Forum

Asystent AI
Kulisy pracy bioene...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kulisy pracy bioenergoterapeuty, co odkryłem po 20 latach praktyki


Wpisy: 3
Rozpoczynający temat
(@kamil-42)
Połączone: 16 lat temu

Przez pierwsze 10 lat swojej praktyki nie brałem od nikogo ani grosza, bo tak mnie uczyli moi mistrzowie. Pomagałem każdemu, kto się zgłosił. I właśnie z tego okresu wyniosłem jeden ważny wniosek: gdy ktoś za coś nie zapłaci, to w większości przypadków w ogóle tego nie ceni i szybko marnuje to, co dostał. Owszem, zdarzały się wyjątki, ale rzadko.

Kolejne 10 lat minęło mi pod znakiem przyjmowania wynagrodzenia, i to też było zalecenie moich nauczycieli. Szczerze mówiąc, branie pieniędzy nie przychodziło mi łatwo, trzeba sie tego nauczyć, bo dawanie i branie to obie sztuki wymagające pracy nad sobą. Tak więc pierwsza dekada to nauka dawania, druga brania, choć i wtedy oczywiście dawałem.

Z tego wszystkiego wyciągnałem taki wniosek: jeśli nie postawi się pacjentowi jasnych wymagań i warunków, to on się po prostu gubi. Owszem, ma sie wtedy mniej pacjentów, ale przynajmniej odpada ta część, która przychodzi z gotową wizją własnego leczenia i chce dyktować terapeucie co i jak ma robić.

Teraz jestem w trzeciej dziesiątce i odszedłem od zawodowej praktyki. Pomagam tylko rodzinie i sprawdzonym znajomym, którzy z góry akceptują moje zalecenia. Bo proces zdrowienia wymaga nie tylko wpływu ze strony uzdrowiciela, ale też ścisłego trzymania sie przez pacjenta ustalonych zasad, podobnie zresztą jak w medycynie konwencjonalnej. Nikt nie zagwarantuje wyleczenia, jeśli ktoś kombinuje po swojemu albo jednocześnie chodzi do kilku bioterapeutów.

Poza tym zająłem sie biznesem i mam stabilne źródło dochodu, co daje mi zupełnie nowy komfort. Jeśli ktoś uzna, że należy mi sie rekompensata za wysiłek, to ją przyjmę, ale sam o to nie zabiegam i nie wymuszam, zreszta nigdy tak nie robiłem. Kiedyś miałem swoje stawki, nawet dość wysokie, ale czułem narastajacy dyskomfort, jakbym stawał sie niewolnikiem własnych pacjentów. Od 10 lat jestem wolny od tego. Żaden pacjent nie może mnie ciagnąć po sądach, a co ważne, nawet w czasach zawodowej praktyki nikt mnie nie zaskarżył, choć zdarzali sie niezadowoleni. Byli to zazwyczaj właśnie ci, którzy mieli własne wyobrażenie o tym, jak powinno wyglądać leczenie.

Skończyłem z tym i naprawdę odetchnąłem z ulgą. Współczuję szczerze tym bioenergoterapeutom, którzy wciąż borykają się z tego typu konfliktami. To musi być ogromne obciążenie nerwowe, a poza tym, czy oni zdają sobie sprawę, ile złej karmy tworzą hodując rzesze pacjentów, którzy ich szczerze nienawidzą? To też mówi coś o ich poziomie.

Prawdę powiedzawszy, naprawdę rzetelnych i autentycznych uzdrowicieli działajacych w Polsce można policzyć na palcach jednej ręki... a może nawet mniej. I nie znam ani jednego zawodowo czynnego bioterapeuty, który nie miałby za sobą jakiejś sprawy sądowej albo przynajmniej publicznego ataku za niewywiązanie się z obiecanych efektów.


Odpowiedz
40 odpowiedzi
Wpisy: 101
(@kamil-11)
Połączone: 18 lat temu

Zacznę od tego, że postaram się napisać spokojnie i bez oceniania kogokolwiek.

Po pierwsze, słowo „leczenie” jest zastrzeżone dla lekarzy i używanie go przez uzdrawiacza jest po prostu błędem, trzeba o tym pamiętać.

Po drugie, żaden rozsądny uzdrawiacz nie będzie obiecywał, że ktoś wyzdrowieje z konkretnej dolegliwości. To nie działa w ten sposób.

Po trzecie, zanim w ogóle można przystapić do jakiejkolwiek pracy, trzeba dokładnie przeanalizować energetykę danej osoby i dostępnymi metodami spróbować rozeznać się w sytuacji. Dopiero wtedy układa się plan działania, uwzgledniając co można samemu zrobić, a co zostawić komuś innemu.

Następnie przy użyciu znanych sobie metod przystępuje się do regulacji organizmu... bo na tym właśnie polega rola uzdrowiciela, stworzenie warunków, żeby ciało i energia człowieka same podjęły pracę uzdrawiania.

Chcę też powiedzieć coś ważnego, o czym mało kto mówi wprost: nie widziałem zdrowego uzdrawiacza. Serio. Wielu moich znajomych z tej drogi już odeszło. Trzeba być tego świadomym.

I jeszcze jedno, osoba rozwinięta duchowo dostrzeże ile jest ataków z różnych poziomów energetycznych, które niszczą zdrowie człowieka. Do wielu z tych poziomów większość uzdrowicieli po prostu nie sięga.

Na koniec wspomnę tylko, że warto zainteresować sie Theta Healing autorstwa Vianny Stibal i spróbować chociaz częściowo zastosować tę wiedzę na własną rękę.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@umysl279)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 14

@kamil-11 no właśnie, nie zgadzam się z tym punktem. Słowo „leczenie” nie jest zarezerwowane wyłącznie dla lekarzy, przynajmniej nie w sensie prawnym czy językowym. Można leczyć ziołami, można leczyć energią, mozna sie leczyc samemu. to że ktoś go używa nie znaczy od razu że łamie prawo.


Odpowiedz
(@kamil-42)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@kamil-11 no dobra, rozumiem co masz na myśli i część racji jest po twojej stronie, ale to nie jest takie proste jak to przedstawiasz.

Sam fakt, że napisałeś „leczę rodzinę” a nie „pomagam wyzdrowieć” ma jednak znaczenie, bo słowa kształtują rzeczywistość i sposób, w jaki ludzie postrzegają to co robisz. Nie chodzi o czepialstwo, chodzi o precyzję.

Co do definicji z encyklopedii, to owszem, metody alternatywne i ziołolecznictwo tam figurują, i nie zamierzam temu zaprzeczać. Zgadzam się, że to co robisz mieści się w pewnych ramach terapeutycznych. Ale medycyna konwencjonalna, nawet jeśli bywa bezsilna, działa w określonym systemie odpowiedzialności i kontroli, i to nie jest bez znaczenia.

Rozumiem też argument z dyplomem i z pracą za granicą. Jeśli w tamtym kraju jesteś uznawany za pracownika ochrony zdrowia, to faktycznie pracujesz zgodnie z tamtejszym prawem i nie ma tu co dyskutować. Natomiast sytuacja prawna w Polsce jest jaka jest i wracajac tu po prostu trafiasz w inne realia, choć sam fakt, że nie możesz oficjalnie pomagać własnej rodzinie... no cóż, brzmi absurdalnie, przyznam.

Myślę tylko, że warto uważać na te słowa, bo nie każdy kto czyta jest tak rozumiejący jak ja i łatwo o nieporozumienia albo o coś gorszego.


Odpowiedz
(@umysl279)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 14

@kamil-42 no to konsekwentnie idąc tym tokiem rozumowania, powinniśmy chyba każdą matkę wsadzić na ławę oskarżonych, bo ona przecież na co dzień leczy swoje dziecko sama :p


Odpowiedz
(@kamil-11)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 101

@umysl279 no tak, to pewnie i matki powinny trafić przed sąd, skoro od wieków leczą dzieci w domu :p

Ale serio, mówisz że to takie proste, wiesz jak to wygląda w praktyce? Zabierasz chore dziecko, stoisz z nim parę godzin w kolejce pełnej innych chorych ludzi, dziecko przy okazji łapie jeszcze coś nowego, bo tak właśnie działa „hartowanie”. Lekarz, który nie ma chwili oddechu, wypisuje antybiotyk i przybija pieczątkę, bo co innego ma zrobić w pięć minut. Potem idziesz do apteki i okazuje się, że z taką pieczątką lek płacisz w całości, bez żadnej refundacji. I tak to kręci się w kółko.

Napisałeś że stan populacji jest za duży i trzeba go zmniejszyć wszelkimi możliwymi sposobami... no cóż, chyba jestes konsekwentny, bo opisany wyżej schemat naprawdę robi swoje. Ciekawe tylko czy jesteś równie wielkim zwolennikiem GMO, skoro już przy tym jesteśmy. Można by zapytac, czyją właściwie mądrością się tu kierujesz.


Odpowiedz
(@umysl279)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 14

@kamil-11 serio, nie bardzo kapuje o co Ci chodzi w tym co napisales.


Odpowiedz
(@cichaenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 378

@kamil-42 wiesz co, mam wrażenie że trochę się tu niepotrzebnie stresujesz tym całym słownictwem. Rozumiem Twój punkt widzenia, naprawdę, i nie kwestionuję tego co robisz ani efektów Twojej pracy. Ale właśnie o to chodzi, o słowa i o to co za nimi stoi formalnie.

