Mam taki sen, który wraca do mnie od jakiegoś czasu i nie wiem jak go nazwać inaczej niż... bycie gospodarzem. Śnię siebie jako kogoś, kto ZAPRASZA inne postaci do snu. Jakbym była właścicielką przestrzeni, nie uczestnikiem fabuły. Inne osoby wchodzą, rozglądają się, jakby wiedziały że są u mnie. Jedna kobieta ostatnio powiedziała wprost: "dziękuję że mnie przyjęłaś". To nie był normalny sen narracyjny - czułam ciężar odpowiedzialności za te osoby, za to co im pokażę, co się im przydarzy w tej przestrzeni. miałam poczucie że to MOJE terytorium i muszę o nie dbać. zastanawiam się czy to ma związek z fazą życia - od jakiegoś czasu jestem w takim momencie gdzie dużo rzeczy mi się kończy i zaczyna jednocześnie, zmiana pracy, przeprowadzka, koniec pewnego rozdziału. Ktoś miał coś podobnego? To uczucie bycia gospodarzem zamiast gościem? 😛
O, to ciekawy motyw i coś mi klikło jak to przeczytałam. Mam w notatkach ze swoich snów taki moment sprzed może roku - byłam w jakimś wielkim domu, ale wiedziałam że jestem odpowiedzialna za wszystkich którzy tam są. Nie gospodarzem w sensie że "zapraszam", bardziej strażnikiem chyba. Ale ten ciężar odpowiedzialności który opisujesz - dokładnie to samo. Jakby sen nie był "dla mnie" tylko ja byłam dla niego. Czy u ciebie te osoby które przychodzą to są znajome twarze czy nieznajomi?
o matko, wow, nigdy o tym nie myślałam w ten sposób! Zawsze zakładałam ze jestem w snach uczestnikiem, że cos mi sie przydarza. A tu nagle perspektywa ze to ja jestem "miejscem" dla innych... to trochę jak z czakrą serca - kiedy otwierasz sie na innych, zaczynasz pełnić taką funkcję pośrednika albo schronienia. Czy ta kobieta która ci podziękowała miała jakąś konkretna twarz? Kogoś znajomego?
Ciekawe doświadczenie, ale zanim wszyscy pójdziemy w symbolikę to zapytam - jak długo masz takie sny? Bo to "bycie gospodarzem" może być zwykłą reakcją na zmiany życiowe które opisujesz - mózg przetwarza nowe role społeczne, nowe terytorium (przeprowadzka), i tłumaczy to na metaforę domu i gości. Nie mówię że nie ma tu nic ciekawego, bo jest, ale to pytanie o czas trwania jest ważne. Jeśli zaczęło się DOKŁADNIE razem z przeprowadzką to sugerowałabym żeby jednak wziąć pod uwagę że podświadomość po prostu przepracowuje nowe miejsce zamieszkania.
No Halineczka ma trochę rację że warto to skalibrować, ale z drugiej strony jedno nie wyklucza drugiego. zmiany życiowe często są właśnie oknem kiedy takie rzeczy się otwierają. jakby przejście aktywowało coś. Ja na przykład miałam bardzo intensywne sny przy każdej większej zmianie - ale ich treść była zawsze symboliczna, nie przypadkowa. To że mózg "przetwarza" nie znaczy że nie robi tego w języku duchowym. Telimena, a powiedz - czy w tym śnie masz poczucie że ta przestrzeń to dosłownie twój dom, czy raczej jakieś neutralne miejsce którego "właścicielką" jesteś?
przepraszam ze wchodzę bo jestem nowa w tych tematach ale to co opisujesz bardzo mnie uderzylo. Zawsze myslalam ze dom we snie to zawsze ja sama ze jego pokoje to moje wewnętrzne cześci. Ale tu jest inaczej - tu dom to cos co sie udostepnia innym? To chyba zupelnie inna interpretacja niz to co wyczytalam w sennikach
przed przeprowadzka to akurat nic dziwnego - lęk antycypacyjny generuje sny o nowym "terytorium" zanim jeszcze do niego wejdziesz. mózg testuje scenariusze. a ta kobieta która dziekowała - nie przyszło ci do głowy że to mogła być twoja własna część, jakaś wewnętrzna figura która wreszcie dostała przestrzeń? Nie każda obca twarz w śnie to zewnętrzna dusza albo gość z innego wymiaru.
to jest mega ciekawe bo ja mialam ostatnio podobne poczucie ale nie we snie tylko podczas medytacji!! bylam jakby "polem" dla innych energii i czulam ze muszę utrzymac to pole stabilne. Może to jest ten sam archetyp tyle że odczuwany w roznych stanach świadomości? Telimena czy ty w ogóle medytujesz albo pracujesz z energiami na jawie?
ten intrus którego chciałaś wyprowadzić - to mnie bardziej interesuje niż zaproszeni goście. Opisz go. jak wyglądał, jak wszedł, co czułaś dokładnie? Bo jeśli ta przestrzeń jest "twoja" i chroniona, to ktoś kto wchodzi bez zaproszenia to zupełnie inne zjawisko. Przy pracy z energiami uczyłam się że granice przestrzeni sennej są ważne i warto zwracać uwagę na to kto je narusza.
ojej to brzmi troszkę strasznie z tym intruze ktory wchodzi bez zaproszenia 😮 czy moglabys go wyprowadzic we snie czy tylko chcialas ale nie umialas? bo to chyba robi roznice nie? jak masz kontrolę to jest inaczej niż jak nie masz
ta "nieostrosc na krawędziach" to klasyczny motyw który pojawia się w opisach hiponagogicznych albo przy postaciach które sen sam nie dokończył generować. Nie przypisywałabym mu od razu zewnętrznego źródła. Natomiast emocja dyskomfortu przez ranek jest warta uwagi - sny zostawiają ślad emocjonalny który jest informacją o czymś, tylko co to jest, to właśnie jest pytanie. Czy w tym samym czasie na jawie masz poczucie że ktoś narusza twoje granice albo wchodzi w twoja przestrzeń bez zaproszenia?
a co do tej zmiany fazy życia o której pisałaś na początku - słyszałam że właśnie w momentach progowych, kiedy cos sie kończy i zaczyna, mamy dostep do innych "warstw". Jakby przejście rozchyla jakieś drzwi. I może ta rola gospodarza to nie przypadek tylko coś co aktywuje się właśnie teraz bo jesteś w tym przejściu? Jak długo jeszcze potrwa ta zmiana, ta przeprowadzka i nowa praca?
wciągnęłam się w ten wątek od początku i mam jedno pytanie które mnie nurtuje - czy ci goście we śnie coś wnoszą? znaczy, czy coś po sobie zostają, czy jest jakaś wymiana, czy tylko przychodzą i wychodzą? bo jeśli jest wymiana to to chyba zmienia znaczenie całej sytuacji
no wlasnie, gosposia dobrze pyta. Bo gospodarz w sensie ktos kto daje schronienie to jedno, ale gospodarz jako ktos kto prowadzi wymiane albo handel to zupelnie inna rola. Ktore to bardziej?
bo wracając do tego co pytałam wcześniej - nikt mi nie odpowiedział właściwie. czy ci goście coś zostawiają? czy po przebudzeniu masz jakieś wrażenie, uczucie, informację której wcześniej nie miałaś? bo to by dużo mówiło o tym czy ta przestrzeń to miejsce wymiany czy tylko... poczekalnię
a ten intrus, który stał w kącie - czy po przebudzeniu też zostawił jakiś ślad? bo jeśli tak to to jest istotne. zaproszeni goście zostawiają coś pozytywnego albo neutralnego, niezaproszony zostawia co?
ok ale chwila, bo ta historia z telefonem do znajomej jest akurat zupełnie prozaiczna. miałaś wyrzuty sumienia że nie dzwonisz, sen to przetasował i dał ci impuls. to nie musi być nic więcej. natomiast ten ślad dyskomfortu po intrusie - to ciekawsze, bo tam nie ma oczywistego źródła w "zaległych sprawach". chyba że jest i nie widzisz połączenia
Kielichowa ma rację co do telefonu, to najprostsza interpretacja. ale i tak ciekawe że mózg wybrał akurat tę osobę a nie inną z listy zaniedbanych kontaktów. dlaczego ona, dlaczego tej nocy. to już jest pytanie na które prosta odpowiedź nie wystarczy
no właśnie i tu widzę że zaczęliście rozdzielać tych gości na dwie kategorie - ci którzy "wpisują się" w przestrzeń i ten jeden który nie pasuje. i to rozróżnienie wydaje mi się ważniejsze niż samo bycie gospodarzem. może ta rola to nie tyle stan stały ile coś co się zmienia w zależności od fazy w jakiej jesteś? bo przy dużych zmianach życiowych chyba każdy czuje się trochę bardziej... przepuszczalny na zewnętrzne energie. nie wiem jak to inaczej nazwać
