Witam wszystkich serdecznie, ja znowu z pytaniem, tym razem chodzi o moją siedmioletnią córeczkę. W tym roku poszła do pierwszej klasy i niestety ma spore problemy z koncentracją na lekcjach. Często się zamyśla, odpływa myślami gdzieś daleko, przez co zadania wychodzą jej niedokładnie i oceny nie są takie, jakie mogłyby być. Bardzo mi jej żal, bo ona naprawdę bardzo to przeżywa.
W domu ćwiczymy razem regularnie i wszystko idzie gładko, żadnych problemów. Ale w szkole jakoś zawsze coś się posypie, nawet jeśli dzień wcześniej robiłyśmy w domu podobne ćwiczenia i wszystko było dobrze.
Dodam, że pani nauczycielka jest cudowna, naprawdę, to prawdziwy aniołek. Atmosfera w klasie też bardzo spokojna i ciepła. Szkoła jest mała, wszyscy się znamy, więc to takie wręcz rodzinne miejsce. Nie ma tam żadnej nerwowości ani stresu.
I tutaj moja prośba do Was... czy znacie może jakiegoś anioła, do którego można by się zwrócić o pomoc w koncentracji i nauce? Moja córcia jest takim typem człowieka, że musi się ciągle coś dziać, „byle szybko, byle już”, wszystko ją interesuje, tylko nie to co w danej chwili trzeba 🙂 ADHD na szczeście nie stwierdzono, ale ten nieposiadający się temperament robi swoje.
Będę bardzo wdzięczna za wszelkie rady i wskazówki
Spróbuj na kilka miesięcy odstawić mu pszenicę, biały cukier, to pasteryzowane mleko krowie i te kurczaki z wielkich ferm... i po prostu obserwuj co się będzie działo. Trzy miesiące to wystarczający czas żeby zobaczyć prawdziwą zmianę.
Co do reszty zagadnienia, myślę że niedługo pojawi się tu ktoś kto napisze więcej 🙂
Hej, nie mogę się powstrzymać żeby się nie wtrącić 🙂 ale według mnie większość dzieci w tym wieku jest właśnie tak rozbrykana i chyba dobrze, bo to przecież jeszcze dzieci, niech im będzie wolno. Spontaniczność to u nich coś cennego, warto o to dbać. Poza tym to dopiero pierwsza klasa, a po kilku latach dziecko samo z siebie się zmienia, wycisza, zaczyna być bardziej staranne, więcej myśli zanim coś powie albo zrobi. Czas po prostu robi swoje, dziecko powoli przestawia się na ten szkolny tryb, rozumie że to już nie jest sama zabawa i że nauka też ma swoje miejsce. To przyjdzie samo, nie ma co się spieszyc 🙂
A co do tej ruchliwości, to moze warto pomyslec o jakiś zajęciach dodatkowych, gdzie dziecko będzie mogło się porządnie wyhasać. Sport, taniec, cokolwiek co pozwoli jej spożytkować tę energię. Wtedy jest spora szansa, że przy nauce będzie już spokojniejsza, bo po prostu się wyszaleje.
Przez tyle lat... próbowałam różnych podejść do odżywiania, zanim dotarło do mnie, że zamiast gonić za kolejnymi modami, powinienem najpierw naprawdę zrozumieć co się dzieje w moim własnym ciele.
No i zaczęłam od podstaw. Jak przebiega trawienie, po co nam poszczególne organy, co naprawdę daje nam pokarm, co oznaczają te wszystkie liczby i symbole na opakowaniach. Żmudne, ale warto.
Bo właściwe odżywianie potrafi leczyć. Nie metaforycznie, dosłownie. Można czuć się dobrze, mieć ciało w dobrej kondycji i wcale nie trzeba się przy tym katować wyrzeczeniami ani obawiać się słynnego efektu jojo.
To jednak wiemy wszyscy. Podobnie jak to, że producentom żywności zdrowie konsumenta jest na szarym końcu listy priorytetów, a na początku stoi zysk. Stąd te konserwanty, barwniki, substancje smakowe i zapachowe, hormony w mięsie, tłuszcze trans, antybiotyki... Cały ten smutny festiwal chemii w talerzu.
Najtrudniejsze jest chyba to, ze informacje na temat żywienia bardzo często sobie nawzajem przeczą. Weźmy chociażby mleko albo białą mąkę, i od razu mamy wojnę na opinie. W takiej sytuacji jedyne co pozostaje, to uczciwy eksperyment na własnym organizmie i uważne słuchanie tego, co ciało nam mówi.
Zakwaszenie organizmu prowadzi często prosto do grzybicy, jedno ciągnie za sobą drugie... warto poczytać na ten temat, bo w sieci jest sporo wartościowych artykułów na ten temat. Nie będę tutaj wrzucał adresów, ale wystarczy poszukać haseł „zakwaszenie organizmu a grzybica” i znajdziecie naprawdę solidne materiały do przestudiowania.
Adres: www . eioba . pl
