Nie wiem czy ktoś miał coś takiego, bo szukałam i nie znalazłam podobnego wątku. chodzi o to, że śnię i niby wiem, że to ja, ale mój głos jest zupełnie obcy. Jakby ktoś inny mówił moimi ustami. Ostatnio śniło mi się, że siedzę przy stole z ludźmi, ktorych nie znam, i zaczynam mówić, a głos ktury słyszę jest głębszy, spokojniejszy, trochę starszy. I ci ludzie we śnie reagują na ten głos normalnie, jak gdyby nigdy nic, a ja od środka jestem skonsternowana bo to nie brzmi jak ja. Budzę się i mam przez chwilę wrażenie, że zanim do mnie wróciłam, byłam przez moment kimś innym. Ktoś rozumie o czym mówię?
O, znam to poczucie i nie do końca wiem co z nim robić, bo sama je mam od dawna. U mnie zdarza sie że nie tylko głos jest inny, ale też sposób myślenia we śnie jest jakby z zupełnie innej osoby. Uzywam słów których na co dzień nie używam, mam przekonania których na jawie nie podzielam. I jest w tym coś takiego, że czuję się w tym bardzo swobodnie, jakby to było moje naturalne miejsce. Zawsze mi się to kojarzyło z pracą z polem, z tym że podczas głębokiego snu świadomość naprawdę może być pożyczona albo dzielona z kimś lub czymś, czego nie kontrolujemy. Ale ciekawa jestem czy u ciebie to jest jeden konkretny głos, czy za każdym razem inny?
To co opisujecie to jest właśnie znak że podczas pracy z polem morfogenetycznym świadomość traci swoją odrębność i zaczyna kanalizować inne byty albo inne aspekty pola zbiorowego. Głos to tylko symptom, ważniejsze jest to czyja to perspektywa. Takie doświadczenia to nie są przypadkowe odwiedziny, to aktywne wejście w rezonans z czymś lub kimś z wyższego wymiaru. Polecałabym postawić intencję przed snem, żeby wiedzieć z czym pracujemy.
"Praca z polem morfogenetycznym" to nieco na wyrost w kontekscie śnienia. To że glos brzmi inaczej we snie moze byc prosta kwestia tego, ze swiadomosc w fazie REM traci czesc kontroli i rózne aspekty psychiki sie uwalniaja. Jung by powiedzial ze to poprostu inny aspekt self, cien albo animus. Niekoniecznie trzeba od razu szukac obcych bytow i wymiarow.
To poczucie bycia gościem u siebie jest warte zatrzymania. w pracy ze snami takie momenty traktuję jako sygnał że swiadomosc we śnie zetknęła się z czymś co wymaga uwagi,jakimś aspektem, ktury na jawie nie ma głosu. Dosłownie nie ma głosu, bo go zagłuszamy. Sen daje mu mikrofon, jak sama napisałaś. Nie powiedziałabym od razu że to obcy byt, bo to może być po prostu ta część siebie której nigdy nie słyszałaś na jawie. Pytanie które warto zadać sobie po takim śnie: co ten glos mówił i czy te słowa miały dla ciebie jakiś sens?
Eh, zgadzam się z Bogusią, że to może być stłumiona część osobowości, to jest zresztą klasyczna interpretacja w pracy z podświadomością. Takie ćwiczenie: wyobraź sobie że rano, zaraz po przebudzeniu, ojej, mówisz na głos to co powiedział ten głos we śnie. Afirmacja odzyskanego głosu. Serio działa, polecam. Ja przez tygodniowe ćwiczenia afirmacyjne całkowicie przestałam mieć sny gdzie byłam cicha i bierna.
Nie wiem czy afirmacje tu pmagają, ale za to mnie ten temat bardzo zaintrygował bo mi się przydarzyło cos podobengo ale odwrotnie. We śnie miałam głos dzieckca, byłam dorosłą kobietą ale mówiłam jak mała dziewczynka i sama w snie się dziwiłam. Czy to też może byc ta sama zasada że coś przejęło głos? Albo ja weszlam w ciało kogoś innego?
Obserwuję tę dyskusję od początku i mam jedno pytanie do Gracjana - skad wiadomo ze to gardlowa a nie np. trzecia czakra, ze tak powiem emocjonalna. bo ten opis bycia gościem u siebie kojarzy mi się bardziej z utratą własnego centrum niż z kwestią komunikacji
