To jest dobra obserwacja, Kalikst, i zgadza się z tym co widzę u osób, które przestają traktować karty instrumentalnie. Denarii w różnych taliach są wizualnie bardzo różne - w jednych to dosłownie monety, w innych to tarcze, owoce, geometryczne medaliony. I to nie jest przypadkowe. Ilustratorzy robili z tym coś celowego. Pytanie do Rezedy - czy któraś talia szczególnie cię przyciąga właśnie przez to jak wygląda Denarii?
Glozka, tak - Thoth jest dla mnie wizualnie najmocniejszy, ale jest tak abstrakcyjny, że trochę mnie przerasta. Natomiast w Rider-Waite-Smith właśnie Denarii mnie zawsze zatrzymują. Ten chłopiec w ogrodzie z Dziesięciu Denarii, albo kobieta z Siódemki - stoją i patrzą na swoje monety jakby myśleli, nie jakby liczyły. Mam wrażenie, że te karty mówią o relacji z tym co się ma, nie o samym posiadaniu
To co Rezeda opisuje - relacja z tym co się ma - jest bardzo trafną intuicją i w zasadzie pokrywa się z tym jak żywioł ziemi bywa rozumiany w tradycji hermetycznej. Nie chodzi o stan konta, tylko o zakorzenianie się w materii. Ziemia to nie bogactwo, to gęstość. I Denarii jako suit są w pewnym sensie o doświadczaniu materii, nie o jej posiadaniu. Dlatego tak wiele tych kart pokazuje ludzi przy pracy albo w ruchu, nie przy kasie. 😉
Czytam tę rozmowę i zastanawiam się - czy dla kogoś kto nie ma tła w żadnej z tych tradycji, tarot w ogóle coś znaczy? Pytam serio. jeśli cały sens zależy od systemu, który trzeba znać, to czy ktoś bez tego kontekstu nie czyta po prostu ładnych obrazków?
To mnie trochę uspokaja i trochę niepokoi jednocześnie. Uspokaja,bo znaczy że moje siedzenie z kartami bez pełnej wiedzy ma sens. A niepokoi, bo zaczynam się zastanawiać czy to co widzę w Denarii - ta relacja z posiadaniem, obecność - to moje własne odczucie, czy ja po prostu nieświadomie przejęłam czyjąś interpretację i myślę, że to moje.
To jest jedno z najlepszych pytań jakie można zadać sobie w pracy z tarotem i serio rzadko ktoś je formułuje tak wyraźnie. Nie ma na nie czystej odpowiedzi - zawsze jest jakieś zmieszanie własnego i przejętego. Ale jest jeden test praktyczny: czy twoja interpretacja zmienia sie kiedy masz inne życiowe doświadczenie? Jeśli tak - to jest żywe, twoje. Jeśli jest sztywna i oderwana od kontekstu - to bardziej wyuczona. 😛
To co Rezeda właśnie powiedziała o Czwórce jest znakomitą ilustracją tego, czym różni się czytanie obrazu od czytania definicji. Żaden opis nie powie ci wprost "ta postać jest samotna z wyboru" - to trzeba zobaczyć. I to jest argument za tym, że estetyczna relacja z kartą nie jest słabszą formą pracy z nią. W pewnym sensie jest pierwotniejsza.
Mam pytanie do Felicjana i Donata - czy wy w swojej praktyce robicie rozkłady inaczej odkąd macie tę wiedzę systemową? Czy znajomość tradycji hermetycznej zmienia to co czujesz patrząc na kartę, czy raczej wchodzi dopiero na etapie werbalizowania? 🙂
Wracając do Rezedy i jej pytania o rozkłady - mam wrażenie, że może nie chodzi o to czy będzie "gotowa" na rozkłady, tylko o to z jakim pytaniem do nich przyjdzie. Jeśli przyjdzie z pytaniem "co mam teraz zrobić" - to jest jedna presja. Jeśli przyjdzie z pytaniem "co tu widzę" - to jest zupełnie inne doświadczenie. Czy próbowałaś kiedyś rozkładu bez wcześniej sformułowanego pytania? 🙂
To pytanie Kaliksta o rodzaj pytania do rozkładu zostało trochę zawieszone w powietrzu, więc chcę je rozwinąć. Rezeda, powiedziałaś wcześniej że interesuje cię bardziej piękno formalne niż wyniki. Ale jak to wygląda kiedy faktycznie siadasz z kartami? Czy masz jakieś pytanie w głowie, czy po prostu patrzysz?
Szczerze? Raczej to drugie. Siadam, tasuje, wyciągam kartę i siedzę z nią. Czasem mam coś w tle, jakieś ogólne napięcie dnia, ale nie formułuję tego jako pytania. I właśnie Denarii najczęściej mi na tym etapie zostają - nie wiem czy dlatego że je lubię, czy dlatego że mnie zatrzymują wizualnie bardziej niż inne suity.
To co opisujesz to jest praktyka, którą niektórzy nazywają medytacją z kartą, a nie rozkłdaem. I to jest zupełnie odrębna rzecz od pytania o Denarii jako kategorię. Ale właśnie przy takim siedzeniu z kartą te materialne warstwy znaczenia mogą wychodzić zupełnie inaczej niż w rozkładzie celowym. Masz wrażenie, ze wyciągasz Denarii częściej niż statystycznie powinnaś?
systematyczność i intuicja nie wykluczają się. Zapis jest tylko pamięcią zewnętrzną. Możesz notować bez analizowania od razu - po prostu: data, karta, jedno zdanie o obrazie. Natomiast ciekawsze pytanie jest inne: czy siedzisz z kartą aż coś się pojawi, czy wstajesz po jakimś czasie niezależnie od tego czy coś się pojawiło?
To rozróżnienie od Donata jest dla mnie ważne. Bo sama często siedzę i czekam na jakiś znak że "gotowe", i nie wiem skąd to wziąć. A przy Denariach szczególnie - to są obrazy które wyglądają spokojnie, nic się na nich nie "dzieje" i trudno mi wiedzieć kiedy skończyć.
Właśnie - Miecze wizualnie są bardziej "narracyjne", coś się tam dzieje, są emocje na twarzach, ruch. A Denarii często to jest postać stojąca lub siedząca z czymś w dłoniach. Jakby czas był w nich inny. Wolniejszy. I może to jest właśnie ta ziemia - czas ziemi jest inny niż czas powietrza.
Pięć Denarii - ja tę kartę zawsze kojarzyłem z biedą dosłownie. Ale Runolog teraz mówi o wykluczeniu. To są dwie różne rzeczy prawda? Czy ta karta może być o jednym i o drugim jednocześnie?
To jest argument za tym, że Denarii nie są po prostu "kartami finansów". Piec Denarii ma w sobie teologię, mozna powiedzieć. To jest karta o tym co jest na zewnątrz ciepłego wnętrza i dlaczego. I to jest dużo szersze niż stan konta.
Czytam tę dyskusję o Piątce i mam pytanie może naiwne - skąd wiecie że kościelne okno jest celowe? Że Waite to zaplanowal z takim znaczeniem? Może to był po prostu ładny detal?
hmm, to jest wlasnie coś co mnie ciekawi od strony formalnej - że obraz raz puszczony zaczyna żyć własnym życiem interpretacyjnym. Niezależnie od intencji. I może to jest argument za tym, że relacja estetyczna jest równie ważna jak relacja systemowa, bo to ona sprawia że konkretny czytelnik wpuszcza konkretny obraz
Rezeda tu dotknęłaś czegoś co filozofowie obrazu opisują jako ikoniczną nadwyżkę - obraz zawsze mowi więcej niż zamierzono. I tarot na tym żyje. ale chcę dopytać jedno: kiedy mówisz "relacja estetyczna" - masz na myśli że pewne karty są ci bliższe wizualnie, czy że estetyka jest dla ciebie drogą do znaczenia?
Siódemka Denarii jest dla mnie zawsze kartą cierpliwości, ale tak po ludzku - nie mistycznie. Ta postać naprawdę wygląda jakby czekala na coś co rośnie samo i nie ma jak przyspieszyć. Czy wy też tak to czytacie, czy to moje skojarzenie jest zbyt dosłowne?
Jak Felicjan pyta o wynik to nie jestem pewna co rozumie przez wynik. Dla mnie wynik jest właśnie ten spokój zmęczenia z Siódemki albo to co czuję patrząc na Dziewiątkę i tę postać w ogrodzie. Jeśli wynikiem ma być przepowiednia - to raczej nie tak pracuję z kartami. ale jeśli wynikiem jest coś zrozumianego - to tak, estetyka mi to daje.
to jest bardzo precyzyjne rozróżnienie i właściwie odpowiada na pytanie z tytułu tego wątku inaczej niż sie spodziewałem. Bo jeśli Denarie dają ci dostęp do "czegoś zrozumianego" przez obraz a nie przez znaczenie systemowe - to może Denarie jako suit są po prostu bardziej ikoniczne wizualnie niż inne? Bardziej statyczne, przez co obraz pracuje dłużej? Runolog, ty masz zdanie na ten temat?
To jest pytanie które mogłoby rozkręcić osobny wątek o różnicach między taliami, bo Thoth to naprawdę inny świat. Ale zostańmy przy RWS bo większość tu na nim pracuje. Chcę zapytać o coś praktycznego: czy ktoś z was miał sytuację gdy Denaria w rozkładzie była piękna wizualnie, zatrzymałaś na niej wzrok, i to "zatrzymanie" okazało się ważniejsze niż jej nominalne znaczenie w pozycji? Bo to by potwierdzało to co mówi Rezeda.
Samotność w dostatku to jest mocne zdanie. I to jest chyba najlepszy przykład w tej dyskusji na to, że Denarie nie są "tylko o pieniądzach". Bo dostatek bez kogoś bliskiego to jest stan bardzo fizyczny, bardzo konkretny - ma zapach, ma ciszę, ma określone godziny dnia. To jest materialne w sensie dosłownym, ciało to odczuwa. I żaden system nie powiedziałby ci tego tak jak ten obraz. 🙂 Zastanawiam się tylko, czy inni też tak mają, że dopiero taka konkretna karta jak Denary pokazuje coś, czego przy bardziej "duchowych" kartach w ogóle się nie zauważa.
