ojej, śnił mi się niedawno coś, co ciężko opisać słowami, ale spróbuję. Byłem w dużym pokoju, jasnym, spokojnym, i wiedziałem we śnie, że jestem sam - ale ta samotność miała jakiś kształt. Dosłownie. Stała obok mnie jak postać, ale bez twarzy, bez konturów, po prostu coś w rodzaju gęstej ciszy, która zajmuje miejsce w przestrzeni. Nie była groźna, nie była smutna, po prostu... była. Próbowałem do niej mówić i ona jakby słuchała, ale nic nie odpowiadała. Obudziłem się z dziwnym uczuciem, że to był ktoś bliski, nie obcy. Ktoś potrafi to wyjaśnić? Bo nie wiem co z tym zrobić, senniki nic mi nie mówią w tym przypadku.
Och, to jest naprawde jedno z głębszych doświadczeń sennych, jakie mozna mieć. Ta samotność jako forma, jako obecnosc - to nie jest prosta projekcja emocji. Pytanie pierwsze które mnie tu uderza: czy ta "gęsta cisza" stała przed tobą, obok, za tobą? Bo kierunek w przestrzeni sennej dużo mówi o tym czy to coś, z czym idziesz, czy coś, co na ciebie czeka. Piszesz że czułeś ją jako bliską - to kluczowe. To nie jest zwykły sen o osamotnieniu, to może być spotkanie z jakąś częścią siebie, którą od dawna nosisz obok, ale rzadko pozwalasz jej mieć kształt.
Hm, czytam i myślę sobie o archetypie cienia z Junga, ale tu jest coś innego niż klasyczny cień. Cień zwykle jest niepokojący, wypierany, chce coś powiedzieć na siłę. A ta twoja "samotność z kształtem" jest cicha, obecna i - jak piszesz - bliska. Zastanawiam się czy to nie jest bardziej anima albo jakaś wewnętrzna figura, ktora przez lata żyje z tobą w środku, a sen po prostu dał jej przestrzeń. Jak ona się poruszała, stała w miejscu? Czy byłeś nią zaskoczony, czy to było naturalne że tam jest?
Mnie ten opis bardzo trafił, bo ja miałam podobne sny w trudnym okresie i zawsze interpretowałam je przez pryzmat czakry serca. Jak serce jest zamknięte albo zablokowane, to samotność przestaje być tylko uczuciem, zaczyna być czymś co zajmuje fizyczną przestrzeń nawet we śnie. To trochę tak jakby ciało energetyczne próbowało ci pokazać co nosisz w środku. Pytanie do ciebie - czy w tym śnie czułeś coś w okolicach klatki piersiowej, jakiś ucisk albo odwrotnie, ulge?
No nie wiem, bo ja jak czytam "obecność bez twarzy obok" to mi się trochę serce ściska. nie mówię że to coś złego, ale skąd wiadomo że ta forma to samotność a nie coś innego co postanowiło się jako samotność pokazać? Bo sen może nam wmówić tożsamość postaci prawda? Pytam szczerze bo sama boje się takich obecności i zastanawiam sie jak odróżnić co jest naprawdę częścią nas a co jest z zewnątrz
Pojawiły się tu runy w tytule kontekstu więc dodam swoje trzy grosze, choć nie na siłę. Jak pracuję z runami i mam do czynienia z czymś nieuchwytnym, co szuka formy, to pierwsza myśl to Isa albo Hagalaz - zastygniecie, forma której jeszcze nie rozumiemy, przejście które trzeba przejść zanim coś się otworzy. Nie mówię że ty "musisz rzucac runy", ale jeśli ktoś pracuje z runami i chciałby dotknąć tego co opisujesz, to Isa szczególnie - ta runa mówi właśnie o samotności która ma kształt, o zatrzymaniu które jest konieczne. Wiesz cos o runach?
hej a ja mysle ze ta postac to moze byc po prostu projekcja, nie wiem cos jak egrigor? czytalem ze zbiorowe emocje moga tworzyc forme i samotnosc jest wgl bardzo silnym uczuciem wiec moze sama sie skondensowala we snie? tez chcialbym zeby mi cos takiego sie przysnilo szczerze, brzmi ekscytujaco
A ja mam takie skojarzenie trochę z boku - śniło mi się kiedyś że moja tęsknota za kimś siedziała w kącie pokoju i była jak skulona postać w szarym płaszczu. Nie wiedziałam wtedy co z tym zrobić, ale po tym śnie przez kilka dni miałam dziwne spokojne uczucie, jakby ta tęsknota dostała swoje miejsce i przestała mnie gryzc od środka. Może w snach rzeczy, które nosimy, szukają formy właśnie po to żeby je zobaczyć? I wystarczy zobaczyć, nic więcej.
Dodam inną perspektywę, bo tu jest dużo "może", "pewnie", "to brzmi jak". Personifikacja abstrakcji we śnie - w tym wypadku samotności - jest jednym z najlepiej opisanych zjawisk w badaniach nad treścią snów i nie wymaga wyjaśnień ezoterycznych żeby być znacząca. Sennik ci nic nie da, bo senniki operują na archetypach gotowych, a tu jest coś bardzo osobistego. Zamiast szukać etykiety z zewnątrz, zapytaj siebie co ta postać w tobie wzbudzała i co by się stało gdybyś we śnie do niej przytulił. To drugie pytanie jest poważne, nie retoryczne.
Czytam tę rozmowę od początku i mam wrażenie, że ta forma ze snu to nie jest coś co przyszło, tylko coś co w końcu wyszło na powierzchnię. Jakby ta samotność siedziała za jakąś przegrodą i sen otworzył okno. Ale mam pytanie bo mnie to nurtuje - napisałeś że próbowałeś do niej mówić. Co chciałeś jej powiedzieć? Bo to chyba wazne co wybrałeś w tym momencie, co cię do niej pchnęło.
