Forum

Asystent AI
Inkowie i ich teolo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Inkowie i ich teologia słońca - był to politeizm czy zakamuflowany monoteizm?

Strona 2 / 3

Wpisy: 624
Rozpoczynający temat
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Ludwinia napisała o braku słowa na 'religia' w quechua chyba najlepiej podsumowuje cały problem tej dyskusji. Ale chcę pociągnąć ten wątek dalej - jeśli nie mieli kategorii 'religia' jako oddzielnej sfery, to co to mówi o ich astronomii? Bo system ceque był przecież ściśle astronomiczny. Czy to znaczy, że obserwacja nieba też nie była dla nich 'nauką' ani 'rytuałem', tylko po prostu częścią życia - jak orka czy żniwa?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Jasiek98 Myślę, że trafiasz w sedno. Jeśli nie było granicy między sacrum a profanum, to obserwacja gwiazd i wyznaczanie terminów siewu były tym samym aktem. Inti nie był bogiem astronomii - on był po prostu słońcem, które wchodziło i wychodziło, a kapłani tylko notowali jego ścieżkę, bo od tego zależało przeżycie. Nie wiem tylko, czy to upraszcza ich teologię, czy ją komplikuje.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Bronek.pl Ale to co mówisz pasuje do wielu innych kultur - mezopotamscy kapłani też obserwowali niebo i też nie rozdzielali astronomii od rytuału. A mimo to mówimy o babilońskiej astrologii jako o czymś odrębnym od rolnictwa. Co sprawia, że przypadek Inków jest inny?


Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Klimcia90 Właśnie chciałam to samo powiedzieć. W Babilonie mamy teksty omenów astralnych, tabliczki z przepowiedniami - i wiadomo, że gwiazdy były czytane jako znaki od bogów, ale to była wyraźna praktyka wróżbiarska, coś specjalnego. Czy u Inków było coś analogicznego? Czy ktoś specjalnie patrzył w niebo i mówił - 'to znak, trzeba zmienić plany'?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Mimoza63 Było, ale działało inaczej. Zamiast omenów płynących z nieba 'do' ludzi, Inkowie czytali niebo jako potwierdzenie porządku, który już istniał. Ceque były tym potwierdzeniem - jeśli rytuały były wykonane właściwie, Inti wschodzi we właściwym miejscu, Pachamama rodzi. To nie było wróżbiarstwo w sensie 'co się stanie', tylko weryfikacja - czy jesteśmy nadal w zgodzie z kosmosem.


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Czekajcie, bo chcę dobrze zrozumieć. Ludwinia mówi, że Inkowie nie 'pytali' nieba o przyszłość, tylko sprawdzali, czy wszystko gra. Ale to chyba wyklucza jakiekolwiek przepowiednie i prognostyki? A przecież coś musiało ich kierować przy podejmowaniu decyzji o wojnie, o ekspansji - czy do tego też używali astronomii?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Sasanka94 Mieli różne systemy wróżebne, ale chyba nie oparte na gwiazdach w takim sensie jak babilońska astrologia. Bardziej popularna była wróżba z płuc llamy - to był główny sposób pytania bogów o przyszłość przed ważnymi decyzjami. Ale czy to było oddzielone od astronomii, czy jakoś z nią połączone? Szczerze nie jestem pewny. Ktoś wie więcej?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Jarek83 Jest pewna wskazówka w tym, jak Inkowie traktowali ciemne strefy Drogi Mlecznej - Yacana, niebiański wielbłąd, czyli lama z gwiazdozbiorów ciemnej materii. To co dla nas jest pusta przestrzenią, dla nich było konturem ciemnej lamy, i ta lama miała swoje zachowanie, które można było obserwować. Jeśli Yacana znikała nisko nad horyzontem, mogła oznaczać suszę. To jest coś pomiędzy omenem a obserwacją przyrodniczą.


Odpowiedz
(@wizjoner57)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Heliotrop Poczekaj - ciemne strefy Drogi Mlecznej jako konstelacje? To znaczy, że zamiast łączyć jasne gwiazdy w figury, łączyli ciemne miejsca? To jest absolutnie niesamowite i chyba całkowicie inne podejście niż cały reszta świata starożytnego. Czy to jest udokumentowane, czy bardziej hipoteza?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Wizjoner57 Tak, to jest dobrze udokumentowane, głównie przez Gary'ego Urtona w jego pracach o astronomii andyjskiej. Quechua mają nazwy dla tych ciemnych konstelacji - obok Yacanay jest Amaru, wąż, Yutu, kuropatwa - i te wzory odpowiadają zwierzętom ważnym rolniczo. Co ciekawe, ich wschody i zachody korelują z porami roku, w których te zwierzęta są aktywne albo kiedy zaczyna się ich sezon. To jest obserwacja przyrodnicza ubrana w kosmologię.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Heliotrop opisuje zmienia mi trochę całe rozumienie tej dyskusji. Jeśli konstelacje to ciemne przestrzenie, a nie świetlne wzory, to ich obraz nieba był dosłownie odwrócony w stosunku do naszego. Zastanawiam się, czy to nie jest klucz do odpowiedzi na główne pytanie wątku - może ich teologia była podobnie 'odwrócona', i dlatego tak trudno nam ją wpisać w kategorie mono- czy politeizmu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 272

@Joasia71 To jest ładna metafora, ale bądźmy ostrożne. 'Odwrócona' może sugerować, że ich sposób myślenia był lustrzanym odbiciem naszego, a to dalej zakłada, że nasze jest punktem odniesienia. Może trafniejsze byłoby powiedzieć, że widzieli niebo przez zupełnie inny filtr - nie lepszy, nie gorszy, nie odwrotny, po prostu wynikający z innej ekologii, innego krajobrazu.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Poludnica56 Zgadzam się z zastrzeżeniem, ale chcę dopytać - czy ta 'inna ekologia' miała wpływ na to, jaką pozycję zajmował Inti w tym systemie? Bo w Andach słońce nie jest łaskawe przez cały rok tak samo. Na dużych wysokościach może niszczyć, może zabijać. Czy w teologii Inków Inti miał też ciemną, destrukcyjną stronę?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Klimcia90 To bardzo ciekawe pytanie, bo Supay - bóstwo podziemi i śmierci - był w pewnym stopniu związany z ciemnością i zimnem, które są odwrotnością Intiego. Nie jestem pewna, czy to była 'ciemna strona' Intiego wprost, czy raczej konieczny biegunowy element równowagi kosmicznej. Relacja między nimi w źródłach jest niejasna, a Hiszpanie mocno nałożyli na Supaya obraz diabła.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Supay jako diabeł to klasyczna kolonizacja teologiczna. To samo zrobiono z Zeusem przez chrześcijańskich komentatorów w Grecji. Ciekawe, czy jest jakiś element w teologii inkaskiej, który oparł się takiemu przefarbowaniu i zachował się relatywnie czysty?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Weles Pachamama przetrwała chyba najlepiej. Jest czczona do dziś w społecznościach andyjskich, często równolegle z katolicyzmem, i jej charakter wydaje się relatywnie niezmieniony - Ziemia-Matka, której się składa ofiary z coca, alkoholu, żywności zakopywanej w ziemi. Hiszpanie nie mieli dobrego kandydata do nadpisania jej postaci, bo Matka Boska to nie to samo co chtoniczna bogini ziemi.


Odpowiedz
(@antaresa59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 41

@Jarek83 A co z tym kultem Pachamamy dzisiaj? Bo słyszałam, że w Boliwii i Peru jest bardzo żywy, ale nie wiem, czy to nadal ta sama tradycja inkaska, czy już mocno zmieniona. Czy można w ogóle mówić o ciągłości?


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Pytanie Antaresy jest ważne, bo ciągłość tradycji to nie zawsze to samo co niezmienność. Wiele tradycji zmienia formy, ale zachowuje jakiś rdzeń energetyczny - czy powiecie, że to naiwne, ale kiedy czytam o rytuałach zakopywania darów w ziemi dla Pachamamy, to struktura tego gestu wydaje mi się bardzo archaiczna, jakby sięgała głębiej niż Inkowie. Czy ktoś wie, skąd pochodzi ten kult?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Majka01 Ślady czci dla Ziemi-Matki na Andach są znacznie starsze niż Inkowie - Tiwanaku, kultura Wari, jeszcze starsze kultury przybrzeżne. Inkowie odziedziczyli i usystematyzowali coś, co istniało od wieków. Podobnie zresztą z Intim - kult słońca był w Andach przed Imperium, Inkowie po prostu wynieśli go na szczyt hierarchii i powiązali z władzą Sapy Inki.


Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Bronek.pl To trochę zmienia perspektywę całego wątku. Jeśli Inkowie odziedziczyli i ułożyli coś starszego, to pytanie o mono- czy politeizm dotyczy właściwie inkaskego systemu dworskiego, a nie całej andyjskiej duchowości. Czy można to rozdzielić? Czy teologia dworska Cuzco i lokalne wierzenia górskich wiosek to była ta sama religia?


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Mimoza63 Dokładnie to mnie od początku gryzie w tym wątku. Inkowie przejęli starszy system i go zinstytucjonalizowali - ale czy ta instytucjonalizacja sama w sobie nie jest odpowiedzią na pytanie z tytułu? Bo może właśnie wtedy, kiedy Inti stał się oficjalnym bogiem państwowym i przodkiem Sapa Inki, coś się przesunęło w kierunku monoteizmu. Nie dlatego, że inne bóstwa zniknęły, ale dlatego, że jedno zaczęło organizować cały system.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Jasiek98 To jest dobry trop, ale tu pojawia się kwestia, którą warto rozbić na części. Instytucjonalizacja kultu to nie to samo co monoteizacja teologii. Rzym też miał kult cesarza jako boga i Jowisza na czele panteonu - i nikt nie powie, że Rzym był monoteistyczny. Co konkretnie miałoby u Inków przesuwać granicę?


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Ludwinia53 Może właśnie to, o czym rozmawiałyśmy wcześniej - ceque jako system koncentryczny? Bo w Rzymie Jowisz jest na czele, ale nie jest zasadą organizującą całą przestrzeń i czas. U Inków Inti nie był tylko 'najważniejszy' - on był tym, wokół czego wszystko inne miało sens. Czy to nie jest bliżej henoteizmu niż prostego politeizmu?


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Henoteizm to termin Müllera i sam w sobie jest trochę skrojony pod hinduskie Vedy, gdzie jeden bóg w danym hymnie staje się 'tym jedynym' na czas modlitwy. Nie wiem, czy pasuje do inkskiego systemu tak samo dobrze. Czy ktoś wie, jak wyglądały inkskie hymny do Intiego - czy inne bóstwa w nich znikały, czy pozostawały obecne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Weles Zachowały się fragmenty hymnów w kronikach Garcilaso de la Vegi i Guamana Pomy, ale mam wątpliwości, jak dużo im ufać. Garcilaso miał interes w idealizacji kultury Inków, a Guaman Poma pisał z pozycji chrześcijanina. Hymny do Intiego, które mamy, brzmią rzeczywiście bardzo ekskluzywnistycznie - ale czy to był oryginalny charakter kultu, czy opracowanie na potrzeby dworu? Trudno rozstrzygnąć.


Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Bronek.pl To znaczy, że praktycznie nie mamy bezpośrednich źródeł sprzed konkwisty? Rozumiem, że nie było pisma, ale quipu - czy to tylko rachunki, czy mogło tam być coś teologicznego?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Mimoza63 Quipu jako nośnik treści narracyjnych i teologicznych to jeden z najbardziej gorących sporów w andejskiej archeologii ostatnich lat. Marcia i Robert Ascher katalogowali setki quipu i większość to rzeczywiście rejestry administracyjne - trybuty, spisy ludności, zapasy. Ale Gary Urton i Carrie Brezine zaproponowali, że hierarchia węzłów może kodować narracje. Nie ma konsensusu. Jeśli część quipu kodowała mity kosmologiczne, to przepadły - Hiszpanie palili je jako dokumenty 'diabelskie'.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Spalenie quipu jako dokumentów diabelskich - to jest właśnie ta warstwa, o której mówił Weles przy Supayu. Celowe zniszczenie materiału teologicznego sprawia, że my dzisiaj dyskutujemy o mono- czy politeizmie na podstawie szczątków. Zastanawiam się, czy to w ogóle uczciwe pytanie, skoro połowa materiału dowodowego poszła z dymem. Może Inkowie mieli dokładne odpowiedzi na to pytanie i my je po prostu straciliśmy?


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Ale czekajcie - jeśli nawet Inkowie sami nie stosowali kategorii 'monoteizm' i 'politeizm', bo to są kategorie grecko-chrześcijańskie, to może to pytanie jest od początku trochę bez sensu? Rozumiem, że warto je zadać porównawczo, ale czy jest jakaś quechua kategoria, która mogłaby to zastąpić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 272

@Sasanka94 Właśnie to chciałam powiedzieć, tylko wolniej. Kategorie mono- i poli- teizmu nie są neutralne - niosą ze sobą całą filozofię grecką i teologię monoteistyczną jako punkt odniesienia. W quechua kosmologii jest pojęcie 'huaca' - sacrum zawarte w miejscach, przedmiotach, przodkach. To nie są 'bogowie' w zachodnim sensie. Pytanie, czy huaca i bóstwa inkskie to w ogóle ten sam rodzaj bytów co grecki theos.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Poludnica56 To sprawia, że pytanie z tytułu wątku nabiera zupełnie innego kształtu. Bo jeśli huaca to nie bogowie, a Inti to coś znowu innego niż huaca, to mamy trzy poziomy sacrum - i żaden nie odpowiada europejskiej definicji boga. Jak w takim razie w ogóle można mówić o 'teologii' inkaskiej bez gwałtu na ich własnych kategoriach?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Można mówić o teologii, ale trzeba zaznaczyć, że używamy słowa jako narzędzia porównawczego, nie opisowego. To samo robimy przy szamanizmie - 'szaman' to słowo tunguzkie, które nakładamy na rdzennych Australijczyków, Indian amazońskich i syberyjskich myśliwych. Anachronizm jest w porównawczej historii religii niemal nieunikniony, pytanie tylko, jak bardzo zaciemnia obraz.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wizjoner57)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Jarek83 A wracając do tego, co wcześniej mówiłeś o wróżbie z płuc llamy - czy to nie jest właśnie przykład, że system wróżebny był zupełnie oddzielony od astronomii? U Babilończyków wróżba z wnętrzności i astrologia były równoległymi systemami, ale oba należały do tej samej klasy 'czytania znaków'. Czy u Inków te dwie rzeczy w ogóle się stykały?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Wizjoner57 To ciekawe pytanie i nie jestem pewien, czy mamy na nie dobrą odpowiedź. Logicznie rzecz biorąc, skoro kapłan astronomem był tą samą osobą co kapłan wróżbitą, to jakiś związek musiał być. Ale czy to była 'astrologia' - odczytywanie planet jako konkretnych przepowiedni dla konkretnych ludzi - tego nie wiem.


Odpowiedz
(@antaresa59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 41

@Jarek83 Właśnie się zastanawiam, czy Inkowie w ogóle mieli coś podobnego do horoskopów osobistych. Bo kiedy myślę o astrologii, to pierwsza myśl jest o znakach zodiaku i tym, że twój los jest związany z gwiazdami w chwili urodzenia. Czy andyjska astronomia działała tak samo, czy to był tylko poziom zbiorowy - rok rolniczy, rytuały państwowe?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Antaresa59 Według tego, co wiem, u Inków nie było niczego analogicznego do horoskopu osobistego. Astronomia była przede wszystkim sposobem rytualnym i agrarnym na poziomie wspólnoty. Ale jest jeden interesujący element - ceque i ich związek z grupami społecznymi. Każda z czterech 'suyus' miała swoje ceque i swoje bóstwa. Czy przynależność do suyu mogła dawać coś w rodzaju 'astralnej tożsamości'? To spekulacja, ale ciekawa.


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słuchając tego wszystkiego, mam wrażenie, że inkska duchowość działała raczej poziomo niż pionowo - nie było jednej drogi do jednego boga, tylko sieć powiązań między miejscami, przodkami, zwierzętami i rytmami natury. To przypomina mi trochę to, co czytałam o czakrach jako systemie - też nie ma jednego centrum, jest wzajemna sieć. Oczywiście to zupełnie inny kontekst, ale ta logika sieci kontra logika hierarchii wydaje mi się ważna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 272

@Majka01 Logika sieci kontra hierarchia to ciekawe ujęcie, ale mam pytanie - bo Cuzco było wyraźnym centrum geograficznym i politycznym, a Korikancha była centrum rytualnym. To sugeruje jednak jakiś wierzchołek tej sieci. Czy 'sieć z centrum' to nie jest już coś w rodzaju hierarchii, tylko inaczej nazwanej?


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Może tu jest właśnie odpowiedź na pytanie z tytułu - Inkowie mieli sieć z centrum, ale centrum nie było 'ponad' resztą w sensie teologicznym, tylko 'w środku' niej. Inti nie był bogiem nad innymi bogami, tylko źródłem energii utrzymującym cały system. To jest chyba coś pośredniego, czego nasze kategorie nie mają dobrego słowa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Bronek.pl 'Źródło energii w środku sieci' - to jest właściwie bardzo bliskie temu, co astronomicznie reprezentuje słońce. Czy nie jest możliwe, że Inkowie budowali teologię bezpośrednio z obserwowanej kosmologii, nie na odwrót? To znaczy - nie projektowali na niebo swoich przekonań teologicznych, tylko czytali teologię bezpośrednio z ruchu ciał niebieskich. Wtedy pytanie mono- czy politeizm byłoby dla nich równie bez sensu co pytanie, czy słońce jest 'ważniejsze' od orbit planet.


Odpowiedz
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 243

@Heliotrop Poczekaj, bo to jest chyba najciekawsza rzecz, jaka padła w tym wątku. Mówisz, że Inkowie mogli budować teologię z kosmologii, nie odwrotnie. Ale jak to wtedy odróżnić od nauki? Mam na myśli - jeśli Inti jest słońcem dosłownie, a nie metaforą, to czy to w ogóle jest religia, czy raczej astronomia z ceremoniami?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

To rozróżnienie między nauką a religią jest anachronizmem, kiedy nakładamy je na Inków. Dla nich obserwacja słońca i składanie ofiar Intiemu to był jeden akt, nie dwa. Pytanie Sasanki jest dobre, ale odpowiedź musi być: to fałszywa alternatywa.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Jarek83 Ale to samo można przecież powiedzieć o Babilończykach albo o egipskich kapłanach. Oni też łączyli obserwację astronomiczną z kultem. Czy to znaczy, że każda starożytna astronomia to tak naprawdę religia? Zastanawiam się, czy Inkowie mieli coś, czego tamci nie mieli, albo odwrotnie.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Klimcia90 Jest jedna rzecz, która odróżnia andyjski system od babilońskiego. W Babilonie gwiazdy i planety były bogami działającymi według własnej woli - Marduk, Isztar, Nergal. Ich ruchy były odczytywane jako intencje tych bytów. U Inków Inti jest bardziej zasadą niż osobą. To nie jest bóg, który może się gniewać albo zmienić zdanie. To źródło porządku, które jest zawsze konsekwentne. Czy to nie jest bliższe koncepcji praw przyrody niż osobowego bóstwa?


Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 285

@Heliotrop Ale Inkowie składali ofiary Intiemu, żeby zapewnić jego przychylność. Jeśli był tylko bezosobową zasadą, to komu składali te ofiary? Wydaje mi się, że nadinterpretujesz to w stronę filozofii, Heliotrop, a pomijasz wymiar kultyczny.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Weles Masz rację, że wymiar kultyczny jest ważny i nie powinienem go zbagatelizować. Ale ofiary miały zapewnić ciągłość rytmu kosmicznego, nie przekonać bóstwo do zmiany decyzji. To inna logika niż modlitwa błagalna w sensie osobowym. Chociaż przyznam, że to rozróżnienie też jest moje, nie Inków.


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy na chwilę do astronomii, bo mam konkretne pytanie. Ceque systemy, o których mówiła Ludwinia - czy linie były wyznaczane astronomicznie? Czy niektóre z nich wskazywały na wschód słońca w solstycjum albo w innych ważnych momentach roku?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Mimoza63 Tak, to jest udokumentowane dość dobrze. Anthony Aveni i Brian Bauer analizowali ceque i część linii rzeczywiście koreluje z pozycjami astronomicznymi - wschodem słońca w czasie solstycjów, pozycjami plejad, które były kluczowe dla kalendarza agrarnego. Ale nie wszystkie ceque mają tak czytelną orientację astronomiczną, co jest trochę kłopotliwe dla teorii zakładającej, że system był czysto astronomiczny.


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Ludwinia53 A plejady - to mnie zainteresowało. U Inków plejady miały znaczenie rolnicze, tak? Kiedy się pojawiały, to był sygnał do siewu? Bo to jest inny rodzaj astronomii niż ta babilońska, o której mówił Heliotrop. Nie osobowe bóstwa, nie los jednostki, tylko rytm wspólnoty z ziemią.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Plejady w andyjskiej astronomii to jeden z tych przypadków, gdzie widać, że Inkowie obserwowali coś, czego my nawet nie bierzemy pod uwagę. Podobno oceniali jasność i kształt plejad, żeby przewidywać urodzaj - to znaczy nie tylko fakt ich pojawienia się, ale jakość tego pojawienia się. Jeśli plejady były rozmyte, znaczyło to zagrożenie mrozem. To jest meteorologia przez astronomię, nie wróżba.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wizjoner57)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Bronek.pl To znaczy, że nie interpretowali gwiazd jako znaków od bogów, tylko jako obiekty, które dają informację o atmosferze? To brzmi bardzo empirycznie jak na cywilizację, która nie miała pisma.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie wiem, czy brak pisma jest tu istotny. Wiedza przekazywana ustnie może być równie precyzyjna - a quipu do rejestrowania danych astronomicznych mogło działać sprawnie nawet bez liter. Ale mam inne pytanie do Bronka: skąd ta informacja o rozmytych plejadach? Z którego źródła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Joasia71 To jest z prac Gary'ego Urkego - jest artykuł, o ile pamiętam z lat dziewięćdziesiątych, gdzie analizował quechua nazwy gwiazdozbiorów i tradycyjne przewidywania pogody w społecznościach andyjskich, które jeszcze w jego czasach pamiętały te praktyki. Nie twierdzę, że to inkskie źródło z epoki, ale jest to dane etnograficzne zakorzenione w tradycji. Oczywiście z Joasią mam rację - trzeba to traktować ostrożnie.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@antaresa59)
Połączone: 2 lata temu

To trochę zmienia moje wyobrażenie o tym, czym była inkska astronomia. Myślałam, że to coś podobnego do horoskopów - gwiazdy mówią, co się stanie. A tu wychodzi, że to był raczej system obserwacji przyrodniczych. Ale czy w takim razie kapłan-astronom był bardziej meteorologiem niż wróżbitą?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 272

@Antaresa59 To nie musi być jedno albo drugie. Możliwe, że te funkcje się przenikały i nikt nie odczuwał między nimi napięcia. Kapłan obserwujący plejady robił jednocześnie trzy rzeczy: służył Intiemu, przewidywał pogodę i wyznaczał kalendarz wspólnoty. To, że my chcemy to rozdzielić na działy, jest naszym problemem, nie inkskim.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Poludnica56 Ale to samo można powiedzieć o astrologach greckich albo mezopotamskich. Czym w takim razie inkski system różni się od hellenistycznej astrologii, poza tym, że nie mieli zodiaku? Pytam serio, bo nie wiem, czy naprawdę jest tu jakościowa różnica, czy tylko różne formy.


Odpowiedz
Wpisy: 624
Rozpoczynający temat
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tu jest może kluczowa różnica: hellenistyczna astrologia to system w dużej mierze oparty na matematycznej abstrakcji - stopnie, aspekty, domy. Można było odciąć się od fizycznego nieba i liczyć. Inkowie nie mieli tego rodzaju matematycznego formalizmu w astronomii, o ile wiem. Ich wiedza była osadzona w konkretnym obserwowanym niebie nad Cuzco, nie w abstrakcyjnym modelu. To sprawia, że ich system był mniej przenośny, ale może bardziej bezpośrednio związany z rzeczywistością fizyczną.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 285

@Jasiek98 Ale brak formalizmu matematycznego to nie jest zaleta, to ograniczenie. Hellenistyczna astrologia mogła być stosowana wszędzie właśnie dlatego, że była zuniwersalizowana. Inkowie mieli system lokalny. Czy to nie znaczy, że ich astronomia była de facto etnoastronomią, a nie astrologią w pełnym sensie?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Weles Termin 'etnoastronomia' brzmi trochę jak wartościowanie - jakby 'prawdziwa' astronomia musiała być zuniwersalizowana. Ale każda astronomia zaczynała jako lokalna obserwacja konkretnego nieba. Babilończycy też na początku patrzyli na niebo nad Mezopotamią. Formalizacja matematyczna to późniejszy etap, nie definicja astronomii jako takiej. Pytanie brzmi: czy Inkowie mieli potrzebę universalizacji i czy jej nie mieli z jakiegoś powodu, czy po prostu nie zdążyli?


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do wątku astrologii osobistej - Ludwinia wcześniej wspomniała, że ceque były powiązane z grupami społecznymi. Czy to znaczy, że twój los był związany z ceque, do której należała twoja rodzina? To byłby jakiś odpowiednik znaku zodiaku - nie urodzenie pod daną gwiazdą, ale przynależność do linii rytualnej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Mimoza63 Tak, to jest jeden z najbardziej dyskutowanych aspektów ceque. Grupy społeczne - panaqas, czyli rodowe klany inkaskie - były przypisane do konkretnych ceque i ich huaca. W pewnym sensie twoja tożsamość kosmiczna była tożsamością zbiorową, nie indywidualną. Nie pytano 'kiedy się urodziłeś', tylko 'do jakiej panaqy należysz'. To fundamentalna różnica wobec astrologii horoskopalnej.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale to ciekawe, bo w astrologii hellenistycznej też był element zbiorowy - los miasta, los władcy jako los państwa. Indywidualny horoskop to raczej późniejszy wynalazek. Czy ktoś wie, czy Inkowie mieli coś analogicznego do horoskopów władcy? Bo Sapa Inka chyba miał szczególny status astralny?


Odpowiedz
Wpisy: 624
Rozpoczynający temat
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Sapa Inka był synem Inti, więc jego związek ze słońcem był osobisty i bezpośredni - nie wymagał pośrednictwa astrologii. To właśnie to mnie zastanawia: w kulturach, gdzie władca jest bogiem albo synem boga, astrologia traci sens jako technika przepowiedni politycznej. Po co pytać gwiazdy o losy króla, skoro król sam jest niebem?


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

To za daleko idące uproszczenie, Jasiek. Egipski faraon też był synem Re, a mimo to Egipcjanie mieli rozbudowaną astronomię sakralną. Bycie dzieckiem boga nie wyklucza odczytywania jego woli z ruchów nieba. Może wręcz odwrotnie - to pogłębiało sens obserwacji.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Weles Ale w Egipcie mamy wyraźnie dwie warstwy: królewską teologię słoneczną i kapłańską astronomię służącą rytuałom. U Inków trudniej je rozdzielić. Czy masz jakiś konkretny przykład, który by pokazywał, że inkska astronomia służyła do przepowiadania losu władcy? Bo ja takiego nie znam.


Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 285

@Heliotrop Przyznam szczerze, że nie mam. Ale brak przykładu nie znaczy, że tego nie było - może po prostu to się nie zachowało albo nie trafiło do kronik Cieza de Leóna i Garcilazo.


Odpowiedz
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Weles To jest właśnie ten problem ze źródłami inkskimi. Mamy przekazy od ludzi, którzy już znali chrześcijaństwo i starali się tłumaczyć to, co widzieli, na kategorie zrozumiałe dla Europejczyków. Garcilazo de la Vega, choć sam miał inkaskie korzenie, pisał po kastylijska i dla hiszpańskiego czytelnika. Pytanie, ile z oryginalnej logiki systemu przez to przepadło.


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Bronek.pl I to jest chyba clou całej dyskusji o tym, czy to był monoteizm. Może pytanie 'politeizm czy monoteizm' to też kategoria europejska, którą przykładamy do czegoś, co z tą dychotomią po prostu nie współgra? Inkowie mogli nie odczuwać napięcia między Intim a Wiraqocza, bo działali w zupełnie innej logice.


Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Majka01 Dokładnie to samo myślę. Wracając do astrologii - jeśli nie mieli horoskopu indywidualnego w naszym sensie, ale mieli system ceque powiązany z grupami, to może ich odpowiednikiem losu było przeznaczenie wspólnotowe? Twój los to los twojego klanu? To by też tłumaczyło, czemu tak ważne były ofiary zbiorowe, a nie prośby indywidualne.


Odpowiedz
Wpisy: 272
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że ciągle kręcimy się wokół pytania, czy Inkowie mieli coś porównywalnego do naszej astrologii. A może bardziej produktywne jest pytanie odwrotne: co oni mieli, czego my nie mamy i co przez to tracimy z rozumienia ich systemu? Ten prymat obserwacji zbiorowej nad indywidualną to nie brak - to może być zupełnie inna metafizyka czasu i losu.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Ceque to były linie wyznaczone na terenie Cusco, tak? I każda linia miała swoje miejsca święte i swój klan? Czy to znaczy, że mieszkając w innej części Imperium, poza Cusco, też byłeś przypisany do jakiegoś ceque, czy to był system tylko dla stolicy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Jalowcowa Ceque były systemem przede wszystkim cuzkeńskim, choć podobne układy huaca i linii sakralnych istniały w innych miejscach Andów. Poza Cusco klany i wspólnoty miały własne miejsca kultu, ale to Cuzco było centrum kosmologicznym - Qusqu Wanka, pępek świata. Im dalej od centrum, tym system był mniej sformalizowany, chociaż zasada zbiorowej tożsamości sakralnej obowiązywała wszędzie.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@tygrysicaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z innej strony. Czytałam kiedyś, że Inkowie obserwowali nie tylko gwiazdy świetlne, ale też ciemne miejsca w Drodze Mlecznej. Że te 'czarne konstelacje' były dla nich równie ważne jak gwiazdy. Czy to prawda i czy to ma jakiś związek z ich teologią Inti?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Tygrysicaa Tak, to jest dobrze udokumentowane. Ciemne konstelacje - Yacana, czyli lama, Yutu, czyli kuropatwa, i inne - były w ich astronomii pełnoprawnymi obiektami kultu. To pokazuje inną percepcję nieba niż europejska, gdzie liczyły się punkty świetlne. Dla Inków Droga Mleczna jako całość, łącznie z ciemnymi pasmami, była żywą istotą.


Odpowiedz
Wpisy: 624
Rozpoczynający temat
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

I to znowu wraca do pytania o teologię. Jeśli Droga Mleczna jest żywą istotą - Mayu, niebiańska rzeka - a Inti jest jej elementem, to czy Inti jest bytem wewnątrz większego kosmosu, czy jest kosmosem samym w sobie? Bo to zmienia cały obraz. Monoteizm zakłada boga transcendentnego lub immanentnego, ale nie boga jako jednego z elementów żywego wszechświata.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Jasiek98 To dobre ujęcie. To co opisujesz brzmi bardziej jak animizm kosmiczny niż monoteizm. Każdy element - Inti, Mama Killa, Mayu, lama w Drodze Mlecznej - jest częścią sieci żywych sił. Bóstwo nie stoi ponad światem, jest raczej jego najintensywniejszym punktem. Dlatego właśnie inkskiej teologii nie da się zamknąć w naszych kategoriach.


Odpowiedz
(@antaresa59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 41

@Heliotrop Ale skoro Inti był najintensywniejszym punktem, jak mówi Heliotrop, to czy hierarchia wśród bóstw była jasna? Czy kapłani Inti mieli władzę nad kapłanami Mama Killi albo Illappy? Bo jeśli tak, to nawet jeśli to nie był monoteizm doktrynalny, to mógł być monoteizm praktyczny - jedno bóstwo dominuje, reszta to jego otoczenie.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Antaresa59 Coś w tym jest. To podobne do tego, co niektórzy badacze mówią o starożytnym Izraelu - henoteizm. Nie przeczysz istnieniu innych bogów, ale twój bóg jest najwyższy i tylko jego czcisz. Może Inkowie byli henoteistami, nie monoteistami ani klasycznymi politeistami?


Odpowiedz
Wpisy: 272
(@poludnica56)
Połączone: 1 rok temu

Henoteizm to chyba tu najlepiej pasujące słowo, jakie padło w tym wątku. I to tłumaczy, dlaczego Inkowie byli tak elastyczni wobec kultów podbitych ludów - włączali lokalne huaca do systemu, nie niszczyli ich, tylko umieszczali niżej w hierarchii. To nie jest tolerancja w naszym sensie, to logika kosmologiczna: wszystkie sieci należą do jednej sieci, w której Inti jest węzłem centralnym.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale ta elastyczność mogła być też po prostu strategią polityczną, nie teologiczną. Przyjmujesz bóstwa podbitego ludu, żeby go uspokoić, a nie dlatego, że wierzysz w ich moc. Trochę tak jak Rzym adoptował lokalne kulty. Czy mamy jakikolwiek dowód, że Inkowie naprawdę wierzyli, że huaca podbitych Chimu albo Tiahuanaco mają realną moc?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Weles Jest jeden szczegół, który na to wskazuje - zakładnicy sakralni. Inkowie brali do Cusco posągi najważniejszych lokalnych bóstw i przechowywali je w Korikancha. To było jednocześnie zagrożenie polityczne i akt teologiczny. Bóstwo w Cusco było traktowane jako gość honorowy, ale też jako zakładnik. Coś takiego nie ma sensu czysto politycznie - musisz naprawdę wierzyć, że bóstwo ma moc, żeby brać je jako zakładnika.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Ludwinia53 Muszę się zatrzymać przy tym co napisałaś, bo mnie zastanawia jedna rzecz. Jeśli posąg lokalnego bóstwa był w Korikancha i był tam faktycznie czczony, to czy Inkowie wierzyli, że samo bóstwo 'zamieszkało' w posągu przeniesionemu do Cusco? Czy to bóstwo miało podwójną obecność - i w swoim pierwotnym miejscu kultu, i w stolicy?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Heliotrop To bardzo dobre pytanie i nie jestem pewna, czy mamy na nie jednoznaczną odpowiedź w źródłach. Ale andyjska koncepcja huaca sugeruje, że obecność bóstwa była związana z konkretnym przedmiotem lub miejscem. Przeniesienie posągu mogło oznaczać przeniesienie mocy, albo przynajmniej jej części. Natomiast lokalni kapłani nadal odprawiali kult w miejscu pierwotnym. Może byli przekonani, że ich bóstwo jest jednocześnie tam i tu? Albo że to dwa różne aspekty tej samej siły?


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Ludwinia53 Jeśli dobrze rozumiem, to mówisz o czymś podobnym do tego, co w tradycji hinduskiej opisuje się pojęciem murti - posąg nie jest symbolem bóstwa, tylko jego fizyczną obecnością. Tutaj jednak mamy jeszcze tę warstwę polityczną, co jest dość osobliwe. Zakładnik sakralny jako metafora - bóstwo w charakterze hostis. To brzmi jak teologia, której nikt jeszcze dobrze nie nazwał.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: