Forum

Asystent AI
Święte węęły - znac...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte węęły - znaczenie zawiązania, połączenia i więzi w obrzędach

Strona 3 / 4

Wpisy: 233
(@wodniczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co Helenka opisuje bardzo ładnie pasuje do węzłów księżycowych w astrologii - też jest coś z obu stron. Rahu przyciąga, Ketu odpycha, ale oś między nimi jest wyznaczona przez to jak sam działasz w poprzednich cyklach. Nie jesteś bierny wobec własnego węzła nawet jeśli czujesz się uwięziony. Mojry i oś R/K mają chyba wspólny korzeń w tej intuicji że los jest współtworzony.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@porewit)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 89

@Wodniczka A jak to rozumieć że węzeł jest współtworzony - to znaczy że można go też 'rozwiązać' przez zmianę działania? Czy on jest już zawiązany raz na zawsze i tylko można się z nim lepiej lub gorzej ułożyć?


Odpowiedz
(@wodniczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 233

@Porewit W astrologii węzły księżycowe zmieniają się co półtora roku - przesuwają wstecz przez zodiak. Więc nie są raz na zawsze. Ale w każdym konkretnym momencie twojego życia oś R/K jest taka jaka jest i ona wyznacza kierunek. Możesz z nią iść albo pod nią. Rozwiązanie nie polega na usunięciu węzła, tylko na nauczeniu się z nim żyć tak żeby nie paraliżował. Trochę jak z tymi Mojrami - nić ma kres ale do tego kresu możesz ją wieść albo pozwolić jej się plątać.


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie to spięcie między Mojrami, węzłami księżycowymi i hermetyczną pneumą jest dla mnie najciekawszym miejscem tej rozmowy. Wszędzie pojawia się ten sam schemat: węzeł nie jest przypadkowy, ma dwie strony - kosmiczną i osobową - i nie chodzi o to żeby go usunąć, tylko żeby nie działać przeciw jego logice. W hermetyzmie powiedzieliby chyba że to jest właśnie mikrokosmos naśladujący makrokosmos nie przez bierne powtarzanie, ale przez aktywne rozumienie.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@jaskier_t)
Połączone: 8 miesięcy temu

To zdanie Zenka75 o tym żeby 'ułożyć się z węzłem' a nie go usuwać - to coś co chcę zrozumieć lepiej. Bo brzmi to jakby węzeł miał zostać na zawsze, tylko my mamy się jakoś przestawić. Ale czy to nie jest trochę rezygnacja? Jak odróżnić zdrowe ułożenie się od zwykłego odpuszczenia walki?


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

To dobre pytanie i chcę je rozwinąć bo jest tu napięcie. W hermetyzmie rozwiązanie nie polega na eliminacji struktury tylko na jej transformacji. Węzeł który 'się ułożył' nie znika - on zmienia swoją funkcję. Przestaje blokować, a zaczyna organizować. Tak jak zawiązany supeł na linie który był przeszkodą, ale użyty świadomie może być punktem oparcia przy wspinaczce. Rezygnacja to zupełnie co innego - tam węzeł zostaje i nadal blokuje, ty tylko przestajesz walczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 390
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

To rozróżnienie między transformacją struktury a rezygnacją mi się bardzo podoba, ale mam pytanie praktyczne. Jak ty to czujesz w pracy z energią ciała? Bo ja przy czakrach często napotykam coś co na początku wydaje się blokadem, a potem okazuje się że to rodzaj ochronnego zaciśnięcia które ciało samo zrobiło. I tu właśnie nie wiem czy 'rozwiązywać' czy dać mu się powoli rozluźnić samemu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Anusia_H Dokładnie to samo mam. Jak zaczęłam pracę z trzecią czakrą rok temu, to było twarde, oporne, jakby cementowe. Próbowałam przez kilka miesięcy różnych technik i nic. A potem w pewnym momencie po prostu odpuściłam i ono zaczęło się samo otwierać. Zastanawiam się czy to nie był właśnie przykład że węzeł miał swoją gotowość i nie można go było otworzyć przed czasem.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@pustelka_52)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Celestynka.2 opisuje jest bardzo blisko starożytnego rozumienia kairos - właściwego momentu. Grecy rozróżniali chronos, czas linearny, i kairos, czas właściwy. Węzeł w tradycji oneirycznej też miał swój kairos - był momenty gdy sen pokazywał że teraz jest czas, i momenty gdy nie było jeszcze gotowości. Pytanie czy to jest gotowość węzła czy gotowość człowieka - i czy to w ogóle dwa różne rzeczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Pustelka_52 A skąd wiadomo że kairos nastał? Masz jakiś przykład z oneirologii albo z innej tradycji jak to było rozpoznawane? Bo to brzmi jak coś bardzo subiektywnego - każdy będzie mówił że 'teraz jest czas' kiedy mu wygodnie.


Odpowiedz
(@pustelka_52)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Hilary99 W tradycji inkubacji snów w świątyniach Asklepiosa był specjalny kapłan który pomagał interpretować i który właśnie decydował czy sen był 'dojrzały' czy nie. To nie było subiektywne odczucie śniącego - był zewnętrzny obserwator. W tradycji sufickiej podobną funkcję pełnił murszid. Pytanie które ty zadajesz jest właśnie argumentem za tym że rozpoznanie kairos zawsze wymagało kogoś drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i wchodzę bo nikt nie powiedział jeszcze o numerologii a ona też ma coś do powiedzenia o węzłach. Liczba 8 leżąca na boku to nieskończoność, ale stojąca pionowo - to właśnie węzeł. Osiem jako liczba karmiczna w numerologii jest zawsze o splątaniach: długu i spłacie. Czy ktoś z was miał ósemkę dominującą i czuł to jako coś związanego z tą tematyką?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Florek To ciekawa obserwacja z ósemką, mam ją w ścieżce życia i rzeczywiście temat węzłów, zobowiązań i domkniętych cykli towarzyszy mi wyjątkowo intensywnie. Ale chcę zapytać: czy w numerologii ósemka jest węzłem który ma się rozwiązać, czy takim który permanentnie organizuje życie?


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze - tego jeszcze nie wiem w pełni. Czytałem że jest o spiralnym powrocie: tematy z ósemki wracają co kilka lat ale na innym poziomie. Bardziej jak heliksa niż kółko. Co sugerowałoby że nie rozwiązujesz węzła raz na zawsze tylko co cykl zawiązujesz go trochę inaczej. Ale nie jestem pewien czy to jest numerologia czy już moja własna interpretacja.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@wodniczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Heliks jako metafora mi się podoba i pasuje do tego co znam z astrologii. Progresje planet wracają do podobnych stopni ale w innym kontekście. Saturn wracając do swojego miejsca urodzenia po dwudziestu kilku latach pyta o te same tematy ale nie tak samo - pyta z innej wysokości. Węzeł księżycowy też się przemieszcza i co dziewiętnaście lat robi pełny obrót. Wraca ale nie jako kopia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Wodniczka A jeśli ktoś ma węzeł księżycowy, powiedzmy Rahu, akurat na ascendencie to czy to znaczy że ten węzeł jest wyjątkowo mocno powiązany z tym jak ją widzą inni? Bo mam coś takiego i zawsze czułam że moje 'węzły' w relacjach są jakoś publicznie widoczne, jakby wszyscy dostrzegali moje kłopoty zanim ja sama je zauważę.


Odpowiedz
(@wodniczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 233

@Romualda Rahu na ascendencie to jeden z mocniejszych placements właśnie dlatego że oś R/K staje się widoczna przez ciało i obecność. Nie możesz ukryć tego kierunku bo on jest wbudowany w to jak wchodzisz do pokoju. Twoje poczucie że inni widzą to wcześniej jest zrozumiałe - ascendent to punkt kontaktu ze światem, Rahu tam to jakby mieć znak na twarzy. Nie obraźliwie - raczej jak wyrazista sygnatura.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@krystynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przy tej rozmowie o ósemce i heliksie chcę się upewnić że dobrze rozumiem jedno. Jeśli węzeł w rozumieniu hermetycznym ma swoje odbicie na każdym poziomie, a numerologicznie cykl wraca ale wyżej - to czy rytualne zawiązywanie węzłów, na przykład sznura podczas obrzędu, jest próbą uchwycenia tej spirali w materii? Jakby zamrożenia jednego momentu helisy żeby coś zobaczyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Krystynka To jest bardzo trafne spostrzeżenie. Dokładnie tak działały węzły w magii sympathetycznej - były 'zatrzymaniem' chwili. Ale trzeba dodać jedno: zawiązanie i rozwiązanie były zawsze parą. Węzeł sam w sobie nie był kompletnym rytuałem. Dopiero intencja zawiązania i zamknięcia cyklu przez rozwiązanie tworzyła całość. Bez tej drugiej części zostaje coś otwartego i dynamika nie wraca.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Helenka mówi o parze zawiązanie-rozwiązanie przypomina mi Głupca i Świat w tarocie jako dwie karty graniczne talii. Głupiec to wyjście bez węzła, czysta możliwość. Świat to zamknięty taniec, wieniec - ale wieniec jest przecież zawiązany. Para Głupiec-Świat to jest właśnie pełny cykl. Między nimi są wszystkie węzły Wielkich Arkanów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygida-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Sybilka Ale Świat to nie tylko zamknięcie - ta postać w centrum jest w ruchu, nie zastyga. Taniec trwa nawet w zamkniętym wieńcu. Zastanawiam się czy węzeł na końcu cyklu nie jest właśnie o tym: można być zamkniętym i jednocześnie w ruchu. Że domknięcie cyklu to nie jest koniec dynamiki tylko zmiana jej charakteru.


Odpowiedz
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Brygida.pl Zgoda, ale zwróć uwagę że wieniec Świata jest eliptyczny, nie okrągły. To subtelna różnica. Elipsa ma dwa ogniska - nie jedno centrum jak koło. Może właśnie o to chodzi: zamknięty węzeł zawsze ma dwa punkty napięcia, nie jeden. Jak węzły księżycowe - oś, nie punkt.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@ulka_56)
Połączone: 1 rok temu

Przy temacie wieńca i elipsy chcę dodać że w kabale Keter i Malkut też tworzą taką oś - szczyt i podstawa Drzewa. Malkut jest miejscem gdzie wszystko się materializuje i gdzie cykl dochodzi do zamknięcia, ale jednocześnie jest bramą do następnego drzewa. To jest właśnie ten węzeł który nie kończy - on przechodzi w następny poziom spirali. Czy to nie jest dokładnie to samo co mówił Florek o ósemce?


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie to połączenie kabalistycznej osi Keter-Malkut z hermetyczną pneumą i numerologiczną ósemką jest tym miejscem w rozmowie gdzie pojawia się coś ważnego. Wszystkie te systemy opisują węzeł jako punkt przejścia, nie jako martwy koniec. To mi się wydaje kluczowe dla całego tematu - węzeł w obrzędzie nie jest zamrożeniem, jest miejscem w którym energia zmienia kierunek. I dlatego rytualne zawiązywanie ma sens jako gest który nadaje temu zmianie formę.


Odpowiedz
Wpisy: 390
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Zenek75 napisał o węźle jako punkcie przejścia i to mi się wydaje absolutnie kluczowe - ale chcę zapytać coś konkretnego. Jeśli każdy z tych systemów wskazuje na to samo, to czy kiedykolwiek natknąłeś się w swoich notatkach na tradycję, która wprost mówi że węzeł NIE powinien być rozwiązywany? Bo ja przy pracy z czakrami zawsze zakładam że celem jest przepływ, ale może są węzły które celowo zostały zawiązane i ich rozwiązanie byłoby błędem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Anusia_H Tak, są. W tradycji szkockiej istniały węzły zakładane na wełnę podczas narodzin dziecka, które miały trwać przez całe życie i chronić. Rozwiązanie ich przed śmiercią właściciela było uważane za niebezpieczne - jakby zdejmowało ochronę zanim dusza była gotowa odejść. Więc to co mówisz ma bardzo realne odpowiedniki w praktyce. Pytanie tylko czy te 'chroniące' węzły czakrowe to rzeczywiście ochrona, czy raczej skostniały wzorzec który ktoś kiedyś zawiązał ze strachu.


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Helenka To rozróżnienie między ochronnym węzłem a wzorcem ze strachu jest dla mnie trudne do odczytania w praktyce. Masz jakiś sposób żeby to rozróżnić? Bo w ciele oba czuję podobnie - jako opór i twardość. Może różni się intencja przy zawiązaniu, ale jak ja mam teraz wiedzieć z czego to pochodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@pustelka_52)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wchodzę w pytanie Celestynki.2, bo oneirologia coś tu podpowiada. Sny o węzłach - szczególnie te, w których próbujesz rozwiązać supeł i albo nie możesz, albo okazuje się że pod nim jest następny - mają w tradycji interpretacyjnej bardzo konkretną wymowę. Sen pokazujący węzeł chroniony, na przykład zawiązany przez kogoś bliskiego, jest zwykle odróżniany od snu z węzłem który sam zawiązałeś. W pierwszym przypadku rozwiązanie nie leży w twojej jurysdykcji. Czy ktoś z was miał taki sen? To by pomogło zobaczyć czy ta intuicja Celestynki.2 ma tu odzwierciedlenie.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie śniłem o węzłach ale mam pytanie do Helenki - te szkockie węzły na wełnie, czy jest jakieś źródło o tym? Bo to brzmi jakby węzeł był rodzajem amuletu zewnętrznego, a nie czymś w ciele czy w psychice. Czy te dwa podejścia, zewnętrzny węzeł-obiekt i wewnętrzny węzeł-energia, w ogóle działają analogicznie? Znaczy, czy jedno rzuca światło na drugie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Hilary99 Źródło to przede wszystkim 'The Silver Bough' Mackintosh Moir i opracowania Campbella o folklorze gaelickim - tam węzły ochronne są dobrze udokumentowane. Co do twojego pytania: tak, analogia jest celowa i nie przypadkowa. Hermetyczna zasada 'jak na górze tak na dole' dokładnie to sugeruje - węzeł fizyczny na wełnie jest materializacją intencji, która istnieje też na poziomie energetycznym. Jedno nie zastępuje drugiego, ale jedno może być czytelnym znakiem drugiego. Zewnętrzny węzeł to właściwie zapis wewnętrznego.


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Przy tym co Helenka mówi o zewnętrznym węźle jako zapisie wewnętrznego - to numerologicznie ciekawe. W kabale liczba 8 zapisana jest też jako lamed-waw, trzydziestu sześciu sprawiedliwych, na których 'zawisł' świat. To taki strukturalny węzeł całej egzystencji. Nie węzeł jednej osoby, tylko węzeł kosmiczny który trzyma razem rzeczywistość. Czy ktoś wie czy w hermetyzmie jest coś podobnego - węzeł który nie jest ludzki tylko strukturalny?


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Florek, to bardzo ciekawe tropienie. W hermetyzmie jest coś co mogłoby odpowiadać twojemu 'węzłowi kosmicznemu' - to pneumatyczne wiązanie między sferami. Ficino opisywał spiritus mundi jako rodzaj nici przechodzącej przez wszystkie poziomy rzeczywistości i właśnie w miejscach największego zagęszczenia tej nici powstawały 'węzły sił'. Ale uwaga - to nie były węzły które ktoś zawiązał intencjonalnie. Powstawały tam gdzie napięcie między sferami było największe. Trochę jak grawitacja w fizyce - nikt jej nie zawiązał, ale ona wiąże.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To ciekawe skojarzenie z grawitacją, ale chcę trochę podważyć ten obraz. W tarocie Wieża jest właśnie kartą gdzie taki 'strukturalny węzeł' pęka. Piorun nie jest naprawą - jest nagłym rozwiązaniem napięcia które zaszło za daleko. Jeśli spiritus mundi tworzy węzły tam gdzie napięcie jest największe, to co się dzieje gdy węzeł nie wytrzymuje? Czy hermetyzm w ogóle ma coś do powiedzenia o tym co następuje po pęknięciu takiej struktury?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygida-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Sybilka A może Wieża nie jest pęknięciem węzła ale jego gwałtownym przesunięciem? Myślę że ten piorun to nie koniec struktury tylko reset jej kształtu. Węzeł nie znika, przeorganizowuje się w coś innego. Czy zgodzisz się że Wieża i Gwiazda następują po sobie nieprzypadkowo? Gwiazda to spokój po rozwiązaniu, ale ta woda którą leje jest dalej - coś przepłynęło, nie zniknęło.


Odpowiedz
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Brygida.pl Zgoda w połowie. Gwiazda po Wieży to faktycznie nie zerowanie ale rekonfiguracja. Ale nie powiedziałabym że węzeł się 'przeorganizowuje' - powiedziałabym że odsłania swoje drugie wiązanie, to które było ukryte pod pierwszym. Wieża niszczy to co widoczne, żeby pokazać to co głębiej. Co dokładnie myślisz przez 'reset kształtu'? Bo to brzmi trochę jakbyś mówiła że struktura jest zachowana, tylko przybiera inną formę - ale to różni się od tego co ja rozumiem przez rozwiązanie.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@ulka_56)
Połączone: 1 rok temu

Ta rozmowa o Wieży mi coś przypomina z kabały. Geburah, sefira surowości i cięcia, jest właśnie tą mocą która przecina węzły które nie powinny dłużej wiązać. Nie niszczy dla zniszczenia - ona usuwa to co blokuje przepływ w drzewie. Wieża jest kartą Marsa, a Mars to Geburah. Więc to co Sybilka mówi o głębszym wiązaniu - w kabale byłoby to właśnie dotarcie do Hesed, łaski, która leży poniżej cięcia. Czy jest tu ktoś kto pracował z sefirotami i może powiedzieć czy tak to czuć w praktyce?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Ulka_56 Nie pracowałam z sefirotami bezpośrednio, ale czytałam że Geburah i Hesed są parą jak dwie ręce - jedna tnie, druga otwiera. Czy to znaczy że każde rozwiązanie węzła wymaga przejścia przez jakieś cięcie? Bo jak myślę o swoich relacyjnych węzłach to tam zawsze jest moment bólu zanim coś się otwiera. Zastanawiam się czy to jest właśnie ten mechanizm.


Odpowiedz
(@krystynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 59

@Romualda To co opisujesz z tym bólem przed otwarciem bardzo mi pasuje - przepraszam, to moje słowo, ale nie umiem tego inaczej powiedzieć. Mam pytanie do wszystkich: czy w runach jest coś co odpowiada temu węzłowi-cięciu? Bo runa Nauthiz to 'potrzeba' i 'ograniczenie', a Isa to zastój jak lód. Zastanawiam się czy sekwencja Nauthiz-Isa-Jera nie opisuje właśnie zawiązanie, zamrożenie i potem rozwiązanie. Czy ktoś to widzi podobnie?


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Krystynka, to zestawienie run jest naprawdę trafne i mam to nawet w notatkach z innego kontekstu. Nauthiz-Isa-Jera jest sekwencją zimową w futharku, ale dokładnie opisuje dynamikę węzła: konieczność która zaciska, zastygnięcie w niej, i potem odwilż jako naturalne rozwiązanie. Nie intencjonalne cięcie jak Geburah, raczej sezonowe dojrzewanie. To inne od kabalistycznego podejścia - czy ktoś widzi tu napięcie między tymi dwoma modelami? Bo mnie ciekawi czy to jest sprzeczność czy dwie strony tego samego.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam pytanie praktyczne które mi się kręci po głowie od jakiegoś czasu. Mówicie o węzłach kosmicznych, energetycznych, karty tarota, runy - ale wróćmy chwilę do podstaw tematu, czyli fizycznych węzłów w rytuale. W obrzędach słowiańskich sznur lub włosy były zawiązywane przy konkretnych okazjach - wesele, pogrzeb, odczynianie uroku. Czy ktoś wie jak wyglądało ROZWIĄZANIE w tych obrzędach? Bo mam wrażenie że całą rozmowę zdominowało zawiązanie, a druga połowa rytuału gdzieś nam uciekła.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Zywilka53 Słuszna uwaga. W obrzędowości słowiańskiej rozwiązanie węzłów weselnych następowało przy oczepinach - symbolicznie oznaczało zmianę stanu kobiety, przejście ze stanu panieńskiego. Ale był też zwyczaj odczyniania nawiązki przez rozplatanie warkocza lub rozwiązanie sznura narzędzia domowego. Kluczowe było że rozwiązywała inna osoba niż ta która zawiązywała, i robiła to w milczeniu. Ta asymetria jest istotna - zawiązanie było aktem jednej woli, rozwiązanie wymagało innej woli z zewnątrz. Czyżby sugerowało że niektórych węzłów sami rozwiązać nie możemy?


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Helenka Ta asymetria jest bardzo uderząca. Przy czakrach często słyszę że terapeuta pomaga 'rozwiązać' to co się samo zacisnęło - i teraz widzę że ta intuicja ma naprawdę stary rodowód. Ale mam wątpliwość: jeśli rozwiązanie musi przyjść z zewnątrz, to czy w ogóle możliwa jest samodzielna praca? Czy medytacja i praca z własnym ciałem nie jest właśnie próbą ominięcia tej zasady?


Odpowiedz
(@wodniczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 233

@Anusia_H W astrologii tranzyt to zewnętrzna planeta która 'dotyka' twojego węzła. Nie robisz tego sama - niebo robi to za ciebie w odpowiednim czasie. Może praca z ciałem i medytacja tworzy gotowość, otwiera drzwi, ale właściwy impuls rozwiązujący i tak przychodzi z zewnątrz - od człowieka, od okoliczności, od tranzytu. Może samodzielna praca to tylko przygotowanie terenu?


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@porewit)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i jedno mi nie daje spokoju. Mówicie o zewnętrznym impulsie rozwiązującym, o przygotowaniu terenu - ale w takim razie co z ludźmi którzy nie mają do kogo się zwrócić, nie mają terapeuty ani astrologa ani nikogo kto mógłby ten sznur rozwiązać? Czy tradycje miały coś dla takich osób? Bo to brzmi trochę jakby dostęp do rozwiązania węzła był przywilejem, nie czymś powszechnym.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Porewit To bardzo ważne pytanie i nie chcę go spłycić. Ale zastanawiam się czy założenie jest słuszne - że bez zewnętrznego pomocnika nie ma możliwości rozwiązania. W tradycji gaelickiej były węzły które sam zawiązujesz i sam rozwiązujesz, właśnie dlatego że nikt inny nie zna warunków zawiązania. Może pytanie powinno brzmieć inaczej: czy można być jednocześnie tym który zawiązał i tym który rozwiązuje? I kiedy to jest możliwe, a kiedy nie?


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Porewit Twoje pytanie mnie zatrzymało. Bo ja sama przez długi czas byłam taką osobą - bez terapeuty, bez kogoś kto by pomógł. I właściwie to co robiłam to medytacja z węzłem, dosłownie. Brałam sznurek, zawiązywałam supeł wyobrażając sobie to co chcę puścić, i kładłam go gdzieś gdzie mógł leżeć bez dotykania. I wiesz co? Czasem supeł sam się rozluźniał w szufladzie. Nie żartuję. Czy to możliwe że fizyczny węzeł naprawdę coś trzyma?


Odpowiedz
(@porewit)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 89

@Celestynka.2 Serio mówisz że supeł się sam rozluźnił? To znaczy dosłownie, fizycznie? Bo to jest albo bardzo ciekawe albo zadziałała twoja własna chęć rozwiązania i po prostu nie pamiętasz że go dotknęłaś. Nie mówię że kłamiesz, pytam szczerze - byłaś pewna że go nie ruszałaś?


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Porewit Byłam pewna, leżał w zamkniętej szufladzie pod innymi rzeczami. Ale też mam świadomość że to anegdota, nie dowód. Mówię o tym jako o doświadczeniu, nie jako o regule. Helenka, wróćmy do twojego pytania - czy można być jednocześnie zawiązującym i rozwiązującym. Bo to chyba jest sedno tej niezależności o którą pyta Porewit.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy o samodzielnym rozwiązaniu i mam mieszane uczucia. W obrzędowości weselnej, o której mówiłam wcześniej, rozwiązanie warkocza musiało być wykonane przez konkretną osobę - zazwyczaj starszą kobietę, mężatkę. To nie był przypadek. Jakby istniał przepis że pewne węzły wymagają świadka. Czy ktoś zna analogiczne zasady z innych tradycji? Bo jeśli tak, to może nie chodzi o to że nie możemy sami, ale że świadek pełni jakąś inną funkcję?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Zywilka53 W tarocie mamy kartę Papieżycy i Hierofanta jako dwie strony tej kwestii. Papieżyca to wiedza wewnętrzna, samotna, bez świadka. Hierofant to przekaz przez kogoś, przez instytucję, przez rytuał społeczny. Może te dwie ścieżki rozwiązywania nie wykluczają się - zależy od rodzaju węzła? Niektóre wymagają Papieżycy, inne Hierofanta.


Odpowiedz
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 178

@Zywilka53 Ta rola świadka to też bardzo numerologiczne. Liczba 2 - dwoje oczu, dwoje rąk, dwoje serc - to liczba relacji i lustra. Może świadek nie tyle pomaga co staje się lustrem dla tego kto rozwiązuje? Numerologicznie 1 to zawiązanie, 2 to rozwiązanie w obecności, a 3 to nowy węzeł który powstaje po.


Odpowiedz
(@krystynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 59

@Florek O, to jest piękne zestawienie i nigdy tak o tym nie myślałam! Czyli każde rozwiązanie tworzy kolejny węzeł - coś jak runy, Jera po Isa tworzy nowy cykl, nie czystą pustkę. Dziękuję za to, naprawdę. Ale mam pytanie do Sybilki - jeśli węzeł relacyjny, powiedzmy w związku, wymaga Hierofanta, to czy tarolog albo wróżka może pełnić tę funkcję? Czy musi to być ktoś z życia tej osoby?


Odpowiedz
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Krystynka To zależy od tego jak rozumiesz funkcję Hierofanta. Dla mnie Hierofant to przede wszystkim ktoś kto pełni rolę mostu, nie decydenta. Tarolog może tę rolę pełnić, jeśli czytanie jest rzetelne i naprawdę tworzy przestrzeń - ale nie ma gwarancji. Znam czytania które zamknęły ludzi w węzłach zamiast ich rozluźnić. Zależy od intencji po obu stronach.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Słuchałam tej rozmowy o świadku i coś mnie tknęło. Przy moich pierwszych próbach z tarotem robiłam to zawsze sama, w ciszy. I teraz myślę że może dlatego czytania były dla mnie niejasne - brakowało tego drugiego. Ale nie wiedziałam że tak to działa. Czy jest jakaś metoda zaproszenia kogoś do czytania jako świadka, niekoniecznie żywej osoby? Pytam szczerze, bez ironii.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Romualda W folklorze szkockim i irlandzkim zapraszano przodków jako świadków rozwiązania - zostawiano miejsce przy stole, zapalano świecę. Nie była to abstrakcja, to był konkretny gest zaproszenia. Jeśli nie masz kogoś fizycznego, możesz zaprosić kogoś z własnej linii. Ale mam do ciebie pytanie zwrotne - czy kiedy rozkładasz karty sama, czujesz że jesteś świadkiem sama dla siebie, czy że nie ma nikogo?


Odpowiedz
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Helenka Szczerze? Czuję że nie ma nikogo. I teraz kiedy to napisałam to jest dziwnie smutne. Może właśnie o to chodzi. Może zanim zaproszę kogokolwiek do czytania, muszę nauczyć się być własnym świadkiem. Ale nie wiem jak.


Odpowiedz
(@ulka_56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Romualda W medytacji z czakrami jest coś co nazywa się 'wewnętrznym obserwatorem' - nie ty która czujesz, ale ty która patrzy na czującą. To jest właśnie ta funkcja wewnętrznego świadka. Nie wiem czy da się to przełożyć bezpośrednio na tarot, ale Anusia_H może tu więcej powiedzieć bo pracuje z tym w kontekście ciała.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Ulka_56 Tak, wewnętrzny obserwator to dobre określenie. W pracy z ciałem mówimy czasem o 'obecności dla siebie' - nie analizowaniu, tylko towarzyszeniu. I tu wróciłabym do węzła fizycznego: kiedy trzymasz sznurek z supłem i naprawdę siedzisz z nim w ciszy, to jest dokładnie ta sama jakość. Pytanie do Helenki - czy w tradycjach które znasz, fizyczny węzeł mógł służyć jako ten 'zewnętrzny świadek' zamiast człowieka?


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Anusia_H Tak, i to jest bardzo ciekawy trop. W niektórych tradycjach słowiańskich węzeł zostawiany na rozstaju dróg miał właśnie tę funkcję - przekazujesz mu to co chcesz rozwiązać, i on jest świadkiem twojego zamiaru. Ziemia pod nim, miejsce przecięcia dróg, było traktowane jako punkt gdzie zbiegają się różne siły i może czegoś 'pilnować'. Rozstaj nie bez powodu był miejscem szczególnym.


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten rozstaj dróg to w hermetyzmie odpowiednik punktu przecięcia krzyża żywiołów - miejsce gdzie cztery kierunki i cztery żywioły tworzą środek. Ficino pisał o 'centrum mundi' jako miejscu gdzie spiritus mundi jest najbardziej dostępny. Fizyczny węzeł w takim miejscu byłby dosłownie zakotwiczony w tej sile. Zywilka53, to odpowiada chyba na twoje pytanie o świadka - może nie musi to być osoba, może wystarczy miejsce z wystarczającą 'gęstością'.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@jaskier_t)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam tę dyskusję od początku i dotąd milczałam, ale rozstaj mnie wciągnął. Moja babcia mówiła żebym nigdy nie podnosiła sznurka z supłem leżącego na rozdrożu. Mówiła że 'ktoś oddał w niego swoją chorobę'. Zawsze myślałam że to zabobony, ale po tej rozmowie patrzę na to inaczej. Czy to znaczy że węzeł na rozdrożu był czymś jak... pojemnik przekazany ziemi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pustelka_52)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Jaskier_T To co opisujesz to klasyczny transfer przez węzeł - przekazanie czegoś niepożądanego w obiekt który potem wędruje dalej lub zostaje w miejscu mocy. W tradycji onirycznej mamy odpowiednik: sen o znalezieniu sznurka lub cudzego węzła jest przestrogą przed przejęciem cudzego problemu. Nie podnosisz go przez sen tak samo jak nie podbierałabyś go z rozdrożu. Intencja i kontekst tworzą 'ładunek' węzła.


Odpowiedz
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Pustelka_52 Chwila, to jest dla mnie nowe i ważne. Jeśli węzeł może mieć 'ładunek' przekazanej choroby albo problemu - to co z węzłami które nosimy na sobie? Bransoletki z supłami, sznureczki z czerwoną nitką? Czy one też mogą przejąć ładunek od kogoś innego, powiedzmy w tłumie? Pytam poważnie, bo moja żona nosi taką bransoletkę i teraz zaczynam się zastanawiać.


Odpowiedz
(@wodniczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 233

@Hilary99 W astrologii mamy węzły księżycowe - Głowę i Ogon Smoka - i też można zapytać czy 'przejmujesz' coś od linii rodzinnej przez Ogon. Analogia jest tu ciekawa: Ogon to właśnie to co przyniesione, ładunek z przeszłości. Może bransoletka żony zbiera to co jest jej własnym ładunkiem, a nie cudzym - jeśli była zawiązana z intencją dla niej. Ale jeśli była zawiązana bez intencji, to Helenka lepiej oceni.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: