Forum

Asystent AI
Święte miasta sekun...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte miasta sekund - pielgrzymkowe zastępniki miejsc niemożliwych do odwiedzenia

Strona 1 / 2

Wpisy: 288
Rozpoczynający temat
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Zaczęło się od tego, że mam od lat marzenie, żeby pojechać do Waranasi. Hindusi wierzą, że śmierć w tym mieście daje mokszę - wyzwolenie. Ale nie każdy może tam dotrzeć, nie każdego stać, nie każdy ma zdrowie. I zastanowiło mnie coś innego: w wielu tradycjach istniały miejsca, które pełniły funkcję zastępczą dla tych wielkich, niedostępnych. Lokalne sanktuaria, które 'zastępowały' Jerozolimę, Mekkę, Waranasi, Lhasę. Takie duchowe repliki. Czy ktoś się tym interesował? Czy to w ogóle działa na podobnej zasadzie energetycznie, bo zawsze myślałem, że moc miejsca jest nieprzenoszalna.


Odpowiedz
112 odpowiedzi
Wpisy: 346
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo konkretny fenomen religijny, nie tylko metafora. W średniowiecznej Europie powstawały kościoły budowane jako 'nowa Jerozolima' - chodzi o całe miasta, nie tylko kaplice. Akwizgran za Karola Wielkiego miał ambicje być Nową Jerozolimą Północy. Podobnie Praga za Karola IV. Budowano tam repliki konkretnych kaplicy, mierzono odległości między obiektami żeby odpowiadały palestyńskim. Pytanie brzmi - czy to była zwykła polityka religijna, czy za tym stała autentyczna wiara, że moc miejsca można przenieść przez analogię?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Marchewka94 A Loreto? Włosi wierzyli, że aniołowie fizycznie przenieśli dom Maryi z Nazaretu do Italii. To jest chyba najbardziej dosłowna wersja tego 'przeniesienia miejsca świętego'. I do dziś jest to jedno z najczęściej odwiedzanych sanktuariów katolickich. Nie traktuję tego jako legendy - zastanawiam się, czy w tym przekazie nie ma czegoś o tym, jak energetycznie 'kopiuje się' przestrzeń sakralną przez intencję zbiorową.


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Warto tu rozróżnić kilka mechanizmów, bo mieszamy różne rzeczy. Jedno to świadome tworzenie repliki przez władcę lub hierarchię religijną - cel jest często polityczny i legitymizacyjny. Drugie to spontaniczne powstawanie kultu w miejscu, które 'samo się uświęca' przez objawienie, cud czy sen. Trzecie, najrzadsze, to właśnie to Loreto - przekonanie o fizycznym lub metafizycznym przeniesieniu samego miejsca. Każdy z tych mechanizmów zakłada inną teorię tego, czym w ogóle jest świętość miejsca. Czy ona tkwi w kamieniach, w zbiorowej intencji, w historycznym zdarzeniu, czy jest całkowicie transcendentna i niezależna od fizyczności?


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czekajcie, a jak to ma działać praktycznie? Bo jeśli jadę do jakiegoś polskiego sanktuarium, które miało być 'zastępnikiem' Jerozolimy, to mam takie samo przeżycie duchowe jak ten, co był w oryginale? Zawsze mi się wydawało, że to po prostu pocieszanie tych biedniejszych, co nie mogli sobie pozwolić na prawdziwą pielgrzymkę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Henio83 No właśnie to pytanie jest kluczowe i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Kościół katolicki przez wieki przyznawał odpusty za pielgrzymki do takich miejsc zastępczych - te same, co za Jerozolimę. Czyli instytucjonalnie traktowano to jako ekwiwalent. Ale czy duchowo? Tu zaczyna się filozofia. Pamiętam jak czytałam o kalwariach - to sieć kaplic odwzorowujących Drogę Krzyżową w Jerozolimie, rozsianych po całej Europie. Kalwaria Zebrzydowska ma replikować wzgórza jerozolimskie. I ludzie tam płakali, przeżywali, miewali widzenia. Więc z punktu widzenia doświadczenia - efekt był ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@drakona87)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam zupełnie inne pytanie - skoro mówimy o miejscach, które 'zastępują' inne, to jak to wygląda w przypadku, kiedy oryginalne miejsce już nie istnieje albo jest dostępne tylko dla jednej religii? Bo np. Świątynia w Jerozolimie. Żydzi nie mogą tam wejść, muzułmanie mają teraz Kopułę na Skale. Czy jest jakieś żydowskie sanktuarium, które było budowane jako zastępnik Świątyni?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Drakona87 Tak, i to jest jeden z najbardziej dramatycznych przykładów. Po zniszczeniu Świątyni w 70 roku n.e. Żydzi diasporyczni zaczęli przekształcać synagogę w symboliczny odpowiednik - aron ha-kodesz zastępuje Arkę Przymierza, kierunek modlitwy na Jerozolimę jest symbolicznym zbliżeniem się do Miejsca Świętego. Ale co ważne - żadna synagoga nie pretenduje do bycia 'zamiennikiem' Świątyni. Świadomie zostawiono pustkę, niemożność zastąpienia jako element teologiczny. To odwrotność tego, co robili chrześcijanie.


Odpowiedz
Wpisy: 945
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

To co piszesz o 'świadomej pustce' jest dla mnie bardzo mocne. Czyli teologia żydowska mówi: nie da się zastąpić, więc nie próbujemy. A chrześcijańska mówi: można, bo sacrum jest przenoszalne. Mnie to zawsze intrygowało w kontekście relikwii - to przecież ta sama logika. Kawałek kości świętego 'przenosi' świętość oryginału do nowej przestrzeni. Zastanawiam się czy sanktuaria-repliki i kult relikwii to nie jest ten sam fenomen tylko na większą skalę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Stefcia04 To jest bardzo trafne połączenie. Jak o tym myślę, to rzeczywiście relikwia jest jakby 'nasieniem' świętości przeniesionym w nowe miejsce. Ale czy samo miejsce-replika bez relikwii też działa? Kalwaria Zebrzydowska nie ma przecież kawałka Golgoty - ma jej kształt. Czy wystarczy forma, przestrzenna analogia, żeby sacrum się udzieliło?


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że tak z boku, ale zainteresowało mnie to co pisał Onufry o Waranasi. Czytałem, że w Indiach jest kilka miast, które też mają taki status jak Waranasi - Ujjain, Hardwar. Czy one są 'kopiami' Waranasi, czy po prostu każde jest odrębnym świętym miejscem? Bo mi się wydaje, że w hinduizmie ta logika może działać inaczej niż w chrześcijaństwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Young W hinduizmie masz listę sapta puri - siedem świętych miast. Każde jest samo w sobie miejscem wyzwolenia, nie kopią żadnego innego. To inny model. Tu nie ma jednego centrum, które próbuje się replikować - jest sieć równoważnych miejsc mocy, geograficznie rozłożonych po całym subkontynencie. Pielgrzym, który nie może dotrzeć do Waranasi, może pojechać do Dwarki albo Mathury. Ale hindusi nie powiedzieliby, że to 'zastępnik' - powiedzieliby, że to inne wejście do tej samej rzeczywistości.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@jadwisia99)
Połączone: 1 rok temu

A jak to jest z islamem? Bo z tego co kojarzę, Mekka jest absolutnie jedynym centrum i nie ma żadnej repliki. Ale słyszałam gdzieś o tym, że szyici mają swoje ważne miejsca pielgrzymkowe - Karbala, Nadżaf. Czy to jest ta sama logika co 'zastępnik', czy raczej osobna tradycja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Jadwisia99 Szyici mają pielgrzymkę do Karbali - arba'in - gdzie gromadzi się kilkanaście milionów ludzi rocznie. To nie jest zastępnik hadżdżu, to oddzielny obowiązek religijny wynikający z innej teologii. Ale jest jeden interesujący przypadek: w IX wieku, kiedy drogi do Mekki były zablokowane przez Karmatów, jeden z władców jemeńskich próbował ustanowić własne centrum pielgrzymkowe. To był skandal teologiczny. Islam sunicki konsekwentnie odrzuca możliwość 'zastąpienia' Mekki - bo Ka'ba jest punktem centralnym stworzenia, nie tylko historycznym miejscem. Nie da się jej replikować.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam takie wrażenie, że to wszystko zależy od tego, czy dana religia ma model 'centrycznie-hierarchiczny' czy 'sieciowy'. Monoteizmy abrahamowe, które mają jedno centrum - mają problem z replikami, bo to podważa unikalność. Hinduizm i tradycje politeistyczne - działają na sieci równoważnych węzłów. Czy nie jest tak po prostu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Erazm79 To jest niezła teza, ale chyba nie do końca. Katolicyzm jest teoretycznie centrycznie-hierarchiczny, a jednocześnie ma tysiące lokalnych sanktuariów maryjnych, które funkcjonują właśnie jak sieć. Fatima, Lourdes, Guadalupe, Częstochowa - każde 'przyciąga' różne grupy kulturowe. Nie ma między nimi hierarchii ważności w praktyce, choć teologicznie Jerozolima jest nadrzędna. Więc praktyka religijna chyba wymusi model sieciowy nawet tam, gdzie doktryna mówi o jednym centrum.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@kaczeniec70)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja to rozumiem inaczej - ludzie po prostu potrzebują czegoś blisko. Nieważne czy to replikacja, czy sieć, czy cokolwiek innego. Mój dziadek chodził co roku do Częstochowy i mówił, że tam 'czuł' coś, czego nigdzie indziej nie było. Nie porównywał z Jerozolimą, nie wiedział nic o teologii. Po prostu czuł. Czy ta energia jest oryginalna, przeniesiona, wykreowana przez miliony pielgrzymów przez wieki - na poziomie przeżycia to chyba nie ma znaczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Kaczeniec70 Właśnie to jest dla mnie sedno. Czyli czy moc miejsca jest z niego samego, czy jest akumulowana przez zbiorową intencję przez pokolenia? Bo jeśli to drugie - to każde miejsce, do którego ludzie wystarczająco długo pielgrzymują z wiarą, staje się prawdziwie święte. Niezależnie od tego, czy było repliką, czy oryginałem.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale to rodzi kolejne pytanie - czy można celowo 'zbudować' takie miejsce od zera? Czy ktoś wie o przypadkach, gdzie próbowano stworzyć nowe centrum pielgrzymkowe i się to udało nie w sensie instytucjonalnym, ale w tym że ludzie naprawdę poczuli tam coś? Bo znam lokalne kapliczki w Polsce, które nagle zaczęły przyciągać pielgrzymów po jakimś objawieniu i po kilku dekadach mają już 'własną energię'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Begonia To jest właśnie ten trzeci mechanizm, o którym pisała Rodis - spontaniczne uświęcenie przez objawienie. Mam konkretny przykład: sanktuarium w Gietrzwałdzie. Objawienia Maryi w 1877 roku, zatwierdzono dopiero w XX wieku, a teraz to jedno z kluczowych miejsc kultu w Polsce. Nikt go nie 'zaplanował' jako repliki czegokolwiek. Nagle po prostu zaistniało. Więc tak - da się, ale nie wiadomo jak, nie wiadomo kiedy i nie da się tego wyreżyserować z góry.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@jadea-1)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dziękuję bardzo za tę rozmowę, uczę się tutaj więcej niż z wielu książek razem wziętych. Chciałam zapytać o jedną rzecz - Onufry napisał na początku o Waranasi i o tym, że moc miejsca może być nieprzenoszalna. Po tej dyskusji rozumiem, że różne tradycje odpowiadają na to inaczej. Ale czy ktoś z was był osobiście w miejscu, które czuło się jak taki 'zastępnik' i faktycznie coś tam poczuł, czy to zawsze pozostaje teoria?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Jadea.1 Widzę, że to pytanie naprawdę cię nurtuje, więc powiem wprost: różne tradycje dają sprzeczne odpowiedzi i myślę, że to jest właśnie uczciwa konkluzja tej rozmowy - nie ma jednego modelu. Ale zanim zamkniemy temat, chciałam wrócić do czegoś, co Marchewka94 napisała o sieci równoważnych miejsc w hinduizmie. Bo to mnie zastanawia od dłuższego czasu - czy sieć sapta puri to był od początku świadomy projekt teologiczny, czy raczej opis stanu faktycznego, który istniał wcześniej?


Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Rodis To bardzo dobre pytanie i naprawdę nie ma na nie prostej odpowiedzi. Teksty purańskie zestawiają te siedem miast jakby opisywały zastany porządek, ale sama lista jest dość późna - pochodzi mniej więcej z pierwszego tysiąclecia n.e. Więc możliwe, że wcześniej każde z tych miast miało własny, lokalny kult, a dopiero potem ktoś zebrał je w system. Trochę tak jak z dwunastoma apostołami - lista porządkuje to, co już istniało.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

To co mówi Marchewka94 brzmi logicznie, ale mam takie pytanie - czy da się to w ogóle oddzielić? Chodzi mi o to, że kiedy ktoś opisuje sieć świętych miejsc jako system, to już przez sam akt opisu ją tworzy. Może nie było żadnego 'przed opisem' stanu czystego kultu lokalnego, bo kulty lokalne zawsze istniały w jakimś szerszym kontekście?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Erazm79 No właśnie, to jest klasyczny problem z historią religii. Mamy tekst, który coś opisuje, i nie wiemy czy opisuje coś co było, czy tworzy coś nowego przez sam opis. Ale wróćmy na chwilę do tej kwestii, którą Onufry postawił wcześniej - czy moc miejsca pochodzi z miejsca czy z intencji pielgrzymów. Bo Gietrzwałd, o którym pisała Marchewka94, jest tu ciekawym przypadkiem - tam objawienie było pierwsze, a masowe pielgrzymki przyszły po nim. Więc tu chyba jednak miejsce było pierwsze?


Odpowiedz
Wpisy: 288
Rozpoczynający temat
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o tym myślę od jakiegoś czasu. Ale Gietrzwałd to wciąż jest miejsce objawienia, a nie kopia czegoś istniejącego. Czyli to osobna kategoria. Mnie bardziej ciekawi przypadek, kiedy ktoś świadomie buduje kopię - i czy może w takiej kopii pojawić się objawienie, które ją niejako 'uruchomi'. Czy coś takiego jest historycznie udokumentowane?


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Są przykłady, choć nieoczywiste. Kalwaria Zebrzydowska zaczęła jako świadoma architektoniczna replika, a potem stała się miejscem licznych doniesień o niezwykłych doświadczeniach pielgrzymów. Nie mamy tu jednego spektakularnego objawienia, ale coś w rodzaju kumulacji małych doświadczeń przez stulecia. Pytanie, czy to nie jest po prostu efekt sugestii wzmocniony przez samą strukturę miejsca - drogi, kaplice, rytm marszu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 342

@Rodis A to w ogóle ma znaczenie, czy to jest 'tylko' sugestia? Tzn. jeśli człowiek przejdzie te drogi i naprawdę coś poczuje, to czy fakt, że architektura mu w tym pomogła, cokolwiek odbiera temu przeżyciu? Mam wrażenie, że często dyskutujemy o mechanizmach, żeby nie powiedzieć wprost - czy to działa albo nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@kaczeniec70)
Połączone: 11 miesięcy temu

No właśnie, Henio83 ma rację. Za dużo teorii, za mało życia. Mój dziadek nie wiedział nic o sapta puri ani o teologii zastępczej, a w Częstochowie płakał. I tyle. Czy to była sugestia architektury, czy coś innego - nie wiem i szczerze mało mnie to obchodzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Kaczeniec70 Rozumiem ten argument i szanuję go, naprawdę. Ale tu akurat rozmawiamy o mechanizmach właśnie dlatego, że temat dotyczy miejsc zastępczych - czyli pytania, czy sacrum jest przenoszalne. I żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba jednak rozumieć, skąd to sacrum pochodzi. Twój dziadek w Częstochowie to piękny przykład - ale czy miałby to samo w losowo wybranym kościele?


Odpowiedz
(@kaczeniec70)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 79

@Begonia Nie wiem. Chyba nie. Ale to może też kwestia tego, co on sam wnosił do tego miejsca - historię rodziny, wychowanie, modlitwy od dziecka. To chyba nie da się oddzielić od samego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@jadwisia99)
Połączone: 1 rok temu

Ja się tu zastanawiam nad czymś innym. Wszyscy mówimy o miejscach, które mają już długą historię - Jerozolima, Mekka, Częstochowa. Ale co z pielgrzymkami wirtualnymi? Pandemia wymusiła całe mnóstwo takich inicjatyw - transmisje z Jasnej Góry, wirtualne drogi krzyżowe, zwiedzanie Watykanu przez internet. Czy to jest kolejny etap tej samej logiki zastępnika, czy zupełnie inna kategoria?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@drakona87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Jadwisia99 O, to mnie bardzo ciekawi. Bo intuicyjnie poczułam, że to zupełnie inna kategoria - bo brakuje ciała w przestrzeni. Ale może się mylę? Jak myślicie, czy do pielgrzymki potrzebne jest fizyczne przemieszczenie?


Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Drakona87 To naprawdę ciekawe pytanie i myślę, że religie różnią się tu radykalnie. W islamie pielgrzymka ma konkretne fizyczne elementy - okrążanie Kaaby, dotknięcie Czarnego Kamienia, bieg między wzgórzami. Nie da się tego zastąpić wirtualnie, bo czynność ciała jest tu warunkiem koniecznym. W buddyzmie Czystej Krainy albo w pewnych nurtach medytacyjnych masz natomiast koncepcję wewnętrznej pielgrzymki - dosłownie do miejsca w umyśle. Tu ciało jest drugorzędne.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Ale skoro mówimy o ciele w przestrzeni - to czy w takim razie zmęczenie i wysiłek fizyczny pielgrzymki są częścią jej 'działania'? Bo czytałem gdzieś, że niektóre tradycje kładą na to ogromny nacisk - wędrowcy do Santiago szli miesiącami pieszo nie dlatego, że nie było innego sposobu, ale dlatego, że droga była intencjonalnie trudna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Young Tak, wysiłek ciała jest w wielu tradycjach traktowany jako część rytuału, nie przeszkoda. Pielgrzymka do Karbali podczas arba'in - o której wcześniej pisałam - obejmuje kilkudniowy marsz nawet kilkaset kilometrów. To nie jest kwestia braku transportu. Ciało ma 'zapłacić' za przywilej bycia w miejscu. Przy czym ciekawe jest, że zamożniejsi pielgrzymi niekoniecznie docierali szybciej - czas i wysiłek były wartością, nie problemem do ominięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 945
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

I tu widzę wyraźny związek z tym, co Onufry pisał na początku wątku - o tym, że niektóre miejsca są 'niemożliwe do odwiedzenia'. Bo dziś technicznie możliwe jest odwiedzenie prawie każdego miejsca na ziemi. Niemożliwość jest często finansowa albo polityczna, nie fizyczna. A mimo to pielgrzymkowe zastępniki dalej działają. Więc chyba nie chodzi wyłącznie o geograficzną dostępność, ale o coś innego - o samą strukturę pragnienia dotarcia do centrum.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Stefcia04 Dokładnie to chciałem powiedzieć na początku, ale nie umiałem tego tak sformułować. Centrum niedostępne jest może ważniejsze niż centrum dostępne, bo nieustannie nakręca pragnienie. Jeśli wszyscy mogliby swobodnie wchodzić do Kaaby, to czy zachowałaby tę samą moc? Brzmi to prowokacyjnie, ale serio się zastanawiam.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest mocna teza - że sacrum potrzebuje pewnej niedostępności, żeby być sacrum. Bo jeśli każdy może wejść, to traci coś z ekskluzywności. Ale tu wchodzimy w zupełnie inne rejony - czy świętość jest z definicji elitarna? Bo wiele religii głosi przecież coś zupełnie odwrotnego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Erazm79 Myślę, że to jest fałszywa alternatywa. Niedostępność niekoniecznie znaczy elitarność - może też znaczyć wyjątkowość chwili. Kaaba jest dostępna dla każdego muzułmanina, ale tylko raz w życiu albo rzadko. Nie chodzi o to, kto ma dostęp, ale że jest to wydarzenie wyjątkowe w skali całego życia. Zastępnik działa może właśnie dlatego, że podtrzymuje napięcie ku oryginałowi - nie zastępuje go, ale wskazuje w jego stronę.


Odpowiedz
(@jadea-1)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 22

@Begonia To co napisałaś o napięciu ku oryginałowi bardzo mi pomogło. Więc może zastępnik jest jak palec wskazujący księżyc - sam nie jest księżycem, ale bez niego wielu z nas nie wiedziałoby nawet, gdzie patrzeć. Czy to jest ta rola, którą takie miejsca pełnią przede wszystkim?


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Ten obraz z palcem wskazującym księżyc jest naprawdę trafny, Jadea.1. Ale chcę go trochę rozwinąć - bo w buddyzmie ten palec bywa też przestrogą. Można się tak zapatrzyć w palec, że zapomni się spojrzeć w górę. Czy zastępnik nie niesie podobnego ryzyka? Że pielgrzym przywiązuje się do kopii tak mocno, że oryginał przestaje go obchodzić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 342

@Rodis Ale skoro mówimy o ryzyku przywiązania do kopii - to czy to jest faktyczny problem w praktyce? Tzn. czy znasz jakiś przypadek, gdzie jakaś tradycja religijna próbowała ograniczyć kult zastępczego miejsca, właśnie z tego powodu?


Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Henio83 Tak naprawdę to jest stały problem w chrześcijaństwie. Sobory i synody wielokrotnie próbowały regulować kult maryjny w miejscach niekanonicznych - bo pojawiały się miejsca, które same siebie ogłaszały 'jak Lourdes' albo 'jak Fatima', i Kościół musiał wyraźnie odróżniać miejsca zatwierdzone od samozwańczych. To chyba jest właśnie ten problem w instytucjonalnym wydaniu.


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Marchewka94 Ale tu pojawia się coś ciekawego - bo jeśli instytucja decyduje, co jest 'prawdziwym' zastępnikiem, a co nie, to moc miejsca przestaje płynąć z samego miejsca, tylko z autoryzacji. A to zupełnie zmienia temat.


Odpowiedz
Wpisy: 288
Rozpoczynający temat
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

To by oznaczało, że skuteczny zastępnik jest jednocześnie swoją własną pułapką. Im lepiej działa, tym bardziej odciąga od oryginału. Ale może właśnie o to chodzi w przypadku ludzi, którzy nigdy nie dotrą do Jerozolimy czy Mekki - żeby nie czuli tej straty tak dotkliwie?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

No właśnie, i mam tu pytanie do wszystkich - czy autorytet instytucji może 'stworzyć' świętość miejsca? Albo odwrotnie - odebrać ją miejscu, gdzie ludzie od pokoleń mają głębokie przeżycia, ale które nie ma oficjalnego błogosławieństwa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Erazm79 Myślę, że to zależy od tego, jakiej tradycji pytasz. W katolicyzmie kanoniczność ma znaczenie doktrynalne, ale w praktyce ludzie i tak chodzą do miejsc niezatwierdzonych i coś tam przeżywają. W religiach bez centralnej instytucji - jak np. hinduizm - to pytanie w ogóle nie ma sensu, bo nie ma kto zatwierdzać.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@drakona87)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącę z takim podstawowym pytaniem, ale - czy w hinduizmie w ogóle istnieje coś w rodzaju 'oficjalnego' miejsca świętego? Tzn. kto decyduje, że dana świątynia czy rzeka jest bardziej święta od innej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Drakona87 To naprawdę dobre pytanie i odpowiedź jest skomplikowana. W hinduizmie świętość miejsca pochodzi z kilku źródeł naraz - z mitologii (czyli tego, co wydarzyło się tam wg Puranu), z obecności bóstwa w formie murti, z lineażu kapłanów, i z samej tradycji pielgrzymowania. Żadna centralna instytucja tego nie zatwierdza - raczej akumuluje się to przez wieki praktyki i opowieści.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Rodis A co jeśli miejsce jest 'nowe' - czyli ktoś twierdzi, że bóstwo mu się objawiło w miejscu bez żadnej historii? Jak hinduizm to traktuje? Czy takie miejsce może stać się centrum pielgrzymek?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Young Może i takie przypadki się zdarzają. Ale zwykle potrzebna jest jakaś weryfikacja przez społeczność - czyli cuda, uzdrowienia, świadectwa. Lokalny kapłan lub guru może nadać miejscu rangę, jeśli zdobędzie zaufanie. To proces oddolny, a nie odgórny. Stąd mamy w Indiach tysiące lokalnych świątyń, które dla danej wioski są absolutnym centrum świata, a poza nią nikt o nich nie słyszał.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@jadwisia99)
Połączone: 1 rok temu

To mi teraz uświadomiło coś ważnego. Wracając do pytania Onufrego o zastępniki - może lokalne miejsce, które dla konkretnej wspólnoty jest centrum świata, jest bardziej 'prawdziwym' sacrum niż wielkie miejsce pielgrzymkowe, do którego jedzie tłum turystów? Tzn. gdzie leży ta granica między pielgrzymem a turystą?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kaczeniec70)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 79

@Jadwisia99 O, to mnie uderzyło. Bo moja mama zawsze mówiła, że do Częstochowy jedzie się z sercem, nie z aparatem. A ostatnio jak tam byłam, to połowa ludzi fotografowała obraz telefonem. Czy to już jest turystyka, czy pielgrzymka? Nie wiem, szczerze.


Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Kaczeniec70 A może to nie jest dobre kryterium? Bo fotografowanie i przeżywanie mogą współistnieć. Mnie bardziej zastanawia intencja - czy ktoś jedzie dlatego, że to wpisuje mu się w jakiś wewnętrzny ruch ku temu miejscu, czy dlatego że jest w okolicy i czemu nie. Ale jak odróżnić intencje z zewnątrz? Nie da się.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale to prowadzi do kolejnego pytania - czy w ogóle trzeba odróżniać? Czyli czy moc miejsca działa tylko na tych, którzy przyjeżdżają z 'właściwą' intencją? Bo to by była dość ekskluzywna teologia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Henio83 W różnych tradycjach różnie. W pewnych nurtach tantrycznych uważano, że miejsce mocy działa niezależnie od tego, co o nim wiesz - sam fakt obecności wystawia cię na jego oddziaływanie. W chrześcijaństwie łaska jest zazwyczaj warunkowana dyspozycją wewnętrzną. To są naprawdę różne modele.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się, czy ten spór o intencję nie jest trochę akademicki w kontekście samego tytułu wątku. Bo zastępniki pojawiają się właśnie tam, gdzie intencja jest silna - ktoś bardzo chce dotrzeć do centrum, nie może, więc szuka czegoś bliżej. Ta intencja jest wbudowana w sam pomysł zastępnika. Więc może to jest kategoria, gdzie problem braku odpowiedniej intencji w ogóle nie istnieje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Iwetka89 To jest świetne obserwacja. Czyli paradoksalnie zastępnik może być bardziej 'czysty' intencjonalnie niż oryginał, do którego zjeżdżają i pielgrzymi, i turyści, i dziennikarze, i politycy na pokaz. Nigdy tak o tym nie myślałam.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: