Forum

Asystent AI
Wróżbiarstwo a wiar...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wróżbiarstwo a wiara chrześcijańska, czy to się wyklucza?


Wpisy: 4
Rozpoczynający temat
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Chciałam zapytać was wszystkich o coś, co mnie trochę nurtuje w kontekście tego wątku.

Czy zdajecie sobie sprawę, że wróżbiarstwo stoi w wyraźnej sprzeczności z chrześcijaństwem? Mam na myśli chodzenie do kościoła, przyjmowanie sakramentów... to wszystko nie daje sie pogodzić z korzystaniem z usług wróżek czy jasnowidzów.

Chodzi o pierwsze przykazanie. Kiedy idziemy do wróżbity zamiast zaufać Bogu, w zasadzie mówimy, że Bóg nam nie wystarczy. A Bóg jest przecież bezpłatny, zawsze dostępny i naprawdę zależy mu na nas. Tymczasem wróżbici biorą za to niemałe pieniądze, choć sami żadnej prawdziwej mocy nie posiadają. Co gorsza, łamiąc to przykazanie narażają się na działanie złych duchów, demonów, szatana, który tylko czeka żeby zaszkodzić człowiekowi. Nawet jesli to szkodzenie wygląda z pozoru jak pomoc.

jeśli sami korzystacie z takich usług, to otwieracie się na działanie złych sił. Ryzyko jest naprawde poważne, łącznie z możliwością opętania. Wiem, że to brzmi groźnie, ale tak to właśnie wygląda. Czy nie lepiej zaufać Temu, kto nas kocha i umarł za nas, żebyśmy mogli być wolni od takich właśnie grzechów?

Szczególnie apeluję do katolikow tu obecnych, żeby się zastanowili. Msza, spowiedź, komunia z jednej strony, a horoskopy, taroty, numerologia, seanse spirytystyczne z drugiej - to jest zwyczajnie niemożliwe do pogodzenia. A ci, którzy katolikami nie są, niech wiedzą że szatanowi to w ogóle nie przeszkadza skrzywdzić każdego człowieka, bez względu na wyznanie.

Zachęcam do przeczytania Katechizmu Kościoła Katolickiego, jest tam sporo na temat pierwszego przykazania.

Pozdrawiam serdecznie


Odpowiedz
49 odpowiedzi
Wpisy: 14
(@cichacisza90)
Połączone: 17 lat temu

ludzie mają różne wyznania i różne światopoglądy, i to chyba jest oczywiste. dlatego cytowanie katechizmu czy kościelnych dokumentów jako argumentu przeciw wróżbiarstwu... no cóż, mnie to raczej rozśmiesza niż skłania do przemyśleń. każdy ma prawo do własnego zdania, i niekoniecznie musi się ono pokrywać z tym, co głosi Kościół Katolicki.

jeśli ktoś naprawdę dobrze zna biblię, to pewnie wie, ze są w niej fragmenty, które wróżbiarstwa nie piętnują. nie są może napisane wprost, ale jeśli człowiek się zastanowi i poczyta uważnie, można dojść do ciekawych wniosków.

mnie osobiście biblia specjalnie nie fascynuje, ale o ile pamiętam, bodajże jedna z żon Dawida miała dary jasnowidcze... coś w tym stylu. sama siebie nie określam ani jako wierzącą, ani jako ateistkę. w diabła też nie wierzę, czarnej magii nie uprawiam. w co więc wierzę? moje spojrzenie na rzeczywistość prowadzi mnie do przekonania, że życie przybyło na Ziemię z kosmosu, zostało tu niejako „zasiane„ przez istoty z innych gwiazd. wskazuje na to wiele dowodów naukowych, artefaktów, a takze ta dziwna „dziura” w historii ludzkości między neandertalczykami a starożytnym Egiptem z całą jego wiedzą, sztuką i kulturą.

i tak przy okazji... dinozaury kiedy żyły? w raju? przed rajem? może po raju?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@iwona-55)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 5

@cichacisza90 no właśnie, skoro przyjmiemy, że Bóg jest stwórcą wszystkiego co istnieje, to logicznie rzecz biorąc stworzył rowniez karty tarota 🙂 taka prosta konkluzja, a jakoś mało kto o tym myśli w ten sposób.


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@cichacisza90 no dobra, przeczytałam co napisałaś i chcę się do tego odnieść, bo kilka rzeczy chciałabym skomentować.

To co pisałam wcześniej było skierowane przede wszystkim do chrześcijan, tych którzy może nie do końca rozumieją swoją własną wiarę. Wróżbiarstwo łamie dekalog i jeśli ktoś chce być zbawiony, to powinien raczej szukać ratunku w bożym miłosierdziu niż u wróżki. Nie narzucam nikomu poglądów, po prostu apeluję. Masz rację że każdy ma prawo do własnego zdania, to oczywiste. A że w Polsce większość to katolicy, to zakładam że i tutaj na forum też ich jest sporo... choć oczywiście nie robiłam żadnych badań, tak mi się tylko wydaje.

A jeśli chodzi o jasnowidztwo i wizje, to odsyłam do artykułu ks. Aleksandra Posackiego „Czy wszystkie przeżycia duchowe pochodzą od Ducha Świętego? Wizjonerstwo jako zagrożenie dla wiary”, tam jest wyjaśnione jak odróżnić jedno od drugiego.

Co do tej Biblii, no nie twierdziłam że znam ją na wylot. Nie muszę znać wszystkich historii i dziejów Żydów żeby być chrześcijaninem, wystarczy mi Credo i zawarte w nim prawdy wiary. Ale jeśli chodzi o wróżbiarstwo, to jest ono potepione dosyć wyraźnie, m.in. w Księdze Powtórzonego Prawa gdzie czytamy wprost że obrzydliwy jest dla Pana każdy kto uprawia wróżby, gusła czy pyta duchów. I w Księdze Jeremiasza też jest podobnie, Pan mówi żeby nie słuchać wróżbitów bo prorokują kłamstwo. Dalej w Dziejach Apostolskich jest opis jak św. Paweł wyrzuca złego ducha z pewnej niewolnicy, ktora dzięki temu duchowi wróżyła. No i Saul, jedyny opisany przypadek pytania zmarłych o przyszłość, sam wydal zakaz takich praktyk a mimo to je stosował, okazując nieposłuszeństwo Bogu. Więc te cytaty są dosyć jasne, nie trzeba niczego domyślać się między wierszami.

Co do wizji i jasnowidztwa, to jest ciekawy artykuł pewnego księdza teologa na ten temat, w którym wyjaśnia jak odróżnić wizje od Boga od tych które mogą pochodzić od złego ducha. Gdybyś chciała, mogę napisać tu więcej o tym.

A że nie wierzysz w diabła... hmm, jemu to nie przeszkadza 🙂 wręcz przeciwnie, jest mu łatwiej. Ktoś powiedział kiedyś w filmie że „nieznajomość Złego nie uchroni cię przed nim„ i jakoś to we mnie zostało.

Co do tych przybyszów z gwiazd i zasiewania życia... nie lepiej zaufać temu co oferuje Ewangelia? Tam przynajmniej więcej rzeczy trzyma się kupy. Trochę się obawiam że to już jest terytorium New Age albo jakiegoś okultyzmu, tam właśnie takie rzeczy są popularne. Ale to Twój wybór, naprawdę.

