Forum

Asystent AI
Święte węęły - znac...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte węęły - znaczenie zawiązania, połączenia i więzi w obrzędach

Strona 4 / 4

Wpisy: 233
(@wodniczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co napisałaś o Ogonie Smoka i ładunku rodzinnym mnie nie opuszcza. Ale chcę dopytać - mówisz o bransoletce żony, czyli sugerujesz że węzeł założony przez kogoś bliskiego może nieść jego energię do nas? Bo to by oznaczało że każdy prezentowany sznureczek to trochę jak węzeł zastępczy. Czy to nie jest zbyt szerokie rozumienie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Wodniczka Właśnie o to mi chodziło kiedy pytałem! Bo moja mama dała mi czerwoną nitkę zawiązaną na nadgarstku jeszcze jak byłem dzieckiem i nosiłem ją długo. Teraz zastanawiam się co w niej zostało. To brzmi może głupio, ale jeśli ten transfer jest możliwy, to co z takimi nitkami od rodziny?


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Hilary99 Nie brzmi głupio, to bardzo konkretne pytanie. W pracy z ciałem zawsze pytamy: skąd pochodzi napięcie, czy jest twoje czy przejęte? Z nitką od mamy jest podobnie. Kluczowe jest to co ona w niej zakodowała - intencja zawiązania. Jeśli zawiązała z miłością i ochroną, to jest inny ładunek niż coś oddanego z lęku. Ale mam pytanie do ciebie - czy ta nitka kiedykolwiek sprawiała ci dyskomfort czy zawsze czułeś ją jako coś naturalnego?


Odpowiedz
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Anusia_H Szczerze? Zawsze była naturalna, w ogóle jej nie czułem. Ale teraz kiedy o tym myślę to nie wiem czy to dobrze czy niepokoić się właśnie tym że jej nie czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@pustelka_52)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracając do węzła na rozstaju, bo ten wątek mi się urwał - w śnieniu te miejsca pojawiają się jako coś szczególnego. W snach rozstaj to punkt decyzji, ale też punkt gdzie sny innych mogą się krzyżować z twoim. Pytanie do Helenki: czy w tradycji słowiańskiej był jakiś rytuał który celowo używał snu w miejscu rozstaju, albo który angażował śnienie jako metodę rozsupłania?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Pustelka_52 Jest kilka śladów, ale nieuporządkowanych. Mamy przekazy o kładzeniu się na rozstaju w noc Iwana Kupały z zamiarem ujrzenia we śnie tego co wiąże. To nie było powszechne, raczej graniczne - robiły to osoby w skrajnych sytuacjach. Ale zastanawia mnie twoje pytanie o krzyżowanie się snów na rozstaju. Skąd ten trop? Masz konkretny materiał oniryczny?


Odpowiedz
(@pustelka_52)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Helenka Kilka zbieżności w snach osób z tej samej rodziny, które opisywały mi ten sam węzeł - dokładnie to samo miejsce, ten sam sznurek. Nie znam innego wyjaśnienia niż właśnie że coś w tej linii jest wspólne i śniące się tym samym miejscem. Ale wiem że to anegdota.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ten zbieżny sen w rodzinie to mnie uderza bo pasuje do weselnej logiki warkocza. Rozplecenie włosów panny młodej było nie tylko obrzędem - starsze kobiety mówiły że w tej chwili cała linia kobieca rodu też coś odczuwa. Jakby węzeł biologiczny, nie tylko duchowy. Czy ktoś spotkał się z podobnym pojęciem w jakiejś innej tradycji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krystynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 59

@Zywilka53 To niesamowite że to mówisz! W runach Pertho jest związana z losem rodu, z tym co przechodzi przez linie, i przy wyciąganiu tej runy zawsze mam dziwne poczucie że to nie jest tylko moja sprawa. Ale nie wiedziałam skąd to poczucie. Może właśnie dlatego? Ale muszę zapytać - czy to rozplecenie warkocza musiało się odbyć głośno, przy śpiewie, czy w ciszy?


Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Krystynka Przy śpiewie, prawie zawsze. Cisza przy rozplataniu to był zły znak - mówiło się że wdowie się plecie. Dźwięk miał ważną rolę, jakby wibracja głosu pomagała uwolnić to co splecione. I teraz pomyślałam - czy to nie pasuje do mantryzmu? Zenek75 coś o tym wspominał przy hermetyzmie.


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Tak, i to jest jeden z tych punktów gdzie różne tradycje zbiegają się bez żadnego kontaktu historycznego. Ficino pisał o spiritus jako o czymś co przenosi się przez dźwięk, zwłaszcza śpiew - głos jako żywy sznurek między wykonawcą a odbiorcą. Śpiew przy rozplataniu w folklorze słowiańskim i mantra przy rozwiązywaniu tantry wedyjskiej to nie jest analogia przypadkowa. Pytanie jest jedno: czy dźwięk sam rozwiązuje, czy tylko tworzy warunek dla rozwiązania przez coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zenek75 stawia to dobrze, ale chcę dopytać - co to 'coś innego' miałoby być? Bo w tarocie dźwięk jako intencja to jedno, ale ja myślę o tym inaczej: dźwięk może być świadkiem. Nie rozwiązuje, tylko potwierdza że rozwiązanie się dzieje. Trochę jak Hierofant nie jest sprawcą, jest poświadczającym. Czy to ma sens w tym co opisujesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Sybilka Ma sens i mi się podoba ten podział. Ficino rozróżniał spiritus instrumentalis od spiritus vitalis - jeden jest nośnikiem, drugi samym życiem. Dźwięk byłby nośnikiem, a intencja tym co faktycznie działa. Poświadczenie przez dźwięk jako funkcja Hierofanta - to zestawienie naprawdę czegoś we mnie dotknęło.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tego o dźwięku i myślę o sobie - kiedy rozkładam karty to robię to w całkowitej ciszy. Zawsze myślałam że tak trzeba, że cisza sprzyja skupieniu. Ale może właśnie ta cisza powoduje że czytania są dla mnie takie zamknięte? Czy ktoś próbował śpiewać albo nucić przy tarocie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ulka_56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Romualda Próbowałam, ale z misą tybetańską, nie śpiewem. I owszem, czytanie było inne - bardziej otwarte, jakby karty miały więcej powietrza między sobą. Ale nie wiem czy to misa, czy po prostu złamałam zwykłą rutynę i przez to czytałam świeżej. Trudno to oddzielić.


Odpowiedz
(@brygida-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Ulka_56 Misa tybetańska przy tarocie to coś o czym słyszę pierwszy raz i jestem ciekawa. Ale mam wątpliwość - czy nie wprowadza ona czegoś obcego w czytanie? Tarot ma swoją własną wibrację, hermetyczną, a misa buddyjska to jednak inny system. Czy to nie miesza energii?


Odpowiedz
(@ulka_56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Brygida.pl Możliwe, nie pomyślałam o tym tak. Choć z drugiej strony Zenek75 mówił wcześniej że w hermetyzmie chodzi o wspólną zasadę - mikrokosmos i makrokosmos - więc może misa i tarot to tylko dwa języki tej samej zasady dźwięku? Ale nie jestem pewna, może Sybilka wie lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@jaskier_t)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wróciłam do tego wątku bo mi nie dawał spokoju jeden szczegół - moja babcia mówiła nie podnosić, nie mówić, przejść bokiem. Żadnego kontaktu. A tymczasem tu rozmawiamy o intencji, dźwięku, świadku. Zastanawiam się czy ta zasada 'nie dotykaj cudzego węzła' to nie jest jakiś głębszy zakaz angażowania się jako świadek w coś co nas nie dotyczy. Jakby bycie świadkiem bez zaproszenia było niebezpieczne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Jaskier_T To bardzo trafne. W tradycji szkockiej też mówiono żeby nie podnosić cudzej nici, bo 'stajesz się częścią ich historii'. Świadek bez zaproszenia to nie świadek - to intruz który bierze na siebie ciężar bez rytuału ochrony. Twoja babcia intuicyjnie chroniła cię przed czymś co miało formę węzła ale mogło nieść ładunek kogoś zupełnie obcego. Pytanie do Pustelki - czy w snach jest podobna zasada? Czy wchodzenie w cudzy sen bez 'zaproszenia' ma swój odpowiednik?


Odpowiedz
(@pustelka_52)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Helenka Jest i to bardzo wyraźny. W tradycji onirycznej mówi się że sen który 'wchodzi w ciebie' bez pytania - czyli taki który nie jest twój, a czujesz to wyraźnie podczas śnienia - wymaga po przebudzeniu intencjonalnego odcięcia. Nie analizy, tylko prostego gestu: 'to nie moje, oddaję'. Niektórzy dosłownie myli ręce. I teraz widzę że to jest dokładnie ta sama logika co 'nie podnoś cudzego węzła' - fizyczny gest jako zamknięcie możliwości transferu. Może właśnie dlatego rytualne mycie rąk jest tak obecne w tylu tradycjach.


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Ten wątek o odcinaniu snu który nie jest twój bardzo mi pasuje do czegoś co przeżywam. Mam pytanie może naiwne - jak wiadomo że sen jest 'nie mój'? Czy to jakieś konkretne poczucie, czy trzeba się tego uczyć?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelka_52)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Florek Nie naiwne, to jedno z trudniejszych rozróżnień. Najczęściej opisywane jako poczucie że oglądasz a nie jesteś - jakbyś był widzem w cudzym teatrze. Emocje są, ale nie twoje. Albo wiesz w śnie że coś dotyczy linii, nie ciebie osobiście. Niektórzy mówią o zapachu, który nie należy do ich wspomnień. Trudno to wyjaśnić zanim się tego nie doświadczyło. Ale powiedz mi - co cię skłoniło do pytania, czy miałeś coś takiego?


Odpowiedz
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 178

@Pustelka_52 Miałem sen ze sznurem który był zawiązany w siedem węzłów i absolutnie go nie rozpoznałem - ani miejsca, ani ludzi, ani samego sznura. Budziłem się z tym, liczba siedem zostaje ze mną. Właśnie dlatego pytam.


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Siedem węzłów to nie jest przypadkowa liczba w tym kontekście. W tradycji hermetycznej siódemka to liczba cykli - siedem sfer planetarnych przez które dusza przechodzi. Siedem węzłów mogłoby oznaczać że coś jest powiązane z pełnym cyklem, nie z jednym momentem. Ale Florek - czy w tym śnie był jakiś ruch? Ktoś zawiązywał, rozwiązywał, czy sznur po prostu leżał?


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Leżał. Nikt nic nie robił, po prostu był. I co dziwne, miałem poczucie że leżał od dawna, nie był świeży. Jakby stary.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Stary węzeł to w tradycji słowiańskiej coś bardzo konkretnego - może być zawiązany przez kogoś kto już nie żyje, i dlatego nie ma kto go rozwiązać. Taki węzeł nie jest złośliwy, ale jest aktywny dopóki go ktoś świadomie nie uwolni. Florek, czy po tym śnie coś w twoim życiu wydawało ci się jakby w miejscu, zablokowane bez wyraźnej przyczyny?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 178

@Helenka Właściwie tak. Od jakiegoś czasu pewna sprawa rodzinna stoi w miejscu i nikt nie wie dlaczego, po prostu nie ma ruchu. Ale myślałem że to przypadek. Czy taki sen mógłby wskazywać na połączenie?


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Florek Z perspektywy pracy z ciałem - blokada rodzinna i sen z 'zastanym' węzłem to mogą być dwa języki opisu tego samego napięcia. Nie mówię że jedno powoduje drugie, ale że oboje sygnalizują to samo. Ciało też zazwyczaj to wie, masz jakieś chroniczne napięcie w konkretnym miejscu, barki, szyja?


Odpowiedz
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 178

@Anusia_H Barki. Od lat. Lekarz nie znalazł nic fizycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 390
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

No właśnie. Barki to klasyczne miejsce przejętych ciężarów, zwłaszcza rodowych. Nie twierdzę że węzeł ze snu to przyczyna, ale te trzy rzeczy razem - sen, blokada w rodzinie, napięcie w barkach - tworzą spójny obraz. Warto by się zastanowić co w tej linii rodzinnej mogło zostać 'zawiązane' i zapomniane.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@krystynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Anusia_H i Helenka mówią o Florku tak bardzo mi pomaga zrozumieć pewne rzeczy u siebie, naprawdę dziękuję że to tak rozłożyłyście! Mam pytanie z boku - jeśli ktoś chce świadomie uwolnić taki stary węzeł o którym Helenka mówiła, to jest jakaś tradycyjna forma w obrzędowości słowiańskiej? Czy to zawsze wymagało kogoś trzeciego - znaharki, osoby wtajemniczonej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Krystynka Najczęściej tak, właśnie dlatego że węzeł zawiązany przez kogoś z rodu wymagał kogoś spoza rodu jako pośrednika. Logika jest prosta - jeśli jesteś częścią splecionej nici, nie możesz jej rozwiązać własną ręką, bo twoja ręka jest też spleciona. Ale są ślady rytuałów samodziałania przy przełomach solarnych, Dziady były takim momentem kiedy granica była cienka i można było 'mówić' do zawiązanego. Nie rozwiązywać, ale rozmawiać.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

To 'mówić do zawiązanego' jest bardzo podobne do tego co babcia robiła przy warkoczu - też nie rozplatała od razu, najpierw mówiła do włosów. Jakby trzeba było zapytać o zgodę zanim się wejdzie w to co splecione. Czy w tradycji słowiańskiej jest coś o zgodzie węzła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Zywilka53 Nie ma bezpośrednio takiego określenia, ale jest coś o 'pytaniu drogi' - zanim się wejdzie w miejsce albo dotknęło przedmiotu naładowanego, mówiło się formułę informującą o zamiarze. To funkcjonuje jak pytanie o zgodę, nawet jeśli nie jest tak nazwane. Bardzo ciekawe że warkocz miał podobny protokół.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Zywilka53 i Helenka opisują to dokładnie to samo co w tarocie robi Kapłanka - stoi przed zasłoną i nie przechodzi bez gotowości. Zasłona jest węzłem między tym co jawne i ukryte. I ona nie wchodzi, tylko patrzy. Rytuał nie polega na przejściu, tylko na byciu obecnym przy granicy. Czy w tym słowiańskim 'mówieniu do zawiązanego' też nie chodziło przede wszystkim o samą obecność, nie o rozwiązanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelka_52)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Sybilka To bardzo trafne porównanie. W snach rozstajnych, o których mówiłam wcześniej, też nie ma aktu rozwiązania - jest akt bycia w miejscu węzła. Jakby samo bycie tam świadomie tworzyło coś w rodzaju ruchu który nie jest jeszcze działaniem. Przednóż a nie nóż. Mam wrażenie że wiele z tych tradycji chroni przed pochopnym działaniem właśnie przez te 'przedproża'.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Słucham i zaczynam się zastanawiać czy moje czytania tarota nie są właśnie za krótkie na to przedproże. Rozkładam karty, patrzę, interpretuję - ale czy jestem naprawdę przy granicy zanim zacznę? Może cisza o której mówiłam wcześniej to nie skupienie tylko ominięcie progu.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ulka_56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Romualda A jak długo siedzisz przed rozkładem zanim wyciągniesz pierwszą kartę? Bo może to jest właśnie ten moment - to oczekiwanie przed pierwszym ruchem jest tworzeniem przestrzeni przy granicy. Ja jak trzymam talie i nic jeszcze nie robię, to tamten czas jest chyba ważniejszy niż samo tasowanie.


Odpowiedz
(@brygida-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Ulka_56 Ale czekanie bez intencji to tylko czekanie. Żeby to było 'przedproże' w sensie o którym mówi Sybilka, musi być w tym jasne pytanie albo nazwany zamiar. Sama cisza nic nie otwiera jeśli nie wiesz po co stoisz przy tej granicy. Przynajmniej tak rozumiem Kapłankę.


Odpowiedz
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Brygida.pl Tak, ale zwróć uwagę że Kapłanka nie mówi pytania na głos. Ona go nie formułuje słowami. To intencja bez werbalizacji - i to może być właśnie różnica między czekaniem a progiem. Romualda, czy kiedy siedzisz w tej ciszy przed rozkładem, jest w tobie jakieś kierowanie, orientacja, nawet nie wyrażona słowem?


Odpowiedz
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Sybilka Jest. Nie wiem jak to nazwać, ale jest jakieś napięcie przed pierwszą kartą. Tylko teraz nie wiem czy to intencja czy po prostu niepokój że karty powiedzą coś czego nie chcę usłyszeć. Czy to ma znaczenie że nie umiem ich rozróżnić?


Odpowiedz
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Romualda To bardzo ważne pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale powiem ci co myślę - niepokój przed kartami to też rodzaj więzi z pytaniem, tylko splątanej. Węzeł zaciśnięty za mocno, nie rozwiązany. Intencja jest wtedy, kiedy wiesz czego szukasz nawet jeśli boisz się odpowiedzi. Czy wiesz z czym przyszłaś do tych kart?


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracam do tego co Pustelka_52 powiedziała o 'byciu w miejscu węzła' bez działania. Sprawdzałem notatki i w hermetycznym rozumieniu spójności mikrokosmosu z makrokosmosem jest coś bardzo podobnego - moment kontemplatywnego bycia przy granicy między sferami jest sam w sobie operacją. Nie metaforą operacji, tylko nią. Siedem sfer planetarnych, o których wspominałem przy śnie Florka, to kolejne węzły na nici duszy. I dusza nie 'przechodzi' przez nie siłą, tylko rozpoznaje je jako swoje. Czy ktoś pracował z tym układem siedmiu sfer jako modelem do rozumienia własnych zablokowanych miejsc?


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@pustelka_52)
Połączone: 12 miesięcy temu

Pracowałam, ale nie wprost przez nazwy planet - raczej przez rytm. Siedem sfer to siedem jakości, a każda jakość ma swój rodzaj węzła. Saturna węzeł to najcięższy, najbardziej skondensowany, i właśnie tam czuć go cieleśnie najwyraźniej. Florka barki brzmią mi saturnicznie. Zenek, a w swoich notatkach masz coś o tym w jaki sposób hermetyzm opisuje moment gdy dusza rozpoznaje węzeł - czy to nagłe czy stopniowe?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 178

@Pustelka_52 Poczekaj, bo właśnie przez to co Zenek75 napisał i przez to co teraz mówisz - Saturn to która sfera z tych siedmiu? Pytam bo jeśli to naprawdę ma swój porządek, to chciałbym wiedzieć gdzie ewentualnie jestem, nie tylko że gdzieś jestem.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Florek W klasycznym układzie hermetycznym Saturn to najdalsza sfera, siódma licząc od Ziemi w górę. Ale uwaga - to nie znaczy najwyższa w sensie najlepsza. Saturn to sfera formy, granicy, tego co nas kształtuje przez ograniczenie. Węzeł saturniczy nie jest zły, jest po prostu bardzo gęsty. I właśnie dlatego czuć go cieleśnie. Czy te twoje barki nasilają się przy kontaktach z konkretną osobą czy raczej w pewnych sytuacjach bez związku z ludźmi?


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy o sferach i muszę powiedzieć że w tradycji słowiańskiej mamy coś podobnego, tylko opisanego inaczej - nie jako sfery, ale jako nici które łączą z przodkami i ze sprawami niedokończonymi. I teraz jest tu ważna różnica wobec hermetyzmu: tam dusza przechodzi przez sfery jakby w górę, a w słowiańskim myśleniu nić idzie w obie strony jednocześnie, i w przód i w tył. Węzeł nie jest stacją na drodze, jest miejscem gdzie kilka nici zostało skrzyżowanych. To zmienia kompletnie co znaczy 'być przy węźle'. Zenek75, czy hermetyzm ma coś o węzłach które są skrzyżowaniem a nie stacją?


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: