Dobra,bo nie wiem od czego zacząć, ale spróbuję. śniło mi się ostatnio coś co mnie totalnie wybiło z rownowagi i jeszce teraz jak o tym mysle to mam ciarki. Bylam w tym śnie kimś zupełnie innym - nie siebie widzialam, nie swoje ręce, co ciekawe, nie swoje myśli. Czułam jakbym dosłownie weszła w czyjeś życie od środka. Miałam dostęp do wspomnień tej osoby, wiedziałam jak się zwie jej matka, pamiętałam jakieś konkretne popołudnie gdy ta osoba była dzieckiem i siedziała przy piecu. Szczegoly których nie mogłabym wymyślić. To nie była ta zwykła sytuacja gdy śni ci się że jesteś kims - to było jak czytanie czyjejś historii od środka, przez jej oczy, przez jej emocje. I co mnie najbardziej uderzyło - ta osoba była chyba z innej epoki. Ubrania, domy, wszystko wyglądało jakby to był może początek XX wieku, moze koniec XIX, ciężko powiedzieć. Ktoś miał kiedyś coś podobnego? Bo szukałam po forum i nie znalazłam dokladnie takiego tematu.
Aleś mnie zaskoczyła, to brzmi niesamowicie. Sama miałam raz sen gdzie byłam chyba chłopcem, ale nie miałam takiego dostępu do wspomnień jak ty opisujesz, bardziej po prostu wiedziałam że jestem kimś innym. Ale żeby czuć całą historię tej osoby - to coś innego. Pytam szczerze bo jestem ciekawa - ta osoba którą byłaś, czułaś że to ktoś żyjący teraz gdzieś, czy raczej jakby ktoś dawny? Bo piszesz o XIX wieku i łamię sobie głowę czy to nie jest coś związanego z poprzednimi wcieleniami.
To co opisujesz to bardzo konkretne doświadczenie i zanim pójdziemy w kierunku reinkarnacji, chciałem zapytać o kilka rzeczy. Po pierwsze - czy we snie miałaś świadomość że śnisz, czy byłaś w tym całkowicie? Po drugie - czy ta osoba której historię przeżywałaś była obecna w śnie jako postać, czy tylko czułaś jej perspektywę bez jej fizycznej obecności? To rozróżnienie jest ważne, bo te dwa warianty mają różne interpretacje. Jedno to coś co można by nazwać identyfikacją z inną duszą, drugie to bardziej odczytanie śladu energetycznego - zapis który gdzieś po prostu jest i można na niego trafić. oba są możliwe, oba zdarzają się w snach, ale mają inne znaczenie.
Dobra ale chwila. jak ktos opisuje ze pamietalm konkretne imie matki tej osoby i jakies poludnie przy piecu - to jak to pozniej weryfikujecie? Pytam serio, bo bez weryfikacji to jest po prostu bardzo sugestywny sen, i tyle. Nie mowie ze to niemozliwe, ale skad wiadomo ze to dostep do czyjejs historii a nie po prostu kreatywna podswiadomosc ktora sobie skleila jakis scenariusz z filmow i ksiazek ktore czytalas? XIX wiek, nie wiem, piec, emocje - to sie da posklejac z tego co sie widzialo.
Malachit ma rację że bez weryfikacji to wszystko jest anegdotą, ale rownież rozumiem że nie zawsze jest jak weryfikować. Mnie tu bardziej zastanawia co Czeslaw poruszył - ta kwestia czy byłaś obserwatorem czy doslownie tą osobą. Bo w tradycji jungowskiej to co opisujesz mogłoby być po prostu projekcją cienia albo animy, kontaktem z jakimś archetypem zbiorowej nieświadomości, i nie trzeba od razu wchodzić w poprzednie wcielenia. Zbiorowa nieświadomość to coś w rodzaju archiwum ludzkich doświadczeń i można na nie trafić przez sen. Nie mówię że tak jest - mówię że jest kilka możliwych ram interpretacyjnych i warto mieć je wszystkie w głowie zanim się zdecyduje co to było.
Szafranka, właśnie o to chodzi! Sam mialem cos podobnego i długo nie wiedziałem jak to nazwać. Byłem we śnie starszym mężczyzną, wiedziałem gdzie mieszka, znalem układ jego domu, czułam jego zmęczenie w nogach - takie konkretne fizyczne zmęczenie. Obudziłem się z tym zmęczeniem w łydkach, serio. I teraz trudno mi ocenić czy to było poprzednie wcielenie, czy wlasnie jakiś kontakt z czyms w rodzaju pamięci zbiorowej. ale ta fizyczność mnie przekonuje ze to nie była tylko produkcja mózgu. To był ktoś realny, przynajmiej tak czułem.
Doczytałam do końca i nie wiem czy się bać czy być zachwycona, szczerze. to brzmi jakbys na chwilę przestała istnieć jako ty i stałaś się kimś innym. Nie wiem czy to broń Boże nie jest trochę niepokojące? Mam na myśli - co jeśli ta osoba też w jakimś sensie do ciebie trafia, jeśli jest jakiś kontakt w obie strony? Czy ona wiedziała że ktoś ją... czyta?
No to juz wchodzimy w metafizyczne dywagacje bez gruntu. pytanie o to czy ta historyczna osoba czula ze ktos ja czyta jest nieweryfikowalne do kwadratu. Moze zamiast tego zapytac o cos bardziej konkretnego - czy ten sen sie powtorzyl, czy ta sama osoba wrocila? Bo powracajacy sen z ta sama postacia moze miec inne znaczenie niz jednorazowe zdarzenie.
Tak, emocje były bardzo konkretne. ta osoba którą byłam czuła coś w rodzaju tesknoty i jednocześnie rezygnacji. Jakby wiedziała że coś jest stracone i już się z tym pogodziła ale nadal tego żałuje. Bardzo dojrzałe uczucie, nie moje - ja mam 29 lat i nie czuję tego w ten sposób. To miało w sobie taki ciężar lat. 🙁 I nie, ten sen nie wrócił, przynajmniej jeszcze nie. Ale mam wrazenie że ta osoba jest jakos blisko, trudno to opisać inaczej.
