanie za pytaniem. Ale wracając do tematu - martwi mnie trochę co innego. Czy jak ktoś pyta o status w social media to nie robi tego dlatego że boi się zapytać o samą relację wprost? Jakby takie małe pytanie było bezpieczniejsze.
A ja w ogóle nie wiedziałam że można tak pytać karty, o takie konkretne rzeczy. Myślałam że to jest raczej ogólne, że karty mówią o przyszłości w sensie losowym. Czy można zapytać kartę na przykład 'czy on zmieni status na Instagramie' i to będzie sensowny rozkład?
Wlasnie, to co powiedziala Dianka to kluczowa kwestia. Sam pytajacy musi byc podmiotem pytania. Poza tym zastanawiam sie czy w ogole problem tu jest trywialnosc tematu, czy raczej precyzja pytania. Zmiana statusu online to objaw, a nie przyczyna. Pytania o objawy rzadko daja dobre rozklady.
Moim zdaniem zbyt komplikujecie sprawę. Karty odpowiedzą na proste pytanie równie dobrze jak na filozoficzne. Ważne jest intencja i jasnośc umysłu w momencie tasowania. Robilam dziesiątki rozkładów na konkretne dosłowne pytania i zawsze dostawałam konkretne odpowiedzi. To kwestia skupienia.
Czytam tę dyskusję i myślę sobie że babcia pytała wróżki o zupełnie codzienne sprawy. Czy sprzedać krowę, kiedy siać czy swat uczciwy. I nikt nie mówił że to małe pytania. Może problem jest nowy bo social media są nowe, a nie że pytanie jest złe.
A ta pozycja 'czego się boję' - to ty ją wymyśliłaś czy gdzieś wyczytałaś? Bo ciekawi mnie skąd się biorą te autorskie układy pozycji. Sam czasem dokładam pozycje do standardowych rozkładów i zastanawiam się czy to ma sens czy tylko komplikuję.
Wlasnie zastanawiam sie czy ta cala dyskusja o rozkladach nie troche mija sie z punktem wyjscia. Malgosi chodzilo o to czy w ogole pytac karty o tak konkretna rzecz jak zmiana statusu. A my juz dobieramy pozycje do rozkladu jakbysmy przeskoczyli krok.
Ale poczekajcie, ja dalej nie rozumiem jednej rzeczy. jak karty mają odpowiedzieć na pytanie o gotowość emocjonalną, skoro kazda karta może znaczyć różne rzeczy? Skąd wiem że Księżyc który dostałam mówi o strachu a nie o intuicji? Jak odróznić jedną interpretację od drugiej?
Chcę wrócić do czegoś co Zbyszek napisał wcześniej o pytaniach o objawy zamiast o przyczyny. Wydaje mi się że to jest kluczowe dla całej dyskusji o banalności pytań. Status online to objaw, zgoda. Ale czy pytanie o objaw jest zawsze złe? Czasem objaw jest bramą do przyczyny i może właśnie tędy wejść do rozkładu.
Słuchajcie bardzo filozofujecie. Ja mam inne pytanie do tych co robili takie rozkłady - czy dostaliście kartę która wprost mówiła 'zrób to' albo 'nie rób tego'? Bo z mojego doświadczenia jak pytanie jest konkretne, odpowiedz też bywa konkretna. As Różdżek przy pytaniu o status to dość jasny sygnał.
Przepraszam że znów pytam ale trochę zgubiłam się w tej dyskusji. Czy rozumiecie to tak, że pytanie o status jest okej, tylko trzeba je dobrze ułożyć? Czy jednak większość z was uważa że lepiej od razu pytać o relację a nie o status? Bo czytam i mam wrażenie że nie ma jednoznacznej odpowiedzi i nie wiem co z tym zrobić.
Mam pytanie do całej grupy. Czy ktoś zrobił rozkład właśnie na temat statusu w social media i może powiedzieć jakie karty dostał i co z tego wynikło? Bo mamy dużo teorii a mało konkretów. Tolcia wspomniała swój przypadek ale to było o zdjęciu, a nie o statusie.
Właściwie to ja zaczęłam ten temat i... sama nie zrobiłam jeszcze tego rozkładu. Waham się właśnie z powodów które tu omawiamy. Ta dyskusja w sumie pomogła mi zrozumieć że moje wahanie nie dotyczy tego czy status to za mały temat, tylko tego że nie wiem co tak naprawdę chce wiedzieć. I to już coś.
Dobra, to ja chcę się odnieść do tego co Malgosia napisała na końcu, bo to jest chyba najważniejszy moment całej dyskusji. Mówisz że wahasz się nie dlatego że status to za mały temat, tylko że nie wiesz co tak naprawdę chcesz wiedzieć. To jest dokładnie to samo co mnie blokuje kiedy siadam z kartami. Jak nie wiem czego chcę, to jak mam zrozumieć odpowiedź?
Nie chce byc zlosliwy, ale jednak powiem - wlaśnie dlatego uwazam ze przed kazdym rozkladem warto siedziec chwile z pytaniem zanim w ogole wyciagnie sie karty. Wiekszosc 'trywialnych' pytan staje sie nietrywialnych jak sie przy nich posiedzi piec minut w ciszy. Status, zdjęcie profilowe, wyslanie wiadomosci - to wszystko w kontekscie relacji jest naladowane znaczeniem.
To ciekawe co mówi Zbyszek, bo ja robiłam kiedyś rozkład właśnie w środku emocji i dostałam same Miecze. Całkowicie trafne w opisie stanu, zupełnie bezużyteczne jeśli chodzi o decyzję którą chciałam podjąć. Czy to jest coś czego można się nauczyć - rozpoznać że rozkład opisuje stan a nie odpowiada na pytanie?
Przepraszam że wchodzę z tym teraz, ale nie mogę nie zapytać - Tolcia, to jak odróżnić kartę która jest niekomfortowa bo jest trafna, od karty która jest niekomfortowa bo po prostu dostałam złą wróżbę? Bo dla mnie obie brzmią tak samo.
Chcę się zatrzymać przy czymś co sie tu pojawia między wierszami. Rozmawiamy o statusie w mediach, ale tak naprawdę przez ostatnie kilkanaście postów rozmawiamy o tym jak wogóle używać kart. I to jest zdrowe - ale wróćmy na chwilę do Małgosi. Powiedziała że nie wie co tak naprawdę chce wiedzieć. Czy to nie jest właśnie sytuacja w której karty mogą pomóc nie jako wyrocznia, ale jako lustro?
Sprawiedliwa, właśnie tak to teraz czuję. Że zanim zapytam karty 'czy zmienić status', powinnam zapytać 'co mnie blokuje przed zmianą statusu'. I tu jest różnica między pytaniem banalnym a pytaniem które może coś otworzyć.
Dobra ale poczekajcie - bo ja trochę inaczej do tego podchodzę. Czy karty muszą być lustrem i psychologicznym sposóbm do samopoznania? Bo jak dla mnie czasem pytam konkretnie i chcę konkretnie. Nie zawsze muszę rozumieć swoje blokady czasem chcę po prostu wiedzieć jak wyjdzie.