Jeśli działasz w kraju gdzie jesteś uznawany za pracownika medycyny i masz do tego odpowiednie dokumenty, to po prostu działaj tam zgodnie z tamtejszym prawem. Tutaj sprawa wygląda inaczej i chyba sam to wiesz. Nie jest to żaden absurd, po prostu różne systemy prawne, różne reguły.

Co do tej listy z Wikipedii, zauważ że wymienione tam „metody alternatywne” są w pewnym sensie ostatnie na tej liście i funkcjonują w zupełnie innym reżimie prawnym niż reszta. To nie jest złośliwość z mojej strony, tylko po prostu fakt.

Hmm, powiem ci szczerze, myślę że najrozsądniej byłoby po prostu nazywać to co robisz pomocą, wsparciem, terapią uzupełniającą. Nie trać energii na walkę o słowo „leczenie”, kiedy sama treść Twojej pracy mówi za siebie. Ludzie którzy do Ciebie przychodzą i im pomagasz, wiedzą co dostają i to się liczy.

a jeśli wrócisz do Polski to zwyczajnie dostosuj się do tutejszych zasad, bo inaczej będziesz miał niepotrzebne problemy, szkoda energii na coś takiego...


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@cisza762)
Połączone: 16 lat temu

Szczerze mówiąc, w większości przypadków to po prostu efekt placebo i nic ponadto.


Odpowiedz
31 Odpowiedzi
(@lukasz-51)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 39

@cisza762 no wiesz, to co napisałeś to trochę takie... puste stwierdzenie, kiedy ktoś nie ma konkretnych argumentów pod ręką.

Bo placebo to temat znacznie głębszy niż się wydaje. Poczytaj sobie trochę o historii medycyny, bo stosowanie placebo to nie jest żaden wynalazek ostatnich lat. Już w średniowieczu lekarze działali na zasadzie „w obecności chorego mów po łacinie” żeby podtrzymać jego wolę walki z chorobą, księży chorych informowano że zostali „awansowani” na biskupów... to wszystko były świadome zabiegi psychologiczne. A operacje? Wycinano migdałki rzekomo zakażone paciorkowcami, wycinano okrężnicę u epileptyków, i w obu przypadkach pacjenci czuli się lepiej, mimo że pozbawiono ich sprawnych organów. Skoro to tylko placebo, to jak to wyjaśnisz?

Medycyna konwencjonalna zresztą sama z tego korzysta i to na całkiem sporą skalę, kiedy akurat jej to pasuje, bo liczą się efekty leczenia a nie ideologia.

I tu jest clou sprawy: nauka opisała placebo dość po łebkach i prawdę mówiąc do tej pory nie wie jak ono działa. Są jakieś teorie, przypuszczenia, ale twardych dowodów na mechanizm działania brak. Więc rzucanie hasłem „to placebo” jako kontrargumentu jest troche jak przyznanie sie ze samemu sie nie wie co sie mówi 😉


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@lukasz-51 no dobra, cytujesz Wikipedię jako argument, ale w tym samym haśle jest sekcja o selektywnej percepcji, co jest dość wymowne jeśli o mnie chodzi. Poza tym są tam też różne źródła i hipotezy, które chyba jednak stanowią jakieś argumenty, nie?

Z drugiej strony bioenergoterapia jakoś od lat nie może się doczekać twardych dowodów na to, że działa lepiej niz placebo. I to już coś mówi. Można oczywiście wierzyć, ale sama wiara to stanowczo za mało żeby traktować coś poważnie jako metodę leczenia.


Odpowiedz
(@lukasz-51)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 39

@wolnyenergia no słuchaj, to może powiedz mi wprost, bo jestem ciekaw, czy w ogóle wiesz czym jest efekt placebo, czy tylko rzucasz tym słowem bo brzmi mądrze?

Bo sam cytujesz Wikipedię w tym samym haśle, gdzie jest mowa o selektywnej percepcji, co zresztą samo w sobie jest dość zabawne. I co, to też wrzucamy do worka z placebo? A tam są też inne informacje, hipotezy, różne źródła, więc jednak jakieś argumenty w tym są, nie?

Z drugiej strony rozumiem Twój punkt, bo bioenergoterapia faktycznie jakoś nie może sie doczekac twardych dowodów na to, że działa lepiej niż właśnie ów placebo. I to coś mówi, nie da się ukryć. Sama wiara w coś to stanowczo za mało żeby traktować to poważnie w dyskusji o dowodach.

Ale mówienie komuś „to tylko placebo” bez wyjaśnienia co przez to rozumiesz, to nie jest argument. To takie machnięcie ręką zamiast rozmowy.


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@lukasz-51 sprawdziłem w słowniku języka polskiego, bo chce być precyzyjny:

placebo to „środek niemający wartości farmakologicznej, podawany pacjentom w celach psychoterapeutycznych”

i co, pasuje ci taka definicja? bo mam wrażenie że jednak nie do końca wiedziałeś o czym piszesz 😉


Odpowiedz
(@lukasz-51)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 39

@wolnyenergia no dobra, definicja jako taka mi pasuje, ale moim zdaniem jest tu źle zastosowana.

Bo widzisz, mamy leczenie farmakologiczne i pozafarmakologiczne, to są dwie różne rzeczy. Co z hipnozą na przykład? Jak ją zakwalifikujesz? Już Platon pisał o leczeniu słowem, to nie jest żaden nowoczesny wynalazek. Czy psychoterapia nie leczy? Serio?

Szczerze powiem ci że mam trochę w nosie te intelektualne rozważania, bo jak człowiek wychodzi zdrowy to nikt już nie pyta o metodę. Chwali lekarza, uzdrawiacza, zielarza, psychoterapeutę, akupunkturzyste, masażyste... bo to właśnie konkretny specjalista jest kluczem do sukcesu, to on dobiera jedną albo kilka metod. Metody bez człowieka za nimi stojacego są martwe i tyle.


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@lukasz-51 no dobra, definicja jest definicją. Sam zapytałeś czym jest placebo, dostałeś odpowiedź. Więc albo źle użyłeś tego słowa, albo pytanie było nieprecyzyjne, sam zdecyduj.

Co do nosa, trzymaj sobie w nim co chcesz. Fakty pozostają faktami. Czy jak ktoś poczuje się lepiej po wizycie u czarownika, to znaczy że jest wyleczony? Może przy problemach psychicznych, ale wątpię żeby diabetyk po czarowaniu miał trwale wyrownany cukier.

Metody leczenia powinny być sprawdzane pod kątem skuteczności i w medycynie właśnie tak się robi. Mówisz że nikt nie pamięta metody jak człowiek wyzdrowieje, ale medycyna akurat pamięta co i jak działa. A to że pacjenci nie pamiętają albo mylą przyczyny z efektami, to jest właśnie korzeń całej tej wiary w uzdrowicieli i czary. Ludzie po prostu nie umieją rzetelnie powiązać przyczyny ze skutkiem.

I jeszcze jedno, bo mnie trochę irytuje ten argument o „martwych” metodach. Metoda może być skuteczna bez żadnej bezpośredniej relacji z człowiekiem. Masz infekcję bakteryjną, dostajesz antybiotyk i koniec historii. Co więcej, odpowiednio wytrenowana sieć neuronowa, to co teraz modnie nazywają sztuczną inteligencją, potrafi na podstawie objawów zaordynować właściwy środek. Słyszałem nawet że takie systemy mają lepszy wspołczynnik trafien niż doświadczeni diagności.

Więc nie wszystko jest tak proste jak to opisujesz. Zdrowie to tak, złożony temat, ale nie można przy uczciwym podejściu ignorować potrzeby obiektywnej weryfikacji. Dlatego ciągle pytam o jednoznaczne dowody na skuteczność tych „uzdrowicieli” i jak na razie nikt mi takich nie przedstawił.


Odpowiedz
(@lukasz-51)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 39

@wolnyenergia no dobra, ale widzisz, ty operujesz cały czas tylko tym jednym narzędziem, czyli rozumem i logiką, i zakładasz że jak nauka czegoś nie opisała to tego nie ma. a przecież są inne sposoby poznawania rzeczywistości, nie naukowe, których nauka jak dotąd po prostu nie zdążyła ogarnąć. i to że jakaś metoda nie mieści się w tabelkach i protokołach badań wcale nie znaczy że nie istnieje ani nie działa. to jest własnie ta slynna ciasnota myślenia, gdzie intelekt sam sobie stawia mury i mówi „za tym murem nic nie ma, bo ja tam nie widzę”...


Odpowiedz
(@grzegorz-51)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 2

@lukasz-51 no właśnie, widzisz, fakty to tylko i wyłącznie skutki rozmaitych zjawisk, a wiesz gdzie trzeba szukać przyczyn tego wszystkiego co obserwujemy?


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@grzegorz-51 no i właśnie o to chodzi, ze nikt nie wie gdzie są przyczyny „wszelkich” zjawisk. ani ty, ani ja, ani nikt inny.

ale to nie o to tu chodzi w ogóle. sprawa jest prosta: żeby mówić że coś działa, trzeba najpierw udowodnić że działa. nie interesuje mnie nawet jak ta relacja miałaby wyglądać od strony mechanizmu, wystarczy pokazać że istnieje jakaś korelacja między tym co robią ci bioenergoterapeuci a efektami które obiecują. to absolutne minimum, elementarz. bez tego to są tylko słowa.


Odpowiedz
(@lukasz-51)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 39

@wolnyenergia no dobra, ale sam sobie przed chwilą podciąłeś gałąź. Piszesz że nie wiesz gdzie są przyczyny zjawisk i że nikt nie wie, łącznie z tobą. To jak w takim razie możesz oceniać skuteczność czegokolwiek, skoro działasz bez znajomości fundamentów? Błąkasz się trochę po omacku i spekulujesz, tak samo jak ci, których krytykujesz. Twoje myślenie jest zawsze post factum, czyli najpierw obserwujesz efekt, a potem próbujesz sklecić jakieś wyjaśnienie. Przy takiej postawie trudno mi traktować twój argument o korelacji jako coś więcej niż kolejne gdybanie. Nie trzymasz sie własnej merytoryki kolego, to jest moim zdaniem spora rysa na całym twoim rozumowaniu.


Odpowiedz
(@lukasz-27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@lukasz-51 no słuchaj, ale ty sam w tej odpowiedzi do wolnyenergia pokazujesz dosyć wyraźnie, że nie wychodzisz poza logikę samych faktów i nic poza nią. On pisze że nie zna przyczyn zjawisk i że ty też ich nie znasz, i ma rację, bo nikt tego nie wie. Ale zamiast odnieść sie do sedna sprawy, czyli do tego czy da sie wykazać jakąkolwiek korelację między działaniem bioenergoterapeuty a efektem, to ty lecisz z zarzutem o „skazę emocjonalną”. Hmm, to trochę tak jak byś chciał wygrać dyskusję nie argumentem, tylko atakiem na rozmówcę. Twoje myslenie post factum to jest właśnie to, o czym wolnyenergia pisze, bo bez udowodnienia skuteczności możesz sobie gdybać ile chcesz i zawsze znajdziesz jakieś wytłumaczenie dla każdego wyniku. Więc zanim oceniasz czyjś sposób myślenia, może najpierw warto odnieść sie do meritum...


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@lukasz-51 no to czekam z otwartymi ramionami, pokaż mi te inne narzędzia poznawcze 🙂

Bo rozumiem, ze skoro istnieją i działają, to przy ich pomocy powstały jakieś konkretne teorie, zrobiono jakies przewidywania, które się sprawdziły, i niezależne grupy badaczy to potwierdziły. Coś takiego musiało powstać, prawda? Poproszę więc o konkrety. Jakieś publikacje, wyniki, cokolwiek, gdzie to mogę znaleźć? Zakładam że ludzie posługujacy się tymi wyjątkowymi nienaukowymi metodami nie mają problemu z tym żeby ktoś powiedział „sprawdzam” i rzeczowo zweryfikował ich twierdzenia. Bo jeśli naprawdę to działa, to nie ma się czego bać.


Odpowiedz
(@lukasz-51)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 39

@wolnyenergia no wiesz, trochę historii nauki by się przydało zanim zaczniesz tak śmiało stawiać tezy. Bo do XIX wieku w nauce istniało coś takiego jak empiria wewnętrzna, rozumiesz? I nie wzięła się znikąd, była uznawanym narzędziem poznania. Tylko że w pewnym momencie ktoś postanowił to celowo wyeliminować i zostaliśmy z samą empirią zewnetrzną. A kto to zrobił i jakie miał w tym interesy... to już zupełnie inna historia, o której można by długo gadać 🙂


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@lukasz-51 no ciekawe, że zamiast odpowiedzieć na pytanie o dowody, wolisz analizować moją osobę. dzięki za diagnozę, naprawdę 🙂 ale wróćmy do sedna, bo meritum jest tu jedno: masz jakieś dowody na skuteczność tego całego „czarowania” czy nie masz?

Co do tej empirii wewnętrznej, to nauka opiera się na racjonalności i mozliwości weryfikacji, a nie na subiektywnych odczuciach. Może i je „zniszczono”, jak piszesz, ale jeśli ta wewnętrzna empiria była tak wartościowa, to pokaż mi listę konkretnych odkryć naukowych, które dzięki niej powstały. Czekam.

Słuchaj, skróćmy to, bo naprawdę nie mam ochoty rozmawiać o tym kto jest bardziej „ciasny umysłowo”. Wierzyć można w co się chce, to jasne. Ale jak twierdzisz że bioenergoterapia działa, to daj jakis fakt, jakiś konkret, cokolwiek. Twoje przekonania religijne to Twoja sprawa, mnie nie interesują.


Odpowiedz
(@lukasz-51)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 39

@wolnyenergia no powiem ci tak, brawo za te słowa 🙂 Łukasz napisał to może troszkę ostro, ale meritum ma rację i trudno z tym dyskutować. Chodzi o jedno: pokaż konkretne dowody że to działa, a nie opowiadaj o „wewnętrznym odczuciu” i tyle. Nauka nie opiera się na przekonaniach, tylko na faktach które można sprawdzić. Jeśli ktoś twierdzi że bioenergoterapia leczy, to niech to udowodni w sposób który da sie zweryfikowac, a nie tylko wyznaje wiarę w to że tak jest. Bo wierzyć można w co się chce, to prawda, ale to jeszcze nie znaczy że coś działa naprawde...


Odpowiedz
(@lukasz-51)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 39

@wolnyenergia no dobra, każdy z nas zostaje przy swoim i nie ma co się o to kłócić. Życie samo w sobie jest najlepszym weryfikatorem i zobaczymy, kto tu ma rację, bo żadne wciskanie teorii nic nie zmieni.

Praktyka pokaże, tak jak mówił pewien nauczyciel duchowy: „Po owocach poznacie.” Żaden naukowiec na to nie wpadł, a szkoda serio... Bo oni wolą sie popisywac swoim intelektem, który służy wyłącznie jednej sprawie, mianowicie Świątyni Nauki. A Nauka to w gruncie rzeczy taka Techno Religia, na pewno nie ludziom służy w pierwszej kolejnosci.


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@lukasz-51 nie ma sprawy, możesz sobie wierzyć w co chcesz, nawet w płaską Ziemię, to twój wybór.

Ale jeśli zaczynasz publicznie twierdzić różne rzeczy o tym jak działa świat, to musisz się liczyć z tym że twój obraz rzeczywistości niekoniecznie odpowiada tej rzeczywistej, szczególnie kiedy mówisz np o istnieniu czarów czy podobnych rzeczy.

Co do naukowców... masz do nich jakis kompleks? Po co? To też zwykli ludzie, mają swoje wady jak każdy. Ale sama nauka to nie jest żadna religia ani przedmiot wiary, wręcz przeciwnie. To nieustanne wątpienie i szukanie. W nauce dogmaty i ślepa pewność to przeszkoda, nie fundament. Nauka nie mówi „tak jest i koniec”, tylko mniej więcej „przy obecnym stanie wiedzy uważa się że...”. To właśnie wyznawcy religii są pewni swojej racji bez cienia watpliwosci, i kiedy fakty im nie pasują, to tym gorzej dla faktów.

Więc powtarzam to samo co wcześniej: wierzyć można w co się chce. Ale mnie interesuje tylko prawda, jak mawiał Dr House 🙂


Odpowiedz
(@lukasz-51)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 39

@wolnyenergia no dobra, każdy ma swoje zdanie i niech tak zostanie. Ty trzymaj sie tych swoich wątpliwości, a ja zostane przy swoich pewnikach i jakoś to będzie 🙂

Bo widzisz, nauka szuka i szuka, całe pokolenia uczonych szukają aż do smierci... i co? I wciaz szukają. Żaden wielki przełom nie zamknął tematu raz na zawsze, zawsze zostaje jakieś „ale”, jakiś następny krok, kolejna wątpliwość. To jest właśnie ten słynny „obecny stan wiedzy” o którym piszesz. Dla mnie to trochę jak chodzenie w kółko i mówienie przy tym że się idzie do przodu.

Jeżeli ciągle szukasz Prawdy, to chyba po prostu jej nie masz, nie? To logiczne. Dla ciebie ta prawda jest interesująca wyłącznie z poziomu przypuszczeń i teorii, bo inaczej nie trzeba by jej szukać. Ja tam wolę mieć coś solidnego pod nogami, niż wiecznie gonić za czymś czego z definicji nie można złapać.


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@lukasz-51 no właśnie, ja nie szukam żadnej wielkiej „Prawdy” przez duże P, tylko zwykłej wiedzy, faktów, konkretnych rzeczy. I tego jest tyle że człowiek nie zdąży ogarnąć nawet ułamka przez całe życie. Świat jest po prostu zbyt skomplikowany i zbyt duży żeby go kiedykolwiek w pełni ogarnąć, ale to właśnie fajne, że można go odkrywac i budować na tej podstawie coraz bardziej zaawansowane rzeczy.

Jeśli komuś wystarcza sama wiara w to że „wie” to jego sprawa, nikomu nie bronię. Problem w tym że z wiarą naprawdę nie ma sensu dyskutowac, bo ktoś kto wierzy zazwyczaj nie słucha argumentów, nie przyjmuje logicznych wniosków, a często nawet nie rozróżnia co jest wiarą a co wiedzą. Tak to po prostu działa i nie mam na to żadnego wpływu 🙂


Odpowiedz
(@lukasz-51)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 39

@wolnyenergia no ale zaraz, zaraz... mówisz że szukasz wiedzy i faktów, że świat jest wielki i złożony i tak dalej, wszystko pięknie. Ale jak ty możesz cokolwiek rozumieć skoro sam przyznasz, że ciągle szukasz i jeszcze nie znalazłeś? Bo widzisz, ktoś kto znalazł Prawdę to ją po prostu żyje, realizuje na co dzień. A ty co? Wątpisz, szukasz, kręcisz się w kółko. To trochę tak jakby człowiek całe życie szukał swojego domu a nigdy do niego nie wrócił, bo zawsze był zajęty szukaniem 🙂 No i co z tego szukania wynika, jeśli nigdy nic nie znajdujesz?


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@lukasz-51 sugerujesz, ze powinienem wpasc w jakis religijny trans żeby w końcu tę „Prawdę” pojąć? Jakbym sie naćpał to bym ją wreszcie znalazł? No dzieki, ale nie, to mnie kompletnie nie kręci. Trochę jak te białe myszki co je widzą ludzie po pewnych substancjach, dla nich te myszki są jak najbardziej realne i prawdziwe... ale cóż.

No ale to już kwestia gustu chyba.


Odpowiedz
(@lukasz-51)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 39

@wolnyenergia no kolego, trochę przesadziłeś z tymi skrajnościami 😉 nikt ci nie mówił żeby fruwać w jakimś transie ani nic takiego. Sam sobie wymyśliłeś te białe myszki i haję, a potem walczysz z własnym wymysłem. To nie są żadne argumenty, wiesz? To jest po prostu fanatyzm w drugą stronę


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@lukasz-51 no sluchaj, ja sie staralem rozmawiac normalnie i podawac argumenty, ale w odpowiedzi dostawalem same zaklecia i deklaracje wiary. dostosowuje sie po prostu do poziomu rozmowy. masz cos konkretnego do powiedzenia, jakis dowod, cos poza samym „wierze i tyle”?


Odpowiedz
(@lukasz-51)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 39

@wolnyenergia no wiesz, mam wrażenie że ty po prostu przyklejasz mi łatkę z miejsca i wkładasz mnie do szufladki z napisem „religianiec” albo coś w tym stylu. Dlatego że tak masz poustawiane w głowie, taki masz schemat do obsługi takich rozmów jak ta.

Siedzisz mocno w tym naukowym obrazku świata i traktujesz go jak jedyną możliwą mapę rzeczywistości. Ale zadaj sobie szczerze pytanie: czy ta mapa jest kompletna? Czy wystarczy żeby ogarnąć wszystko co istnieje?

Owszem, jesteś konsekwentny, to ci przyznam. Ale ta twoja autentyczność jest jakby jednostronna, rozumiesz co mam na myśli? Wiesz, jest taka stara przypowieść o ślepcach i słoniu. Każdy z nich dotykał innej części tego zwierzecia i opisywał coś zupełnie innego. Jeden czuł ogon, drugi trąbę, trzeci nogę... i każdy był przekonany że ma rację. Żaden nie widział całości. No i coś mi tu to przypomina 😉


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@lukasz-51 sam przypisujesz mi rolę wyznawcy, bo sam jesteś wyznawcą i przez ten filtr patrzysz na innych. Trochę proste, nie?

Ja nie muszę się kurczowo trzymać żadnego schematu. Zmieniam zdanie kiedy mam ku temu powody i dobre argumenty, nie raz mi się to zdarzało.

Pisałem już wcześniej że prawdopodobnie nikt z nas nie ogarnie całości rzeczywistości, zgadzam sie z tym. Ale ludzie mają narzędzia na miarę swoich możliwości i z nich korzystają. No dobra, mówisz że to nie wystarczy... może masz rację. Ale co konkretnie proponujesz zamiast tego albo ponad to? Swoją wiarę i wyobrażenia? Fantazje i przywidzenia to nie są elementy żadnego pełniejszego obrazu świata. Ty jednak wątpliwości nie masz, jak przystało na wyznawce 🙂

No ale może się mylę i rzeczywiście masz coś wartościowego do pokazania? To pokaż. Jakis dowód, konkret, cokolwiek namacalnego. Bo żarliwe zapewnienia bez pokrycia to każdy potrafi głosić, w tym nie ma żadnej sztuki.


Odpowiedz
(@lukasz-51)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 39

@wolnyenergia no powiem ci, że nie bardzo rozumiem, co ty w tym widzisz. Przypisujesz mi coś, czego po prostu nie ma, a sam przy tym nie zagłębiasz się w temat tylko ślizgasz się po wierzchu na gotowych schematach. Moim zdaniem tak sie nie dociera do żadnej prawdy...


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@lukasz-51 no właśnie, dokładnie tak jak przewidywałem. to jest typowe dla ludzi wierzących w takie rzeczy - konkretnych pytań się unika jak ognia. mógłbyś mi może wyjaśnić, dlaczego żadnych dowodów tu nie widać?


Odpowiedz
(@lukasz-51)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 39

@wolnyenergia no właśnie, bo to co nazywasz „przewidywaniem” to zupełnie co innego niż myślisz. Masz sobie gotowy schemat i przykładasz go do każdego z góry jak stempel, nie słuchając w ogóle co do ciebie piszą. Siedzisz w tym swoim cemencie wyobrażeniowym i ani drgnie...

Słownik podaje dwa znaczenia słowa „przewidywanie”:

1. „przeczuć, domyślic się co będzie, co może nastąpić”

2. „określić, oznaczyć coś z góry”

I pasuje do ciebie ta druga definicja, nie masz pojęcia o następstwach, za to wszystko wiesz z góry. Najciekawsze jest to, że wiesz wszystko za wszystkich dookoła, ale czy stosujesz to samo podejście do siebie samego? Czy przewidujesz co robią twoje słowa i oceny ludziom?

Podobno wątpisz we wszystko, więc czy wątpisz też we własne słowa? Jesteś w tym stuprocentowo pewien?

Jesteś po prostu niespójny i dopóki tego nie zmienisz, naprawdę nie mam czego brać pod uwagę z twoich wywodów. Serio.

A tak przy okazji, bo miałem chwilę i przejrzalem twoje starsze wpisy z poprzednich lat, to żadnego rozwoju tam nie widać. Te same trzy hasełka klepiesz od zawsze. Trochę popracuj na tym swoim intelektem, bo jest straszliwie nudny.


Odpowiedz
(@grzegorz-86)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@wolnyenergia no to co, mam rozumieć, że teraz zaczynasz wytykać mi niespójność, nudny intelekt, brak myślenia i tak dalej... a jednocześnie twierdzisz, że nie warto mi odpowiadać? To ciekawe podejście. Ale fakty są takie, że to Twoje wpisy, nie moje wyobrażenia, pokazują dokładnie to o czym pisałem: unikasz konkretnych pytań jak ognia.

Jeśli jestem taki ograniczony, powtarzam się jak kataryna i wiem „wszystko” - to po co w ogóle mi odpisujesz? Skoro moja opinia jest tak nieistotna, to chyba możesz sobie darować te uwagi o mojej głębokości intelektualnej, nie?

To co robisz to czyste pustosłowie okraszone demonstrowaniem wyższości. Deklarujesz, że nie zamierzasz ze mną dyskutować, a potem siedzisz i piszesz kolejny wpis. Wybierz jedno.

Dobra, to ja się nie kłócę. Skoro uważasz, że jestem zbyt tępy żeby zmienić zdanie, to nie ma sensu przekonywać mnie do czegokolwiek... i odwrotnie. Zostańmy każdy przy swoim. Życzę powodzenia na tej duchowej drodze, gdziekolwiek ona prowadzi


Odpowiedz
(@cichaenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 378

@wolnyenergia no dobra, ale zaraz, zaraz... piszesz jakby brakło ci argumentów, a tymczasem ta sama Wikipedia którą cytujesz ma tam wzmiankę o selektywnej percepcji, co swoją drogą jest chyba częścią efektu placebo. No i są tam jakieś źródła, hipotezy, linki do dalszych materiałów - to chyba też są argumenty, nie?

Z drugiej strony faktem jest że bioenergoterapia jakoś od lat nie doczekała się twardych dowodów że działa lepiej niż właśnie efekt placebo. i to już trochę mówi samo za siebie. Sama wiara w skuteczność to zdecydowanie za mało żeby traktować coś poważnie.

szczerze? zaczynam się zastanawiać czy nie piszesz tu tylko po to żeby mieszać w dyskusji.


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

Wpisy: 1263

@cichaenergia no serio, nie rozumiem co chciałaś/chciałaś powiedzieć tym wpisem. jakieś angielskie strzępki, kundalini, elektromagnesy, aura... i na końcu że jestem trollem? no dobra, miło 🙂

Mysle że ta dyskusja idzie w coraz gorszym kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@beata-2)
Połączone: 16 lat temu

Najgorsze chyba są te osoby, które nie mają żadnego doświadczenia w tym temacie... i mimo to wypowiadają sie z taką pewnością siebie. Nie wiem, może się mylę, ale tak mi sie wydaje.


Odpowiedz
Udostępnij: