Wracając do sum rozkladu bo to mi zostało w głowie po poprzednich postach - czy ktoś stosuje inne operacje niż samo dodawanie? Mam na myśli np. różnice między kartami w konkretnych pozycjach rozkładu, a nie sumę całości?
Właśnie ta kwestia różnic między pozycjami wydaje mi się bardziej obiecująca niż sumy całego rozkładu. Suma całości wygładza informację, a różnica między konkretnymi pozycjami mogłaby pokazywać coś, czego sam tekst interpretacji nie pokazuje wprost. Ale jak to calibrować? Skąd wiedzieć, że różnica pięciu to więcej napięcia niż różnica dwóch?
No wlasnie, i tutaj wracamy do problemu, ktory podnosilam przy sumach - skad wiemy, ze cokolwiek wiemy. Masz roznice pieciu i post factum przypisujesz jej znaczenie, bo rozklad czegos dotyczyl. Nie twierdze, ze metoda jest zla, mowie, ze nie ma jak jej zweryfikowac bez bardzo twardego protokolu.
Chcę wrzucić konkretny przykład, bo ta dyskusja trochę odpływa w abstrakcję. Miałam rozkład, w którym na pozycji wyzwania wypadł Hierofant, a na pozycji rezultatu Koło Fortuny. Pięć i dziesięć. Dziesięć redukuje się do jedynki. Jedynka i piątka - mamy napięcie między inicjacją a poszukiwaniem wolności od struktury. I to akurat bardzo dobrze opisywało sytuację pytającej osoby. Ale mam świadomość, że mogłam to samo odczytać z samych archetypów.
To co mowi Cesia02 jest ciekawe bo sugeruje, ze liczby moga działac jako meta-poziom laczacy karty, a nie tylko dopowiadajacy do nich. Czy ktos swiadomie uzywa liczb jako sposobu na spajanie narracji miedzy kartami, zamiast traktowac kazda karte osobno?
Chcę się wtrącić z innej strony. Ta dyskusja zakłada że numerologia i archetyp to dwie równoległe warstwy. Ale jest trzecia: pozycja karty w rozkładzie ma swój własny numer, jeśli rozkład jest sekwencyjny. I ta liczba też coś znaczy. Suma numerologiczna numeru pozycji i numeru karty - tego chyba nikt tu jeszcze nie próbował?
Używałem numeracji zgodnej z kolejnoscia kładzenia kart, tak jak uczyłem się rozkładu na początku. To nie jest jedyna możliwa ale jest konsekwentna. Wyniki były niejednoznaczne ale koncepcja jest warta przetestowania przez kogoś, kto ma lepszy protokół notatek niż ja.
Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam pytanie, bo jeszcze nie rozumiem jednej rzeczy. Czy te różnice między pozycjami, o których mówicie, liczycie zawsze na podstawie numerów kart, czy też bierzecie pod uwagę np. to, czy karta jest odwrócona? Bo chyba odwrócona karta ma inne znaczenie, ale nie wiem, czy ma inną wartość liczbową.
Właśnie zaczyna mi to trochę świtać. Czyli liczba opisuje 'co', a odwrócenie opisuje 'jak' - i to są osobne wymiary informacji. Tylko czy przy obliczaniu różnic między pozycjami o których mówiliśmy wcześniej, ta niespójność nie kumuluje się? Jeśli masz kilka odwróconych kart i liczysz różnicę, ta różnica nic ci nie powie o polaryzacji.
Też prowadzę notatki po rozkładach i zauważyłam jedną rzecz. Karty o liczbach 1-4 pojawiają się u mnie inaczej niż 5-9, jeśli chodzi o to jak się je interpretuje w kontekście pytań o relacje versus pytań o pracę czy kierunek. Nie wiem, czy to jest wzorzec czy złudzenie ale mam to powtarzające się w kilkunastu rozkładach.
Czwórka jako domknięcie cyklu ziemskiego jest jak najbardziej w tradycji - cztery żywioły, cztery strony świata cztery jako fundament. Piątka to dopiero wejście człowieka jako piątego elementu quintessentia. Więc podział ma precedens, nawet jeśli Znachorka88 doszła do niego empirycznie.
Właściwie to rozróżnienie między 'zauważam wzorzec' a 'odkryłam prawo' jest chyba najrozsądniejszą rzeczą powiedzianą w tym wątku. I myślę, że większość tu praktykujących i tak tak to traktuje, tylko rzadziej to werbalizuje. Nikt chyba nie twierdzi, że numerologia tarotu to fizyka.
Weszlam do wątku bo mnie zaintrygował tytuł ale trochę sie zgubiłam w tej dyskusji. Czy ktoś może mi powiedzieć krótko: czy jeśli mam np. Kaplankę w rozkladzie, to jej dwojka jako liczba zmienia w jakiś sposób to jak ją interpretuje? bo do tej pory patrzę tylko na archetyp i pozycję.
Właśnie o to chciałem zapytać, bo mam podobnie - patrzę na Kapłankę i widzę intuicję, tajemnicę, ale dwójka jako liczba daje mi też poczucie, że coś czeka na swoją parę, na domknięcie. Archetyp i liczba razem mówią mi dwa różne fragmenty tej samej historii. Czy tak to rozumiecie?
To co mówisz o dwóch fragmentach tej samej historii bardzo mnie uderzyło. Bo jak patrzę na Kapłankę, to widzę jedno - ale kiedy zaczyna mi świtać, że jej dwójka mówi o czymś, co czeka na parę, na domknięcie, to nagle rozkład mi się układa inaczej. Tylko mam pytanie - czy to działa tak samo z wszystkimi archetypami Wielkiej Arkany? Bo np. Głupiec z zerem - zero nie ma chyba tej samej numerologicznej wagi co reszta? 😉
Wracając do Kapłanki i tej dwójki - próbowałam to sprawdzic na własnych rozkładach i rzeczywiście, kiedy patrzyłam na nią przez pryzmat liczby, wyłapałam cos co mi umknęło przy standardowej interpretacji. Była w pozycji dotyczącej relacji i ta dwojka jako oczekiwanie na parę - coś mi zaskoczyło. Ale jak to odróżnic od przypadkowego dopasowania? Serio pytam nie retorycznie.
Mnie uderzyła ta kwestia z Głupcem. Przez lata interpretowałam zero właśnie jako 'poza systemem', ale teraz myślę, że może to było wygodne uproszczenie. Jak masz kartę, której wartość numerologiczna wymyka się systemowi, to pytanie, czy numerologia w tarowie w ogóle ma spójną podstawę. Bo albo obejmuje wszystko, albo ma wyjątki - a wyjątki to słaby fundament.
Czytam te wasze rozwazania i mam wrazenie ze rozmawiacie glownie o Wielkiej Arkanie. A co z numerologia w Malej? Tam przeciez liczby od Asa do Dziesiatki sa doslowne nie symboliczne. Czyli czy As Kielichow 'wibruje' jedynka inaczej niz Mag?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale to jest forum i mogę zapytać. Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i ciągle pojawia się słowo 'wibracja' przy liczbach. Co to konkretnie znaczy że liczba 'wibruje'? Nie rozumiem, czy to metafora, czy jest za tym coś bardziej konkretnego.
Weszłam do wątku bo ucze się numerologii i interesuje mnie właśnie to skrzyżowanie z kartami. Ale trochę zgubiłam się przy Głupcu i zerze. Czy w praktyce - przy codziennym rozkladzie - po prostu go pomijasz numerologicznie? Czy jest jakiś wypracowany sposób?
Dziękuję za tę odpowiedz. Czyli traktujesz go jako sygnal jakosciowy nie ilościowy. To ma sens. Ale mam jeszcze jedno pytanie - jeśli Głupiec pojawia sie obok kart z wyraznymi liczbami, np. Dziesiątki czy Dziewiątki to czy ta jego 'beznumerycznosć' jakos zmienia odczyt sąsiadujacych kart? Czy działają osobno?
No, właśnie to jest dla mnie kluczowe - ile robi pozycja a ile robi liczba. Bo jeśli ta sama karta czyta się inaczej w każdej pozycji, to może liczba tylko wzmacnia coś, co i tak wynika z układu? Czy ktoś próbował robić rozkłady w których świadomie ignorował liczby i porównywał wyniki z odczytem numerologicznym?
No, wracając do wątku z Małą Arkaną - to, co opisuje Cesia02, pokazuje dokładnie tę różnicę między deskryptywnym a metafizycznym odczytem liczby. Czwórka jako 'krok czwarty w procesie' daje odpoczynek. Czwórka jako sefira Chesed - miłosierdzie, zatrzymanie, budowanie formy - daje coś bogatszego. Nie twierdzę że kabbalę trzeba znać, żeby dobrze czytać karty. Ale mówię ze bez niej ten poziom odczytu jest po prostu niedostępny.
Mam wrażenie że w tej dyskusji cały czas zakłada się, że liczba na karcie to coś stabilnego - że Czwórka zawsze jest Czwórką. Ale przecież w runach to samo - Fehu to pierwsza runa, ale jej 'jedynkowosć' to nie jest to samo co jedynka w tarowie. Może sama pozycja liczby w systemie (czyli co jest przed nią, co po niej) też jest częścią znaczenia?
Chcę wrocić do czegoś, bo mi to nie daje spokoju. Mówiliśmy dużo o Wielkiej i Małej Arkanie jako oddzielnych przypadkach. Ale w rozkładzie keltyjskiego krzyża masz je razem. Jak interpretować numerologicznie układ, gdzie Siódemka z Kielichów sąsiaduje z Rydwanem? Obie są 'siódemkami' - czy to wzmocnienie znaczenia, czy raczej kolizja dwóch różnych poziomow tej samej liczby?
