Ostatnio wróciłam do tematu snów i zaczęłam się zastanawiać, czy w różnych tradycjach duchowych sny były traktowane jako coś więcej niż tylko praca umysłu. W Biblii mamy Józefa i jego sny, w islamie wyraźne rozróżnienie na sny od Boga, od szatana i od nafsów, w starożytnym Egipcie były świątynie snu gdzie inkubowano wizje. Ale czy te religie opisywały też konkretne istoty, które te sny niosły? Anioły, duchy, wysłannicy jakiegoś wymiaru? Chciałam posłuchać co wy o tym myślicie, bo sama mam mieszane odczucia co do tego, czy to psychika czy coś z zewnątrz.
To bardzo pojemny temat. Ja bym od razu rozdzieliła dwie rzeczy, bo często się je miesza. Jedno to pytanie czy sny są przekazem duchowym w ogóle, a drugie to pytanie czy istoty, które się w nich pojawiają, są bytami z innych wymiarów czy projekcjami własnej psychiki. W tradycji greckiej był Hypnos i Morfeusz, ale też konkretne bóstwa, które przychodziły do śpiących. W Mezopotamii teksty opisują istoty zwane Sebitti i różne demony snu. Nie chodzi tylko o anioły czy bogów głównego nurtu, ale o całe kategorie bytów przypisanych właśnie do przestrzeni snu.
No właśnie, tu wchodzi psychologia. Ja myślę, że większość tych tradycyjnych opisów istot w snach to po prostu próba nazwania procesów, których ludzie nie rozumieli. Jung to doskonale opisał archetypami. Ta nieznana postać u Rumianek to klasyczny animus albo cień, nic więcej.
A czy nie jest tak, że te wszystkie opisy istot ze snów w starożytnych religiach to właściwie dowód na to, że ludzie od zawsze kontaktowali się z bytami z innych wymiarów, tyle że różnie je nazywali? Aniołowie, dżiny, demony snu, duchy przodków, to wszystko mogą być różne kultury opisujące to samo zjawisko, prawda?
Słucham tej dyskusji i mam jedno konkretne pytanie do wszystkich. Czy ktoś z was miał sen, który potem okazał się proroczy w jakiś sprawdzalny sposób? Nie mówię o ogólnikach w stylu "śniło mi się że coś złego i potem był zły dzień", ale o czymś konkretnym, co się wydarzyło tak jak w śnie?
Hej, a czy ktoś wie jak w ogóle można wywołać taki proroczy sen albo sen kontaktowy, bo ja od miesięcy próbuję i nic. Czytałem o inkubacji snów w starożytnej Grecji, że szli do świątyni Asklepiosa, ale co my teraz możemy zrobić?
A właśnie, mam takie pytanie, trochę naiwne może. Jak to jest z tymi różnymi religiami, które opisują istoty ze snów, czy one sobie nawzajem przeczą? Znaczy, chrześcijański anioł, islamski jinn nocny, egipski byt, to różne rzeczy czy mogą być tym samym opisywanym różnym językiem?
Dobra, ale mnie interesuje bardziej praktyczna strona tego. Skoro tyle tradycji miało rytuały przed snem, żeby uzyskać kontakt albo wizję, to czy ktoś z was faktycznie próbował czegoś podobnego samodzielnie? I czy to w ogóle działa, bo tu się dużo mówi o teorii.
A jak to się ma do kryształów przy łóżku? Czytałam, że ametyst albo selenyt mają pomagać w snach i lepszym ich zapamiętywaniu. Czy ktoś z was łączył jakiś taki przedmiot z intencją przed snem? Bo może to nie sama intencja, ale intencja wzmocniona czymś materialnym daje efekt.
Wróćmy na chwilę do pytania Filomeny, bo mi ono zostało w głowie. Ta różnorodność opisów bytów z tradycji religijnych, to mnie zastanawia co do snów profetycznych. Jeśli różne kultury miały proroczą funkcję snów, to czy te sny też były opisywane przez bóstwa lub istoty, czy też bardziej jako bezpośrednie przesłanie bez pośrednika?
No i właśnie, to jest ten mechanizm selekcji. Zachowały się trafne, reszta przepadła. Trochę jak ze złotymi sentencjami wyroczni delfickiej, które były na tyle ogólne, że pasowały do wszystkiego. Nie mówię, że każdy sen był nieważny, ale ten filter przeżywalności informacji jest poważnym problemem dla wszystkich tych porównań.
A może problem jest w samym słowie "dowód"? Bo w kwestiach duchowych nikt chyba nie oczekuje dowodu naukowego, tak jak nie oczekujemy dowodu na to, że coś jest piękne. Doświadczenie jest realne dla osoby, która je przeżywa, i tyle. Czy to znaczy, że jest nieważne bo nieweryfikowalne?
O, to ciekawe. Bo ja miałam ostatnio sen, który właśnie tak opisujesz, bardzo wyraźny, spokojny, i zastanawiałam się co z nim zrobić. Czy jest jakiś sposób żeby samemu ocenić czy to znaczący sen, czy po prostu dobry sen? Czy tradycje miały jakieś kryteria prywatne, nie tylko kapłańskie?
Poczułam spokój, ale taki dziwny, nie radość, nie strach, po prostu spokój. I właśnie to było dziwne, bo treść snu nie była jakaś szczególnie radosna. Jakbym dostała informację. Ale nie wiem co z tym zrobić dalej, czy zapisać i czekać, czy próbować rozumieć od razu?
Trudno to rozstrzygać bez znajomości treści snu. Mówię to bez złośliwości, ale "konkretniejszy spokój" to nie jest żaden kryterium, bo każdy sen który zapamiętujemy lepiej wydaje się bardziej konkretny. To efekt samego zapamiętania, nie źródła snu.
A można zapytać praktycznie, bo ta dyskusja robi się coraz bardziej filozoficzna, jeśli ktoś teraz chce zacząć pracować ze snami i budować tę intencję o której mówił Wrozbita, to od czego dosłownie zacząć? Tydzień, dwa tygodnie prowadzenia dziennika i co dalej?
A wracając do tego co Michasia99 pytała wcześniej o byty i tradycje, mam pytanie, bo mnie to nurtuje. Czy te istoty które pojawiały się w snach religijnych, aniołowie, bogowie, duchy, były traktowane jako część samego snu czy jako byty zewnętrzne które "weszły" do snu? Bo to chyba duża różnica teologicznie.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mnie interesuje jedna rzecz. Czy w tych tradycjach gdzie sny były tak ważne, były też jakieś ostrzeżenia przed fałszywymi snami albo snami które kłamią? Bo ja ostatnio miałam sen który wyglądał ważnie, ale potem nic się nie sprawdziło i zastanawiam się czy to znaczy że był "fałszywy" czy że źle zrozumiałam.
Czyli ta brama słoniowa to był taki kulturowy sposób na powiedzenie "ten sen był tylko snem, nie szukaj w nim przesłania"? A czy istniał jakiś test albo sposób na odróżnienie jednej od drugiej? Bo mam wrażenie, że samo powiedzenie "są dwie bramy" to trochę mało, jeśli i tak nie wiem, przez którą przyszedł mój sen.
Wyjaśnia to błąd konfirmacji. Zapamiętujemy sny które coś zapowiedziały, zapominamy setki które nic nie zapowiedziały. Nie mówię tego złośliwie, mówię to dlatego że sam przez jakiś czas prowadziłem dziennik snów właśnie żeby to sprawdzić i proporcje są bezlitosne.
Przepraszam że wchodzę trochę z boku, ale mam pytanie które mnie nurtuje od kilku postów. Skoro mówimy o bytach które "wchodzą" w sen, to czy przedmioty które trzyma się przy łóżku, kamień, kryształ, talizman, mogą jakoś wpływać na to co lub kto pojawia się w tym śnie? Pytam bo gdzieś czytałam o kładzeniu kryształów pod poduszkę, ale nie wiem czy to ma związek z tym o czym tu mówicie, czy to zupełnie co innego.
