Forum

Asystent AI
Bogini Hekate - pat...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Bogini Hekate - patronka czarów czy bóstwo granicznego przejścia?

Strona 2 / 5

Wpisy: 628
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Ta codzienność jest dla mnie właściwie bardziej przekonująca niż te wszystkie kosmiczne interpretacje. Że ktoś po prostu wychodził i zostawiał jedzenie na skrzyżowaniu, żeby bogini pilnowała domu - to jest coś, co rozumiem. Ale mam pytanie: czy wiadomo, co konkretnie zostawiano? Jakiś konkretny przepis kulinarny czy cokolwiek wchodziło w grę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Ruta jest kilka wzmianek - chleb, ryby, czosnek, jajka, ser. Teofrast w 'Charakterach' wspomina o tym złośliwie jako o praktyce zabobonnego człowieka. Też pojawiają się psy - składano je w ofierze Hekate i były one czymś unikalnym w kulcie greckim, bo psy były zwierzętami rytualnie 'nieczystymi'. Ich obecność w tym kulcie sugeruje, że Hekate była bogata już wtedy w to graniczne, nieoczywiste znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Czosnek w kulcie Hekate - to coś, o czym nie wiedziałam, a od razu połączyłam to ze słowiańskim użyciem czosnku jako ochrony przed złem. Przypadek? Pewnie nie, ale nie wiem, co z tym zrobić. Czy są jakieś teorie o tym, że pewne elementy kultu przeniknęły do innych tradycji, czy to po prostu konwergencja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Cebulka o czosnku jest ciekawy tekst u Theophrastusa właśnie, a kontakty kulturowe między Grecją a innymi tradycjami przez hellenizm są dość dobrze udokumentowane. Ale przy czosnku bym był ostrożny - on jest na tyle powszechny i na tyle 'silny' zmysłowo, że niezależnie mogło się wykształcić przypisywanie mu właściwości ochronnych. Nie każde podobieństwo to zapożyczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracam do tego, co Marzenka mówiła o Hekate jako lustrze każdej epoki. To by tłumaczyło, dlaczego rozmowa o niej zawsze gdzieś zagłębia w pytanie 'jak ty z nią pracujesz' albo 'co ona dla ciebie znaczy'. Bo nie ma jednej Hekate - jest tyle Hekate ile tradycji i ile osób, które się do niej zwracają. Ale to wtedy rodzi pytanie, które mnie nie opuszcza: czy to nie jest po prostu wyrafinowana projekcja? I czy to w ogóle coś zmienia w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co napisałaś na końcu Marzenka o tym, że jest tyle Hekate ile tradycji - to brzmi pięknie, ale trochę mnie niepokoi. Bo jeśli każda epoka i każda tradycja tworzy swoją Hekate, to w pewnym momencie przestajemy rozmawiać o bogini, a zaczynamy rozmawiać o projek cji. Gdzie jest granica między żywym kultem, który ewoluuje, a po prostu własną fantazją opatrzoną greckim imieniem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Fluorytka.1 to jest właśnie pytanie, które dobre religie zadają sobie wewnętrznie i nigdy nie ma na nie ostatecznej odpowiedzi. Ale powiem tak - w tradycji helleńskiej bogowie zawsze byli w pewnym sensie 'negocjowani' przez polis, przez kapłanów, przez poetów. Homer inaczej opisuje Zeusa niż Ajschylos. To nie czyniło tych opisów fałszywymi. Problem polega na tym, że dzisiaj nie ma żadnej wspólnoty, która pilnowałaby spójności kultu, więc każdy dostaje własną Hekate i nikt nie ma mechanizmu weryfikacji.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Aurelek71 ale czy taki mechanizm weryfikacji był kiedykolwiek formalny nawet w starożytności? Bo mam wrażenie, że Grecy nie mieli czegoś w rodzaju soboru ani ortodoksji doktrynalnej. Był kult lokalny, był kult panhelleński, były misteria - i one sobie współistniały bez jednego centrum.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Mam notatki z kilku książek o tym i Zdzichu ma rację - nie było greckiej ortodoksji w sensie doktrynalnym. Ale był 'nomos' czyli zwyczaj kultowy, który był bardzo silny społecznie. Sokratesa oskarżono o bezbożność nie dlatego, że miał złą teologię, ale dlatego że naruszył ten zwyczaj. To inna forma kontroli niż dogmat, ale działała.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Trochę się pogubiłam - chcę zrozumieć. Czy dobrze to rozumiem, że w starożytnej Grecji nie trzeba było wierzyć w konkretny sposób, ale trzeba było robić rytuały w określony sposób? Bo to jest naprawdę inne podejście niż to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 243

@Promyczka53 mniej więcej tak. Ortopraksia zamiast ortodoksji. Ważniejsze było, czy wykonujesz właściwe ofiary we właściwym czasie, niż czy masz poprawne przekonania teologiczne. Dlatego też kult Hekate mógł tak spokojnie współistnieć z kultem Zeusa - nie konkurowały o 'prawdziwą' teologię. Każdy bóg miał swoją domenę i swoje rytuały.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

To jest dla mnie trochę przełomowe. Czyli współcześni praktykujący, którzy skupiają się głównie na przeżyciu wewnętrznym i intencji, są właściwie bardziej chrześcijańscy w swojej formie niż helleńscy? Nawet jeśli pracują z greckimi bóstwami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Wiechlina o, to ciekawe ujęcie. Sama to poczułam jakoś przy okazji czytania o hellenizmie - że moje podejście 'co czuję gdy to robię' jest jednak bardzo nowoczesne i bardzo sprofilowane przez kulturę, w której wyrosłam. Ale z drugiej strony - czy możemy dziś robić inaczej? Nie żyjemy w polis.


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Wiechlina napisała to naprawdę trafna obserwacja. Kategoria 'doświadczenia wewnętrznego' jako centrum religijności pochodzi z romantyzmu i protestantyzmu, jest potem wzmocniona przez psychologię Junga. Starożytny Grek nie pytał 'co czuję przy tym obrzędzie' tylko 'czy zrobiłem to właściwie'. To są naprawdę różne światy. I to właśnie sprawia, że współczesny kult Hekate jest czymś nowym, nawet jeśli używa starych imion.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale to chyba nie musi być zarzut? To że coś jest nowe nie znaczy, że jest złe. Mnie interesuje Hekate właśnie jako doświadczenie granicznego momentu - to poczucie, kiedy stoisz przed decyzją i nie wiesz, jak się cofnąć. Czy to ma sens jako punkt wejścia do kultu, nawet jeśli jest bardziej psychologiczny niż rytualny?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 377

@Ruta myślę, że ma sens, ale warto wiedzieć, co robisz. Czyli - czy pracujesz z archetypem Hekate jak z symbolem psychologicznym, czy z boginią jako odrębnym bytem. To są różne praktyki i mają różne implikacje. Przy pierwszym podejściu Hekate jest częścią ciebie, przy drugim jest zewnętrzna. I to zmienia całkowicie to, czego możesz się spodziewać.


Odpowiedz
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Fluorytka.1 Nie miałam pojęcia, że to rozróżnienie jest takie ważne. Zawsze myślałam, że modlitwa do bóstwa to jest jedno, bez względu na to, jak o nim myślisz. Czy to znaczy, że można źle modlić się do bogini nie znając tej różnicy?


Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Genowefka67 'źle' to trudne słowo. Raczej powiedziałabym, że możesz mieć inne doświadczenia w zależności od podejścia i potem się dziwić, że coś nie działa tak jak u innych. Znam osoby, które pracują z Hekate jungowsko i mają głębokie wewnętrzne przebudzenia. Znam takie, które traktują ją jako realną zewnętrzną boginię i opisują coś, co wygląda jak odpowiedź spoza siebie. Obie grupy mówią, że 'to działa', ale mówią o czymś zupełnie innym.


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Latawica opisuje znam dobrze z pracy z runami - jest ta sama dyskusja. Czy runy to system symboliczny, który porządkuje myśl, czy są nośnikami sił, które istnieją niezależnie od mnie. I praktycznie: efekty bywają podobne w krótkim terminie, ale w długim terminie podejście zmienia całkowicie relację z tradycją. Domyślam się, że z Hekate jest tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 243
Rozpoczynający temat
(@marzenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przy Hekate jest jeszcze jeden wymiar, którego przy runach chyba nie ma w takim stopniu - ona jest boginią granicy, a granica między 'wewnętrznym archetypem' a 'zewnętrznym bytem' jest właśnie tym, czym ona zarządza. Więc w pewnym sensie pytanie o jej naturę jest już pytaniem do niej samej. Nie wiem, czy to ironia czy celowy paradoks tkwiący w tym kulcie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Marzenka to zdanie mnie zatrzymało. Że pytanie o jej naturę jest już pytaniem do niej. Czy masz na myśli to, że samo zadanie tego pytania jest jakimś rodzajem kontaktu? Bo to brzmi jak coś, co mogłoby być zarówno poetycką metaforą, jak i dosłownym opisem praktyki.


Odpowiedz
(@marzenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 243

@Cebulka jedno i drugie. W tekstach teurgicznych - Jamblich, ale też Chaldejskie Wyrocznie - Hekate jest tym, przez co bogowie 'schodzą' do świata materialnego. Jest zasadą przekraczania progu. Więc każde pytanie o to, co jest po drugiej stronie, jest pytaniem przez nią. To teologia, nie metafora, dla kogoś kto przyjmuje ten system.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam takie pytanie z innej strony - czy Hekate jako 'zasada mediacji' między poziomami bytu ma jakiś odpowiednik w tradycjach, które nie są zachodnie? Bo słyszałem, że w pewnych systemach czakrowych jest chakra odpowiadająca za progi i przejścia. Czy to jest to samo pojęcie tylko innym językiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Domowik porównania są kuszące, ale tutaj bym był ostrożny. Czakry w klasycznym hinduizmie to centra energii w ciele subtelnym, mają bardzo konkretną mapę i tradycję. Hekate jako zasada kosmiczna u neoplatoników to kategoria ontologiczna, nie energetyczna. Oba systemy mówią o czymś 'pomiędzy', ale w tak różnych ramach pojęciowych, że zestawienie ich bez kontekstu może bardziej zaciemnić niż wyjaśnić.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do praktycznej strony - Latawica, wspomniałaś, że prowadzisz notatki i porównujesz metody. Ciekawy jestem, czy zauważyłaś jakiś wspólny mianownik w podejściach, które 'dają efekty' przy Hekate, niezależnie od tego czy ktoś pracuje jungowsko czy teistycznie? Czy jest coś, co jest właściwie stałe?


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Odpowiadając na pytanie Fluorytki - zauważyłam kilka rzeczy, które powtarzają się niezależnie od podejścia. Po pierwsze, praca w ciemności albo przy minimalnym świetle. Po drugie, wyraźne zaznaczanie progu - czy to fizycznego jak wejście do pokoju, czy symbolicznego jak zapalenie świecy. Po trzecie, to co najtrudniejsze do opisania - rodzaj gotowości na to, że coś się zmieni, nie wiesz co. I to ostatnie wydaje mi się kluczowe akurat przy Hekate. Nie wiem, czy to jest 'efekt', ale coś w tej postawie otwartości jest wspólne dla bardzo różnych tradycji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Latawica54 to ciekawe, bo ta 'gotowość na zmianę' brzmi jak coś, co w wielu systemach inicjacyjnych jest warunkiem wstępnym, nie efektem. Pytanie - czy myślisz, że ktoś, kto tej gotowości nie ma, po prostu nic nie doświadczy, czy może doświadczyć czegoś trudnego?


Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Zdzichu57 z moich obserwacji - raczej to drugie. Hekate w mitach jest dosyć bezlitosna wobec tych, którzy przekraczają próg bez świadomości. Kirke, Medea, Persefona - każda z tych postaci powiązanych z Hekate przechodzi przez jakieś rozpadnięcie się wcześniejszego życia. To nie jest bogini, która łagodnie prowadzi za rękę.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

To mnie trochę przeraziło, co Latawica napisała. Czyli jeśli ktoś zaczyna pracę z Hekate bez tej gotowości, może to być... niebezpieczne? Rozumiem, że nie mówisz o fizycznym niebezpieczeństwie, ale jednak.


Odpowiedz
Wpisy: 243
Rozpoczynający temat
(@marzenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Nie używałabym słowa 'niebezpieczne' bo ono sugeruje coś zewnętrznego, co nas atakuje. To co Latawica opisuje to raczej - Hekate jest boginią transformacji, a transformacja to rozpad starego. Jeśli nie jesteś gotowa odpuścić tego, co chcesz odpuścić, to spotkanie z tą energią jest po prostu trudne. To nie jest kara, to jest mechanika zmiany. W Chaldejskich Wyroczniach jest fragment, który to opisuje - dusza, która wchodzi w sferę Hekate bez 'hepte' czyli bez właściwego dostrojenia, gubi się w jej ogniach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Marzenka czy 'ognie Hekate' w tych tekstach to metafora oczyszczenia jak u innych bóstw chtonicznych, czy coś innego? Bo znam kilka różnych interpretacji i nie wiem, którą traktujesz poważnie.


Odpowiedz
(@marzenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 243

@Cebulka w Wyroczniach to jest coś bardzo konkretnego - ogień jest materią, z której zbudowana jest dusza, i Hekate jest tym, przez co ten ogień przepływa z jednego poziomu bytu na drugi. Więc nie tyle oczyszczenie, co przepływ albo filtracja. Oczyszczenie jest efektem ubocznym, ale nie celem samym w sobie. To istotna różnica jeśli myślisz o tym jako o praktyce - czy idziesz do Hekate żeby się 'oczyścić', czy żeby przejść.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem po tej rozmowie - ale czym właściwie są Chaldejskie Wyrocznie? Marzenka kilka razy je cytuje i chciałabym wiedzieć, co to za tekst zanim zacznę szukać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Promyczka53 to zbiór wyroczni z II wieku n.e., przypisywanych Julianowi Teurgowi i jego ojcu. Pisane heksametrem, bardzo hermetyczne, łączą platonizm z elementami babilońskimi i irańskimi. Są kluczowym źródłem dla neoplatońskiej teurgii - Jamblich, Proklos i Synesios traktowali je jako pismo sakralne. Hekate jest tam centralną postacią - jest 'Duszą Świata', łącznikiem między Ojcem czyli pierwszą zasadą a materią. Tekst jest niezwykle trudny, dlatego Marzenka cytuje fragmenty z komentarzem, bo bez kontekstu są nieprzeniknione.


Odpowiedz
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Aurelek71 dziękuję, to mi bardzo pomogło. Czyli to jest tekst filozoficzny, nie coś w rodzaju modlitewnika? Pytam, bo zastanawiam się, czy coś takiego jest 'praktyczne' dla kogoś, kto nie zna filozofii greckiej.


Odpowiedz
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 377

@Promyczka53 to akurat jest dobre pytanie i myślę, że nie ma jednej odpowiedzi. Znam osoby, które pracują z Hekate czysto rytualnie, w ogóle nie znając tych tekstów, i mają głębsze doświadczenia niż niektórzy, którzy przeczytali wszystko. Ale znanie kontekstu zmienia to, jak interpretujesz to, co przeżywasz. Chyba tak to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do tego co Latawica mówiła o progu fizycznym - czy to ma znaczenie, gdzie fizycznie jest to miejsce pracy? Pytam, bo mam bardzo małe mieszkanie i jedyne miejsce, gdzie mam trochę ciszy, to przedpokój. Co jest trochę ironiczne w kontekście progu, ale czy to może być akurat właściwe miejsce dla Hekate?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Ruta a wiesz, że to nie jest wcale ironia - przedpokój jest dosłownie progiem domu. W starożytności progi domowe były miejscami świętymi, składano tam ofiary bóstwom ochronnym. Hekate jako bogini wejść i progów byłaby tam całkowicie na miejscu, dosłownie. Wiele źródeł mówi o Hekate jako tej, której figurki stawiano przy drzwiach wejściowych.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Latawica, to naprawdę ciekawe. Mam pytanie - czy ta praktyka stawiania wizerunków Hekate przy drzwiach miała charakter ochronny, czy raczej zaproszenie do przekraczania? Bo to są dla mnie dwie bardzo różne funkcje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Domowik ochronny i graniczny jednocześnie - Hekataion, czyli kamienny słup z wizerunkiem Hekate, stał przy wejściu do domu i na skrzyżowaniach. Funkcja była podwójna: z jednej strony odganiała złe duchy i nieczyste siły, z drugiej regulowała przepływ między światami. To nie jest sprzeczność w greckiej logice religijnej - strażnik granicy zawsze zarządza tym, co może przejść, a co nie. Więc jest jednocześnie ochroną i bramą.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, które mnie nurtuje od początku tej dyskusji. Skoro Hekate jest boginią granicy i przejścia - to czy modlitwa do niej przy konkretnym progu w życiu, nie fizycznym, jest czymś, o czym pisze się w tych tekstach? Chodzi mi o takie momenty jak zmiana pracy albo zakończenie związku.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Genowefka67 właśnie do tego sprowadza się wiele współczesnych praktyk z Hekate i z mojego doświadczenia ma to sens. Przeżyłam z nią jeden naprawdę ciężki próg kilka lat temu i nie powiem, że było łatwo, ale coś się rzeczywiście otworzyło. Nie wiem, czy to 'ona' czy ja sama, ale coś w tej pracy z symbolem progu jest naprawdę pomocne gdy stoisz przed decyzją bez odwrotu.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Cebulka gdybyś miała opisać, czym różniło się to od zwykłej medytacji albo pracy z afirmacją przy takiej decyzji, to jak byś to ująła? Pytam szczerze, bo sam używam medytacji przy trudnych momentach i zastanawiam się, czy to jest coś jakościowo innego.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Zdzichu57 myślę, że różnica jest w kierunku uwagi. W medytacji zwracam uwagę do środka, szukam odpowiedzi w sobie. W pracy z Hekate - i tu mogę mówić tylko o swoim doświadczeniu - jest coś, co czuję jako zewnętrzne, coś co patrzy na próg razem ze mną, nie zamiast mnie. Czy to jest projekcja? Może. Ale zmienia to, jak stoisz przy tej granicy.


Odpowiedz
Wpisy: 243
Rozpoczynający temat
(@marzenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Cebulka opisuje jest bardzo blisko tego, co Jamblich mówi o różnicy między filozofią a teurgią. Filozofia zwraca się do własnego rozumu. Teurgia zakłada, że bóstwo działa, i twoim zadaniem jest nie przeszkadzać. On używa słowa 'synergeia' - współ-działanie. Ty nie jesteś pasywna, ale nie jesteś też jedynym aktorem. To jest bardzo konkretna zmiana w postawie i myślę, że Cebulka to właśnie opisuje, choć innymi słowami.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Marzenka To co Marzenka przytoczyła o Jamblichu i synergii - czy to oznacza, że w teurgii ty tak naprawdę nie możesz nic zepsuć? Mam na myśli: jeśli bóstwo działa, a ty masz tylko 'nie przeszkadzać', to gdzie jest miejsce na błąd? Bo w medytacji błąd jest możliwy, można np. uciec od trudnych treści zamiast je przepracować.


Odpowiedz
(@marzenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 243

@Domowik właśnie na tym polega według Jamblicha zasadnicza różnica i zarazem pułapka. Błąd jest możliwy, ale nie po stronie bóstwa - po stronie teurgisty, który myśli, że 'nie przeszkadza', a tak naprawdę cały czas steruje intencją. On pisze o tym, że najczęstszym błędem jest właśnie złudzenie wyrzeczenia się woli przy jednoczesnym kurczowym trzymaniu się oczekiwanego efektu. To jest subtelne, ale to jest błąd. I tak, to się może przekładać na to, że nic się nie otwiera, albo że coś się otwiera, ale nie to, co chciałaś.


Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Domowik ja bym powiedziała z własnej praktyki, że błąd w teurgii jest możliwy i odczuwalny, ale inaczej niż w medytacji. W medytacji błąd to najczęściej coś, czego nie robisz. W pracy z bóstwem - przynajmniej u mnie - błąd objawia się jako coś, co wraca. Zamknęłam kiedyś rytuał, a temat, z którym pracowałam, wrócił dosłownie następnego dnia z podwójną siłą. Nie wiem, czy to klasyczny 'błąd teurgiczny', ale coś najwyraźniej nie zostało zakończone.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Latawica54 to co opisujesz - temat wracający - brzmi bardzo znajomo. Miałam podobnie i przez długi czas myślałam, że rytuał 'nie zadziałał'. Dopiero po czasie zrozumiałam, że zadziałał, tylko nie tak, jak chciałam. Moje pytanie do ciebie: jak to rozróżnić? Kiedy wiesz, że coś wróciło, bo nie zostało zakończone, a kiedy - że wróciło, bo jednak jest ważne i ma wrócić?


Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Cebulka to jest pytanie, na które uczciwie nie znam odpowiedzi. Mam swoje intuicje - jak temat wraca z lękiem, to pewnie niedomknięcie. Jak wraca z ciekawością albo spokojem, to może właśnie ma wrócić. Ale to jest moje rozpoznanie, nie reguła. Ty jak to czułaś?


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wchodzę tu z boku - to rozróżnienie, o którym mówi Latawica, bardzo przypomina mi coś, co znam z pracy z czakrami. Kiedy coś jest 'zablokowane', wraca jako dyskomfort. Kiedy jest 'otwarte', wraca jako przepływ. Zastanawiam się, czy przy Hekate ta logika w ogóle ma zastosowanie, czy jest zupełnie inna dynamika.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 377

@Zdzichu57 myślę, że Hekate trochę wywraca tę logikę. Czakrowa narracja zakłada, że jest jakiś 'właściwy' stan, do którego dążymy. Hekate - przynajmniej jak ją rozumiem - nie jest boginią równowagi. Ona jest boginią przejścia, a przejście z definicji jest stanem przejściowym, nie docelowym. Więc dyskomfort przy niej może być znakiem, że coś się właśnie dzieje, niekoniecznie że coś jest zablokowane.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróciłam do tego wątku po kilku dniach i trochę się zgubiłam, ale jedno zdanie Fluorytki zostało ze mną - że Hekate nie jest boginią równowagi. To zmienia mi całą perspektywę. Bo gdy zaczęłam tu czytać, wyobrażałam ją sobie jako kogoś, kto pomaga znaleźć spokój przy trudnych decyzjach. A tu wychodzi, że to bardziej... ktoś, kto stoi przy progu i trzyma go otwarty, nie zamknięty?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@marzenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 243

@Ruta to jest bardzo dobre ujęcie. I nie jesteś jedyna, która tak ją sobie wyobraża na początku, bo ten spokój przy progu jest możliwy, ale on jest efektem przejścia, nie samej Hekate. Ona nie daje spokoju - ona daje możliwość przekroczenia. To czy po drugiej stronie jest spokój, to już inna historia. Kirke i Medea miały przecież z nią silny związek i żadna z nich nie miała spokojnego życia.


Odpowiedz
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Marzenka to jest trochę niepokojące. Mam na myśli - Medea to kobieta, która zabiła własne dzieci. To jest mit, wiem, ale jeśli Hekate jest jej patronką, to jaki to rzuca cień na całą tę pracę? Czy te mityczne powiązania mają znaczenie przy praktyce, czy to tylko starożytna narracja?


Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Wiechlina to bardzo dobre pytanie i myślę, że odpowiedź jest niejednoznaczna. Medea w micie jest przede wszystkim kobietą, która przekroczyła absolutnie każdą granicę - rodzinną, społeczną, moralną - i w tym sensie jest postacią skrajną. Hekate jako patronka czarów i transgresji mogła być jej boginią właśnie dlatego, że Medea jest uosobieniem człowieka, który przekroczył wszystko. To nie znaczy, że praca z Hekate prowadzi do tragedii - ale mit mówi coś o naturze tej energii: ona nie zatrzymuje cię przed progiem, który nie powinien być przekraczany.


Odpowiedz
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Aurelek71 Aurelek, to co piszesz jest bardzo poruszające. Czyli Hekate jest obecna przy każdym przekroczeniu, niezależnie od tego, czy to przekroczenie jest dobre czy złe? Nie ma tu oceny moralnej z jej strony?


Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Genowefka67 w źródłach antycznych - nie. Hekate nie jest boginią sprawiedliwości ani moralności, to funkcja innych bóstw. Ona jest strażniczką progu, nie sędzią. Teogonia Hezjoda opisuje ją jako bóstwo obdarzające ludzi tym, o co proszą - sukcesem w walce, połowach, sądach, igrzyskach. Jest to bogini mocy i możliwości, nie wartościowania. To znacznie nowocześniejsze nakładanie na nią roli 'czarnej bogini moralnej' to reinterpretacja, nie źródło.


Odpowiedz
Wpisy: 506
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chcę tu wtrącić, że w wielu współczesnych tradycjach Wicca i hekateanizmu Hekate jest jednak wyraźnie związana z ochroną - kobiet, dzieci, wyrzutków społecznych. To nie jest tylko współczesna inwencja, bo wiele jej epitetów w inskrypcjach wskazuje na funkcję ochronną. Czy możemy mówić, że ochrona to też rodzaj oceny moralnej - staje po stronie słabszego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 243

@Julisia.1 inskrypcje ochronne faktycznie istnieją, ale warto tu odróżnić funkcję ochronną od oceny moralnej. Hekate chroni dom przed wchodzącymi złymi mocami - ale to jest regulowanie progu, nie sądzenie. Chroni wyrzutków może właśnie dlatego, że wyrzutek jest bytem granicznym - ani tu ani tam. To byłoby spójne z jej naturą. Nie wiem, czy nazwałabym to 'staniem po stronie słabszego' w sensie moralnym, bo to już brzmi jak projekcja naszych wartości.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@cyprysik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam od jakiegoś czasu i mam pytanie, które może być naiwne - czy ta dyskusja o Hekate jako bogini 'bez moralności' nie jest trochę... wygodna? To znaczy: można wtedy powiedzieć, że bogini wspiera cokolwiek, co robimy, bo nie ocenia. Jak to wygląda od środka, kiedy ktoś faktycznie z nią pracuje - czy jest poczucie, że wszystko jest dozwolone?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Cyprysik nie, i to jest ważna obserwacja. Przynajmniej u mnie było dokładnie odwrotnie - brak zewnętrznej oceny sprawia, że stajesz sam z własną oceną. Kiedy nie ma 'bogini która mi zakazuje', to zostajesz z pytaniem 'ale czy ja chcę to przekroczyć i co mi z tego zostanie'. To jest w moim odczuciu bardziej wymagające niż system, który ma gotowe zakazy.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Cebulka to jest ciekawe odwrócenie. Czyli brak oceny zewnętrznej wzmacnia odpowiedzialność wewnętrzną, nie ją znosi. Czy to jest coś, co przyszło z czasem w tej pracy, czy od razu to czułaś?


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Domowik zdecydowanie z czasem. Na początku to poczucie braku zewnętrznej oceny było właśnie takim trochę wyzwolicielskim 'wreszcie nikt mi nie mówi, co mam robić'. Dopiero po pewnym czasie zorientowałam się, że to nie jest wolność od odpowiedzialności - to jest odpowiedzialność bez siatki bezpieczeństwa. I to jest coś zupełnie innego.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Przeczytałam całą tę dyskusję od nowa i mam jedno pytanie, które nie daje mi spokoju - czy w tej tradycji hekatejskiej jest coś w rodzaju inicjacji? Pytam, bo macie wszyscy takie doświadczenia, które brzmią jak etapy jakiejś drogi. Czy to jest formalne, czy każdy ma swoją własną 'granicę', którą przekracza?


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie o inicjację zostawiam w powietrzu, bo sama jestem ciekawa odpowiedzi. Ale chcę się cofnąć do tego, co powiedziała Cebulka - że brak zewnętrznej oceny wzmacnia odpowiedzialność wewnętrzną. Czy to oznacza, że praca z Hekate jest w ogóle możliwa bez jakiejś gotowości na tę odpowiedzialność? Bo jakby ktoś przyszedł do tej bogini po prostu po pomoc w konkretnej sprawie, bez tego całego... przygotowania?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Promyczka53 Promyczka, a czy w ogóle można 'przyjść po pomoc w konkretnej sprawie' do Hekate i mieć pewność, że to będzie koniec? Bo z mojej obserwacji wynika, że ona rzadko zamyka sprawę w sposób, który sobie wyobrażałaś. Raczej ją otwiera szerzej, niż chciałaś.


Odpowiedz
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 377

@Latawica54 to jest bardzo trafne. Mam wrażenie, że Hekate jest jednym z tych bóstw, które nie odpowiadają na pytanie, które zadajesz, tylko na pytanie, które powinieneś był zadać. I to bywa niekomfortowe.


Odpowiedz
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Fluorytka.1 to brzmi trochę jak przepowiednia delficka. Pytasz jedno, dostajesz odpowiedź, która wywraca całe twoje rozumienie pytania. Czy to jest celowe z jej strony, czy to jest po prostu efekt uboczny pracy z boginią graniczną?


Odpowiedz
(@aurelek71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Ruta porównanie z Delfami jest tu naprawdę trafne i nie tylko metaforycznie - Hekate miała w starożytności silne powiązania z mantyczną tradycją, choć jej wyrocznię w Lagina raczej pomija się w popularnych opracowaniach. Ale wracając do twojego pytania: nie wiem, czy można tu mówić o celowości w ludzkim sensie. Bóstwo graniczne działa na granicy, a granica z definicji pokazuje ci to, co jest po obu stronach, nie tylko tę, na której stoisz.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: