Mam taki dziwny nawyk, że jak ktoś mi opowiada swój sen, to słucham bardzo uważnie i próbuję go sobie wizualizować. I kilka razy zdarzyło mi się, że potem we własnym śnie widziałam tę samą osobę albo fragment tego, co mi opisała. Ale to nie o tym chciałam napisać. Ostatnio śni mi się pies, którego nigdy nie miałam. Duży, czarny, spokojny. I on patrzy na mnie i mówi moje imię. Nie szczeka, nie wyje, po prostu mówi. Imię. Wyraźnie. Budzę się i mam takie dziwne uczucie, że to nie był zwykły sen. Czy ktoś miał coś podobnego? Zwierzę, które zna twoje imię?
To nie jest rzadkie doświadczenie, choć większość ludzi się tego boi albo zbywa jako "dziwny sen". Czarny pies w wielu tradycjach to strażnik progu, coś między światami. Ale zanim zacznę cokolwiek interpretować - jak często ci się to śni? Raz czy regularnie?
Strażnik progu to jedno, ale mnie bardziej zastanawia ta kwestia z opowiadaniem snów. Napisałaś, że jak ktoś ci opisuje sen, to potem ty go widzisz. To się zdarzyło więcej razy czy to jednorazowe? Bo to by zupełnie zmieniało charakter tego wątku.
Mam podobne doświadczenie, ale z kotem. Śni mi się biała kotka, która czasem mówi moje imię, czasem coś szepcze czego nie pamiętam po przebudzeniu. Nie myślałam o tym jako o strażniku, bardziej jako o przewodniku. Czy jest jakaś różnica między tymi rolami? Barni, Shangie - jak to rozróżnić?
Przepraszam, że się wtrącam, ale mam podstawowe pytanie - skąd wiadomo, że to nie jest po prostu sen, który nasz mózg sobie skonstruował z różnych elementów? Mam na myśli, że mózg we śnie robi dziwne rzeczy. Nie neguje, naprawdę pytam.
Mnie zastanawia właśnie ta zbieżność z psem tej drugiej osoby. Rojnik, powiedziałaś, że ona mówiła o psie w swoim śnie, a potem ty zaczęłaś widzieć psa. To się zaczęło przed jej opowieścią czy po?
Notatki ze snów to naprawdę podstawa jeśli chcesz to śledzić. Ale pomijając to - Rojnik, czy ta osoba, która ci opowiadała o psie we śnie, jest bliska ci emocjonalnie? To może mieć znaczenie dla połączenia, o którym mówisz.
Przepraszam ale mam głupie pytanie - czy te zwierzęta we śnie mogą być duszami bliskich, którzy już odeszli? Bo moja babcia bardzo lubiła psy i mi się czasem śnią, ale nie mówią imienia, po prostu są. Zastanawiam się czy to możliwe.
A czy ktoś próbował w takim śnie zapytać to zwierzę, skąd zna imię? Albo cokolwiek do niego powiedzieć? Mnie to najbardziej ciekawi, co by odpowiedziało.
To budzenie się ze stresu w momencie uświadomienia sobie snu to bardzo częsta reakcja na początku. Ciało nie jest jeszcze przyzwyczajone do tego stanu. Pytanie do Rojnik - czy próbowałaś jakoś ćwiczyć to wcześniej czy to się zdarzyło samo?
No właśnie, to jest ta stracona szansa. Jak ja bym miała taki sen z psem mówiącym moim imieniem, to bym chciała natychmiast zapytać wszystko. Ale rozumiem, że to nie takie proste skoro budzisz się ze stresu. Czy ten pies w twoich snach w ogóle stwarza możliwość rozmowy, czy tylko mówi imię i tyle?
To czekanie to bardzo ważny element. Istoty, które czekają w snach, zazwyczaj czekają na to, żebyś sama zrobiła krok. To nie jest jednostronne przekazywanie komunikatu, to zaproszenie do dialogu. Tylko że dialog wymaga właśnie tej przytomności w śnie, o której mówił Zielarz.
Ten czas - dokładnie to samo. W snach z moją kotką jest takie zawieszenie, jakby chwila trwała za długo. Nie wiem czy to ma znaczenie czy to po prostu specyfika pewnego rodzaju snu.
Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, może trochę z boku - Rojnik, czy ta osoba, która ci opowiadała swój sen z psem, wie o twoich snach? Powiedziałaś jej?
Ta obawa jest zrozumiała, ale pomyśl o tym od innej strony - jeśli ta osoba w ogóle opowiadała ci swój sen, to jest między wami jakieś zaufanie. I jeśli to co opisujesz to rzeczywiście jakieś połączenie, to ona mogłaby mieć swój kawałek tej układanki. Może jej pies też coś robił, o czym nie powiedziała.
Tu jest jeden problem z tym rozumowaniem. Jeśli ten pies jest przywiązany do tej osoby, to dlaczego zna twoje imię? Strażnik cudzy nie powinien wiedzieć kim jesteś. Chyba że was łączy coś więcej niż ta jedna rozmowa o śnie.
Rojnik, wróćmy na chwilę do tej osoby. Jak długo ją znasz i czy ta rozmowa, w której opowiadała ci swój sen, była jednorazowa czy wracałyście do tego tematu?
To ciekawe, że dla niej to było "przy okazji", a ty to potraktowałaś inaczej. Czasem odbiorca snu jest ważniejszy niż śniący. Jakbyś to ty miała coś z nim zrobić, a nie ona.
Nie ukradłaś niczego. To nie jest zero-jedynkowe - jeśli ta istota jest przy niej, nie znika stamtąd dlatego, że przyszła do ciebie. Może być w obu miejscach jednocześnie. To nie jest jak fizyczny przedmiot.
Przepraszam, że się wtrącę z takim podstawowym pytaniem, ale czy strażnicy mogą być jednocześnie w wielu miejscach? Zawsze myślałam, że każdy ma swojego osobnego.
To jednak Rojnik jest w dość wyjątkowej sytuacji, bo mamy tutaj nie jeden, ale dwa wątki - jej własne sny i sen tamtej osoby. Czy ktoś miał kiedyś podobne doświadczenie, że ktoś ci opowiedział sen i potem ta sama postać pojawiła się u ciebie?
To co napisałaś jest ważne. Jeśli ta istota użyła imienia tamtej osoby, to albo wie o waszej relacji, albo - i to mnie bardziej ciekawi - chciała się jakoś uwiarygodnić. Jakby pokazać, że nie jest przypadkowym obrazem, że ma kontekst.
Ale chwila, bo ja chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Rojnik, ten pies powiedział dosłownie imię tamtej kobiety? Czy to było bardziej takie poczucie, że wiesz o kogo chodzi?
Ta stara kobieta, którą ja widziałam, nic nie mówiła i przez to zastanawiałam się potem czy to był w ogóle jakiś przekaz czy nie. Teraz jak czytam o tym psie, to myślę, że może właśnie brak słów był informacją sam w sobie. Ale to inna historia.
Jest jeszcze kwestia emocjonalna. Jak się czułaś przy tym psie? Bojaźliwie, spokojnie, czy coś innego? Pytam bo w pracy z czakrami bardzo często to właśnie reakcja ciała i emocji mówi więcej niż sama treść doświadczenia.
To co Rojnik mówi o spokoju - czy to może oznaczać, że ta istota aktywnie uspokoiła otoczenie snu? Czytałam coś kiedyś o tym, że strażnicy wysyłają taką energię spokoju zanim w ogóle coś powiedzą, żeby śniący się nie przestraszył. Czy to ma sens w tym kontekście?
Mam pytanie do wszystkich ogólnie, bo trochę się tu mieszają pojęcia. Czym się różni strażnik od duszy zwierzęcia w tym kontekście? Bo Rojnik od początku ma oba w tytule tematu i jakoś nigdy nie ustaliliśmy czy to jest jedna czy dwie różne kategorie.
