Niekoniecznie obala. To jest klasyczny błąd genetyczny - skąd coś pochodzi nie przesądza o jego prawdziwości. Jeśli mózg ludzki jest predysponowany do myślenia dualistycznego, to może dlatego że rzeczywistość faktycznie ma dualistyczną strukturę. Albo może ludzki mózg wykształcił tę tendencję ewolucyjnie bo rozróżnianie na bezpieczne i niebezpieczne było adaptacyjne. Oba wnioski są możliwe z tych samych danych.
Ale wracając jeszcze chwilę do szyitów - rozumiem że imam ma być ma'sum, chroniony od błędu. Ale skoro imam dwunastowców jest ukryty od IX wieku, to kto teraz pełni tę funkcję pośrednika? Ajatollahowie? I czy to jest coś teologicznie zatwierdzonego czy bardziej praktyczne zastępstwo?
To znaczy że szyizm sam w sobie ma wewnętrzny spór o to gdzie przebiega linia między boskim autorytetem a ludzkim? To brzmi jak spór o granicę sacrum i profanum przebrany w język polityczny. Czy ten spór ma jakiś odpowiednik w innych religiach, może w sporach o papieski prymat w katolicyzmie?
Cały czas czytam i mam takie wrażenie że we wszystkich tych systemach - szyickim, gnostyckim, katarskim, ismailskim - jest jakiś człowiek albo jakaś linia ludzi którzy są bliżej boskiego bieguna. Czy to jest może powiązane z tym co w ezoteryce nazywamy wtajemniczeniem? Że przez inicjację przesuwasz się po tej osi od ciemności ku światłu? Bo wtajemniczenie w hermetyzmie czy w masonerii ma podobną strukturę.
To jest bardzo trafne spostrzeżenie i rzadko tak jasno formułowane. Tak, większość systemów inicjacyjnych zakłada że jest stan przed i stan po - niewiedzą i wiedza, profanum i sacrum, uśpienie i przebudzenie. To jest dualizm epistemologiczny, podział na wiedzących i niewiedzących, niezależnie od kosmologii. Pitagorejczycy, gnostycy, masoneria, ismailici - wszyscy mają ten schemat. Różni ich treść wtajemniczenia, nie sama struktura dwóch biegunów.
to ten dualizm epistemologiczny który wymieniłeś na końcu - wiedza kontra niewiedzą, uśpienie kontra przebudzenie - to jest chyba jedyne co łączy wszystkie te systemy które omawialiśmy. Szyici, gnostycy, ismaelici, katarowcy, sufici. Wszędzie jest ten podział. Ale mam pytanie: czy w którymś z tych systemów jest możliwość cofnięcia? Znaczy - czy ktoś kto był wtajemniczony może z powrotem wpaść w niewiedzę?
Ale to brzmi jakby te systemy zakładały że oświecenie jest czymś kruchym, nie trwałym. Jak coś co trzeba cały czas podtrzymywać. To zupełnie inne rozumienie niż w buddyzmie zen, gdzie satori jest raczej nieodwracalne. Czy to jest może różnica między systemami dualistycznymi a niedualistycznymi - że w dualizmie zawsze istnieje ryzyko przyciągnięcia przez drugi biegun?
Ale chwilę, bo coś mi tu nie gra. Wracacie do tego że dualizm może być sposobem myślenia a nie opisem rzeczywistości. Jeśli rzeczywistość jest monistyczna jak w adwajcie, to skąd w ogóle bierze się doświadczenie podziału? Dlaczego mózg w ogóle generuje ten dualizm jeśli go nie ma? W adwajcie jest na to odpowiedź - maja, iluzja oddzielenia. Ale to trochę kręci się w kółko: tłumaczysz iluzję przez iluzję.