A dinozaury kiedy żyły, pytasz. Szczerze, nie wiem. Ale nie ten co wie, lecz ten kto uwierzy będzie zbawiony.

Dziekuję że w ogóle odpisałaś, miło że jest z kim porozmawiać. Będę sie za Ciebie modlić, bo masz chyba dobrą naturę.

www . aleksanderposacki . pl/pl/artykuly/czy-wszystkie-przezycia-duchowe-pochodza-od-ducha-swietego-wizjonerstwo-jako-zagrozenie-dla-wiary


Odpowiedz
(@marek-85)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 16

@iwona-30 no tak, napisałem że pomodlę się za ciebie bo masz dobrą naturę... i masz rację, to było powiedziane trochę bez sensu z mojej strony. Modlić się trzeba za wszystkich, nawet za tych którzy według nas błądzą czy zachowują sie źle, to chyba podstawa chrześcijaństwa, więc nie wiem czemu tak to sformułowałem, przepraszam.

Co do tej oceny dobra i zła... hmm, sam przyznaje że to jest trudne i nie powinienem tak łatwo wyrokować. Masz rację że poza rzeczami wyraźnie złymi jest cała masa sytuacji gdzie ocena zależy od okoliczności, od intencji, od kontekstu. Nie mam pojecia jak to wszystko zmierzyć, i chyba nikt z ludzi tak naprawdę nie ma.

Ta „łatwość osądzania„ o której piszesz to dobra uwaga... ja sam nie chciałbym uchodzić za kogoś kto wszystkich ocenia z góry. Staram się nie narzucać, naprawdę, chociaz pewnie wychodzi mi to różnie 🙂


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@marek-85 no oczywiście że modlić się trzeba za wszystkich, to chyba jasne...

Chodzi mi o to, że tamto zdanie mi po prostu nieładnie wyszło, nie wyraziłam się dobrze. Miałam na mysli tylko tyle, że i tak się za tę osobę pomodlę, bez względu na cokolwiek. A ta uwaga o naturze to był po prostu taki mój dodatek, wydała mi się raczej dobrym człowiekiem niż złym i tyle. Nie czepiaj się o słowa, bo nie o to mi chodziło 🙂


Odpowiedz
(@cichacisza90)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 14

@iwona-30 nie, nie wdepnęłam w żaden okultyzm ani New Age, choc rozumiem skąd takie podejrzenie. Po prostu interesuję się nauką, techniką, wnioskami jakie z tego wynikają. Ciekawią mnie tez legendy, mity, przypowieści... szczególnie te greckie mają w sobie coś wyjątkowego.

Co do biblijnych kwestii które poruszyłeś, to zamierzam porozmawiać o tym z pewnym księdzem, który bywa u mnie od kilkunastu lat. To naprawdę wyjątkowy człowiek i kapłan z prawdziwego powołania. Mądry, skromny, pracowity, z sercem do ludzi. Nie pije, nie pali, nie prowadzi podwójnego życia, nie ogląda się za spódniczkami, za spodniami zresztą też nie 🙂 czego u mnie szuka? Co kilka miesięcy przychodzi się wygadać, powiedzieć co myśli, co czuje. Chyba czuje się trochę wyobcowany we własnym środowisku, co go nie dziwi. Po wróżeniu z Tarota lubimy sobie przy kawce pogwarzyć o życiu i świecie, o duchowości...

Podobnie byłowało z pewną zakonnicą, urszulanką, która zaglądała do mnie na kabałę. Szkoda ze urwał mi się z nią kontakt. Wysłali ją do Afryki, co zresztą jej wywróżyłam.


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@cichacisza90 dobrze, powiem Ci co myślę.

Ten ksiądz, jeśli jest naprawdę uczciwy i porządny jak go opisuję, to sam wie co jest grane. Nie potrzebuje żeby mu tłumaczyć co jest grzechem a co nie. I szczerze powiem, że nie mam zamiaru go oceniać ani tym bardziej mu mówić jak ma żyć.

Mam wrażenie, i chyba się mylę jeśli tak nie jest, że traktujesz fakt iż duchowni do mnie przychodzą jako coś co próbuję wykorzystac jako argument na swoją korzyść. No nie, tak to nie wygląda. Po prostu opisałam pewne fakty, tyle i nic więcej.

To że i ksiądz i zakonnica też bywają zagubieni... hmm, cóż, to chyba świadczy tylko o tym że są ludźmi. Nie traktuję ich wizyt jako żadnego trofeum czy potwierdzenia słuszności tego co robię. Każdy człowiek szuka czegoś swojego i ja to uszanowuję.

I naprawdę nie zamierzam mówić temu księdzu, że źle postepuje. Nie jest moim zadaniem nawracać kogokolwiek, ani wskazywac palcem kto łamie dekalog. Co do pieniędzy, to kwestia drugorzędna, nie o to mi chodzi w tej rozmowie.


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@cichacisza90 otóż to... chcę tylko powiedzieć, że nie wdepnęłam w żaden okultyzm czy New Age, skąd taki pomysł. Jestem osobą ciekawą świata, interesuje mnie nauka, technika, wiedza w ogóle. Lubię też legendy i mity, szczególnie te greckie mnie fascynują od zawsze.

A co do tych kwestii biblijnych które poruszyłeś, to omówię je sobie z księdzem, ktory jest moim klientem od wielu lat już. i wiesz... to naprawdę wyjątkowy człowiek. Kapłan z prawdziwego powołania, mądry, skromny, pracowity, z wielkim sercem do ludzi. Nie pije, nie pali, nie prowadzi żadnego podwójnego życia, nie ogląda się za spódniczkami... i za spodniami zresztą też nie. A czego u mnie szuka? No co jakieś kilka miesięcy przychodzi po prostu pogadać, wygadać się z tego co czuje i co myśli. Czuję że jest trochę wyobcowany w swoim środowisku, nic dziwnego. Po wróżeniu z tarota lubimy sobie przy kawce porozmawiać o życiu i świecie, tak duchowo. Podobnie było z pewną zakonnicą, urszulanką, która zaglądała do mnie na kabałę. Szkoda że urwał mi się z nią kontakt... wysłali ją do Afryki, co zresztą jej wywróżylam jeszcze wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 8
(@maciek-35)
Połączone: 16 lat temu

koń by się uśmiał z takiego założenia, że tu wszyscy są katolikami i oddają hołd obrazkom. Poczytaj w Biblii czy w ogole wolno modlić sie do figur, zanim bedziesz naginać fakty pod swoje poglądy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@maciek-35 no nie bardzo rozumiem co miałeś na myśli... chyba nic tam nie było naginane. i raczej nikt nie twierdził że wszyscy są katolikami, to chyba oczywiste samo przez się.

co do tych obrazków i figurek, to one są po to żeby pomóc w skupieniu podczas modlitwy, nie modlimy sie przecież do kawałka drewna czy papieru. chodzi o osoby które te przedmioty symbolizują. wydaje mi sie że to calkiem zrozumiałe, trzeba tylko troche checi żeby to pojąć 🙂

pozdrawiam


Odpowiedz
Wpisy: 611
(@gosia-93)
Połączone: 18 lat temu

Dokładnie tak, żeby było jasne, nie samo katolicy tu zaglądają 🙂 Jestem Polką, wychowaną w tradycji protestanckiej, tak jak moi dziadkowie i rodzice przede mną. I nie widzę w tym żadnej sprzeczności, raz na jakiś czas chodzę do wróżki, po prostu dlatego, że mi to sprawia przyjemność. Wierzę w Boga, ale bez fanatyzmu. Dla mnie liczy się uczciwe życie, skromność i robienie dobra wokół siebie, to jest moje credo, jeśli mogę tak powiedzieć.

Nie mam żadnych wyrzutów sumienia z tego powodu. Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba znać umiar i nie popadać w obsesję na żadnym punkcie.

A wróżkarstwo to nie jest wcale takie odległe od kościoła, jak niektórzy myślą... żona naszego Pastora stawia karty. I Pastor doskonale o tym wie. Dla niej to po prostu rozrywka, sposób na chwilę relaksu, i co ciekawe, niejednej osobie naprawdę trafnie coś podpowiedziała albo przepowiedziała wydarzenia, ktore potem sie sprawdziły. Więc może nie ma co od razu wszystko potępiać.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@gosia-93 piszę oczywiście z perspektywy katolickiej, więc nie znam protestantyzmu od podszewki, ale wydaje mi się że w wielu kwestiach jesteśmy blisko siebie.

Nie jestem przekonana czy można mówić „jestem wierząca ale bez przesady”... albo się wierzy i ufa się Bogu, albo idąc do wróżki rani się Go tym grzechem. Nie ma czegoś pośrodku, przynajmniej w katolicyzmie. I myślę że protestantyzm podobnie na to patrzy.

Z Dekalogu nie można sobie wybierać co nam pasuje a co nie. Przykazania sa po to żeby ich przestrzegać, nie żeby z nich wyjmować te które są niewygodne.

Co do żony pastora, no cóż... to że on o tym wie i milczy nie znaczy wcale że tak być powinno. Raczej świadczy o tym że boi się zwrócić jej uwagę, a to chyba niedobrze.

Dodam jeszcze jedno, bo sama się z tym spotkałam w różnych miejscach, są opisy ludzi którzy korzystali z wróżbiarstwa, magii i potem mieli poważne problemy z dręczeniami przez złe duchy i musieli szukać pomocy u egzorcystów. Każde wróżbiarstwo to otwieranie drzwi dla złego ducha, a on chętnie z takiego zaproszenia skorzysta.

Katolik po prostu nie korzysta z usług wróżki. Jesli to robi, to po co mu w takim razie Bóg?


Odpowiedz
(@przeplyw612)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@iwona-30 w porządku, powiem szczerze co myślę.

Masz swoje przekonania i szanuję to, ale trochę z góry piszesz o sprawach, o których najwyraźniej nie masz bezpośredniego doświadczenia. Sam wróżę i mogę powiedzieć, że owszem, w tej branży są rzeczy które faktycznie mogą zaszkodzić. Złorzeczenie, manipulowanie ludźmi żeby wyciągnąć kasę, szantaż informacjami, rzucanie klątw, albo te wszelkie rytuały miłosne mające zmusić konkretną osobę do uczuć, bo jak wiadomo nie możemy ingerować w wolę i emocje drugiego człowieka. To są realne zagrożenia i to nie dlatego, że jakiś Bóg karze, tylko dlatego ze negatywna energia wraca do nadawcy. Proste.

Ale dobre wróżenie to coś innego. Karty pokazują co nadchodzi i pomagają zrozumieć jak uniknąć złych scenariuszy, bo odczytują w zasadzie nasze własne myśli i przekonania. Jeśli pomagam komuś szczerze przez tarota, to wysyłam dobrą energię, nie otwieramy żadnych drzwi dla demonów.

Co do egzorcystów, no właśnie, sam zauważ: egzorcysta nie mowi „Boże, wypdź go”, tylko sam staje twarzą w twarz z problemem i bierze za to odpowiedzialność, używając przy tym Bożej mocy. Sam działa, nie czeka aż Bóg to załatwi za niego.

I tu dochodzimy do sedna. Bóg jest w nas, nie gdzieś tam na zewnątrz gdzie składamy podania i czekamy na cud. Modlitwa ma sens jeśli pomaga nam uwierzyć we własne siły i znaleźć motywację do działania. Ale wiara jako taka, bez żadnego własnego wysiłku? Nie znam ani jednej osoby, która zmieniła życie wyłącznie wierzac, bez pracy nad sobą.

Więc zamiast cytować co Kościół mówi o wróżbiarstwie, warto zastanowic się co ty sam o tym myślisz, niezależnie od autorytetów. Bo inaczej na zawsze zostaniesz zakładnikiem cudzych przekonań.


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@przeplyw612 wiesz, muszę przyznać że szkoda tej długiej odpowiedzi którą skasowałeś, bo to co teraz napisałeś i tak jest bardzo treściwe...

Jako catholiczka zgadzam się z Tobą w kwestii wróżbiarstwa. Biblia jest tu zresztą jednoznaczna i ten fragment z Jeremiasza który przytoczyłeś mówi chyba wszystko. Dla mnie osobiście też nie ma tu pola do dyskusji.

Co do tej „białej magii„ to właśnie o to chodzi, że ona wcale nie jest taka biała jak niektórzy chcą wierzyć. To co wygląda jak pomoc i dobro, może mieć zupełnie inne źródło. Szatan nie jest głupi, zna nas lepiej niż myślimy, nasze słabości, nasze lęki, i może bardzo sprytnie udawać że działa w dobrym celu. Trudno się temu nie nabrac, szczególnie gdy ktoś przeżywa coś trudnego i szuka pomocy gdziekolwiek.

Bardzo ciekawy ten artykuł księdza Aleksandra Posackiego, demonologa, którego wspomniałeś, „Wiara czy wróżba? Przeciwko publicznej propagandzie wszelkich form wróżbiarstwa”, chętnie go przeczytam.

To zdanie o Kościele i manipulacji... hmm, nie zgadzam się z taką oceną. Kościół głosi Prawdę o zbawieniu i nie robi tego dla zysku, robią to ludzie którzy sami uwierzyli. Owszem, wśród księży zdarzają się słabi ludzie którzy grzeszą jak wszyscy, ale to nie znaczy że cały Kościół kłamie.

I to co napisałeś o sobie, że wiara zmieniła twoje życie, że masz wewnętrzny spokój mimo trudności, to jest właśnie odpowiedź na to twierdzenie że wiara nikomu nie pomogła. mnie też pomogła, choć nie zawsze jest łatwo.

Pozdrawiam serdecznie 🙂


Odpowiedz
(@przeplyw612)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@iwona-30 szczerze, to myślałem że twoje zarzuty wobec wróżek wynikają z własnych przeżyć, że na kogoś trafiłeś kto chciał wyciągnąć kasę za jakieś lipne rytuały. Ale to że jeden oszukuje nie oznacza że wszyscy są tacy sami. Trochę jak z handlarzami samochodów, jeden prowadzi uczciwy komis, inny kradnie auta i sprzedaje na części. Trzeba po prostu trafić na właściwego człowieka, a takich na szczęście nie brakuje.

No i jeszcze jedno, bo mnie to trochę irytuje: te cytaty z ksiąg to NIE SĄ TWOJE słowa. Przywłaszczasz sobie czyjeś opinie i podpisujesz je pod siebie jakby to był twój własny pogląd. Znowu to „zacytuję”... serio, lubisz się podpinać pod cudze zdania.

Mam wrażenie, że twoja wiara jest trochę ślepa. Miałeś ciężki czas w życiu, nie widziałeś wyjścia i złapałeś się religii jak koła ratunkowego. Rozumiem to, ale to nadal jest zamiana jednej iluzji na drugą.

Co do Szatana, no to jeśli on naprawde mówi że coś pochodzi od niego, to daj mi do niego kontakt, sam sobie z nim pogadam 😉 Chyba że to znowu czyiś punkt widzenia który przejąłeś.

Ludzie są pięknymi istotami i nie wierzę żeby Bóg był takim egoistą który wymaga ciągłego uwielbienia i straszy szatanem jeśli tego nie robisz. Moim zdaniem chodzi o coś innego, o rozwijanie siebie, wybaczanie, robienie tego co się kocha. To jest prawdziwy potencjał człowieka.

Ktoś kiedyś powiedział, że lepsza prawdziwa nierządnica niż sztuczna nawrócona. I mam wrażenie że coś w tym jest.

No i gdyby w dekalogu stało że raz w tygodniu biegniesz nago po pokoju z wodą święconą, to pewnie też byś to robił. Bo tak każe pismo.

Ludzie kiedy są zagubieni, szukają grupy, ruchu, organizacji, religii, czegoś do czego można przynależeć. I zawsze znajdą się tacy co stoją wysoko i mogą pociagnąć za sznurki. Bycie sobą, prawdziwym indywidualistą to jest dopiero coś. Tylko tacy naprawdę osiągają w zyciu coś wartościowego.

Nie bede ci oczywiście z tym dyskutował, bo widzę że te przekonania siedzą w tobie głęboko i zawsze będziesz ich bronił. Dlatego po prostu życzę ci żebyś był szczęśliwy i żebyś kiedyś się ocknął i zobaczył co jest dla ciebie naprawde ważne. Bo ja też przez to przeszedłem i wiem że to bolesna, ale potrzebna lekcja. Pozdrawiam


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@przeplyw612 chcę tu tylko wyjaśnić jedną rzecz, bo chyba zostałam źle zrozumiana... ja nie traktuję wiary w sposób mechaniczny, jak jakiś zbiór reguł których trzeba przestrzegać. Dla mnie Bóg to przede wszystkim miłość, która objawiła się w Jezusie Chrystusie, w jego męce i zmartwychwstaniu. i na tę miłość ja odpowiadam swoją. to nie jest nic wymuszonego, to po prostu relacja, wzajemna i osobista.

co do szatana, nikt tu nie twierdził że on coś mówi wprost. chodziło o to, że Biblia mówi o wróżbiarstwie jako rzeczy niezgodnej z życiem chrześcijańskim. to tyle, nie więcej. i nie kusibym losu w tej kwestii, serio.

ze swojego zagubienia wyszłam właśnie dzięki bożej miłości, bo sama bym nie dała rady. zagłebiałam się coraz bardziej we własne błędy, egoizm, pychę... i gdyby nie ta łaska, to nie wiem gdzie bym teraz była. Myślę, że dopóki człowiek tkwi w przekonaniu że sam sobie wystarczy, to chodzi trochę w kółko.

i właśnie o to chodzi, Bóg nie oczekuje od nas że sami z siebie coś osiągniemy swoim własnym potencjałem. bez jego łaski naprawdę nic dobrego nie jesteśmy w stanie zrobić.

a co do tego sukcesu o którym piszesz... dla mnie prawdziwy sukces to droga przez życie razem z Jezusem, i zmartwychwstanie do życia wiecznego. czy masz coś lepszego do zaoferowania niż życie wieczne? szczerze pytam 🙂

pozdrawiam serdecznie


Odpowiedz
(@przeplyw612)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@iwona-30 dla mnie sukces to po prostu bycie sobą, i tyle.

Ludzie zakompleksieni, samotni, często szukają swojej tożsamości w muzyce, subkulturach albo religiach. Muzułmanin, chrześcijanin, skin, pacyfista... to są etykietki, które wkładają człowieka do szufladki. A po co się katalogować, skoro to tylko ogranicza?

Sukces to przeżycie każdego dnia po swojemu. Masz ochotę ufarbować włosy na czerwono? To idziesz i farbujesz, nie patrząc co powie społeczeństwo. Sukces to dostrzeganie piękna chwili, szum morza, powiew wiatru, ciekawość życia. Jeśli uwielbiasz malować to właśnie po to przyszedłeś na świat z tym talentem. Bez uprzedzeń, bez strachu przed przyszłością, bez szukania autorytetów.

Egoizm nie zawsze jest zły. Można być zdrowym egoistą. Ten narcystyczny, nadęty, owszem stanowi zagrożenie. I moim zdaniem właśnie w taki syndrom wpadasz, to „ja wiem lepiej”. Nie mam pojecia jak dogadujesz sie z ludźmi o innych poglądach, bo to jest toksyczny egoizm ubrany w religijny kostium.

Dlaczego zycie ma być drogą krzyżową? Jest tyle pięknych miejsc do zwiedzenia, tyle osób do kochania, tyle rzeczy do zrobienia. Skok na bungee, wejście w Alpy, nakręcenie własnego filmu... i nie, korzystanie z życia nie oznacza automatycznie alkoholu i narkotyków.

Mam prosić Boga o pozwolenie? To znaczy że jesteśmy marionetkami?

Sam miałem poważne blokady seksualne, zahaczało to o perwersje i strasznie mnie to męczyło. Modliłem sie do Boga, prosiłem żeby to zabrał. Nie zrobił tego. Dostałem tylko impuls od duchowej części siebie, co powinienem zrobić sam. Zaakceptować seks, zaakceptować że jesteśmy istotami seksualnymi i otworzyć się na przepływ życia. Poprzez akceptację własnego ciała ta zaburzona równowaga sama się ułożyła. Dostałem wyłącznie wskazówkę, resztę musiałem zrobić sam. I rozwiązanie nie polegało na żadnych egzorcyzmach ani pójściu do zakonu.

Demony w naszym życiu to blokady emocjonalne, które wysłuchane, zrozumiane i zaakceptowane zamieniają się w anioła.

Szczerze nie chce mi sie nawet wyobrażać co myślisz o homoseksualizmie czy innych sprawach... pewnie znasz dogmaty, ale samego życia to już niekoniecznie. Koszmar.

Pozdrawiam


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@przeplyw612 no wiesz, właśnie dlatego że wierzę, udało mi sie pozbyć tych wszystkich lęków i kompleksów, tego szukania sensu w życiu i tak dalej. Wiara mi w tym pomogła, nie zaszkodziła.

Co do egoizmu to uważam, że każda jego forma jest zła, bo zawsze oznacza stawianie siebie ponad innych. Dla chrześcijanina to jest po prostu nie do przyjęcia. Chrześcijaństwo to służba innym, ale rozumiana jako coś radosnego, a nie jako jakieś cierpienie czy przymus. Ja właśnie w tej wierze czuję sie najbardziej wolny, wolność rozumiem jako odpowiedź na miłość Boga, nie jako robienie co mi się żywnie podoba. I wiesz, też dostrzegam piękno świata, też mogłabym sobie pójść i ufarbować włosy, cieszę się wiatrem i szumem morza, chodzę po górach, uprawiam sport. Nie boje się przeszłości ani przyszłości, bo mam nadzieję zbawienia i to mi naprawdę daje spokój.

Oczywiście że z osobami o innych poglądach nie zawsze sie dogadam, tego nie przeczę.

Ale moje poglądy opierają się na nauce Kościoła i na Biblii, więc nie mówię „ja wiem lepiej”. To byłby właśnie ten zły egoizm o którym piszesz. Przecież nikt cię tu do niczego nie zmusza, to jest tylko propozycja, szanuję twoją wolność.

Droga krzyżowa to nie wymysł, to droga ktora przeszedł sam Jezus. On mówił wyraźnie o ciasnej bramie, o tym że kto chce zachować życie straci je, a kto je straci dla Ewangelii zachowa. Chrześcijanin patrzy na to życie przez pryzmat wieczności, bo to co tutaj przeżywamy jest bardzo krótkie. I właśnie w tym jest sens... przyjąć albo odrzucić odpowiedź Bogu.

Co do twoich modlitw które nie zostały wysłuchane, może warto sie zastanowić dlaczego tak sie stało. Bóg na pewno słyszał. Może to o co prosiłeś zaszkodziłoby ci w gruncie rzeczy? On patrzy na człowieka z perspektywy zbawienia, nie na tu i teraz. Niektórzy obrażają sie na Boga kiedy nie dostają tego o co prosili, ale może prosili egoistycznie, traktując Boga jak sklep...

Ja też miałam przez 17 lat poważne trudności duchowe i byłam daleko od sakramentów. Rozmawiałam z księdzem, ale czułam że mnie nie rozumie. Dałam sobie spokój na kilka lat. Potem powoli wróciłam do kościoła, choć długo nie przystępowałam do spowiedzi. Modliłam się żeby w końcu sie na to zdobyć i po jakimś czasie trafiłam na księdza którego znałam i to pomogło. Tobie tez radziłabym spróbować porozmawiać z kimś takim, może nie z jednym to z drugim.

A może własnie teraz Bóg odpowiada na twoje dawne modlitwy?


Odpowiedz
(@krysztal43)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@przeplyw612 czytam tę wymianę zdań i muszę powiedzieć, że natknęłam się niedawno na naprawdę ciekawy tekst na temat astralu i dynamiki energii, który trochę zmienił moj sposób myślenia o tych rzeczach. Wpisz sobie w wyszukiwarkę „astral dynamics„ po polsku, na pewno coś znajdziesz, bo materiałów na ten temat nie brakuje w sieci. Polecam, bo daje sporo do myslenia 🙂

Pozdrawiam


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@krysztal43 sama nie wiem wiem, przeczytałam to co polecałaś i szczerze... chyba się nie zgodzę, dla mnie to troche bez sensu było, przepraszam jesli coś nie tak mówię 🙂


Odpowiedz
(@krysztal43)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@iwona-30 bez urazy, ale ja tam wole czytac sto razy takie „bzdury„ niż to co Ty piszesz. Pozdrawiam!


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@krysztal43 przepraszam jeśli cos nie tak napisałam i Cię uraziłam...


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@zlotaksiezyc)
Połączone: 18 lat temu

niech będzie, fajny temat więc coś powiem

sam jestem sceptykiem jeśli chodzi o wróżby, ale ciekawi mnie jedna rzecz. katolicy strasznie chętnie korzystają z tych usług, mimo że biblia dość wyraźnie tego zakazuje. i te tłumaczenia w stylu „to mój dar od Boga„ albo „pomagam ludziom, daję nadzieję” brzmią dla mnie jak próba usprawiedliwienia się przed własnym sumieniem. no bo jak coś jest w tej księdze uznane za obrzydliwość, to jest i tyle, nie ma co kombinować.

poza tym jeśli ktoś należy do Kościoła i biblia jest dla niego świętą księgą, to nie może sobie wybierać tylko tych fragmentów, które mu pasują, a resztę olewać. albo się przestrzega zasad organizacji, albo z niej wychodzi. pisanie „ja tak czuję„ to moim zdaniem po prostu lenistwo.

choc rozumiem, ze mozna watpic, to normalne. ale watpliwosci to jedno, a mowienie ze akurat ten fragment biblii sie myli bo mi nie odpowiada, to drugie.

i jeszcze jedno, jedna z osób komentujących tutaj wyżej faktycznie nie narzuca swojego zdania, tylko opisuje jak ona to widzi. natomiast ten drugi gość ironizuje i potępia innych, jakby tylko on szedł właściwą drogą. może i idzie, ale niech innym pozwoli chodzić po swojemu.

dobrze mieć chociaż jedną ateistkę w tym wątku, bo przynajmniej może kłaść karty bez wyrzutów sumienia i bez poczucia misji nawracania 😉


Odpowiedz
19 Odpowiedzi
(@krysztal29)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 0

@zlotaksiezyc właśnie o to chodzi, i tu dotykasz czegoś ważnego. Ta katolicka wiara to nie jest nasz wybór, przynajmniej nie na początku. Chrzest zanim cokolwiek rozumiemy, komunia, i nagle jesteśmy w tym systemie czy chcemy czy nie. I masz rację że można wierzyć w Boga po swojemu, bez pośrednictwa księdza z którym się kompletnie nie zgadzamy. Wiem że dla wielu to herezja, ale jakoś nie potrafię inaczej na to patrzeć.

Co do wróżb, to powiem szczerze: sama się zawiodłam nie raz. To co piszesz, że 99% nie potrafi nic przepowiedzieć, brzmi jak gorzkie doświadczenie i jest w tym dużo prawdy. Gdyby naprawdę działały, ten watek wygladałby zupełnie inaczej, same zachwyty i podziękowania. A rzeczywistość jest taka, że piszemy tu wszyscy trochę zawiedzeni. Życie naprawdę nie jest bajka i nikt, żadna wróżka ani karta, nie powie ci co spotka cię za tydzień. Tylko my sami kształtujemy to co się nam przydarza, choć oczywiście nie zawsze układa się tak jak byśmy chcieli. Ale załamywać się nie warto, w końcu coś dobrego do nas dociera, choćby z opóźnieniem 🙂


Odpowiedz
(@zlotaksiezyc)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 16

@krysztal29 okej, ale mówisz że „jaki wybór mamy„ jakby to był wyrok bez odwołania. Przecież jak dorastamy to zaczynamy sami myśleć, czytać, wątpić i w końcu wybierać. Nikt nas siłą nie trzyma przy jednej religii, mamy rozum i własną wolę.

I nie mieszaj tu księdza z Biblią bo to dwie różne sprawy. Chodzi o to że albo akceptujesz zasady danej wiary, albo szukasz czegoś innego. Ale jak odrzucasz połowę tego w co niby wierzysz i zostawiasz tylko to co ci pasuje, to już nie jest wątpienie tylko zwykła hipokryzja. Określ się wtedy jako „osoba wierząca” a nie katoliczka, bo to są jednak różne rzeczy.

Co do wróżek to masz rację że większość to ściema, ale zwróć uwagę skąd biorą się te rozczarowania. Teraz wróżka za 5 zł przez internet, dosłownie kilka minut i już dostajesz swoją „przepowiednię„ wygenerowaną przez jakiś program. no serio, co sie mozna spodziewać po czymś takim. Jak ktoś chce szybko i tanio to dostaje dokładnie to czego szuka, czyli nic wartościowego.

Każda wróżka (jeśli w ogóle w to wierzymy) powinna mieć czas na skupienie sie, na wyciszenie, na pracę nad sobą. To nie jest fast food żeby na poczekaniu wydawać przepowiednie.

A co do nadziei to tak, zgadzam sie w 100% ze w końcu się poukłada 🙂


Odpowiedz
(@renata-92)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@zlotaksiezyc hej 🙂 właściwie to szukałam cię tutaj, bo chciałam napisać że... no cóż, wróżyłaś mi jakiś czas temu i... sprawdziło się. niestety. cholera jak to boli jak sie sprawdza 🙁 serdecznie pozdrawiam


Odpowiedz
(@przeplyw612)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@renata-92 dobrze, ale wracając do tamtej dyskusji...

Sam przez to przechodziłem i wiem co mówię. Też miałem fazę kiedy czytałem Joe Vitale, Josepha Murphy'ego i zacząłem nawet próbować innych „oświecać”. Co za błąd to był, serio.

Człowiek wyciąga teksty żywcem z książek i powtarza je jak mantrę. Jakby zabrać temu JK wszystkie te wyuczone frazesy, zostanie zagubiona osoba która przed czymś ucieka i boi się własnej tożsamości. Zresztą ta jego reakcja na link który wrzuciła jedna z koleżanek tutaj była aż za bardzo kąśliwa... a pieni się jak pies ze wścieklizną 😛

Jasne, dobra droga to dobra droga, niech sobie błądzi, przez to człowiek odkrywa prawdę i tu się z tobą zgodzę. Ale ta jego religijność wydaje mi się tak rażąco sztuczna, jak maska z plasteliny. Za nią kryje się kompletna niemoc. Bo ten powiedział tak, tamten inaczej, a on sam nie ma pojęcia co myśli, więc łata dziury cudzymi poglądami.

Prawdziwa religijność to oczyszczenie umysłu ze wszystkich cudzych treści i szukanie ciszy w sobie, żeby dotrzeć do czegoś własnego. Mnie samego budowały kiedyś historię ludzi którzy dzięki wierze w siebie wychodzili z naprawdę ciężkich sytuacji, ale wszyscy mieli jedną wspólną cechę: byli sobą i cudze poglady zostawiali innym.

JK idzie przez zycie wyobrażoną ścieżką wyczytaną z książek i nie widzi co jest wokół niego. Mądrzy się wyuczą, a ofiary tylko cytują. taka prawda.

Warto się jakoś w tym wszystkim wybić 🙂


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@zlotaksiezyc no i widzisz, to Twoje pytanie o „wróżkę-ateistkę„ też mnie zastanawia, szczerze mówiąc... bo rzeczywiście jakoś to do siebie nie bardzo pasuje. Skoro ktoś wróży, kładzie karty, to skąd to niby pochodzi? Chyba mimo wszystko gdzieś zakłada, że jest jakaś siła, energia, coś, a to już trochę kłóci się z czystym ateizmem, który odrzuca wszystko co niematerialne. No nie wiem, może sie mylę, ale tak to widzę.

I to pytanie o sumienie też mi się wydaje trafione. Jeśli ktoś mówi „wrózę bez wyrzutów sumienia” to sam fakt wspomnienia sumienia sugeruje, że ono jednak gdzieś tam jest. A sumienie to już jest coś więcej niż czysta biologia, prawda?

Co do tej odpowiedzialności, piszesz o tym porównaniu z napadem na bank i rozumiem dlaczego to tak ostro zestawiasz, choć pewnie wiele osób się oburzy. Ale masz rację, że sam argument „przyszli z własnej woli, są pełnoletni„ nie zdejmuje z nikogo odpowiedzialności za to co się z tymi ludźmi dzieje potem.

Ten cytat z Mateusza jest mocny. I myslę, ze on naprawdę dotyczy każdego, nie tylko wierzących, tak jak zauważyłeś, Chrystus mówi po prostu „człowiek”.

Btw ten przykład z kolegą i Bożym Narodzeniem jest zabawny i jednocześnie bardzo na temat 🙂


Odpowiedz
(@zlotaksiezyc)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 16

@iwona-30 hmm no ciekawe podejście do sprawy z tym talentem. Ale właśnie tu nie do końca się zgadzam, bo talent do śpiewu czy malarstwa to coś, co można jakoś zmierzyć, sprawdzić, pokazać innym. A skąd wiadomo, że wróżenie to „tylko„ talent i nic poza tym? No chyba nie o to chodziło w pytaniu, bo jednak pytanie było o to, skąd pochodzi ta zdolność, a nie czy istnieje.

Co do ateizmu i materilaizmu, ok, nie każdy ateista musi być materialistą, przyjmuję to. Ale nadal nie rozumiem jak można wróżyć, czyli odwoływać się do czegoś, co z definicji wykracza poza to co widać i zmierzyć, i jednocześnie twierdzić że nic nadprzyrodzonego nie ma. To brzmi trochę niespójnie.

Ten argument ze strachem przed karą jest w sumie stary i oklepany, sam słyszałam go kilka razy. Ale to nie znaczy że jest trafny. Nie każdy wierzący robi dobro tylko ze strachu, to duże uproszczenie.

A sprawa z sumienien to akurat moim zdaniem najciekawszy fragment... bo sama przyznałaś że je masz i rozumiesz co jest dobre a co złe. I właśnie o to chodzi w tym pytaniu które padło wyżej, skąd to poczucie pochodzi, jeśli nie ma nic poza materią 🙂

No i fajne podejście do świąt btw, czysto praktyczne 😀


Odpowiedz
(@krysztal43)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@zlotaksiezyc tak jest, można by tak w kółko i bez końca, ale po co się rozpisywać... Mnie akurat uderzyło to zdanie o misji zbawiania świata i dumie z niej. Bo jakoś tak wychodzi, ze na „świat„ jest się otwartym, a do sąsiada z naprzeciwka to już klucz w drzwiach i cześć. Hmm... ciekawe, nie? Ale bez urazy, to tylko moja obserwacja 🙂 Pozdrawiam


Odpowiedz
(@przeplyw612)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@krysztal43 dokładnie tak, to co napisałaś mnie trochę zastanawia. Każdy człowiek w jakiejś grupie czy organizacji jest „przyjacielem” dla tych co myślą tak samo jak on, to chyba oczywiste.

Ale szczerze to nie rozumiem po co w ogole ludzie się tak katalogują, chrześcijanin, ateista, to tamto... może lepiej byc po prostu sobą?


Odpowiedz
(@zlotaksiezyc)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 16

@przeplyw612 no hej, jest różnica między katalogowaniem się a określaniem siebie i chyba warto to rozróżniać. Ja mam prawo powiedzieć kim jestem i co myślę, to nie znaczy że się „kataloguje„ jak jakiś przedmiot.

Poza tym odniose wrażenie, że to właśnie ty nie dopuszczasz że ktoś może inaczej patrzeć na świat, czuć i myśleć... bo twój wpis brzmi trochę jak „mój sposób jest jedyny słuszny”. Fanatykiem swojego światopoglądu można być w każdą stronę, nie tylko religijną.

Ja tam jestem tylko zwykłym gościem który węszy i zadaje pytania, więc nie zamykam sie na wątpliwości ani na to że inni mogą mieć rację w rzeczach których sam nie rozumiem. I szczerze? interesuje mnie dlaczego ludzie idą taką czy inną drogą, to ciekawsze niż z góry zakładać że są w błędzie.


Odpowiedz
(@przeplyw612)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@zlotaksiezyc w porządku, nie mogę się z tym nie zgodzić 🙂


Odpowiedz
(@zlotaksiezyc)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 16

@przeplyw612 iiii no nie no, ani ładna ani inteligentna xD zwykła i przeciętna jestem, a szczerze mówiąc to nawet troche nijaka... /rumieniec/


Odpowiedz
(@krysztal26)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 0

@zlotaksiezyc otóż to, tu chcę dodać coś do tej dyskusji, bo myślę że padła tu ważna rzecz.

Katolicy często zarzucają niewierzącym i ateistom wszelkie zło, a to jest krzywdzące i nieuczciwe. Żeby być dobrym, porządnym człowiekiem, nie trzeba być katolikiem. Dobro albo w kimś jest, albo go nie ma, i religia tu nic nie zmienia. Tak samo z wróżbiarstwem, nie każdy wróżbita to naciągacz i materialista. Tylko że o uczciwych, spokojnych wróżkach nikt nie pisze i nikt nie czyta, bo to nudne. Brukowce żyją z sensacji, a kariery w całym tym ezo-show-biznesie robią ci, którzy nie mają żadnych zasad i za pieniądzem pójdą wszędzie. Rzetelność jest pożądana, ale mało ekscytująca, stąd ta poczytność tabloidów.

Co do daru do wróżenia... hmm, wolałabym mówić o czymś w rodzaju umiejętności „słyszenia„ subtelnych sygnałów, rozumienia pewnych rzeczy, do czego np. karty mogą być narzędziem. Skąd to pochodzi? Z natury po prostu, jedni to mają, drudzy nie. Słowem „dar” nie przepadam, bo dziś każdy nim operuje budując swoje ezoteryczne rusztowanie.

Ja urodziłam się w 1955, jestem panteistką i to świadomy wybór, choć muszę powiedzieć że moi rodzice patrzeli na świat podobnie, choć nigdy tego tak nie nazywali. Nie byli komunistami, więc nie jest to kwestia ustroju.

Jak to ma się do świąt? U nas w domu swieta to był po prostu czas, żeby pobyc ze sobą bez pośpiechu, zjeść coś dobrego, porozmawiać, pośmiać się. Bez hipokryzji, bez nadąsania po ciężkich dniach przy garach. I nawet ateista czy panteista nie będzie w wigilię o 18:00 odkurzał albo wbijał gwoździ w ścianę. To po prostu kultura osobista i szacunek dla drugich. Ja w świątecznym czasie też spotykam się ze znajomymi, jem kolację, czas mija podobnie jak u katolików, tylko bez religijnego zabarwienia.

I ta historia z kolegą ateistą, który złożył życzenia z okazji Bożego Narodzenia, a ktoś mu wypomniał że nie powinien... no cóż, to zachowanie po prostu niekulturalne. Że kolega tego głośno nie skomentował, świadczy o jego klasie, nie chciał pewnie urazić. Mam znajomą Żydówkę, gdy dowiedziałam sie że obchodzi Chanukę, powiedziałam po prostu: wszystkiego dobrego z okazji ważnego dla ciebie dnia. Podziękowała serdecznie. Co złego jest w tym, żeby życzyć komuś czegoś dobrego, niezależnie od wyznania czy jego braku?


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@krysztal26 powiem tak, nie wiem czy w pełni się z Tobą zgodzę co do tego dobra i uczciwości. Rozumiem Twój punkt widzenia, że to kwestia wyboru i wymagania od siebie, ale chyba nie jest to tak czarno-białe. Masz rację, że każdy człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje czyny, nikt nie zaprzeczy, że złodziej czy morderca zasługuje na ocenę moralną. Ale skąd bierze się w człowieku zdolność do dokonywania tych wyborów? Chyba jednak z czegoś głębszego, z wychowania, wrażliwości, charakteru...

Co do wróżbiarstwa, no cóż, rozumiem, że jako katolik tak to widzisz. Ja jednak nie podzielam tego poglądu. To co ja nazywam „słyszeniem„ nie musi być dla mnie podszeptem złego ducha, bo ja po prostu nie operuję takimi kategoriami. Mam inny swiatopogląd i co dla Ciebie jest złem, dla mnie jest czymś zupełnie innym.

Mnie trochę zaskoczyło to, co napisałeś o moich świętach, że są smutne i płytkie. Skad taki wniosek? To że nie ma w nich wymiaru religijnego, nie znaczy że są gorsze albo mniej prawdziwe. Szczerość i radość w rodzinie to dla mnie bardzo dużo.

Co do tych życzeń... nie zgadzam się że to jest tylko kwestia kultury i dobrego wychowania. Dla mnie życzenie komuś czegoś dobrego jest naprawdę szczere i płynne z serca, nawet jeśli nie niesie za sobą modlitwy do Boga. Każdy nadaje słowom znaczenie zgodne ze swoim światem, to chyba naturalne.


Odpowiedz
(@zlotaksiezyc)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 16

@iwona-30 niech będzie ale tutaj chodzi o to ze to nie jest odpowiedź na twoj wpis tylko na kogos zupelnie innego w tym watku, więc troche dziwne ze tak to komentujesz...

ale tak przy okazji to mam inne zdanie niz autor tej wypowiedzi. bo on twierdzi ze wróżbiarstwo to zło z definicji, jak kradzież albo pobicie. ale to dosyć mocne stwierdzenie i trudno je udowodnic bez odwołania sie do jakiejs konkretnej religii. na gruncie czysto logicznym nie widze jak mozna postawic znak równości miedzy kimś kto okrada ludzi a kimś kto... no, czyta z kart czy tam patrzy w szklaną kulę. nawet jesli to sciema i głupota (a prawdopodobnie tak jest), to nie jest to samo co przestępstwo.

co do tego „słyszenia„ i podszeptow demona... hmm, rownie dobrze mozna to wytłumaczyc bez żadnych bytów osobowych, po prostu jako autosugestię albo własne przekonania człowieka ubrane w inną forme. nie trzeba od razu diabelskich szeptów 🙂

ta cała dyskusja o życzeniach tez mnie szczerze mowi trochę bawi, bo zrobienie z tego wielkiego problemu światopoglądowego wydaje sie naciagane


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@zlotaksiezyc nigdzie nie napisałam i nie twierdziłam, że tylko ja jestem uczciwa, moralna i dobra, to naprawdę duże nadużycie z Twojej strony i nie wiem skąd taki wniosek.

Ale wróćmy do tych dwóch pytań, bo rzeczywiście je pominęłam...

Po pierwsze, czy interesuję się losem osób, którym wróżę? No tak, interesuję się, na tyle ile to możliwe.

Po drugie, czy któraś z tych osób miała potem problemy, że musiała iść do egzorcysty? Nie, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Nikt do mnie z czymś takim nie wrocił.

Mam nadzieję że to wystarczająco jasna odpowiedź na oba pytania 🙂


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@krysztal43 właśnie o to chodzi, cos w tym co mówisz jest też widzę, że nie wszyscy katolicy chlubią sie tą wiarą, którą wyznają...

Ale chciałam powiedzieć, że tamta wypowiedź dotyczyła raczej samej idei, misji, która wynika z Pisma Świętego, a nie konkretnych ludzi. Bo ludzie to już inna sprawa, zawsze się znajdzie ta czarna owca, ale są też tacy, którzy naprawdę starają się żyć zgodnie z tym w co wierzą. Wiem, że mozna powiedzieć, ze tych czarnych owiec jest za dużo i może tak jest. Ale to nie jest dla mnie powód, żeby samej sie nie starać byc lepszym człowiekiem.

Ghandhi powiedział kiedyś mniej więcej tak, że chrześcijaństwo byłoby wspaniałą ideą, gdyby nie sami chrześcijanie. I miał dużo racji, naprawdę.

Nie każde ziarno wyda plon stukrotny... jedno da sześćdziesiąt, inne trzydzieści, a inne żadnego. To takie słowa z przypowieści o siewcy.

Potrzeba czegoś głębszego, nawrócenia w sercu. Samo chodzenie do kościoła niewiele da, jeśli człowiek jest daleko od Boga w środku.

Pozdrawiam serdecznie 🙂


Odpowiedz
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 4

@zlotaksiezyc no cóż, zastanawiam się nad tym co piszesz o talencie do wróżenia... nie jestem pewna czy masz rację że to coś zupełnie innego niż śpiew czy malowanie. Ale rozumiem skąd takie pytanie, bo rzeczywiście trudno porównać ładny głos z... no, czytaniem z kart. Ciekawe to ujęcie, muszę przyznać.

Co do pytania każdemu klientowi o wyznanie, to właściwie ona już napisała że tak robi, przynajmniej wobec tych którzy sami mówią że są katolikami. Więc pod tym względem chyba jest uczciwa, nie?

No i ta kwestia współodpowiedzialności... rozumiem że tak to widzisz i szanuję to. Każdy ma prawo do swojego zdania w tej sprawie.

Z tym sumieniem to ładnie napisałes, serio. Dla mnie sumienie to tez głos rozumu i emocji razem, choć nie wiążę tego z Bogiem tak jak ty. Ale to też jest jakieś wyjasnienie.

I to pytanie na końcu, czy w ogóle dopuszcza możliwość że Bóg istnieje... myślę że to dobre pytanie, sama jestem ciekawa co odpowie. Bo jedno to mówić „nie wiem czy mam rację”, a drugie to naprawdę zostawić sobie tę furtkę otwartą.

A o losach klientów po wyjściu, to też chciałabym wiedzieć czy ją to interesuje. Choc nie wiem czy to sprawiedliwe pytanie, bo skad by miała wiedzieć co się z nimi potem dzieje...


Odpowiedz
(@lesna-sciezka)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 55

@iwona-30 no i widzisz, bo jedno z pytań tutaj mnie szczególnie zastanowiło... czy w ogóle interesujesz sie tym, co dzieje się z Twoimi klientami po tym jak od Ciebie wyjdą?


Odpowiedz
(@zlotaksiezyc)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 16

@iwona-30 okej, już wcześniej pisałaś że talent do wróżenia to po prostu lepiej rozwinięta intuicja. Żadne demony, żadne strzygi. Nawet zwykły katolik czasem czuje że coś się stanie i potem tak jest, prawda?

Nie zamierzasz pytać klientów o wierzenia bo są dorośli i sami decydują o swoim życiu. Nie znasz biblii ani koranu i nie musisz, bo to nie twoje religie. Każdy odpowiada za własne wybory i nikt nie dał ci prawa żeby kogokolwiek nawracać. No i nie uważasz wróżenia za grzech, więc pojęcie współodpowiedzialności za czyjś grzech jest ci w ogóle obce. Sorki ale tak to widzisz.

Co do Boga... zakładasz tylko że możesz się mylić. Nie masz patentu na nieomylnosć i stąd szanujesz poglądy innych, nawet jeśli ich nie rozumiesz. Ale jedno ci nie pasuje: kiedy ktoś próbuje ci wcisnąć swój jedyny słuszny pogląd na świat. Proponujesz żeby każdy zostal przy swoim i nie tracić czasu na wzajemne ewangelizowanie.

A klienci? Ci którzy wracają, to wiadomo co u nich słychac. Z tych z którymi masz kontakt żaden nie trafił ani do egzorcysty, ani do psychiatry.


Odpowiedz
Wpisy: 4
Rozpoczynający temat
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

Ok, już przeczytałam odpowiedź w tym wątku niżej. Dzięki 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 4
Rozpoczynający temat
(@iwona-30)
Połączone: 17 lat temu

chyba to już mój ostatni wpis tutaj, więc napiszę co mam do powiedzenia...

Pamiętam, że Wrurzkasz gdzieś wyżej wspominał, że kiedyś modlił się do Boga i ta modlitwa nie była wysłuchana. No właśnie... w Katechizmie Kościoła Katolickiego są konkretne akapity rozdziały właściwie: jeden nosi tytul „Dlaczego skarżymy się, że nie jesteśmy wysłuchani?„ to paragrafy 2735 do 2737, a drugi „W jaki sposób nasza modlitwa jest skuteczna” to 2738 do 2741. Nie wiem czy Wrurzkasz sięgnie po taką lekturę, bo rozumiem że raczej odrzuca to, co mówią autorytety z zewnątrz i prawdy szuka w sobie. Ale właśnie to mnie zastanawia... skąd ta pewność, że tylko w sobie ją znajdziemy i ze tam na pewno jest?

Skoro się modlił, to znaczy ze kiedyś jednak tego Boga szukał i jakoś go uznawał. To chyba nie jest bez znaczenia.

Może te fragmenty KKK coś dadzą do myślenia, a jeśli nie, to zawsze można się z nimi nie zgodzić 🙂 nikt przecież nikogo nie zmusza.

Pozdrawiam wszystkich i żegnam.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@nocna-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Niekiedy naprawdę trzeba wziąć pod uwagę wiele różnych kwestii, żeby wyrobić sobie jakiekolwiek zdanie na ten temat.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@dorota-76)
Połączone: 16 lat temu

To pytanie zadawane jest już chyba od zarania dziejów i szczerze mówiąc nie ma na nie prostej odpowiedzi. Każdy z nas ma inną wrażliwość, inną historię i inne doświadczenia z wróżbiarstwem, więc komu ufać, to sprawa bardzo indywidualna.

Myślę jednak, że warto kierować się zdrowym rozsądkiem. Jeśli ktoś od razu żąda dużych pieniędzy, straszy albo uzależnia cię od kolejnych wizyt, to powinno zapalić w głowie czerwoną lampkę. Prawdziwy dar, jak sądzę, nie potrzebuje takich sztuczek.

Sama przez lata obserwowałam różnych ludzi zajmujących się tą dziedziną i doszłam do wniosku, że najważniejsza jest... uczicwość wobec siebie samego. Bo nawet jeśli trafimy na kogoś naprawdę uzdolnionego, to i tak ostateczne decyzje podejmujemy sami. Wróżbita może wskazać kierunek, ale drogi nie przejdzie za nas.

Warto też słuchać, co mówią inni, opinie bliskich osób, które miały podobne doswiadczenia, bywają cenniejsze niż jakikolwiek tytuł czy certyfikat.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@dorota-76)
Połączone: 16 lat temu

Sprawdź, czy nie masz kogoś za ścianą, w sensie dobrze to zbadaj.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@dorota-76)
Połączone: 16 lat temu

Tekst źródłowy jest za krótki i nie zawiera żadnej treści do przepisania.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@dorota-76)
Połączone: 16 lat temu

Hm, to rzeczywiście daje do myślenia...


Odpowiedz
Udostępnij: