...więc strażnik to bardziej archetyp, obecność, siła. Ale tu jest pytanie do Rojnik - ten pies miał jakąś konkretną postać, był rozpoznawalnym gatunkiem, rasą? Bo to może mieć znaczenie przy rozróżnieniu.
To "konkretny" jest ważnym słowem. Większość istot ze snów ma taką lekką nieostrość na krawędziach, coś się zmienia jeśli skupisz wzrok. A jak patrzysz na coś, co jest wyraźne i stałe - to jest inny rodzaj obecności. Marylka mówiła to samo o tej kobiecie, prawda?
To wyostrzone, konkretne pojawianie się - czy to nie może być po prostu efekt tego, że nasz mózg poświęca takiemu elementowi więcej zasobów? Nie mówię, że tak jest, ale zastanawiam się czy ktoś próbował to jakoś porównać z innymi wyrazistymi snami, które nic nie znaczyły.
Chwila, bo się pogubiłam. Ten pies to był jej pies ze snu, czyli pies śniący się tamtej osobie - czy to był jej fizyczny pies, który pojawił się w twoim śnie? To ma znaczenie.
Jej fizyczny pies. Żyjący. Nie wiem czy jej się śni, nigdy o tym nie rozmawiałyśmy. On pojawił się u mnie.
To brzmi jak coś zupełnie innego niż archetyp strażnika. Żyjące zwierzę, które pojawia się w czyimś śnie i zna swojego właściciela z imienia. To jest bardziej w stronę... nie wiem, projekcji astralnej zwierzęcia? Czy coś takiego jest możliwe?
Jeśli to był rzeczywisty pies, a nie symbol ani strażnik, to zastanawiam się jak Rojnik się czuła w stosunku do tej konkretnej relacji - z właścicielką tego psa. Czakra serca, połączenia między ludźmi - one mogą tworzyć tory, którymi coś podróżuje. Czy ta relacja jest dla ciebie ważna emocjonalnie?
A rozmawiałaś z nią o tym śnie? Ciekawa jestem jak zareagowała. Bo jeśli ona też coś dziwnego ostatnio śni albo ma jakieś przeczucia - to by trochę układało się w całość.
To że pies siedział i mówił jak człowiek - czy to nie jest właśnie znak, że to nie był zwykły pies tylko coś, co tylko przyjęło jego formę? Może dlatego właśnie znał to imię, bo nie był ograniczony do perspektywy zwierzęcia.
