Nie wiem czy to właściwe miejsce, ale nie znalazłam nic podobnego na forum i muszę to gdzieś opisać bo sama nie daję rady z tym. Śni mi się od jakiegoś czasu, że stoję przed lustrem i zaczynam powoli zdejmować skórę z rąk. Ale to nie jest straszne w tym śnie, przynajmniej nie od razu. Pod spodem jest inna skóra, jaśniejsza, prawie świecąca. I zdejmuję dalej. I znowu coś jest pod spodem. Jakbym była z warstw, jak cebula. I w tym śnie wiem, że muszę dojść do środka, że tam jest coś ważnego. Ale nigdy nie docieram. Budzę się zanim to się stanie. Co to może być? Czy ktoś miał coś podobnego?
To jest bardzo charakterystyczny motyw i wcale nie jest tak rzadki jak myślisz. Zanim zacznę cokolwiek mówić o znaczeniu, chcę zapytać o szczegóły. Czy ta jasna skóra pod spodem wygląda jak twoja, tylko młodsza, czy raczej jak coś zupełnie innego, inny odcień, inna faktura? I czy w tym śnie czujesz lęk, ból, czy raczej rodzaj... oczekiwania?
Ten lęk który opisujesz na końcu, że może nie będzie nic, to jest kluczowe. Bo to nie jest sen o zniszczeniu. To jest sen o pytaniu. Co ja jestem bez wszystkich tych warstw, które noszę? To jest archetyp wyjścia z maski, ale nie takiej powierzchownej, tylko tej którą naprawdę uważamy za siebie. Pytanie do ciebie: czy w życiu na jawie jesteś teraz na jakimś przełomie, coś się zmienia, coś odpuszczasz?
o matko, czytam i mi ciarki przeszły. Ja miałam coś trochę podobego, tylko nie skóra tylko ubrania. Zdejmowałm warstwę po warstwie i pod każdą było kolejne ubranie i tez nigdy nie dotarłam do końca. Czy to może być to samo znaczenie co u ciebie piszą?
Chcę dodać perspektywę z run, bo ten motyw bardzo wyraźnie koresponduje z Hagalaz i Nauthiz. Hagalaz to rozbicie formy po to żeby coś mogło się odnowić, a Nauthiz to właśnie ta potrzeba, to napięcie między tym co mamy a tym czym moglibyśmy być. Zdejmowanie warstw w tym śnie wygląda mi na rodzaj inicjacji. Nie kaźni, nie rozpadania się, ale świadomego zdejmowania tego co nałożone. Ciekawe jest to co piszesz, że nigdy nie docierasz do środka. W tradycjach nordyckich środek jest miejscem gdzie mieszka fundament tożsamości, nie ciało, nie osobowość, tylko coś znacznie wcześniejszego. Może sen celowo ci tego nie pokazuje, bo to nie jest jeszcze ten moment?
nie czekać biernie, raczej rozumieć że proces trwa. Inicjacja nie jest jednorazowym zdarzeniem. Pytanie mam do ciebie, czy zauważasz że z każdym kolejnym snem odchodzisz więcej warstw? Czy zawsze zatrzymujesz się w tym samym miejscu?
Wróćmy do osoby która zaczęła temat, bo myślę że zagubiliśmy jeden ważny element. Ten lęk że pod warstwami może nie być nic. To brzmi dla mnie bardziej jak pytanie egzystencjalne niż doświadczenie astralne. Czy uważasz że ten sen pojawia się w jakimś konkretnym kontekście? Po trudnych dniach, po rozmowach z bliskimi, czy po prostu losowo?
Ja bym jeszcze zapytała o kolory tych warstw. Pisałaś że pod spodem jest jaśniejsza, przezroczysta, ale co z warstwą zewnętrzną, tą którą zdejmujesz jako pierwszą? Jest taka sama jak skóra na co dzień, czy ma inny kolor, inną jakość? Pytam bo w tarocie mamy Świat i Głupca jako karty o zdejmowaniu starego ja, i tam kolor ma znaczenie czy chodzi o transformację przez ogień czy przez wodę, jak to obrazowo powiedzieć.
Ten opis ze skóra jest sucha, jak juz swoje zrobiła, to mi bardzo przemówiło. W pracy z afirmacjami i medytacją często mowimy o odpuszczaniu tego co służyło nam kiedyś ale już nie służy teraz. Jakby ten sen to wizualizował dosłownie na ciele. Nie bałabym sie tego snu, raczej podeszłabym do niego z wdzięcznością za każdą zdejmowaną warstwę. Ale to moje odczucie.
Lustro w tym śnie to osobny rozdział zupełnie. Mamy dwie ciebie, tę która zdejmuje i tę która pokazuje. To jest motyw sobowtóra ale w bardzo specyficznej roli, ta w lustrze nie naśladuje, ona prowadzi. To może być wyższe ja, może być część ciebie która już przeszła przez ten proces. Martusia dobrze pytała o towarzysza, bo to nie jest samotny sen, jest tam przewodnik, tylko zakamuflowany w odbiciu.
Słucham tej rozmowy o lustrze i mam pytanie do całej dyskusji. Czy lustro pojawia się od początku tych snów, czy dopiero pojawiło się w którymś momencie? Bo to by bardzo dużo mówiło o tym na jakim etapie jest ten proces.
Ale poczekajcie, bo mam może naiwne pytanie, czy ta w lustrze może być kimś zupełnie innym, nie częścią apoloni tylko jakąś istotą która przybrała jej twarz? Pytam bo słyszałam że lustrzane odbicia we śnie nie zawsze są nami samymi.
To zaufanie bez słów jest interesujące. Mam pytanie, czy ta postać w lustrze też zdejmuje warstwy? Czy tylko ty to robisz a ona odbija te same ruchy ale na swojej postaci, czy może jej ciało już jest bez tych warstw?
To jest bardzo istotna obserwacja. Jeśli ona jest już w stanie do którego ty zmierzasz, to ten sen ma w sobie coś w rodzaju mapy i potwierdzenia jednocześnie. Mapy bo pokazuje dokąd idziesz, potwierdzenia bo ta wersja ciebie już tam dotarła. Pytam wszystkich, czy ktoś miał podobny motyw, tej wersji siebie która już jest po drugiej stronie?
Ja miałam coś podobnego ale odwrotnie, siebie młodszą która jeszcze nie wiedziała. I patrzyłam na nią z takm smutkiem bo wiedziałam co ją czeka. Ale ten motyw który opisujesz, siebie bardziej kompletnej, to jest chyba rzadsze i chyba piękniejsze. Czy ta postac w lustrze wygląda jak ty teraz, czy jakoś inaczej?
Cały czas myślę o tej Gwiezdzie z tarota i teraz z tym co mówisz nabiera to sensu. W Gwieździe mamy postac która wylewa wodę i jest przy tym spokojna, skupiona, bez wysiłku. To jest właśnie ten stan bez zamętu który opisujesz. Czy ta postać w twoim lustrze ma przy sobie jakieś przedmioty albo jest całkowicie sama?
Lustro jako jedyne miejsce istnienia tej postaci to może być ważna wskazówka. W tradycji nordyckiej studnia Mímira, do której Odyn oddał oko żeby zyskać wiedzę, jest takim lustrem głębinowym. Wiedza nie siedzi w studni, siedzi w akcie patrzenia. Jeśli ta postać istnieje tylko kiedy patrzysz, to może ona nie jest osobna od ciebie, tylko aktywuje się przez twój wzrok. Czy zdarzyło ci się odwrócić od lustra podczas tego snu?
A ja bym odwróciła i sprawdziła 🙂 Serio, to by był najlepszy test. Jeśli ona znika gdy nie patrzysz, to jest częścią ciebie. Jeśli dalej stoi, to co innego. Może w kolejnym śnie spróbujesz?
Ten opór przed odwróceniem jest moim zdaniem sam w sobie informacją. Sen nie zmusza cię do żadnego kroku, tylko pokazuje możliwości. To że nie czujesz gotowości żeby się odwrócić może znaczyć że warstwy jeszcze trwają, że proces zdejmowania nie jest skończony.
Mam pytanie do apoloni bo cały czas myślę o tym co powiedziała wcześniej. Że ta postać w lustrze jest jakby bez zamętu codziennego. Czy ten zamęt który czujesz na jawie to jest coś konkretnego, jakiś obszar życia, czy raczej ogólne poczucie?
To co właśnie powiedziałaś bardzo pasuje do tego obrazu zdejmowania warstw. Te warstwy to może nie jest coś złego, to sa warstwy które nosisz dla innych, role, oczekiwania, to co wyświetlasz na zewnątrz. I ta głębsza świetlista skóra to ty bez tych ról. Czy w tym śnie czujesz ulgę kiedy odsłaniasz głębszą warstwę?
To jest takie ważne co powiedziałaś, o tym co jest prawdziwe. Ja się dopiero uczę rozumieć sny ale to mnie bardzo porusza. Czy ta ulga zostaje po przebudzeniu czy znika razem ze snem?
To co opisujesz, ta ulga i to co zostaje w tle, to jest właśnie punkt w którym warto pracować. Nie w śnie, ale na jawie. To pół godziny po przebudzeniu jest oknem. Czy próbowałaś w tym czasie cokolwiek zapisywać, nie treść snu, ale właśnie to uczucie?
To że nie ma szczątków jest istotne. W wielu rytuałach zdejmowanie zewnętrznych warstw to nie jest niszczenie, tylko integracja. Te warstwy nie są odrzucane, one wracają do całości. Czyste zdejmowanie bez śmieci sugeruje że to nie jest sen o porzucaniu, tylko o scalaniu.
Chcę się tu podzielić swoim doświadczeniem bo nagle poczułam że to pasuje. Miałam przez jakiś czas sny gdzie dosłownie widziałam jak moje dłonie są przezroczyste i widzę przez nie. Nie zdejmowanie, ale podobne uczucie, że to co widoczne nie jest tym co prawdziwe. I po takich snach zawsze czułam że zrobiłam jakiś krok, choć nie umiałam powiedzieć w którym kierunku. Czy ty czujesz że po tych snach coś się zmienia?
Ale skoro ta zmiana już się zaczęła na jawie, to czy sen będzie teraz inaczej wyglądał? Jak coś się przestawia w środku to chyba kolejny sen powinien pójść dalej niż poprzednie, nie?
Przepraszam że się wciskam ale mam pytanie do apoloni bo cały czas o tym myślę. Mówiłaś że te warstwy się wchłaniają albo znikają, nie ma szczątków. Ale ta postać w lustrze, ona jest na każdym etapie zdejmowania? Patrzy na ciebie przez cały czas?
