hej, też chciałam napisać podobny post, ale najpierw odpiszę tutaj bo widzę że ktoś szuka pomocy 🙂
no więc... szczerze? trochę sceptycznie podchodzę do całej tej koncepcji bliźniaczych płomieni, ale rozumiem że dla ciebie to musi być intensywne przeżycie. to co opisujesz, ta niemożność przestania myślenia o kimś, dziwne poczucie że się go skądś zna... no to może być dużo różnych rzeczy, niekoniecznie od razu „bliźniaczy płomień”.
Ale nie o tym miałam pisać. Chciałam zwrócić uwagę na jedną rzecz która mnie uderzyła w tym co napisałaś. sama wspominasz że jesteś w związku. i to jest według mnie największy znak zapytania w całej tej historii. jakkolwiek byś to nie nazwała, bliźniaczy płomień czy zwykłe zauroczenie, to jest kwestia którą warto by przemyśleć zanim pójdzie to dalej.
Co do wróżby to nie umiem jej zrobić, więc raczej nie pomogę ci w tej kwestii bezpośrednio. Może ktoś inny tu na forum się zgłosi. Ale data urodzin to data urodzin, nie sądzę żeby cokolwiek z niej wynikało o tym czy ktoś jest twoim bliźniaczym płomieniem czy nie
Bliźniaczy płomień to to samo co bratnia dusza?
Zastanawia mnie jedna rzecz od jakiegoś czasu, mianowicie czy astrologia może nam powiedzieć coś o bliźniaczych płomieniach? Czy są jakieś konkretne aspekty, które na to wskazują?
U mnie na przykład jego Chariklo (to centaur) jest w koniunkcji do mojego węzła południowego, orb dosłownie 14 minut... coś niesamowitego. W ogóle zauważyłam, że w tej synastrii to właśnie te mniejsze ciała niebieskie, tzw. planetki, mówią więcej niż klasyczne planety. Prawie wszystkie centaury tworzą jakieś aspekty do świateł, planet osobistych, węzłów albo Lilith. Niemal bez wyjątku.
Teraz nurtuje mnie jeszcze Interamnia i jej obopólna koniunkcja do Wenus. W jednym z tych aspektów orb wynosi 18 minut, co jest naprawdę precyzyjne. Problem w tym, że informacji o Interamnii jest jak na lekarstwo i nie bardzo wiem, jak ją interpretować w kontekście relacji bliźniaczych płomieni. Może ktoś z Was miał już do czynienia z tym asteroidem i może coś powiedzieć?
Nie będę pisać od nowa całego wątku, bo widzę że już tu ktoś opisywał coś podobnego... ale muszę przyznać, że mnie też coś takiego spotkało i trochę mnie to rozkłada.
Jakiś czas temu spotykałam się z pewnym mężczyzną, sporadycznie, głównie ja wychodziłam z inicjatywą. W końcu machnęłam ręką, bo człowiek nie może w nieskończoność zabiegać, prawda? Jeśli mu zależy, to wie gdzie szukać. Pogodzyłam się z tym, mimo że ta chemia między nami była naprawdę wyjątkowa. Przynajmniej z mojej strony, za niego nie będę mówić, bo wszyscy wiemy jak to bywa, „może za dużo sobie wyobraziłam” 🙂
Ale do rzeczy. Przyśnił mi się wczoraj, zresztą w ciągu ostatniego roku śni mi się bardzo, ale to BARDZO często. I to są takie sny... nie wiem jak to opisać, taka intensywna tęsknota. Kiedy przytula mnie we śnie, budzę się z tym uczuciem jeszcze przez pół dnia. Poza tym zdarzają mi się dziwne rzeczy na jawie, wzorki na różnych powierzchniach układają się w pierwszą literę jego imienia, uszy pieką mnie nagle bez powodu i mam wrażenie że to on jakoś się ze mną łączy...
No i wczoraj to już przekroczyłam samą siebie. Śniło mi się że próbuję wysłać do niego wiadomość, coś przeszkadzało, ale ja uparcie w tym śnie myślałam „zaraz napiszę, da się”. Obudziłam się z telefonem w ręku i już wybranym jego numerem. Jeszcze chwila i wysłałabym smsa z pytaniem jak mu mija weekend 🙂 Na szczęście się ocknełam, oceniłam sytuację trzeźwo, gdyby mu zależało to sam by się odezwał, i odłożyłam telefon.
Ale coś mnie tknęło żeby rozłożyć karty z pytaniem „po co pojawilam się w jego życiu?”. Wyszła gwiazda i papież. Czytałam, że to połączenie wskazuje na bliźniacze albo przynajmniej bratnie dusze i wzajemne przyciąganie. I faktycznie, kiedy patrzę na całą tę znajomość, wiele się zgadza. Robi mi się gorąco kiedy go gdzieś niespodziewanie spotykam, te sny, to pieczenie uszu... to jest coś naprawdę silnego.
Tylko co z tego, skoro nic z tego nie wynikło? Myślę że albo stchórzył, albo czeka na jakiś moment, w kartach na pytanie o niego często wypada kapłanka. W każdym razie czuję się zdrowo poschizowana i nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłam. Zastanawiam się jak się uwolnić od tej energii albo ją jakoś przepracować, skoro widać że ta znajomość nie ma szans na rozwinięcie się. Macie jakiś pomysł... poza wizytą u specjalisty od psychiki? 😉
