Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy mężczyzna, którego poznałam, to mój bliźniaczy płomień?


Wpisy: 3
Rozpoczynający temat
(@krysztal145)
Połączone: 16 lat temu

hej, też chciałam napisać podobny post, ale najpierw odpiszę tutaj bo widzę że ktoś szuka pomocy 🙂

no więc... szczerze? trochę sceptycznie podchodzę do całej tej koncepcji bliźniaczych płomieni, ale rozumiem że dla ciebie to musi być intensywne przeżycie. to co opisujesz, ta niemożność przestania myślenia o kimś, dziwne poczucie że się go skądś zna... no to może być dużo różnych rzeczy, niekoniecznie od razu „bliźniaczy płomień”.

Ale nie o tym miałam pisać. Chciałam zwrócić uwagę na jedną rzecz która mnie uderzyła w tym co napisałaś. sama wspominasz że jesteś w związku. i to jest według mnie największy znak zapytania w całej tej historii. jakkolwiek byś to nie nazwała, bliźniaczy płomień czy zwykłe zauroczenie, to jest kwestia którą warto by przemyśleć zanim pójdzie to dalej.

Co do wróżby to nie umiem jej zrobić, więc raczej nie pomogę ci w tej kwestii bezpośrednio. Może ktoś inny tu na forum się zgłosi. Ale data urodzin to data urodzin, nie sądzę żeby cokolwiek z niej wynikało o tym czy ktoś jest twoim bliźniaczym płomieniem czy nie


Odpowiedz
25 odpowiedzi
Wpisy: 10
(@darek-7)
Połączone: 16 lat temu

Bliźniaczy płomień to to samo co bratnia dusza?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@krysztal145)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@darek-7 no właściwie to nie to samo 🙂 bliźniaczy płomień to podobno jedna dusza podzielona na dwa ciała, tzn. dosłownie ta sama dusza która się inkarnuje wielokrotnie żeby szybciej się rozwijać i zbierać doświadczenia. bratnia dusza natomiast to coś innego, to dusza o zbliżonym do twojej poziomie wibracyjnym, ale nigdy nie osiągnie tej 100% zgodności wibracyjnej co bliźniaczy płomień. gdzieś czytałam o tym że objawy spotkania z bratnia duszą są podobne do spotkania z bliźniaczym płomieniem, ale różnią się fizycznie...

nie potrafię tego jakoś precyzyjniej opisać własnymi słowami, ale mniej więcej taka jest różnica między tymi dwoma pojęciami


Odpowiedz
(@krysztal145)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@darek-7 znalazłam jeszcze taki fragment z innego artykułu na ten temat:

„...Bliźniacze płomienie zostały stworzone przez Boga na początku z tej samej białej ognistej kuli świadomości. Każda połowa tej całości ma ten sam wzór elektronowy, czyli odbitkę, i ta odbitka jest unikalna, niepowtarzalna, nie istnieje nigdzie indziej w kosmosie. Bliźniacze płomienie często wyglądają podobnie, a jednak bywają przeciwne w swoich przejawach, bo z zamierzenia Boga Ojca-Matki stanowią pełnię i całość w ekspresji...”

„...Pary dusz to dusze uzupelniające się, które reprezentują polarność manifestacji w jednym z planów swiadomości. Celem ich węzła jest rozwinięcie szczególnej biegłości albo talentu w czasie i przestrzeni, podczas gdy celem wieczności jest ostateczne zjednoczenie ze swoim bliźniaczym płomieniem...”

no ciekawe jak to właściwie działa w praktyce 🙂


Odpowiedz
(@kasia-77)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 2

@krysztal145 dziękuję za ten cytat, bardzo pięknie to ujęte...

Chcę się tu odezwać, bo choć wątek może nieco już leży odłogiem, to czuję potrzebę napisania tych kilku słów. szukam kogoś kto naprawdę spotkał swoją bliźniaczą duszę, płomień, jakkolwiek to nazwiemy. chodzi mi o to prawdziwe spotkanie, nie romantyczne uniesienie czy silną więź, ale TO. Bo kto przez to nie przeszedł, ten po prostu nie zrozumie, i nie mówię tego złośliwie, po prostu... nie ma jak wytłumaczyć komuś koloru, którego nie widział.

Czuję się z tym strasznie osamotniona. Nie znam ani jednej osoby w swoim otoczeniu, której przydarzyło się coś podobnego. A takie spotkanie to nie jest coś, obok czego można przejść obojętnie, to wywraca do góry nogami cale dotychczasowe życie, pokazuje wartości i wymiary istnienia, o których człowiek wcześniej nie miał pojęcia że w ogóle istnieją.

Dla mnie to było najgłębsze doświadczenie w życiu. Najpiękniejsze i zarazem najbardziej bolesne ze wszystkich.

Jeśli ktoś z Was wie o czym piszę, naprawdę wie, proszę odpiszcie tutaj.


Odpowiedz
(@darek-7)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 10

@kasia-77 rozumiem co piszesz, to uczucie odosobnienia kiedy przeżyłaś coś tak intensywnego a nie możesz z nikim o tym porozmawiać, musi być naprawdę ciężkie.

Ktoś tu wyżej w wątku pisał o rozróżnieniu między bratną duszą a bliźniaczym płomieniem i to mnie trochę rozjaśniło w głowie. Bo sam opisuję pewną osobę, którą spotkałem kiedyś w swoim życiu, a dla której zostawiłem dosłownie wszystko co miałem. Nie byłem wtedy szczęśliwy i ta osoba jakby pomogła mi wyrwać się z tego, uwolnić od czegoś ciężkiego. Wiele jej zawdzięczam.

Moje życie po tym spotkaniu przewartościowało się kompletnie. Jestem dziś innym człowiekiem dzięki temu. Wiem czym jest szczescie, wiem jak należy żyć. Do dziś pamiętam to uczucie lekkości, radości... od początku wiedziałem że nie będziemy razem, a mimo to czułem ogromną miłość, ale taką duchową. Mogę powiedzieć że to był najpiękniejszy okres w moim życiu. Nauczyłem się wtedy wiele, pozbyłem się takiej ciężkiej, zniewolonej myślami powłoki.

Pamiętam pierwsze fizyczne zetknięcie z tą osobą, czyli pożegnanie kiedy wyjeżdżałem na wakacje. Zwykłe koleżeńskie klepnięcie po plecach, a mnie to zaskoczyło zupełnie. Jakaś siła nas do siebie przyciągnęła, naprawdę to czułem, takie dopełnienie i niesamowite ciepło w sercu. Jakby ktoś mnie pchnął wprost w kierunku jego splotu słonecznego. Trzy lata, piękne trzy lata, a potem wyjechałem.


Odpowiedz
(@przeplyw442)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 1

@kasia-77 też miałam dokładnie takie samo doświadczenie... to naprawdę długa historia i nie prosta sprawa. Rozumiem co czujesz, bo też przez długi czas nie znałam nikogo, kto przeżył coś podobnego.

Jeśli chcesz, napisz tutaj więcej o swojej sytuacji, chętnie odpowiem i porozmawiamy w wątku. Nie musisz czuć się z tym sama 🙂

Pozdrawiam


Odpowiedz
(@dorota-85)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 40

@przeplyw442 hej, a czemu nie chcesz pisać tutaj? 🙂 my tu wszyscy jesteśmy ciekawi i myślę że nie tylko ja chciałabym posłuchać Twojej historii! napisz śmiało w wątku, serio, takie rzeczy pomagają nie tylko Tobie ale i innym którzy przez to przechodzą 🙂


Odpowiedz
(@kasia-77)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 2

@przeplyw442 przepraszam że tak późno odpisuję, nie zaglądałam tu zbyt często bo po prostu nie spodziewałam się że ktoś odpowie 🙂 przynajmniej nie tak szybko.

Bardzo zależy mi na tym kontakcie, naprawdę. To jest temat który jest dla mnie ogromnie ważny i trudny zarazem... nie znam osobiście nikogo kto by przez coś takiego przechodził, więc ta potrzeba zrozumienia jest we mnie bardzo silna, a nie mogę jej zaspokoić w swoim otoczeniu. Dlatego tak się cieszę że tu piszesz.

Myślę że możemy pogadać tutaj na forum, jeśli oczywiście chcesz. Napisz coś więcej w wątku, może razem znajdziemy jakiś sens w tym co przeżywamy. Czekam na Twój odzew.

Pozdrawiam serdecznie

B.


Odpowiedz
(@maciek-98)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 27

@kasia-77 wiesz, czytam to co napisałaś i od razu skojarzyło mi się coś ciekawego. Ten fragment co ktoś tu wyżej cytował, o tym wzorze elektronowym i jego odbitce unikalnej w całym kosmosie... no to brzmi niemal jak „Uczta” Platona, znacie? Platon też pisał o połówkach, o tym że każdy człowiek szuka swojej drugiej części. Niesamowite że starożytni grecy intuicyjnie czuli coś, do czego my teraz wracamy zupełnie innymi słowami.

Co do kontaktu to nie musisz nigdzie zakładać żadnych dodatkowych kont, napisz tu na forum, to otwarta rozmowa i nie ma powodu żeby przenosić ją gdziekolwiek indziej. Jeśli masz pytania albo chcesz opisać swoją sytuacje, śmiało, tutaj wlasnie jest na to miejsce.

I serio, zachęcam wszystkich piszących w tym wątku żeby opisywali swoje doświadczenia. Historie o bliźniaczych płomieniach są naprawdę fascynujące, każda jest inna a jednocześnie w każdej jest coś co trafia w samo serce. Czytam takie rzeczy i za każdym razem mam wrażenie ze dotykamy czegoś bardzo głebokiego...


Odpowiedz
(@mandala639)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@kasia-77 napisz tutaj na forum, to chętnie odpiszę, bo myślę że mogę ci trochę pomóc albo chociaz po prostu porozmawiać z kimś kto to przeżył.

Mam swoją historię z bliźniaczym płomieniem i naprawdę nie jest ona kolorowa. Bo to nie jest tak, jak się często czyta, że TF to sama harmonia i błogość. Owszem, czujemy że ta osoba jest zupełnie wyjątkowa, że dotyka czegoś w nas co jest najgłębsze, że miłość do niej jest zupełnie innego rodzaju niż cokolwiek wcześniej. Sama wolałabym żeby tak nie bylo, ale tak właśnie jest. Poza tym jednak, zanim dojdzie do zjednoczenia z TF (u mnie do tej pory nie doszło i nie wiem czy w ogóle dojdzie), człowiek umiera po tysiąc razy z cierpienia i samotności.

Na początku, kiedy nie potrafiłam się od niego oderwać, a musiałam go spotykać niemal codziennie, nawet krótka rozłąka była nie do zniesienia. I tak powoli, dzień po dniu, uczyłam się jak z tym w ogóle normalnie funkcjonować. Wydawało mi się już że jest lepiej, nasze drogi się rozeszły, sądziłam że wyleczyłam sie może w dziewięćdziesięciu procentach... a potem los znowu go stawiał mi na drodze. Każdego innego człowieka możemy po prostu przeoczyć na ulicy. Jego nie, bo mamy w sobie wbudowany radar i wychwytujemy TF z odległości kilku metrów, bez względu na tłum.

I to „dlaczego” nie pada wtedy, kiedy widzimy go po długim detoksie, bo w tej chwili czujemy tylko ulge i szczęście. Pada potem, kiedy próbujemy uciec, a los jakby drwi sobie z nas i sypie sól w rany.

Myślę, że komu nie dane było spotkać TF i tej palącej, irracjonalnej tęsknoty za kimś, nie powinien tego pragnąć. Serio, to nie jest nic przyjemnego. Trudno mi nawet wyobrazić sobie żeby on czuł to samo co ja, zwłaszcza że to ja byłam goniącą. Może wyparł, nie wiem.

Ta relacja ma jeden cel przede wszystkim: przemienić obie osoby. Nigdy już nie jesteś taka jak byłaś wcześniej. Dla mnie to było jak zdjęcie klapek z oczu i rozbicie bezpiecznej bańki w której żyłam. Poznałam mojego TF bardzo wczesnnie i wtedy nie wiedziałam jeszcze nic o takim zjawisku, myślałam po prostu że coś mi się uroiło albo że jestem chora. Szczerze mówiąc wolałabym żeby moim TF był ktoś inny, bo ta relacja przerasta moje siły. Ale tego się nie wybiera...


Odpowiedz
(@cisza728)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 2

@mandala639 też trafiłam tu niedawno i musze przyznać, że to co opisujesz jest bardzo bliskie temu co sama przeżywam. też jestem tą goniącą i wiem doskonale o czym mówisz kiedy piszesz że to masakryczne uczucie... przed tym całym spotkaniem miałam święty spokój, wszystko poukładane, bezpiecznie. A teraz mam totalne trzęsienie ziemi w głowie i nie wiem co z tym zrobic.


Odpowiedz
(@mandala639)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@cisza728 wiem co czujesz, bo sama przez to przechodziłam... ten kocioł w głowie to chyba znak rozpoznawczy każdej z nas, które gonią. Trzymaj się, ta droga nie jest łatwa ale coś nas na niej prowadzi, tego jestem pewna


Odpowiedz
(@cisza728)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 2

@mandala639 szczerze? nie wiem czy w ogóle tego chcę... najchętniej to bym się cofnęła w czasie i po prostu go nie spotkała. ale pewnie tak miało być, trudno mi teraz ocenić po co mi ta znajomość, skoro mam już ułożone życie i wszystko poukładane. trochę sie teraz boję jeśli chodzi o tę całą przyszłość z tym moim „bliźniakiem”... no ale zobaczymy co z tego wyjdzie


Odpowiedz
Wpisy: 5
(@mandala639)
Połączone: 16 lat temu

Zastanawia mnie jedna rzecz od jakiegoś czasu, mianowicie czy astrologia może nam powiedzieć coś o bliźniaczych płomieniach? Czy są jakieś konkretne aspekty, które na to wskazują?

U mnie na przykład jego Chariklo (to centaur) jest w koniunkcji do mojego węzła południowego, orb dosłownie 14 minut... coś niesamowitego. W ogóle zauważyłam, że w tej synastrii to właśnie te mniejsze ciała niebieskie, tzw. planetki, mówią więcej niż klasyczne planety. Prawie wszystkie centaury tworzą jakieś aspekty do świateł, planet osobistych, węzłów albo Lilith. Niemal bez wyjątku.

Teraz nurtuje mnie jeszcze Interamnia i jej obopólna koniunkcja do Wenus. W jednym z tych aspektów orb wynosi 18 minut, co jest naprawdę precyzyjne. Problem w tym, że informacji o Interamnii jest jak na lekarstwo i nie bardzo wiem, jak ją interpretować w kontekście relacji bliźniaczych płomieni. Może ktoś z Was miał już do czynienia z tym asteroidem i może coś powiedzieć?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@runa636)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 71

@mandala639 oooh to ciekawe co piszesz o tych planetkach! 😮

w astrologii chyba najczęściej wskazuje się na węzły karmiczne, zwłaszcza południowy na ascendencie drugiej osoby, albo węzeł północny na południowym... poza tym ważne są powiązania Saturna ze światłami i ścisła koniunkcja Neptuna z Saturnem. no i Chiron oczywiście 🙂 to wszystko są te słynne aspekty karmiczne. w numerologii podobno też można coś wyczytać, np. kiedy droga życia jednej osoby zgadza się z liczbą duszy drugiej, ale żeby to miało sens, musi być spełnionych kilka warunków jednocześnie, nie jedno czy dwa.

karma to w ogóle skomplikowana sprawa... czasem trzeba po prostu coś przepracować i to całe „szaleństwo” wcale nie prowadzi do szczęśliwego zakończenia. spotykamy kogoś i podejmujemy decyzje ktore potem ciągną się za nami całe życie, i to nie tylko w miłości, ale we wszystkim.

pisałas ze nie znasz nikogo kto przeżył coś takiego jak ty opisałaś no to już znasz taką osobę 🙂 ale powiem szczerze, że u mnie skończyło się to bardzo źle, przynajmniej dla jednej strony. totalnie tego nie polecam. naprawdę warto sobie czasem odpuścić, po prostu. do dziś o tym myslę a minęło już bardzo dużo czasu...


Odpowiedz
(@runa636)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 71

@mandala639 ojej, to znaczy że żeby w ogóle zrobić tę synastrię to trzeba mieć dokładne daty urodzenia obu osób, miejsca i godziny narodzin, i to najlepiej z dokładnością do jakichś 5 minut bo inaczej to się nie zgadza 😮


Odpowiedz
(@runa636)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 71

@mandala639 żeby zrobić synastrie to musisz miec daty urodzenia obu osób, miejsca urodzenia i godziny narodzin, i to conajmniej z dokładnością do 5 minut 🙂


Odpowiedz
(@runa636)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 71

@mandala639 hmm wiesz, ja tam uważam ze zwykła astrologia z tymi 12 planetami, węzłami, chironem i lilith spokojnie wystarczy żeby odpowiedzieć na każde pytanie 🙂 te wszystkie planetki to moim zdaniem można sobie darować. No może ewentualnie mogą jakos dopełnić obraz całości, ale na pewno nie powinno się na nich opierać żadnych wniosków ani wyrokować na ich podstawie!


Odpowiedz
(@mandala639)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@runa636 rozumiem co masz na myśli i zgadzam się, że te większe planety dają solidną podstawę do analizy. Ale właśnie dlatego te „planetki” mnie tak zaintrygowały, że jest o nich tak mało napisane, a tymczasem w synastrii z moim bliźniakiem widzę naprawdę zadziwiające rzeczy...

Mam tam mnóstwo bardzo ścisłych aspektów, mówię o orbach do 2 stopni, a niekiedy nawet siedem do trzydziestu minut łuku, i to między planetami transpersonalnymi: Jowiszem, Saturnem, Uranem, Neptunem, Plutonem, wzajemnych między nimi, ale też do planet osobistych, świateł, węzłów, Lilith, Chirona i innych centaurów. Na domiar tego kilka planet jest u nas obu w retrogradacji, u mnie Neptun, Uran i Pluton, u niego Saturn, Neptun, Uran, Pluton i węzeł północny.

No i centaury właśnie. Przywiązuję do nich dużą wagę, bo mam Chirona w XII domu i muszę powiedzieć, że jego wpływ, podobnie jak Plutona który jest u mnie planetą dominującą, odczuwam bardzo wyraźnie w swoim zyciu. A jeśli chodzi o samą synastię to jego Chariklo wypada dokładnie na moim węźle południowym, orb zaledwie 15 minut. To nie może być przypadek.


Odpowiedz
(@runa636)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 71

@mandala639 oo dzieki za ta odpowiedź, naprawde mega pomocne! 😀

dobra więc krótko o astrologii bo wiem ze to forum tarotowe hehe. o planetkach podobno piszą ciekawie doktor Piotr Piotrowski i Elena Suszczyńska, mozna poszukac ich tekstow.

co do twoich aspektów... no wiec planety pokoleniowe jak Uran, Neptun i Pluton mozna troche odpuscic kiedy chodzi o osoby z podobnych roczników, bo te aspekty ma całe pokolenie 🙂 z osobami urodzonymi blisko ciebie też je masz, wiec to nie jest nic wyjątkowego. jeśli jakas planeta jest dominantą (u ciebie Pluton), to liczy sie przede wszystkim to, jakie aspekty robi do OSOBISTYCH planet drugiej osoby. ścisłe aspekty sa do 3 stopni, powyzej tego liczy sie koniunkcja, kwadratura czy opozycja ale tylko jak leżą w tych samych znakach. powyżej 10 stopni tylko koniunkcja świateł i to w tych samych znakach.

retrogradacja planet ma znaczenie w horoskopie natalnym, ale w synastrii juz duuuużo mniej, wiec mozna to odpuscic.

Chiron w 12 domu jest ważny, Lilith tez, ale w synastrii traktuje sie je raczej uzupełniajaco a nie jako podstawę. Pluton jako dominanta tez jest istotny, ale odczuwasz go głównie TY sama, w synastrii bardziej chodzi o planety osobiste. Węzły są ważne ale w drugiej kolejności, przede wszystkim w ścisłych koniunkcjach z ASC, potem ze swiatłami itd. o węzłach podobno fajna ksiazka jest od Bruno i Louise Huber.

w ogole kolejnosc analizy powinna byc taka: najpierw każdy horoskop osobno, potem synastria od planet do Saturna, potem pokoleniowe, węzły, Chiron, Lilith, gwiazdy stałe i dopiero na końcu planetki i inne takie 🙂

sorka za ten wykład ale nie wiedziałam na jakim etapie jesteś, wolalem na wszelki wypadek 😉 pozdrowionka i milego odkrywania!


Odpowiedz
(@runa636)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 71

@mandala639 oo dobra, to właśnie to miałam na myśli! 😀 żeby jaśniej to rozumieć... jeśli np. twój Pluton leży na osi i tworzy kwadraturę do Księżyca albo koniunkcję z wenus tej drugiej osoby, to TAK, taki aspekt jest naprawde ważny i warto na niego zwrócić uwagę. ale już koniunkcja twojego Plutona z jej Plutonem albo jakiś sekstyl do Neptuna... no to już nie bardzo, tych nie musisz brac tak powaznie 🙂


Odpowiedz
(@mandala639)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@runa636 tak, rozumiem co masz na myśli i dziękuję za wyjaśnienia, choć sporą część z tego to już wiedziałam 🙂 Czytałam kiedyś na jednym blogu poświęconym bliźniaczym duszom, że aspekty wolniejszych planet do planet osobistych, świateł i węzłów też mają znaczenie... oczywiście nie w równym stopniu co te podstawowe, ale sama ich liczba może coś mówić o karmiczności relacji. Bo te planety są właśnie uznawane za karmiczne i to nie jest teza którą spotkałam po raz pierwszy. Chociaż ja osobiście nie utożsamiam bliźniaczego płomienia ze zwykłym związkiem karmicznym, to są zupełnie dwie różne rzeczy. Mnie bardziej chodzi o coś... jak to ująć... o coś co zostało zaplanowane jeszcze zanim tu przyszłyśmy. Tak to czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 4
(@magda-57)
Połączone: 16 lat temu

Nie będę pisać od nowa całego wątku, bo widzę że już tu ktoś opisywał coś podobnego... ale muszę przyznać, że mnie też coś takiego spotkało i trochę mnie to rozkłada.

Jakiś czas temu spotykałam się z pewnym mężczyzną, sporadycznie, głównie ja wychodziłam z inicjatywą. W końcu machnęłam ręką, bo człowiek nie może w nieskończoność zabiegać, prawda? Jeśli mu zależy, to wie gdzie szukać. Pogodzyłam się z tym, mimo że ta chemia między nami była naprawdę wyjątkowa. Przynajmniej z mojej strony, za niego nie będę mówić, bo wszyscy wiemy jak to bywa, „może za dużo sobie wyobraziłam” 🙂

Ale do rzeczy. Przyśnił mi się wczoraj, zresztą w ciągu ostatniego roku śni mi się bardzo, ale to BARDZO często. I to są takie sny... nie wiem jak to opisać, taka intensywna tęsknota. Kiedy przytula mnie we śnie, budzę się z tym uczuciem jeszcze przez pół dnia. Poza tym zdarzają mi się dziwne rzeczy na jawie, wzorki na różnych powierzchniach układają się w pierwszą literę jego imienia, uszy pieką mnie nagle bez powodu i mam wrażenie że to on jakoś się ze mną łączy...

No i wczoraj to już przekroczyłam samą siebie. Śniło mi się że próbuję wysłać do niego wiadomość, coś przeszkadzało, ale ja uparcie w tym śnie myślałam „zaraz napiszę, da się”. Obudziłam się z telefonem w ręku i już wybranym jego numerem. Jeszcze chwila i wysłałabym smsa z pytaniem jak mu mija weekend 🙂 Na szczęście się ocknełam, oceniłam sytuację trzeźwo, gdyby mu zależało to sam by się odezwał, i odłożyłam telefon.

Ale coś mnie tknęło żeby rozłożyć karty z pytaniem „po co pojawilam się w jego życiu?”. Wyszła gwiazda i papież. Czytałam, że to połączenie wskazuje na bliźniacze albo przynajmniej bratnie dusze i wzajemne przyciąganie. I faktycznie, kiedy patrzę na całą tę znajomość, wiele się zgadza. Robi mi się gorąco kiedy go gdzieś niespodziewanie spotykam, te sny, to pieczenie uszu... to jest coś naprawdę silnego.

Tylko co z tego, skoro nic z tego nie wynikło? Myślę że albo stchórzył, albo czeka na jakiś moment, w kartach na pytanie o niego często wypada kapłanka. W każdym razie czuję się zdrowo poschizowana i nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłam. Zastanawiam się jak się uwolnić od tej energii albo ją jakoś przepracować, skoro widać że ta znajomość nie ma szans na rozwinięcie się. Macie jakiś pomysł... poza wizytą u specjalisty od psychiki? 😉


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kinga-8)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@magda-57 no wiesz co, chyba po prostu czas musi to zaleczyć... uncertain


Odpowiedz
(@nina-52)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 1

@magda-57 a jak to ostatecznie u ciebie poszło z tą sprawą? Napisz tutaj, chętnie posłucham jak się ta historia dalej potoczyła 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: