Forum

Asystent AI
Święte Kamienie Los...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte Kamienie Losu - gdzie znajdują się rzeczywiste artefakty mocy


Wpisy: 113
Rozpoczynający temat
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Chciałam zapytać o kamienie losu, bo ostatnio trafiłam na kilka tekstów o artefaktach które niby mają realną moc i zastanawiam sie ile w tym prawdy. Mam na myśli konkretne fizyczne obiekty które są opisywane w różnych tradycjach, jak Kamień Scone w Szkocji, Lapis Niger w Rzymie, Święty Graal, Ka'ba w Mekce, Czarny Kamień. Słyszałam że wiele z tych miejsc jest nadal aktywnych energetycznie i że da sie jakoś z nimi pracować, nie tylko jako turysta. Ktoś wie coś wiecej na ten temat? Chodzi mi o to czy istnieje jakaś technika zbliżenia sie do takiego miejsca czy kamienia żeby coś poczuć albo skorzystać z tej energii


Odpowiedz
54 odpowiedzi
Wpisy: 405
(@ametystia)
Połączone: 1 miesiąc temu

To bardzo szeroki temat i dobrze że ktoś go wreszcie poruszył. Powiem tak,to nie jest tylko kwestia poczucia czegoś przy kamieniu, te artefakty mają zupelnie różne tradycje pracy z nimi i nie można ich wrzucać do jednego worka. Ka'ba i Czarny Kamień to Isslam, tam w ogóle nie ma mowy o żadnej "technice energetycznej" w naszym rozumieniu, to jest tawaf, rytualne okrążanie, i tylko tyle jest dostępne dla wyznawców. Kamień Scone to inna bajka, leży sobie teraz w zamku Edynburg i... no wlasnie, pytanie co z nim zostało po tych wszystkich przeprowadzkach. Ale żeby w ogóle rozmawiać o technikach to najpierw powiedz co konkretnie cię interesuje bo to ma znaczenie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tymek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

imo temat jest szerszy niz sie wydaje bo kamien kamienowi nie rowwny. 😉 czarny meteoryt Ka'by to zupeline inny rodzaj bytu niz np. lapis Niger ktory jest bardziej miejscem niz przedmiotem. jak chcesz pracowac z energia takiego miejsca to najpierw musisz wiedziec z jakiego systemu pochodzi i do czego sluzyl bo inaczej mozesz sie naarzic na... no nie wiem jak to nazwac. niezgodnosc energetyczna? mnie bardziej interesuje lia fail, kamien przeznaczenia Irlandczykow czy ktos cos o nim wie bo o kamieniu Scone jest sporo ale o lia fail jakos mniej


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@bard76)
Połączone: 3 lata temu

Lia Fáil to jeden z czterech skarbów Tuatha Dé Danann, stoi na wzgórzu Tara w Irlandii do dziś. Legenda mowi ze krzyczał kiedy dotknął go prawowity król Irlandii. Ciekawe jest to ze w XIX wieku jeden z badaczy tierdził ze kamień Scone i Lia Fáil to ten sam obiekt bo Scone miał byc wywieziony z Irlandii do Szkocji. Ale Irlandczycy temu przeczą bo ich kamień stoi na Tarze. tak czy inaczej Wzgórze Tara jest ogólnodostępne, można tam pojechać i to jest jedno z tych miejsc gdzie naprawdę cos się dizeje energetycznie, niezależnie czy wierzysz w Tuatha czy nie. Znam kilka osób ktore tam były i zgodnie mówią ze to wyjątkowe miejsce


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Bard76 a właśnie cos mnie ciśnie do Bard76 albo do kogoś kto wie bo czytałam że na Wzgórzu Tara jest kilka różnych miejsc i nie wszystkie są tak samo mocne, jest tam ston of destiny ale też inne kamienie i kopce. czy jak się jedzie to ma sens skupiać się konkretnie na kamieniu Lia Fáil czy chodzić po całym wzgórzu? i czy jest jakiś moment dnia albo roku który ma znaczenie?


Odpowiedz
(@bard76)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 34

@Oriona65 wzgórze Tara to kompleks i faktycznie sa tam rozne miejsca, Lia Fáil, Mound of the Hostages ktory jest megalitycznym grobowcem, Rath of the Synods i inne. Kwestia która część jest "mocniejsza" to bardzo subiektywna sprawa i każda tradycja opowie inaczej. Jeśli chodzi o czas to wiele osób jedzie na Samhain albo Bealtaine bo to celtyckie święta związane z tym miejscem. Ale uczciwie powiem ze nie mam pewności czy to realna różnca czy poprostu efekt tłumu wierzących i atmosfery. co do Lia Fáil, kamień stoi na wzgórzu otoczony niewielkim płotkiem, mozna do niego podejść blisko. Dotykanie to kwestia indywidualna, nikt ci nie zabroni


Odpowiedz
Wpisy: 805
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

no i tu zaczyna się problem bo "naprawdę coś się dzieje energetycznie" to powiedzenie które nic nie znaczy. 🙂 każdy coś "czuje" inaczej, turystka z Niemiec poczuje to samo co druid z Dublina? wątpię. na Tarze byłam i owszem, miejsce ma klimat, ale to wzgórze z widokiem, koniec końców. nie kwestionuję że ludzie miewają tam silne przeżycia, ale robienie z tego "aktywnej energii kamienia" to już duże uproszczenie. a co do technik pracy z takimi artefaktami, czy autorka tematu ma na myśli techniki medytacyjne, rytualne czy co dokładnie? bo to zmienia wszystko


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 113

@Znachorka no właśnie,trochę nie wiedziałam jak to nazwać. Chodzi mi chyba o coś pomiędzy jak sie do takiego miejsca przygotować co ze sobą zabrać, na co zwracać uwagę. Czy jest jakaś intencja którą sie ustawia. Nie chodzi mi o samą turystykę ale też nie mam na myśli pełnego rytuału, raczej coś pośredniego. Słyszałam że przy takich miejscach działa inaczej niż przy zwykłej pracy z kamieniami


Odpowiedz
Wpisy: 256
(@salomea93)
Połączone: 3 miesiące temu

o jej,nie wiedziałam ze Lia Fail stoi tam do dzisiaj! myslałam ze to jeden z tych artefaktow ktore zagineli. a co z Graalem bo o nim jest chyba najwiecej teorii? jedni mowia ze to kielich w Walencji, inni ze w Glastonbury, inni ze to w ogole nie fizyczny obiekt. jak sie pracuje z czyms o czym nie wiadomo gdzie jest? 😉


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@wiezowa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Graal to osobna historia i troche pułapka, bo tam masz kilka warstw naraz. jest legenda arturiańska, jest tradycja chrześcijańska, jest nurt gnostycki gdzie Graal to w ogóle nie kielich tylko wiedza albo krew, i sa turystyczne "miejsca Graala" które z oryginałem mają tyle wspólnego co pamiątka z Watykanu. Glastonbury mi zawsze wydawało sie bardziej zbiorową projekcją pielgrzymów niz realnym miejscem mocy, choć kto wie. Walencja z kolei ma fizyczny kielich ktory faktycznie ma poważny rodowód historyczny i niektórzy biblisty biorą go serio jako kandydata na kielich z Ostatniej Wieczerzy. Ale to już zupelnie inne zagadnienie niz "praca z artefaktem mocy"


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@tymek)
Połączone: 2 lata temu

glastonbury to jednak nie jest "tylko projekcja" bo jest tam tor z labiryntem i studnia chalice well z czerwona woda od zellaza i biala studnia i te dwa zrodla maja wyrazna symbolike meska i zenska. 😀 niezaleznie od graala to jest miejsce z energia wodna ktora jest mierzalna. inna sprawa ze jest tam teraz takie nawarstwianie sie pelgrzymow i nowych wierzen ze ciezko poczuc cos autentycznego. bylem tam kilka lat temu i chalice well mi sie bardzo spodobalo, cisza, ogrod, ta charakterystyczna woda. ale lia fail na tarze jednak wygrywa dla mnie


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

aha, hej, wchodzę do tej rozmowy bo temat mi bliski. chciałam rzucić coś o Czarnym Kamieniu z Mekki bo to ciekawy przypadek, meteoryt ktury ma pre-islamski rodowód, był czczony jeszcze przed Mahometem, a islam go zasymilował. w Hadisach jest napisane wprost że to tylko kamień i że oddawanie mu czci nie ma sensu, a jednocześnie całowanie go w czasie hadżu jest sunną. to jest świetny przykład jak religia monoteistyczna przejmuje starszy kult obiektowy i go reinterpretuje. to samo zresztą z Lapis Niger w Rzymie, nie wiadomo dokładnie co to jest, może grób, może cos innego, ale miejsce jest otoczone tabu od tysięcy lat


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@lubka02)
Połączone: 2 lata temu

a moim zdaniem zapominacie o Kamieniu Betyl, bo w starożytnym świecie semickim kamienie meteorytowe były dosłownie uważane za ciała bogów albo miejsca gdzie bóstwo przebywa. baetyl z greckiego to właśnie dom boga. Ka'ba to tylko najsłynniejszy przykład ale było ich w tamtym rejonie dziesiątki. to mi wydaje się kluczowe dla tematu, bo to znaczy że tradycja świętych kamieni nie jest przypadkowa, ona ma sens w ramach kosmologii tych ludzi. kamień spada z nieba, jest nie z tego świata, jest pośrednikiem


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Lubka02 to akurat zgadza się z tym co piszesz, etymologia i kontekst są ok. ale czy z tego wynika że dzisiaj, jadąc do Mekki albo patrząc na replikę betyla, można "pracować z energią"? w sensie konkretnej techniki? bo autorka tematu pytała o techniki, a my teraz robimy historię religii. nie mówię że to złe ale trochę odchodzimy od pytania. nie chcę tu niczego przesądzać


Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 405

@Znachorka mam wrażenie ze Znachorka ma rację, może warto rozdzielić dwie rzeczy. jedna to pytanie o to czym sa te artefakty i skąd pochodzą, to jest ciekawe samo w sobie. Druga to praktyczne pytanie co mozna z tym zrobić jesli się do takiego miejsca jedzie albo jesli jest się przy replice czy fragmencie. Przy zwykłej litoterapii mam wypracowane metody ale przy kamieniach sakralnych zawsze mam wątpliwość czy te metody się w ogóle stosują. Kamień ktory był przez wieki obiektem kultu to nie jest to samo co meteoryt z minerałogicznego sklepu, nawet jesli skład jest podobny


Odpowiedz
(@joasieńka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 55

@Ametystia pozwolę sobie dopytać bo jestem tu nowsza ale właśnie to mnie najbardziej interesuje co Ametystia napisała. jak się rozpoznaje że cos jest "aktywnym" kamieniem świętym a nie tylko starym kamieniem z historią? bo czytałam że nawet repliki i odłamki mogą przechowywać energię miejsca ale nie wiadomo czy to prawda czy wishful thinking jak mówią. i skad wiadomo że się jest gotowym żeby w ogóle próbować coś poczuć przy takim miejscu?


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@drakona91)
Połączone: 3 lata temu

To pytanie o gotowość jest właściwie kluczowe i cieszę się że padło. 😛 Większość tradycji z którymi miałam kontakt zakłada że nie ma czegoś takiego jak "bycie gotowym" w sensie osiągnięcia jakiegoś poziomu, raczej chodzi o właściwą intencję i odpowiednią postawę wobec miejsca. To co psuje kontakt z takim miejscem to przede wszystkim nastawienie konsumpcyjne, przyjedź, weź, odjedź. Kamień Scone, Lia Fáil, Lapis Niger, wszystkie te miejsca mają swoje tradycje i te tradycje mówią o kontakcie jako o dialogu, nie pobraniu energii. Ale żeby odpowiedzieć na pytanie Joasieńka, nie wiem czy repliki działają tak samo, mam co do tego spore wątpliwości


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka_r)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 137

@Drakona91 a ja wlasnie mam pytanie o repliki bo to praktyczny problem. 😉 Kamień Jacoba ze Szkocji byl podobno w kilku miejscach jednocześnie, bo robiiono kopie kiedy oryginał wywieziono do Anglii. Jedna kopia miała trafić do opactwa zamiast oryginału a oryginał gdzieś ukryto. Nie wiem czy ta legenda jest prawdziwa ale ciekawe ze Szkoci sami sobie nie ufali w tej kwestii. więc jak odróżnić orygnał od kopii jeśli nawet strażnicy obiektu nie są pewni co mają?


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@slazowa)
Połączone: 3 lata temu

ojejku, haha no właśnie, ta historia ze szkockim kamieniem jest naprawde dobra. podobno Edward I zabrał w 1296 kamień który był zwykłym kawałkiem piaskowca z toalety, a prawdziwy lia fail, znaczy prawdziwy kamień Scone, jest gdzieś zakopany pod zamkiem Scone albo w innym miejscu. to jest taki piękny przykład jak ważna była ta tradycja że woleli oddać fałszywy niż prawdziwy. ale wracając do technik jak ktos jedzie do zamku w Edynburgu i patrzy na ten kamień, to co, czuje energię kamienia z toalety? :D. może z czasem to lepiej zrozumiem


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@bard76)
Połączone: 3 lata temu

Ta historia z "kamieniem z toalety" to raczej popularna legenda bez poważnych podstaw źrdółowych, trzeba to powiedziec wprost. Kamień który jest w Edynburgu i był w Opactwie Westminster to kawałek cezrwonego piaskowca z Pertshire, to jest geolologicznie potwierdzone. natomiast to ze oryginał mugł być inny, ciemniejszy, bardziej ozdobiony, to faktycznie pojawia się w starszych opisach. Więc może byc tak że mamy historycznie oryginalny kamień z Scone który jednak nie jest tym samym co legendarny kamień przeznaczenia. To są dwie rozne rzeczy i warto je rozdzielić zanim zaczniemy mówić o technikach. zapisuję sobie ten wątek


Odpowiedz
Wpisy: 113
Rozpoczynający temat
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

No to teraz mam wiecej pytan niz na poczatku 😀 ale to dobrze. Rozumiem ze nie ma jednej techniki bo to sa rozne tradycje. Ale czy ktos moze powiedziec bardziej konkretnie co sie robi na przyklad na Wzgorzu Tara jesli sie tam jedzie swiadomie,nie jako truysta? Chodzi mi o to co sie robi fizycznie, gdzie sie staje jak dlugo co sie ma w glowie. Bo czytam o intencji i dialogu ale to jest troche abstrakcyjne


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@drakona91)
Połączone: 3 lata temu

Amethysto, na Tarze konkretnie to zależy czego szukasz. Jeśli Lia Fáil, to stoi na wzgórzu i możesz do niego podejść, dotknąć, nie ma żadnego zakazu. Co się robi? różne rzeczy w zależności od tradycji. Ja bym powiedziała żeby najpierw po prostu pobyć w ciszy zanim cokolwiek "robisz". Nie mam na myśli medytacji z podręcznika, tylko po prostu stanąć i oddychać. Intencja którą przynosisz ma być prosta i czysta, nie listę życzeń. Co chcesz zrozumieć, co chcesz zostawić, co chcesz zabrać. Tyle na start.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Drakona91 a co z Mound of the Hostages? bo czytałam że to megalityczny grobowiec i tam jest inna energia niż przy Lia Fáil, bardziej przodkowie i pamięć niż królewskość. czy jest sens iść w oba mieejsca osobno czy to jedno doswiadczenie całego wzgórza?


Odpowiedz
(@tymek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Oriona65 wzgorze tara dziala jako jeden system energetyczny i niema sensu go rozbijac na czesci. to jest jak z akupunktura, mozesz tkac w jeden punkt ale cale cialo reaguje. mound of hostages to brama do przodkow i jest orientowany na wschod slonca przy Samhain co nie jest przypadkiem. lia fail to os krolewska. jedno otwiera ciezar krwi drugie otwiera linie wlasci nalezy rozumiec ze to wspolpracuje. nie o tym pisałem wcale


Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Tymek "działa jako jeden system energetyczny" to ładnie brzmi ale co to konkretnie oznacza w praktyce? Bo albo dajesz jakieś wskazówki co z tym zrobić, albo to jest po prostu opis który nic nie zmienia. Amethysta pyta co robić, nie jak to nazwać.


Odpowiedz
(@tymek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Znachorka no to praktycznie: wejsc na wzgorze od wschodu jesli mozliwe, nie biec przez wszystkie punkty z lista, zaczac od zewnatrz i isc do srodka. cialo samo pokazuje gdzie przystanek. brzmi mistycznie ale chodzi o to ze nie trzeba programu zwiedzania, trzeba uważności. tyle konkrtow dla sceptykow 🙂


Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 405

przy okazji tego co mowi Tymek o orientacji grobowca, to naprawdę jest interesujące że tyle świętych kamieni i miejsc jest ustawionych pod kąty astronomiczne. Newgrange, Stonehenge, Karnak, Ka'ba ma swoje kąty. Czy ktos wie czy jest jakaś tradycja ktora mowi że sam akt stania w tym właściwym miejscu o właściwym czasie wystarczy, bez żadnego rytuału? Jak sam czas i przestrzeń sa tym ryuałem?. wybacz ale przekręcasz moje słowa


Odpowiedz
(@bard76)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 34

@Ametystia to jest bardzo stara koncepcja i ma swoją nazwę w różnych tradycjach. 😀 W celtyckim kontekście mowi się o "thin places", miejscach gdzie zasłona jest cienka i wystarczy byc w odpowiednim momencie. Wedyjski kalendarz też zakłada że pewne dni robią z każdego miejsca bramę. Więc tak, jest to myśl mająca solidne zakorzenienie w różnych systemach że czas i przestrzeń razem tworzą okno, a nie że człowiek sam przez swoje działanie je otwiera.


Odpowiedz
Wpisy: 256
(@salomea93)
Połączone: 3 miesiące temu

ej no to jeszcze o kamieni jako fizycznych obiektów bo toche odbiegamy, mam pytaie: czy jest w ogule jakis kamien ktory mozna zobaczyc i dotknac w Polssce? znaczy swiety kamien z tradycji słowianskiej, nie kopia nie muzzeum? bo sie zastanawiam czy trzeba wyjecac za granice zeby to przezyc. wrócę do tego jak cos jeszcze znajdę


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@slazowa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 41

@Salomea93 są! 😉 Łysiec to jedno z takich miejsc, Łysa Góra w Górach Świętokrzyskich, tam są resztki kamiennego wału który prawdopodobnie był miejscem kultu. Nie ma jednego wielkiego kamienia jak Lia Fáil, ale samo wzgórze jest starsze niż chrześcijaństwo w Polsce i tam był Sobótka, sabat jak kto woli. Teraz stoi tam klasztor benedyktynów co jest typowe dla chrystianizacji miejsc kultu. to juz lekka złośliwość


Odpowiedz
(@joasieńka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 55

o wlasnie to mnie ciekawi co Slazowa napisała, że klasztor stanął na miejscu kultu. to jest wogóle normalna praktyka? to się zdarzało wszędzie czy tylko u nas? i czy w takim miejscu to jakby dwie energie są jednocześnie, chrześcijańska i ta starsza?


Odpowiedz
(@wiezowa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Joasienka66 to się zdarzało dosłownie wszędzie. 😀 Watykan stoi na wzgórzu ktore bylo poświęcone Cybelę, katedra w Canterbury na miejscu Romanoceltyckiego sanktuarium, kościoły w Meksyku na piramidach, lista jest długa. Papież Grzegorz w liście do misjonarzy w Brytanii wprost pisał żeby przemjować miejsca kultu a nie je niszczyć bo ludzie i tak tam przyjdą. Czy to dwie energie naraz?? Powiem ze w takich miejscach jest zazwyczaj po prostu duzo warstw i to niekoniecznie jest sprzeczność.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

dorzucę jeszcze że przy Czarnym Kamieniu z Mekki temat warstw jest szczególnie wyraźny, bo pre-islamski kult był tam wcześniej i Mahomet świadomie go zachował w nowej formie. to nie jest wyjątek to jest właśnie reguła jak mówi Wiezowa. ale a co do kamieni słowiańskkich, Amethysto, słyszałaś o kamieniu zwanym Swwietowid ze Zbrucza? to idol, nie kamień w sensie naturalnym, ale to artefakt który faktycznie istnieje i jest w muzeum w Krakowie.


Odpowiedz
Wpisy: 113
Rozpoczynający temat
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

o Swietowid slyszalam ale nie kojarze ze jest w Krakowie! to do muzeum archeologicznego? hm to ciekawe ze moglabym zobaczyc cos takiego bez wyjazdow za granice. ale w muzeum to jest za szybka za, nie mam pojjęcia jak to powiedziec, zbyt chłodne? czy da sie cos czuc przy eksponacie za szybą


Odpowiedz
Wpisy: 405
(@ametystia)
Połączone: 1 miesiąc temu

to pytanie o muzeum jest dobre i rozumiem skad sie bierze. W litoterapii pracuję z kamieniami ktore mają historię i często pytają mnie czy kupiony kamień w sklepie "cos ma". moja odpowiedź jest zawsze taka sama: intencja i uwaga to sposób,a nie otoczenie. Można pracować z Świętowidem za szybą jesli się wie co się robi. Skupienie i koncentracja na konkretnym pytaniu z jakim do niego przychodzisz robi różnicę, nie to czy dotykasz


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@franciszka74)
Połączone: 3 lata temu

przepraszam ze sie pytam o podstawy ale nie rozumiem jednej rzeczy. 😀 co to znaczy "przychodzić z pytaniem" do kamienia albo do miejsca?? czy to dosłownie formułujesz pytanie w głowie? bo chyba o to chodzi ale chciałam się upewnić ze dobrze rozumiem


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@drakona91)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

@Franciszka74 tak, dosłownie. Możesz je sformułować w myślach albo nawet powiedzieć na głos jeśli jesteś sama. Chodzi o to żebyś wiedziała po co tam jesteś, co chcesz otrzymać albo zrozumieć. Nie "chcę żeby mi się lepiej wiodło" tylko coś konkretniejszego. "Chcę zrozumieć dlaczego utknęłam w tej sytuacji" albo "chcę wiedziec czy to właściwy kierunek". Kamień ani miejsce nie odpowiada słowami, ale wiele osób potem ma sen, skojarzenie, albo po prostu coś się wyjaśnia. na dziś tyle mam do powiedzenia


Odpowiedz
(@kordelia)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 82

@Drakona91 a co jeśli nie czujesz nic w takim miejscu? serio pytam bo byłam kiedyś w jednym miejscu co podobno jest mocy i... nic. stałam, chciałam coś poczuć, zero. to znaczy że nie mam "tego" czy że miejsce nie działa?


Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Kordelia no wreszcie ktoś to powiedział. 🙂 Myślę że "nieodczuwalność" jest najczęstszym doświadczeniem i nikt o nim nie mówi bo wszyscy piszą o tych co coś poczuli. Może to znaczy że jesteś normalnym człowiekiem, albo że przyszłaś z nastawieniem "sprawdzam czy to prawda" co jest trochę jak mierzenie temperatury przez ciągłe otwieranie lodówki. Nie wiem. Ale dawanie sobie wyroku że się "nie ma tego" po jednej wizycie to za szybko.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@teofilka_r)
Połączone: 2 lata temu

mam notatki z kilku wizyt w różnych "miejscach mocy" bo robiłam sobie taki osobisty projekt przez parę lat, i z moich obserwacji wynika ze za pierwszym razem rzadko cokolwiek czuję. za drugim albo trzecim razem w tym samym miejscu już tak. jakby trzeba się było z miejscem "poznać". zastanawiam się czy to ma sens z perspektywy tradycji ale u mnie tak działa konsekwentnie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

to co Teofilka pisze o powtórnych wizytach jest ciekawe bo może to też tłumaczy czemu pielgrzymki działają lepiej niż jednodniowe wycieczki? jak ktoś idzie do Częstochowy rok po roku to ma inny kontakt z miejscem niż turysta ktory raz zajrzał. a nie jest czasem tak, że to po prostu oswajanie energii miejsca?


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@bard76)
Połączone: 3 lata temu

to jest bardzo trafna obserwacja. 🙂 W tadycji gaelickiej jest pojęcie "dindshenchas", wiedzy o miejscach, i zakłada ona ze relacja z miejscem buduje sie przez czas i znajomość jego historii, nie przez jednorazowy kontakt. Pielgrzym który zna historię miejsca i wraca do niego wielokrotnie jest w innej relacji z nim niz ktoś kto po raz pierwszy słyszał o nim tydzień temu. nie chodzi o zasługi ani o bycie "wybranym", chodzi o głębokość relacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomea93)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 256

to co Bard76 powiedział o dindshenchas jest super ale mam teraz inne pytanie bo mi sie skojarzylo: czy te miejsca w Polsce ktore Slazowa wymieniala, Lysa Gora i inne, maja jakies konkretne kamienie? znaczy fizyczne obiekty, nie samo wzgorze? bo jedno to byc na miejscu, a drugie to dotknac czegos co ma wiek tysiac lat


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@slazowa)
Połączone: 3 lata temu

na Łysej Górze ten kamienny wał to jest właśnie ten element, to nie jest jeden kamień tylko układ kamieni. ale powiem ci że jak tam stałam przy tych kamieniach to coś inne niz przy zwykłych skałach w lesie. może autosugestia, może nie, ale pytanie Amethysty o dotyk ma sens, bo to jest zupełnie inny kontakt niż patrzenie przez szybę w muzeum


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Slazowa "coś inne" to mało precyzyjne 😉 co konkretnie czułaś? 😛 bo właśnie takie opisy mnie zawsze zastanawiają, bo bóg raczy wiedzieć czy to miejsce, czy nastrój, czy świadomość że coś jest stare. bo jak stoisz przy tysiącletnim kamieniu to i tak masz w głowie "tysiąc lat" i to robi swoje


Odpowiedz
(@slazowa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 41

@Znachorka dobra, konkretnie: mrowienie w dłoniach i takie uczucie jakby ktos patrzył spoza pola widzenia. wiem że to brzmi jak z horroru ale to nie było nieprzyjemne, raczej jak świadomość ze jest się obserwowaną. a co do autosugestii to masz rację, nie da się tego oddzielić, ale czy to w ogóle ma znaczenie jeśli doświadczenie jest realne


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@tymek)
Połączone: 2 lata temu

mrowienie w dloniach to klasyczny objaw kontaktu z naladowanym miejscem, to sie poawia u wrazliwych energetycznie dosyc czesto. pytanie jest inne: czy to samo czulas przy drrugim podejsciu do tych kamieni czy za pierwszym razem bylo silniejsze


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Tymek "naładowane energetycznie" to znowu opis a nie wyjaśnienie, ale rozumiem kierunek pytania. sama mam ciekawość co Slazowa odpowie, bo jeśli pierwsze silniejsze to może być efekt nowości, jeśli drugie silniejsze to bardziej pasuje do tego co Teofilka pisała o oswajaniu miejsca. takie tam moje dywagacje


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@slazowa)
Połączone: 3 lata temu

o kurcze, byłam tam tylko raz, więc nie mam porównania. ale teraz mam ochotę wróicć właśnie po to zeby sprawdzić 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@teofilka_r)
Połączone: 2 lata temu

no wlasnie, to jest dokładnie to co miałam na myśli z tymi powtórnymi wizytami. i mam pytanie do Slazowej i wszystkich którzy byli gdzies fizycznie przy kamieniu, czy robiliście coś konkretnego, jakis gest, modlitwę, czy poprostu staliście? bo zastanawiam sie czy sama obecność wystarczy czy jest jakaś technika


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@drakona91)
Połączone: 3 lata temu

ojej ojej, to jest właśnie sedno tej dyskusji i myślę że odpowiedź jest: zależy od tradycji. 🙂 Lia Fáil w tradycji irlandzkiej wymagała konkretnego działania, władca musiał stanąć na kamieniu i kamień miał krzyczeć. Czarny Kamień z Mekki całuje się lub dotyka prawą ręką. Kaaba Aphrodite w Papo na Cyprze była pokrywana oliwą. każde święte miejsce ma swój protokół. problem polega na tym że dla wielu współczesnych miejsc ten protokół zaginął


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oriona65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Drakona91 o, nie wiedziałam o Lia Fáil że kamień miał krzyczeć! to jest dosłownie czy metaforycznie? i czy wiadomo jak to wyglądało w praktyce? bo te irlandzkie tradycje sa mega ciekawe a mało o nich wiem


Odpowiedz
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 113

no to jeszcze o pytania Teofilki o technikę, bo mnie to tez nurtuje. drakona napisala ze kazde miejsce ma swoj protokol ale co jak sie ten protokol nie zna? czy wtedy w ogole nie ma sensu próbowac, czy mozna podejsc intuicyjnie? bo dla kogos takiego jak ja co sie dopiero uczy, ta wiedza o rytuałach jest trudna do zdobycia


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@bard76)
Połączone: 3 lata temu

Lia Fáil to jeden z czterech Skarbów Tuath Dé i tradycja mowi ze kamień wydawał krzyk gdy dotknął go prawowity król Irlandii. 😛 czy to dosłownie czy metaforycznie, tego nie wiemy. rozne interpretacje mówią o fizycznym dźwięku, o wizji, o wewnętrznym pczuciu pewności u kandydata. kamień nadal stoi na Wzgórzu Tara w hrabstwie Meath i mozna go dotknąć, chodź nie kazdy wie ktory dokładnie to jest bo legenda jest troche pogmatwana i wskazuje sie rozne obiekty


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@kordelia)
Połączone: 3 lata temu

czekaj, mozna go dotknąć?? i co się czuje? ktoś był na Tara? bo to wchodzi na moją listę, jakoś nigdy nie myślałam o Irlandii jako miejscu do takiej podróży


Odpowiedz
Udostępnij: