Widziałyście te billboardy? Bo ja trafiłam na taki w mieście i szczerze trochę mnie to zaskoczyło :/
Chodzi o pewnego amerykańskiego kaznodzieję, Harolda Campinga, który przez swoją radiostację ogłosił, że koniec świata nastąpi dokładnie 21 maja 2011 roku o godzinie 6 rano. Ten 89-letni „prorok” nie tłumaczy wprawdzie, jak dokładnie będzie wyglądała apokalipsa, ale twierdzi z całą powagą, że przeżyje ją zaledwie 2 procent mieszkańców Ziemi. I oczywiście wśród tych szczęśliwców mają znaleźć sie prawie wszyscy jego wyznawcy. A wyznawców tych przybywa z dnia na dzień, bo początkowo te przepowiednie nikt specjalnie nie traktował poważnie, natomiast teraz można go zobaczyć na wielu amerykańskich kanałach telewizyjnych.
Co ciekawe, Camping nie należy do żadnego kościoła. Twierdzi, że dokonał własnej, nowatorskiej interpretacji Biblii i traktuje ją jako swoisty kalendarz kosmiczny. Z wykształcenia jest inżynierem, więc swoje proroctwa opiera podobno na matematycznych wyliczeniach i dokładnej lekturze Pisma Świętego. Jednym ze znaków mających potwierdzać jego teorie jest chociażby rok 1948, czyli data powstania państwa Izrael.
Jego zwolennicy przejeżdżają przez kolejne stany, rozdają ulotki, zaczepiają przechodniów, wykupują billboardy... wszystko po to, żeby jak najwięcej ludzi dowiedziało się o zbliżającej się apokalipsie. No i widać efekty, skoro reklamy dotarły już do nas 🙂
Nawet w Warszawie, koło jednego z większych centrów handlowych, widziałam podobny plakat... ale jakoś nikt specjalnie się tym nie przejął, nie było żadnej wzmożonej sprzedaży wody ani konserw. Ciekawe ile taka „dobrowolna ofiara” za przetrwanie wynosi i czy podają gdzieś numer konta 🙂
no i co, koniec świata powiedzieli... i spokojnie mamy 22 maja 😀 dupa zbita, nic się nie stało
no serio, już kolejny raz ktoś straszy końcem świata i znowu nic z tego nie wyjdzie 🙂 Harold Camping nie jest pierwszą osobą, ktora głosi takie rzeczy i pewnie nie ostatnią. Historia zna dziesiątki takich „proroków” i za każdym razem okazywalo sie, że się mylili. 21 maja przyjdzie i odejdzie jak każdy inny dzień, a potem znajdzie się jakiś nowy termin i znowu bedzie zamęt. Nie warto tracic na to energii.
Hmm, można powiedzieć, że temat jest... interesujący 🙂
Człowiek od zawsze próbował przeniknąć tajemnicę tego, co ma nadejść... i chyba właśnie ta niemożność daje mu tyle do myślenia.
