Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad kartami, które mają w sobie motyw słońca albo silnego światła. Mam na myśli nie tylko samą kartę Słońca z Arcana Maior, ale też np. Gwiazdę, sześć mieczy z tym przebijającym się światłem w tle, albo takie szczegóły jak promienie wokół głów postaci. Czy to zawsze ciągnie w stronę pozytywnej interpretacji? Bo mam wrażenie, że automatycznie, kiedy ktoś wyciągnie Słońce, to czyta je jako 'będzie dobrze', i koniec. A co jeśli kontekst całego rozkładu jest ciężki?
To jest właśnie ten problem z uproszczonym czytaniem. Słońce samo w sobie tak, niesie dużo ciepłej energii, radość, klarowność, wyjście na jaw. Ale wyobraź sobie Słońce odwrócone między Wieżą a Dziesięciorgiem Buław. Co wtedy? Świetlistość karty nie znosi ciężaru sąsiadów. Zresztą nawet w pozycji prostej Słońce może oznaczać coś dosłownie nadmierne, przesadne ujawnienie, coś co było lepiej trzymać w cieniu. Nie każde 'wyjście na jaw' jest korzystne.
Gwiazda i Słońce to zupełnie inne energie, mimo że obie maja w sobie światło. Słońce jest świadome, pewne siebie, dzienne. Gwiazda to nadzieja w ciemnościach, coś co widzisz, kiedy nie ma innego źródła blasku. Różnica jest fundamentalna. Słońce może oślepiać. Gwiazda nigdy. I właśnie dlatego w rozkładach dotyczących wychodzenia z kryzysu Gwiazda potrafi być mocniejszym znakiem nadziei niż samo Słońce.
Dobra ale mam takie pytanie, może głupie: czy ta cała interpretacja nie jest po prostu kwestia tego, jak ktoś się czuje danego dnia kiedy robi rozkład? Bo czytałem gdzieś że intuicja wrożbity jest ważniejsza niż suche znaczenia kart. Więc może to Słońce raz bedzie 'oślepiające' a raz 'radosne' i nikt tego nie ustandaryzuje?
Czytam to i myślę sobie, że podobna zasada działa w runach. Sowulo, która też jest runą słońca, w pewnych kontekstach może mieć mroczniejszy odcień, siłę niszczącą albo intensywność, która nie daje odpoczynku. Czy w kartach jest coś podobnego? Że samo słońce jako symbol może być zbyt intensywne, żeby było czysto pozytywne? 😛
Z mojego doświadczenia ze świetlistymi energiami w pracy z czakrami, jasność i światło nie zawsze znaczą spokój. Bywa, że otwarcie czakry solarnej daje ogromny przypływ energii, ale też niepokój, bo człowiek nie jest gotowy na tyle mocy. Czy podobnie możecie to opisać w tarocie? Że karta z silnym światłem może wskazywać, że ktoś dostaje więcej niż jest gotów udźwignąć?
Słońce w tarocie to jest zawsze pozytyw, chyba że jest odwrócone, i wtedy oczywiście znaczenie się osłabia albo odwraca. Ale w pozycji prostej nie wierzę, żeby kiedykolwiek miało negatywne znaczenie. To jest jedna z tych kart, które po prostu są dobre.
Dobra, ale czy mogłabyś podać konkretny przykład? Bo to jest moje pierwsze spotkanie z takim podejściem i chciałabym zobaczyć jak to wygląda w praktyce. Mam w domu kilka tali i chętnie bym przetestowała taki rozkład z pytaniem gdzie Słońce wypada na nieoczekiwanej pozycji.
Przepraszam, że się wtrącę, ale to o czym piszecie mnie bardzo uderzyło. Miałam ostatnio rozkład i wypadło mi Słońce właśnie na miejscu 'przeszkody'. I pomyślałam, że chyba źle ułożyłam karty albo coś, bo to nie miało sensu. A teraz czytam, że to może być strach przed widocznością. Czy to naprawdę może tak działać? Bo moja sytuacja to akurat jest coś z pracą zawodową i to by dosłownie pasowało.
Zaczynam rozumieć tę rozmowę i mam jedno pytanie do wszystkich: czy są inne karty poza Słońcem i Gwiazdą, które też mają silny motyw światła i mogą być interpretowane podobnie, tzn. ta dwoistość między nadzieją a zbyt dużą intensywnością? Myślę o Świecie, ale nie jestem pewna.
To było pytanie o relację, czy w ogóle ma sens rozwijać. Na miejscu przeszkody Słońce, na miejscu fundamentu Księżyc, a jako wynik Wieża. Wtedy pomyślałam, że coś przekręciłam albo tasowałam za szybko. Teraz rozumiem, że Słońce tam mogło znaczyć, że sama jasność tej sytuacji mnie blokuje, za dużo oczekuję, za bardzo chcę żeby było oczywiste i pewne.
Słuchajcie, ja się trochę gubię. Bo z jednej strony mówicie, że Słońce może blokować, z drugiej że jest nadzieją, z trzeciej że oślepia. Jak w takim razie w ogóle wiadomo, kiedy jest które? Czy to na prawdę tylko pozycja w rozkładzie decyduje, czy jest jeszcze coś innego?
Dobra, zrobiłam ten rozkład co sugerowała Zocha. Keltski krzyż, pytanie o pracę. I Słońce wyskoczyło na pozycji szóstej, najbliższa przyszłość. I co teraz? Bo czytam w kilku miejscach naraz i każde źródło mówi co innego o tej pozycji.
Wtrącę się do wątku Eliksiryny, bo to jest świetny przykład tego, o czym rozmawiamy od początku. Słońce jako nadzieja przy Dziesięciu Mieczy w fundamencie to jest właśnie ta Gwiazda-po-Wieży dynamika, o której mówiła Chryzoprazka. Światło po ciemności, ale z tym że ciemność jest faktem, nie obietnicą. Czy to nie jest podobne do Sowulo po Hagalaz w runach?
A co z takim rozkładem, gdzie Słońce pojawia się jako karta rady? To jest pozycja, która mi zawsze sprawia trudność, bo nie wiem czy rada z Dużej Arkany to jest bardziej ogólna wskazówka życiowa, czy coś bardzo konkretnego do zrobienia.
Dla mnie Słońce jako rada zawsze znaczy po prostu, żeby być optymistą i działać z energią. Nie komplikujcie za bardzo. To jest słoneczna karta i mówi żebyś był słoneczny. Tyle.
Myślę o tym co napisała Willowa i chcę dodać, że ta prostota którą proponuje może być właśnie tym, przed czym Słońce ostrzega. Zbyt uproszczone czytanie silnych kart to jest jak patrzenie prosto w słońce i mówienie, że widzisz wszystko jasno. A w rzeczywistości oślepiasz się.
Dobra, chcę jeszcze wrócić do pytania Oraculaa o wspólny mianownik Słońca jako rady. Bo wydaje mi się, że ten mianownik istnieje i brzmi mniej więcej tak: ta karta mówi, żeby nic nie ukrywać. W każdym kontekście, czy to miłość, praca, konflikt. Słońce jako rada to jest zawsze wezwanie do przejrzystości. Czy wy też to tak widzicie, czy macie inne doświadczenia?
Okej, ale jak to wygląda w praktyce? Bo 'nic nie ukrywać' brzmi prosto, ale co to znaczy kiedy pytasz o coś w rodzaju, czy zmienić pracę? Co masz wtedy odkrywać?
To jest bardzo ważne rozróżnienie. Słońce może świecić na zewnątrz albo do środka. I w zależności od reszty rozkładu ta sama karta mówi albo o jawności wobec innych, albo o przejrzystości wobec siebie samej. Czy możesz powiedzieć Eliksirynie, co jeszcze miała w tym układzie?
Na siódmej pozycji miałam Dwa Mieczy. Czyli ta sama para co zawsze, Słońce i Miecze. 😛
Czytam tę dyskusję o Eliksirynie i zaczynam rozumieć ten wspólny mianownik, o który pytałam. Słońce po prostu sprawia, że rzeczy przestają być możliwe do zignorowania. Czy dlatego bywa niewygodne nawet na dobrych pozycjach?
Ale wy naprawdę robicie z Słońca straszaka. To jest XIX arkanum, jeden z najlepszych. Nie każdy rozkład musi być psychologiczną zagadką. 🙂
Mam pytanie bo dopiero wchodzę w temat. Czy Słońce odwrócone to w ogóle osobna karta do interpretacji czy większośc szkół po prostu je osłabia? Bo widzę że rozmawiamy głównie o Słońcu w pionie.
Mam Rider-Waite i uczę się głównie z jednej książki i kilku kanałów. Ale teraz czytam wątek i troche mi się miesza bo Słońce wydawało mi się prostą kartą, a okazuje się że całe forum ma z nim problem.
Ja miałam Słońce odwrócone raz, w rozkładzie o relacji, i nie wiedziałam co z tym zrobić. Skończyłam na tym że je zignorowałam bo nie byłam pewna czy stosuję odwrócenia. Teraz żałuję.
