Budzę się szczęśliwa. Pisze do mnie od rana. Wczoraj było jak we śnie. Dziękuję Wam za wsparcie przez te wszystkie tygodnie.
Rozmawiałam z panią Anią. Zamówiłam wiccański, zaczyna się od dzisiaj. Mam nadzieję że to pomoże i że wróci. Sama jestem sobie winna że tak wyszło.
Czarne wesele zbliża się do końca. Czuję się jakoś dziwnie, taki niepokój.
Egipski trwa dalej. Weekend i cisza z jego strony. Staram się czymś zająć żeby nie myśleć.
U mnie od tamtego epizodu na razie cisza. Co raz mocniej rozważam żeby coś zagaić luźno
Gratuluję Lizabet! U mnie dalej bez przełomu. Piszemy ale tak jakoś bez emocji z jego strony.
Pierwsza sesja wiccańskiego za mną. Czuję się dziwnie ale mam nadzieję że tym razem zadziała.
Cisza trwa. Weekend bez żadnej wiadomości. Zaczynam tracić nadzieję że cokolwiek się zmieni.
Czarne wesele kończy się za kilka dni. Mam nadzieję że potem coś ruszy. Czekanie jest najgorsze.
Niedziela mija a ja siedzę sama. Egipski trwa, trzymam się jakoś. Dzięki że jesteście.
Napisał wieczorem ale tak krótko. Nie wiem czy się rozkręci czy tak zostanie.
Trochę nie wiem co zrobić. Dzisiaj mija tydzień od naszego kontaktu. Nie wiem czy coś zagaić czy nie. Pani Ania pisze żeby na razie nic nie inicjować ale sama już nie wiem każda opcja wydaje mi się na ten moment zła
Śnił mi się tej nocy. Taki dziwny sen że rozmawialiśmy i przepraszał mnie. Obudziłam się smutna.
Czuję że coś się zmienia ale nie wiem czy to tylko moje myślenie czy naprawdę.
Cześć. Mam do Was pytanie czy ktoś brał separacyjny na 3 osobę ale jak nie jest się pewnym do końca czy ktoś jest? I kto to jest?
Poniedziałek w pracy minął szybko. Egipski zbliża się do końca. Mam nadzieję że potem coś się zmieni.
Egipski się skończył. Teraz zaczynam czekanie. Mam nadzieję że niedługo coś się zmieni.
Dzisiaj mija równo tydzień od zakończenia czarnego wesela. Zdecydowałam się na to pisanie ale no nic nie wynikło z tej rozmowy (ani w pozytywna ani w negatywna strone) troche sie czuje spokojniej z tym ze napisałam ale troche nie wiem co teraz robić
Cześć dziewczyny. Dołączam do Was. Byliśmy razem prawie dwa lata, rozstaliśmy się trzy tygodnie temu. Coś się wypaliło między nami. Znalazłam panią Anię przez przypadek, czytałam Wasze historie i zdecydowałam się spróbować. Dzisiaj wieczorem pierwsza sesja rytuału na konkretną osobę.
Wiccański trwa, czekam aż on w końcu się odezwie. Ciężko z cierpliwością u mnie.
My piszemy dalej. Dzisiaj dłuższa rozmowa niż zwykle. Może jednak coś idzie do przodu?
Czekam dalej, ale zaczynam się zastanawiać czy nie powinnam czegoś dołożyć.
Hej! Wczoraj miałam pierwszy dzień rytuału egipskiego. Czy większość z Was coś czuła potem czy to normalne, że nie odczuwam żadnych typowych objawów (spałam raczej dobrze, nie jestem bardziej ospała niż zwykle czy bardziej zdekoncentrowana - już byłam i tak wcześniej, dzisiaj wręcz całkiem dużo już w pracy zrobiłam). Po samym rytuale odczuwałam spokój ale nie wiem czy po prostu tak się nastawiłam zgodnie ze wskazówkami Pani Ani. Dzisiaj od rana chodziła za mną jedna piosenka ulubionego zespołu mojego ukochanego. Ale to tyle.
Nie do końca czuję też, jak się komunikować z nim. Wiem, że zasadą jest nieinicjowanie kontaktu, tylko że ja nie mam sytuacji takiej, że on się nie odzywa. Nie jestem po rozstaniu, ja chciałabym stworzyć z nim dopiero związek, a nie mam pojęcia co mu w sercu siedzi. Generalnie to rozmawiamy codziennie i do tej pory było naturalne że raz on pierwszy coś napisał, a raz ja. Pani Ania powiedziała i tak, żeby nie inicjować kontaktu. Czy on jednak nie odbierze tego właśnie jako czegoś dziwnego z mojej strony?
Ogromnie bym chciała żeby ten rytuał przyniósł owoce... Jestem totalnie niedoświadczona, mam nadzieję, że podczas sesji wszystko zrobiłam jak trzeba, bo myśli mi krążyły strasznie chaotycznie, chociaż skupiałam się na nas.
Czarne wesele dzisiaj się kończy. Teraz zaczynam czekanie. Mam mieszane uczucia, boję się że nic się nie zmieni.
Pierwsza sesja za mną. Spałam dziwnie, budziłam się w nocy. Ale rano czuję się ok.
Czekam. Cisza z jego strony. Kiedy to wszystko ruszy?
Dzisiaj jakoś ciężej mi się trzymać. Mam nadzieję że to minie, cały dzień chce mi się płakać.
