oj, Przepraszam że wchodzę, bo czytam ten wątek od początku i uczę się, ale mam pytanie do całej grupy - czy to normalne, że w ogóle się tak bardzo zastanawiacie nad tym jaką talię wybrać? Myślałam, że po prostu bierzesz karty i czytasz?
A ja mam takie głupie pytanie moze - czy Magik w ogóle musi być osobą? Bo wszędzie czytam, że to "ktoś kto manipuluje" albo "ktoś kto ma moc", a czy nie może to być np. sytuacja albo energia, nie konkretny człowiek?
No i właśnie dlatego kontekst pytania jest kluczowy zanim w ogóle spojrzysz na kartę. A wracam do tematu wątku, bo chcę to powiedzieć wprost: Magik nie "zawsze oznacza manipulację" i nigdy tak nie było, nawet w Marsylii. To jest uproszczenie, które gdzieś po drodze stało sie ludową mądrością i weszło do obiegu jako pewnik.
To jest dłuższa historia i nie ma jednego winnego. Część pochodzi z tanich poradników z lat dziewięćdziesiątych, które upraszczały opisy kart do jednego słowa-klucza. Część z forów internetowych, gdzie ktoś napisał "Magik = manipulator" i to się kopiowało przez lata. Ale powiem szczerze - część winy leży tez w tym, że Magik naprawdę ma w sobie tę dwoistość i łatwo jest pójść tylko w jedną stronę.
Ale czy to nie jest tak z każdą kartą? Że na początku człowiek szuka tych prostych znaczeń, bo inaczej nie wie, od czego zacząć?
Julitka, wróćmy na chwilę do tej koleżanki i jej sytuacji. Skoro Magik mógł symbolizować ją samą w momencie decyzji, a nie osobę, która ją manipuluje - to jak wyglądał reszta rozkładu? Bo Magik w izolacji to jedno, ale Magik obok konkretnych kart to zupełnie inna rozmowa.
To jest właśnie argument za prowadzeniem dziennika rozkładów. Nie po to, żeby mieć bazę danych, tylko żeby móc wrócić i zobaczyć, jak interpretacja się zestarzała - czy to, co widziałaś wtedy, miało sens z perspektywy czasu. Julitka, zaczęłaś kiedyś takie notatki prowadzić?
Ja prowadzę notatki i zapisuję też swoje pierwsze skojarzenie z kartą - zanim zacznę myśleć analitycznie. To jest najważniejsze, bo potem faktycznie pamiec się miesza z tym, co nastąpiło. Julitka, a czy to pierwsze skojarzenie z Magikiem - to co czujesz, zanim zaczniesz go "czytać" - jest za każdym razem podobne?
Przepraszam, może to głupie pytanie, ale Rider-Waite to ta popularna talia z tymi kolorowymi, trochę bajkowymi rysunkami? Bo widziałam ją w sklepie i zastanawiałam się, czy to dobra na start.
Dobra, ale chcę wrócić do pytania Szamana o resztę rozkładu, bo mnie to nie daje spokoju. Julitka, czy pamiętasz, na jakiej pozycji stał Magik? Bo w układzie trzech kart to robi dużą różnicę - przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. 🙂
Magik na pozycji teraźniejszości i twoja koleżanka w środku trudnej decyzji - to faktycznie brzmi jak karta o niej, a nie o kimś wobec niej. Ale mam pytanie do całej grupy, bo to mnie trapi od jakiegoś czasu: czy w ogóle powinniśmy robić rozkłady dla innych osób bez ich wiedzy? Bo Julitka robiła go w intencji koleżanki, ale koleżanka o tym nie wiedziała, tak?
Mistralka ma rację co do odejścia od tematu, ale ta kwestia etyczna ma tu swoje miejsce - bo jeśli robimy rozkład "za kogoś", to nasza projekcja wchodzi do interpretacji i wtedy właśnie łatwo o takie uproszczenia jak "ktoś manipuluje". Julitka, czy myślisz, że twoja troska o koleżankę mogła wpłynąć na to, jak zobaczyłaś tę kartę? 😉
No i to jest właśnie to, o czym mówiłam wczesniej - nie chodzi tylko o to, co karta "znaczy", ale kto i w jakim stanie ją czyta. Czy to znaczy, Julitka, że teraz interpretowałabyś ten rozkład inaczej?
A to w ogóle ma znaczenie, skąd zmiana? Interpretacja się zmieniła, sytuacja tamta pewnie już minęła - pytanie, czy wyciągnęłaś z tego coś na przyszłość co do własnego podejścia do Magika
Tu mnie Kunegunda trafia w sedno. Julitka, mam do ciebie konkretne pytanie - czy babcia, od której masz talię, interpretowała Magika zawsze jako ostrzeżenie, czy to była jej interpretacja sytuacyjna? Bo może to nie jest kwestia talii, tylko jej osobistego klucza.
To pytanie jest ważniejsze, niż może się wydawać. Każda tradycja tarota - a są ich dziesiątki - ma swój klucz interpretacyjny i żadna nie jest "jedyną słuszną". Pytanie, które sobie zadajesz, czyli czy możesz budować własny klucz na bazie cudzej talii, jest jak najbardziej zasadne. Ale tu jest jedna pułapka: jeśli talia ma silne skojarzenia z osobą, która jej używała, to te skojarzenia będą ci wchodzić w interpretację nawet wtedy, gdy nie chcesz. Dlatego pytałam wcześniej o ikonografię - bo wizualny bodziec jest silniejszy niż intelektualna decyzja. 🙂
I tu wracamy do czegoś,co było w opisie wątku, a co trochę zgubiliśmy - to poczucie, że się jest obco we własnych praktykach. Julitka, czy to "bycie obco" dotyczy tylko tej talii, czy też sposobu, w jaki w ogóle podchodzisz do rozkładów?
No właśnie, bo to jest zupełnie inne pytanie niż "co znaczy Magik". To już jest pytanie o to, czy w ogóle chcesz kontynuować w tym kierunku, czy szukasz własnej ścieżki.
Ma ogromny sens. I to jest właśnie moment, kiedy warto zapytać siebie, czego się szuka - czy kontaktu z tradycją rodzinną, czy narzędzia do własnej pracy, czy może czegoś jeszcze innego. Bo to są różne potrzeby i wymagają różnych odpowiedzi.
Czytam tę rozmowę od dawna i mam takie skojarzenie z tym, co mówi Julitka. U nas w rodzinie też były pewne rzeczy przekazywane - nie talia, ale inne praktyki - i też czułam przez długi czas, że to nie jest moje. Dopiero jak zaczęłam rozumieć, dlaczego babcia to robiła, nie tylko jak, to coś się zmieniło. Czy Julitka wie, co babcia czuła do tarota?
Można próbować przez rozkład intencyjny - czyli pytasz talię nie "co ma mi powiedzieć", ale "czym była dla tej osoby". To nie zawsze działa, bo projokujesz własne wyobrażenia, ale czasem właśnie ta projekcja jest odpowiedzią na inne pytanie. I w tym kontekście Magik mógłby powiedzieć coś zupełnie innego niż manipulacja.
Właśnie to jest ta kwestia, którą trudno mi przeskoczyć. Talia leży i czuję coś w rodzaju oporu, żeby ją wziąć. Nie wiem, czy to jest sygnał, ze nie powinam, czy że właśnie powinnam, ale się boję. I ta karta Magika gdzieś w tym wszystkim siedzi - bo to od niej się zaczęło, ale teraz to jest już chyba coś więcej.
Opór przed talią to nie jest coś wyjątkowego, ale warto wiedzieć, czego ten opór dotyczy. Czy to jest opór przed kartami w ogóle, przed tą konkretną talią, czy przed tym, co możesz zobaczyć w rozkładzie? Bo to są trzy różne rzeczy i każda prowadzi gdzie indziej.
Czytam od dłuższego czasu i zastanawiam się - czy ktoś tu miał podobnie, że przejął czyjąś talię i po prostu nie mógł z nią pracować? Nie z powodu złej energii czy czegoś takiego, ale właśnie przez ten emocjonalny kontekst, że to nie jest "czysta" talia?
Chyba z oboma, ale jak teraz o tym myślę - to bardziej to drugie. Jakbym dostała coś, co wymaga ode mnie kontynuowania czegoś, czego nie do końca rozumiem. I właśnie stąd pewnie ta interpretacja Magika jako manipulacji - może nieświadomie szukałam wyjaśnienia dla tego uczucia przymusu. 😉
