no właśnie, o to mi chodzi... czy jak dostaniemy złą wróżbę to znaczy, że mamy ręce opuścić i siedzieć bezczynnie? bo jak wróżka mówi że w tym roku pracy nie znajdę to mam zaprzestać szukania? albo jak twierdzi że zachoruję to mam w ogóle przestać dbać o siebie bo i tak mnie to czeka? i czy jak wróżba mówi „NIE UDA SIĘ” to naprawde nie warto nawet probować??
hmm no właściwie to chyba nie ma co panikować i od razu działać na siłę...
Wróżby przecież nie zawsze się sprawdzają, ani te złe, ani nawet te dobre. Więc chyba najlepiej traktować je z takim... lekkim przymrużeniem oka i nie brać za bardzo do serca. Zwłaszcza tych złych. Żadna wróżba nie ma nad nami jakieś prawdziwej władzy, bo to my sami kształtujemy swoje życie, nie?
Dla mnie wróżba to taki luksus, nic wiecej. Jeśli komuś kasa nie piecze to może sobie wydać na wróżkę, ale nie powinien liczyc na to, że naprawdę pozna przyszłość albo że to co usłyszał się spełni;)
Karty tak naprawdę pokazują nam energię danej chwili, klimat jaki panuje wokół konkretnej osoby, to do czego jest ona w stanie dotrzeć w danym czasie. I tu jest właśnie clou, ta energia zmienia się w zależności od tego, jak postępujemy. Gdyby karty były wyrocznią i nic nie można by zmienić, to modlitwa, wizualizacja, praca z podświadomością, to wszystko byłoby zupełnie bez sensu. A przecież wiemy, że ma sens 🙂 Owszem, mamy pewne ramy wyznaczone przez nas samych jeszcze przed tym wcieleniem, i to właśnie odzwierciedla numerologia, data urodzenia, ale w tych ramach jesteśmy kreatorami własnego losu.
Zawsze mówię osobom, które przychodzą do mnie po pomoc, że karty to nie wyrocznia. Właśnie po to sie je stawia, żeby móc czemuś zapobiec, zmienić bieg zdarzeń zanim do nich dojdzie. Jeśli wiem co może się wydarzyć, to mam wybór czy coś z tym zrobię czy nie. Jesli nie zrobię nic, no to rzeczywiście sprawy potoczyć sie mogą tak jak pokazały karty. Ale jesli zareaguję? Np. pojawia sie karta dziecka, a ja jeszcze nie planuję macierzyństwa, to po prostu siegne po środki antykoncepcyjne i uniknę takiej sytuacji. Proste. Zostawiając sprawy własnemu biegowi, nie przejmuję odpowiedzialności za swoje życie, a to jest chyba największy błąd jaki można popełnić.
No serio, pytasz poważnie? Wróżba mówi że nie dostaniesz pracy i z miejsca rezygnujesz z szukania? Kurde, to chyba trochę przesada...
Wróżki się mylą, to jest po prostu fakt. Kiedyś ktoś mi przepowiedział że będę księgową. Cała moja znajomość z księgowością przez te wszystkie lata sprowadziła się do tego, że mój gabinet sąsiadował z pokojem księgowych. Tyle. Mam zupełnie inny zawód i jestem z tego bardzo zadowolona.
Nikt za ciebie nie będzie płacił rachunków, ani żadna wróżka tym bardziej. Traktuj to może jako ciekawostkę, ale nie jako wyrok na całe życie
Sporo jest różnych podejść do tego tematu i naprawdę warto się nad tym zastanowić...
Hm, to rzeczywiście zastanawiające.
