Miałem sen, ktury trudno mi w ogóle opisać słowami ale spróbuję. Śniłem że oddycham i każdy mój wdech i wydech zamienia się w dźwięk - nie tak że słyszę jakiś muzyczny akord, tylko że cały świat wokół mnie jest zbudowany z mojego oddechu. Drzewa, niebo, inne osoby w tym śnie - wszystko wibruje w rytmie mojego płuca. Jak oddycham płycej to świat przygasa, jak biorę głęboki wdech to wszystko rozkwita i nabiera kolorow. Leżałem po przebudzeniu z tym uczuciem jakieś dobre dwie godziny i nie mogłem wstać. Nie wiem co z tym zrobić i jest tu ktoś z podobnym bagażem? - to uczucie że własna żywotność dosłownie JEST harmonią, nie tworzy jej ani na nią wpływa, tylko po prostu nią jest.
To co piszesz ma na prawdę rzadką jakość. Większość snów o muzyce albo o oddechu to sny o czymś - tutaj masz sen, w którym jesteś źródłem, nie słuchaczem. To bardzo istotna różnica i warto ją sobie zapisać dosłownie tak, jak to ująłeś: "cały świat jest zbudowany z mojego oddechu". Pytanie do ciebie - czy w tym śnie miałeś poczucie odpowiedzialności za ten świat, czy raczej spokoju? bo to zmienia interpretację dość znacznie.
No ładnie, to brzmi tak pięknie, że mi zrobiło się trochę zazdrosc 🙂 czy jak przygasał świat przy płytkim oddechu to było nieprzyjemne, czy tylko takie neutralne? bo zastanawiam sie a może to po prostu jest jakis sen o tym ze my sami decydujemy o skali naszego uczestnictwa w zyciu, ze jak sie "chowamy" to tez coś cofa sie ze swiata...
Przeczytałam temat i zaraz mam pytanie do samego rdzenia tej historii: skąd wiesz, że to był twój oddech a nie po prostu muzyka tła snu? Mówię to bez złośliwości, naprawdę pytam. Bo w snach mamy tendencję do interpretowania rzeczy "po fakcie", kurcze, czyli budzimy się i dopiero wtedy nadajemy spójność czemuś co mogło być chaotyczne. Czy podczas samego snu miałeś to poczucie sprawczości, że to JA oddycham i TO dlatego świat tak wygląda?
no dobra, to zmienia sprawę. Jeśli miałeś kontrolę i przeprowadzałeś test - to już jest obszar świadome śnienie. Ciekawi mnie bardziej ten moment zastygania świata. Czy to było przerażające?
słyszałem kiedyś od jednej starszej pani, że oddech w snach to jest coś w rodzaju nici między dusza a ciałem, że jak bardzo śpisz to oddech cię trzyma tutaj, nie pozwala za daleko odpłynąć. i ona mówiła że jak ktoś śni o swoim oddechu jako o czymś zewnętrznym albo wielkim, to znaczy że dusza "zdaje sobie sprawę" że jest trzymana. nie wiem na ile to prawda ale ten sen bardzo mi to skojarzył
Wybaczcie, jak coś palnę, ale mam takie głupie pytanie - czy taki sen może być zły? Znaczy, czy takie poczucie że wszystko zależy od twojego oddechu nie jest czasem zbyt dużym ciężarem? bo jak to czytam to jednocześnie myślę "ale piękne" i "ale przerażające"
powiem szczerze, że mam mieszane uczucia co do tej interpretacji "mój oddech podtrzymuje świat". 😛 Rozumiem że sen był piękny i wyjątkowy, ale trochę sie boję, że takie obrazy mogą w ludziach budować przekonanie o własnej wyjątkowości w sensie kosmicznym i to nie zawsze jest zdrowe. Nie mówię że tak jest tutaj, po prostu warto to rozważyć zanim się w to za głęboko wejdzie.
dobra, wchodzę z innej strony. czy ktoś moze mi powiedzieć - czy to jest znany motyw w interpretacji snów, ten oddech-jako-harmonia? Bo ja słyszałam o snach o śpiewie jako kanale duchowym, o snach gdzie muzyka ma znaczenie przepowiedni, ale o oddechu ktory jest muzyka to jakos nie natknelam sie. Czy to jest unikalny sen tego autora czy jest gdzieś coś o tym napisane?
Ojeju,a czy ktos probował medytacji po takim śnie zeby go jakoś "przetrawic"? pytam bo sam mialem raz sen gdzie byłem dźwiękiem, nie słyszałem dźwięku tylko byłem nim i potem przez tydzień miałem dziwne stany przy wdechach jakby echo tego snu zostawało. nie widzialem z nia zwiazku az ktos mi powiedzial ze to moze byc próba przepracowania czegoś co dusza przynioslą
przepraszam że pytanie może naiwne, ale co to znaczy że "dusza przyniosła"? skad przyniosła i dokąd? nie rozumiem tej terminologii i chciałabym wiedzieć bo brzmi jakby to bylo wazne
No i masz,ja ostatnio mam duzo snow gdzie są dźwięki ale nigdy nie pomyslalam żeby to łączyć z oddechem, zawsze mi się wydawało że dźwięk we śnie to cos co przychodzi z zewnątrz snu, nie ze mnie. Teraz czytam ten temat i zastanawiam sie czy nie powinnam zwrócić uwagę skąd w moich snach pochodzi dźwięk bo może to ważne?
a wracajac do tego co pisał Olaf86 o muzyce która pochodzi z ciebie - mam pytanie ktore mnie gryzie od jakiegos czasu. czy jak wstrzymałes oddech i świat zastygł, to był moment paniki czy raczej takiego spokoju ze widzisz cos ważnego? bo mi sie wydaje ze to robi ogromna roznice w tym co ten sen chce powiedziec
Matko, nie panika, zdecydowanie. to bylo raczej takie... skupienie? jakby całe jestestwo zrobilo "ciii" na chwilę. Pamietam ze w tym zastygnięciu bylo cos pięknego, nie strasznego. Świat wyglądał jak fotografia ale żywa, jak gdyby tylko czekał. i potem kiedy zacząłem oddychać znowu to wszystko ruszyło jakby nigdy nic
to mnie trochę niepokoi bo piszesz o kontrolowaniu tego świata przez zatrzymanie oddechu i to mi wygląda bardziej na sen o kontroli niż o harmonii. nie twierdzę że jedno wyklucza drugie ale czy podczas tego snu miałeś też momenty gdzie nie próbowałeś kontrolować, prawda, po prostu byłeś i oddychałeś? i jak to wyglądało?
dobra to moze glupie ale muszę zapytać - czy podczas tego snu słyszałeś tę muzykę jako konkretne dźwięki, czy raczej to było bardziej takie poczucie muzyczności bez melodii? bo mam wrażenie ze to by zmieniało interpretację. jak dźwięki były konkretne to moze faktycznie bylo cos jak przekaz, jak było tylko poczucie to może to bardziej o stanie bycia niż o treści
słuchajcie a ja cały czas mysle o tym co pisała Mocarna05 o "nada" i pierwotnym dźwięku. czy ktos z was próbował kiedyś medytacji z mantrowaniem i miał potem sny podobne do tego co opisuje Olaf? bo mnie sie wydaje ze to może być powiązane że pewne praktyki otwierają na tego typu doświadczenia nocne 😛
