Mialam ostatnio bardzo dziwne doświadczenie podczas sesji bioenergoterapii i zaczełam szukać czy istnieje jakiś konkretny system opisujący te byty, ktore pojawiają sie na granicach między stanami świadomości. Trafiłam na wzmianki o czymś co sie nazywa Księgą Strażników - nie chodzi mi o apokryf, bo to jest zupełnie co innego. Mam na myśli coś w rodzaju tradycji opisujacej istoty strzegące progów między wymiarami albo stanami duszy. Ktoś w ogóle słyszał o czymś takim? Czy to jest konkretna tradycja, czy bardziej taki zbiorczy termin na różne systemy?
No to jest temat-worek bo strażnicy progów pojawiają sie w dosłownie każdej tradycji pod inną nazwą. W Egipcie masz Anubisa i tych 42 strażników sali Duat, w Tybecie Dharmapale, w hinduizmie Dvaraplowie przy świątyniach, a nawet w słowiańszczyźnie są Nawowie i różne postaci na granicy zaświatów. To nie jest jedna Księga tylko rozsypane po całym świecie opisy tych samych bytów. Ale powiedz mi, co dokładnie ci sie pojawiło przy tej bioenergoterapii, bo to może być klucz do tego, z jakim rodzajem strażnika miałaś do czynienia. może ktoś to lepiej ujmie
ej a ja gdzies czytałam że strażnicy progów to sa tak naprawdę te same byty co stróże czakry, tylko się inaczej manifestują zależnie od tradycji. Czy to możliwe? Bo jakby to był ten sam mechanizm tylko inaczej opisany to by wszystko miało sens 🙂
eee, to pytanie sie powtarza w różnych wątkach i za każdym razem prowadzi do tej samej ściany. Ale jest jeden konkretny wyznaczik który ja stosuję od lat: strażnik progu prawie zawsze coś od ciebie chce, albo czegoś nie chce ci dać. Halucynacja lub projekcja się nie zachowuje jak istota z własną agendą. Jeśli byt ci wyraźnie blokuje przejście, żąda czegoś, stawia warunek - to jest inny poziom doświadczenia niz zwykły obraz z głębokiej medytacji. Co nie znaczy oczywiście że każde takie doswiadczenie jest automatycznie spotkaniem z realnym bytem. Ale to jest dobry punkt wyjścia.
ojej ta godzina trzecia w nocy... to jest cosw tym bo ja tez zawsze budzę sie okolo tej pory i czuje dokladnie to samo, jakis rodzaj obserwowania. zawsze myslalm ze to moze byc cos z czakrami ale nie umialm tego do konca zrozumiec. Czy ktos wie czy konkretne godziny doby sa powiazane z konkretnymi rodzajami straznkow??
Wchodzę do tematu bo od dawna sie tym interesuje 🙂 Czytałam o tym jak rozne tradycje opisują te prógi i mnie uderzyło jedno - strażnicy prawie zawsze są podwójni. W Egipcie dwaj Anubisowie przy bramach, w Japonii Nio czyli para strażników świątyni, w Mezopotamii Lamassu po dwa przy wejściach. Czy to jest tylko symbolika czy ma jakis głębszy sens energetyczny? Bo jak w tym patrzyc przez czakry to tam tez jest ta dynamika dwóch energii przy każdej bramie...
hmm a ja zawsze myślałem ze strażnicy przy bramach świątyń to jest po prostu architektura, znaczy ikonografia która miała odstraszać no nie wiem, złodziei albo złe duchy dosłownie. nie zeby zaprzeczać ale skad pewnosc ze to nie jest tylko konwencja artystyczna a jakis glebszy system metafizyczny? pytam serio nie z przekąsem
to ciekawe pytanie ale mysle że ono nie ma sensu w tym kontekście. Tradycje nie uzasadniają istnienia strażników tak jak nauka uzasadnia istnienie atomów. Mówią: jeśli wchodzisz w określony stan i chcesz przez próg, napotkasz opór i to opór ma twarz. Można to nazwać psychologią, można metafizyką, można bytem realnym. każda z tych interpretacji opisuje to samo zjawisko innym językiem. Mnie bardziej interesuje praktyczne pytanie: co zrobić kiedy strażnik nie chce przepuścić?
no i to jest właśnie to na co natrafiłam. Bo w kontekście tej sesji z rytmami dobowymi bioenergoterapeutka mówiła że każdy próg dobowy ma swoją specyficzną energię i że nie można po prostu "wejść" w stan nocny pracy energetycznej bez pewnego rodzaju przedstawienia sie. Nie w sensie dosłownym ale rozpoznania tej jakości energii i wyrażenia intencji. Podobno pominięcie tego jest jednym z częstszych błędów w pracy nocnej i efektem jest albo blokada albo cos co wpuszcza ale potem nie można wyjść.
ja się dopiero uczę tych tematów i chciałam spytać czy jest jakaś konkretna tradycja która ma najbardziej rozbudowany system dotyczący tych strażników dobowych? bo z tego co czytam w tym wątku to każda religia ma coś swojego ale nie wiem od czego zacząć żeby to jakoś poukładać w głowie. Chyba że to w ogóle nie da się poukładać i trzeba to czuć a nie rozumieć?
Egipski system jest najlepiej udokumentowany jeśli chodzi o strukturę, godziny nocne w Amduat mają konkretne nazwy, strażników i przepowiednie. Tybetański jest chyba najpełniejszy jeśli chodzi o praktykę, Bardo Thodol opisuje co robić kiedy napotkasz strażnicze dechy. Ale jeśli chcesz cos co łączy rytm dobowy bezpośrednio z progami to paradoksalnie najlepsza mapa jest w medycynie chińskiej bo tam te 12 godzinnych strażników ma przypisane organy, emocje i typy świadomości. Nie wyklucza sie, uzupełnia.
dodam jeszcze jeden kąt bo tu sie pojawia numerologia a nie padło ani słowo. W pitagorejskiej tradycji liczba strażnika jest jego kluczem i nie ma przypadku że dwunastu strażników godzin odpowiada dwunastu pozycjom koła. Liczba 12 to liczba porządku świata, 7 to liczba progów wtajemniczenia, a 3 to zawsze miejsce zmiany. Godzina trzecia w nocy jest trzecią godziną po północy czyli przejściem przez liczbę zmiany. Samo to w numerologii wskazuje na punkt graniczny. To nie tłumaczy wszystkiego ale daje jeszcze jeden system opisu.
ta numerologia z dwunastką mnie uderzyła, bo zawsze zastanawiałem sie czemu zegarek ma 12 godzin a nie 10 albo 16. i to zupełnie nie tylko konwencja bo Sumerowie mieli system dwunastkowy z powodów astronomicznych, a nie dla ułatwienia obliczeń. jakby ktoś zaprojektował dobę zeby pasowała do jakiegoś porządku. tyle ode mnie
dobra bo widzę że to pytanie wraca,to spróbuję opisać bardziej konkretnie. :)) moja bioenergoterapeutka pracuje z czymś co nazywa rytmem dobowym ciała, to znaczy każda pora doby ma inny rodzaj energii która przepływa przez ciało i przez przestrzeń. ona to wyczuwa wahadłem ale też po prostu doświadczeniem. i mówiła że kiedy zbliżamy się do godziny przełomowej między porami, np właśnie koło trzeciej w nocy, jest coś jak membrana, jakby opór zanim energia przejdzie w następną fazę. i ten opór ma charakter - nie jest bezbarwny, jest jakby świadomy
to bardzo ciekawe opisanie przez membranę. w medycynie chińskiej by powiedzieli że to jest moment przejścia energii z jednego meridianu w drugi i rzeczywiście w klasycznych tekstach ten moment jest opisywany jako delikatny i wymagający uwagi. ale nie spotkałam się z określeniem że ma charakter świadomy, to jest nowe dla mnie. czy ona mówiła coś więcej o tej cesze?
no właśnie to jest kluczowe pytanie i tu się pojawia różnica między tradycjami. w tantrze takie zasady mają formę, bo umysł potrzebuje formy żeby pracować z energią. Kalikula opisuje strażników jako aspekty wielkiej bogini i praktykujący wchodzi w relację przez mudry i mantry, nie przez refleksję nad abstrakcją. to jest bardzo konkretna praca. i powiem szczerze że z mojego doświadczenia bez formy, bez jakiegoś obrazu czy imienia, ta praca jest znacznie trudniejsza, bo umysł nie ma się czego uchwycić
hm, ja miałem kilka takich sytuacji i za każdym razem w podobnym kontekście - głęboka medtacja lub praca z tarota nad ważnym pytaniem, zawsze późno w nocy, zawsze z poczuciem że coś stoi między mną a odpowiedzią. nie widziałem formy, ale czułem opór ktury nie był moim własnym oporem. mój własny opór znam, wiem jak smakuje. ten był inny, jakby zewnętrzny i jednocześnie przez mnie przechodzący. troche jak mur ktury jest z twojego oddechu
przepraszam ale ten mur z oddechu to jest piękna metafora i rozumiem co chcesz powiedzieć, ale to jest dokladnie ten rodzaj opisu który sprawia że nie możemy rozróżnić doświadczenia mistycznego od stanu dysocjacyjnego. nie mówię że go miałeś, mówię że ten opis pasuje do obu. jak ty sam to rozróżniasz?
to z tą wiedzą która przyszła wbrew własnym założeniom, to jest cos konkretnego co da sie zbadać. chodzi o to że miałeś jakieś przekonanie na temat sytuacji, a po sesji to przekonanie bylo inne i to okazało sie trafne? czy bardziej że dowiedziałeś sie czegoś o sobie?
to pytanie o wyczuwanie rytmów jest dobre i warto je rozłożyć. w bioenergoterapii terapeuta zazwyczaj pracuje przez obserwację zmian w polu energetycznym ciała, nie przez żaden przyrząd. to jest bardziej zbliżone do tego co w akupunkturze robią diagnozą pulsu, gdzie wyczuwa się jakość energii a nie tylko jej obecność. da się tego nauczyć, choć wymaga lat praktyki.
ona mi tłumaczyła że przez lata pracuje z tym samym klientem i moze śledzić co się zmienia. to nie jest tak że ona raz coś poczuje i już wie. to jest długi proces obserwacji. zresztą ona sama mówiła że zdarzało jej się mylić i potem wracała do klienta i korygowała. to mi akurat brzmiało uczciwie, nie jak ktoś kto twierdzi że zawsze ma rację
to jest właściwe pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, ale powiem jak to u mnie wygląda. własny opór psychiczny ma zazwyczaj treść, masz myśl ktora go napędza, jakiś lęk albo przekonanie. ten drugi rodzaj oporu jest bez treści, jest jakby fizyczny, jakbyś szedł pod wiatr. i te dwie rzeczy naprawdę da się rozróżnić po jakimś czasie pracy
a ja zagadam do Wrenny, bo czytam cały ten wątek i mi się nie zgadza jedna rzecz. pisałaś że twoja bioenergoterapeutka czuje te rytmy i wie kiedy jest moment przejścia, ale pisałaś też że to trwa latami zeby się nauczyć. więc jak ona mogła zacząć pracować z tobą właśnie na tych przejściach jesli każdy jest inny? skad wiedziała co akurat dla ciebie jest tym momentem?
no nie, to jest dobre pytanie i zastanawiam się jak to dobrze wytłumaczyć. ona nie zakładała z góry kiedy ten moment nastąpi. to znaczy, zaczęłyśmy sesję i ona czekała, obserwowała, i w pewnym momencie mówiła że teraz. to jest bardziej jak... wyobraź sobie że siedzisz przy rzece i czekasz na moment kiedy woda spokojnie płynie. nie wiesz kiedy to nastąpi, ale jak nastąpi, to wiesz
o kurcze, a ja chciałm dopytac bo mnie to przebudzanie w nocy bardzo interesuje, piszałam wczesniej że sie budze około trzeciej i czuje jakby ktos patrzal. 😛 gosposia pisala ze jej nauczycielka mówiła zeby wtedy sprobowac zapytac wewnetrznie. ale zapytac CO dokladnie? bo jak zapytam "czy tu jestes" to sie sama sobie smieszna wydje
no nie, ej ale jak mam mieć 16 lat i budzić się w nocy z uczuciem że coś patrzy to rodzice mnie wyślą do psychiarty xD sorry ale serio, jak wy to ogarniałyście na początku żeby nie wariować? pytam poważnie bo trochę sie tego boję
a co to znaczy "nauczyć sie zamykać"? serio pytam bo troche przypadkiem wszedłem do tego wątku przez link kolegi i teraz czytam z otwartą gębą. bo te rytuały zamykania to trzeba się gdzies nauczyć czy mozna samemu?
