To co Mimoza opisuje z centrum jako wynikiem kierunków a nie źródłem - to bardzo mnie zastanawia w kontekście magii ceremonialnej. Bo tam przy wytyczaniu kręgu zaczynamy od centrum, a dopiero potem wyznaczamy kierunki. Czy ktoś wie, czy ta kolejność w lakotańskiej tradycji ma znaczenie praktyczne - tzn. czy rytuał zaczyna się od zewnątrz do środka, czy odwrotnie?
Jeśli chodzi o Afrykę - geometria mandali pojawia się w zdobieniach architektury islamu północnoafrykańskiego, ale to jest wpływ zewnętrzny. Natomiast w kulturach subsaharyjskich, na przykład u Dogonów z Mali, mamy bardzo rozbudowany system kosmologiczny oparty na symbolice jaja świata i spirali. Dogońska kosmologia jest zaskakująco szczegółowa matematycznie, co samo w sobie jest osobnym i spornym tematem.
a co z piramidami? bo zawsze slyszalam ze proporcje piramidy w gizie tez sa swiete matematycznie, ze liczba pi jest zakodowana w wymiarach albo cos takiego. czy to jest ten sam rodzaj geometrii sakralnej co te mandaly i koła o których rozmawiacie?
Ale właśnie - Mimoza powiedziała coś ważnego. Nie wiemy, czy to było świadome. To jest chyba sedno całej tej dyskusji, prawda? W jakiej chwili geometryczna regularność staje się sakralna - gdy ktoś ją zamierza jako sacrum, czy gdy my ją tak odczytujemy?
przepraszam że wchodzę z boku ale mam pytanie praktyczne - jak się zaczyna pracę z taką geometrią jak ta yantra? czy to jest coś co robi się samemu w domu czy potrzeba kogoś, kto wprowadzi? bo słyszałam że z mandalami można po prostu rysować ale z yantrami to podobno coś innego
A wracając do liczb - mam pytanie do Mimozy albo Slawka, bo wcześniej była mowa o dziewiątce i jej własnościach. Czy jest jakaś liczba, która ma zupełnie różne znaczenie w różnych tradycjach - tzn. gdzieś jest święta, a gdzieś złowroga? Bo czterynaście na przykład - w Egipcie Ozyrys był pocięty na czternaście części, więc tam to chyba nie jest dobra liczba?
Czwórka w kulturze chińskiej i japońskiej brzmi identycznie jak słowo "śmierć" - i to jest klasyczny przykład tego, co lingwiści nazywają tetrafobią. Ale uwaga - to nie jest ta sama czwórka, co czwórka pitagorejska, gdzie jest ona podstawą tetrachtys i symbolem doskonałości. Mamy więc sytuację, gdzie ta sama cyfra jest jednocześnie fundamentem harmonii wszechświata i dźwiękowym odpowiednikiem śmierci. Co ciekawe, nie wyklucza się to wzajemnie - bo śmierć w wielu tradycjach jest przejściem, nie końcem. Ale mam pytanie do Czarodzieja - czy pytasz o liczby złowrogie w sensie symbolicznym, czy praktycznym? Bo to zmienia, jakie przykłady są tu naprawdę użyteczne.
Bardziej symbolicznym, choć teraz myślę, że to rozróżnienie które zrobiłaś jest ważne. Nie pomyślałem, że można to rozdzielić. Czy złowrogość liczby w sensie dźwiękowym - jak ta chińska czwórka - ma jakiś wpływ na jej użycie w geometrii sakralnej? Tzn. czy np. kwadraty są unikane w chińskich wzorach sakralnych?
Przepraszam, że wchodzę z pytaniem może trochę z boku, ale właśnie o to chciałam zapytać od dawna. Jeśli znaczenie liczby zależy od tradycji kulturowej, to jak działa numerologia imion? Bo jak obliczam wartość swojego imienia według systemu pitagorejskiego, to zakładam chyba, że te wartości są "prawdziwe" niezależnie od tego, czy jestem Polką czy Chinką. A to co teraz czytam sugeruje, że może tak nie jest.
