Ostatnio weszłam w posiadanie tzw. czarnego tarota i szczerze nie wiem co z tym zrobić. Chodzi mi o talie, które nie mają tych standardowych "pozytywnych" odpowiedników kart - tam nawet Słońce czy Gwiazda mają jakieś mroczne, niejednoznaczne znaczenia. Zastanawiam się czy to w ogóle ma sens jako sposób do rozkładów, czy to tylko estetyka. Robię rozkłady od jakiegoś czasu i przyznam szczerze, że czasami myślę, że robię to żeby nie myśleć o moich prawdziwych problemach. Ale to inna sprawa. Ktoś miał doświadczenie z takimi taliami?
Czarne taroty to dość szeroka kategoria, bo różne wydawnictwa rozumieją to różnie. Możesz powiedzieć jaką konkretnie talię masz? Bo jesli to np. Tarot of Shadows albo coś podobnego, to tam ta "ciemność" jest zamierzona jako praca z cieniem w sensie jungowskim, a nie dosłowna odwrócona polaryzacja wszystkich kart. To robi duza różnicę przy interpretacji.
A ja myślałam że czarny tarot to po prostu taki z czarnym tłem 🙂 nigdy nie słyszałam że karty mogą nie mieć pozytywnych znaczeń, wydawało mi się że każda karta ma jakieś dobre i złe oblicze zależnie od rozkładu?
Mnie zawsze zastanawiało to samo co Zanetta pisze - jeśli nie ma odwróceń i każda karta jest ambiwalentna, to jak w ogóle odczytać kierunek energii? Bo w klasycznym Riderze ta polaryzacja dużo robi w rozkładzie. Czy przy takich taliach chodzi może o to, że kontekst pozycji w rozkładzie robi całą robotę?
Przy taliach bez systemu odwróceń kontekst pozycji faktycznie przejmuje tę funkcję, ale to nie jest żadna nowość - część szkół interpretacji Tarota Marsylskiego w ogóle nie używała odwróceń i radziła sobie świetnie. Problem z taliami "czarnymi" w sensie estetyczno-konceptualnym jest inny: często są projektowane przez artystów bez znajomości tradycyjnych systemów, więc symbolika kart może być wewnętrznie niespójna. Zanetta, czy ta książeczka do Tarot Obscura podaje jakiś system albo metodologię, czy to luźne opisy obrazów?
No właśnie, to jest klasyczny problem z taliami artystycznymi - ładne, ale niepraktyczne do regularnej pracy. Zanetta, powiedz mi jedno: co cię przyciągnęło akurat do tej talii? Bo to może powiedzieć coś o tym jakiego rodzaju rozkładów w tej chwili szukasz.
To co Zywiena78 pyta jest ważne, bo sama miałam przez jakiś czas fazę na bardzo ciemne talie i jak teraz patrzę wstecz, to wybierałam je kiedy chciałam żeby karty "potwierdziły" że jest źle. Jakby szukałam uzasadnienia dla jakiegoś nastroju, nie faktycznej odpowiedzi.
Zorka to jest ciekawe co mówisz, bo ja właśnie zaczęłam z tarotem i też zauważam że siegam po karty częśceij kiedy jest mi zle. czy to znaczy że to jest złe? Że nie powinnam tego robić kiedy jestem w złym stanie?
Nie rób rozkładów kiedy jesteś w silnych emocjach, to podstawa - energie są wtedy zaburzone i karty mogą dawać przekłamane odpowiedzi. szczególnie przy taliach z taką ciemną symboliką jak opisuje Zanetta, to może tylko nakręcać spiralę. 🙂
To jest właściwie sedno całego problemu z takimi taliami. jeśli nie ma spójnego systemu, interpretacja staje się czysto projekcyjna i traci funkcję konfrontowania z czymś zewnętrznym wobec nas samych. Zanetta napisała na początku coś ważnego - że robi rozkłady żeby nie myśleć o prawdziwych problemach. Przy talii która daje tylko poetyckie, ambiwalentne obrazy, to ryzyko ucieczki jest naprawdę duże, bo zawsze znajdziesz interpretację którą chcesz znaleźć.
Czekajcie, to ja się chyba zgubiłam. Rozumiem że czarny tarot to taki gdzie każda karta ma mroczne znaczenie, tak? Ale po co w ogóle ktoś robi takie talie, jaki jest sens jeśli nie można z nich sensownie wróżyć?
Sens jest różny zależnie od podejścia. Część takich talii jest projektowana stricte jako sposób do pracy z cieniem - czyli z tymi aspektami siebie których nie chcemy widzieć. Nie chodzi o przepowiadanie przyszłości tylko o konfrontację. Z drugiej strony, sporo z nich to czysta komercja - sprzedaje się estetyka. Nie każda ciemna talia ma za sobą przemyślaną filozofię.
Trochę z boku, bo nie zajmuję się tarotem, ale to co piszecie o projektowaniu własnych interpretacji to brzmi tak jakby tarot generalnie działał jako test Rorschacha, nie jako faktyczne wróżenie. Zanetta, nie mówię tego złośliwie, ale skoro sama napisałaś że robisz to żeby nie myśleć o problemach - to czy te karty kiedykolwiek coś ci faktycznie powiedziały, czy tylko potwierdzały to co i tak już czułaś?
Dodam do tego co Zorka mówi - Zanetta, napisałaś na początku coś o robieniu rozkładów żeby nie myśleć o prawdziwych problemach. Czy możesz powiedzieć więcej co miałaś na myśli? Bo to zmienia całkowicie perspektywę na tę talię i na to jak jej używasz.
Przepraszam że się wtrącam w coś osobistego, ale to co Zanetta pisze brzmi dla mnie jak... nie wiem, jak używanie kart jako takiego bufora. Czy to jest normalne w tarocie? Że ludzie tak go używają? Pytam serio, bo nigdy o tym nie myślałam w ten sposób.
Słuchajcie, to co teraz piszecie to w ogóle wykracza poza wróżbiarstwo. Zanetta powiedziała wprost że robi to żeby nie myśleć o problemach - to nie jest kwestia tego czy talia jest czarna czy kolorowa. Czy ktoś tu w ogóle powinien mi powiedzieć że to jest okej?
no dobra, Może kilka miesięcy. nie codziennie, ale regularnie. I ta talia - kupiłam ją właśnie w tym czasie. Wcześniej używałam zwykłego Ridera i jakoś mi nie pasował, za wesoły za bardzo.
"Za wesoły" - to jest ciekawe sformułowanie. Czy miałaś poczucie że Rider daje ci nieadekwatne odpowiedzi do sytuacji, w której jesteś? Czy raczej że nie pasuje nastrojowo?
To jest bardzo ważna obserwacja. Kiedy odrzucamy pozytywne karty jako "nie moje", to jest sygnał że szukamy w rozkładzie lustra, a nie odpowiedzi. Tarot nie powinien potwierdzać jak się czujemy, powinien pokazywać coś czego nie widzimy. I tu właśnie ciemne talie mogą byc pułapką - bo jeśli każda karta i tak ma mroczne odczytanie, nigdy nie dostaniesz konfrontacji z czymś innym.
No właśnie, dokładnie o tym mówiłam wcześniej. Ciemna talia w złym stanie energetycznym to prosta droga do nakręcania spirali w dół. Zanetta, szczerze - może po prostu odłóż tę talię na jakiś czas?
Szczerze? Pewnie zostałabym z myślami. I to jest trochę prezrażające że tak to ujęłaś bo wcześniej tego tak nie widziałam.
Zgadzam się z Luriskiem. I nie mówię tego żeby zbyć temat ani Zanetę - dyskusja o samej talii i o czarnym tarocie jest ciekawa i warto ją kontynuować. Ale to co Zanetta powiedziała o sobie zasługuje na więcej niż jesteśmy w stanie dać na forum. Zanetta, masz z kim pogadać?
no nie wiem, nie wiem co powiedzieć na te ostatnie posty. Lurisk,Heksanka - tak, mam kogoś. Mam terapeutę właściwie. Ale jakoś nie powiedziałam mu o kartach. Teraz myślę że powinnam. 🙂
To że masz terapeutę i to że nie powiedziałaś mu o kartach - to dwie osobne rzeczy, ale razem mówią coś ważnego. Czy to znaczy że karty są czymś czego nie chcesz włączać do tej rozmowy? Albo że nie widzisz między nimi związku?
To co teraz napisałaś brzmi zupełnie inaczej niż na początku wątku. Na początku był czarny tarot i pytanie o interpretacje, a teraz... to jest coś zupełnie innego. Mam wrażenie że ten wątek sam w sobie był jakimś rozkładem.
Zostańmy może przez chwilę przy samym czarnym tarocie, bo troche odpłynęliśmy, choć rozumiem dlaczego. Zanetta które rozkłady robisz najczęściej z tą talią? Bo mam wrazenie że nie rozmawialiśmy jeszcze właściwie o tym jak ona "działa" w praktyce.
Dobra, wróćmy do kart, mi też tak będzie łatwiej. Rozkłady robię raczej krótkie - trzy karty, rzadziej pięć. Celtic cross za trudny na mój poziom. Ta talia ma karty które w Riderze byłyby "pozytywne", ale tutaj wyglądają... niejednoznacznie. Na przykład Słońce jest tu przedstawione jako coś prawie bolesnego, za jasnego. I ta interpretacja mi pasuje bardziej.
