cześć wszystkim 🙂
piszę bo naprawdę nie wiem już co o tym wszystkim myśleć. pół roku temu straciłam bardzo bliskiego kolegę, zginął w wypadku samochodowym. do dziś nie wiadomo tak do końca czy to był przypadek czy nie, i to chyba jest najtrudniejsze w tym wszystkim.
od tamtego czasu mam te sny. na początku myślałam że to moja psychika tak reaguje, ze żałoba i w ogóle. ale powoli zaczęłam się dystansować, staram się żyć dalej, już nie rozmyślam o nim tak ciągle jak kiedyś... a te sny wciąż przychodzą. i każdy ma jakis symbol, coś co zostaje ze mną po przebudzeniu.
żeby nie pisać w kółko to wymienię je tak:
pierwszy, postać bez twarzy, nóż skierowany w moją stronę, las i ucieczka
drugi, zamykam drzwi rodzinnego domu, słyszę pukanie, podchodzę sprawdzić a drzwi są niedomknięte. czuję taki strach, wiem że ktoś za nimi stoi i czeka aż je otworzę szerzej
trzeci, telefon dzwoni, wiem że to on, cieszę sie że go słyszę, mówię mu że mi brakuje. a on odpowiada tylko „teraz?”
no i te ostatnie dwa, jakby mocniejsze...
czwarty, widzę krętą drogę zawieszoną w próżni, bez początku i końca taki elips. on jest gdzieś w oddali, i nagle słyszę jego głos tuż przy twarzy „cieszysz się?”
piąty, pozornie nic specjalnego, ale wypadł mi z reki kubek, odłamało się ucho, turla się w moją stronę, zatrzymuje się przede mną i znowu słyszę „teraz Ty”
serio nie wiem co z tym zrobić 🙁 może przywiązuję do tego zbyt dużą wagę, ale te słowa brzmią mi w głowie jeszcze długo po przebudzeniu. czy ktoś z Was mógłby mi coś doradzić, jak na to patrzeć? nie mam właściwie z kim o tym pogadać w swoim otoczeniu
Powiem szczerze co myślę... te sny które opisujesz to według mnie sygnał przemęczenia i żalu po stracie kolegi. Nie sądzę żeby zapowiadały jakieś spotkanie ze zmarłym ani żadne straszne rzeczy. Główny motyw jaki tu widzę to bezradność. Psychika czasem tak działa, że jak sobie z czymś nie radzimy, boimy się wyniku jakiejś sprawy, brakuje nam wsparcia, to „ubiera” to wszystko właśnie w taki scenariusz z wypadkiem i osobą która odeszła.
Co bym zaproponował: urlop jeśli możesz, mniej stresu na co dzień. Możesz pójść na nabożeństwo w intencji tego znajomego, to nieraz pomaga. Warto też porządnie wywietrzyć sypialnię przed snem, porządnie ją posprzątać. I jedno ważne, nie rozmawiaj za bardzo o tym wszystkim dookoła z innymi, bo takie rozmowy kręcą się w kółko i robi sie z tego tylko niepotrzebna histeria 🙂
Takie sny są męczące, rozumiem że to przykre przeżycie. Ale z czasem powinno być lepiej. Życzę żeby przyszły w końcu jakieś spokojne, kolorowe sny, zielone łąki i nic niepokojącego
Jak długo już tym się interesujesz?
Różnie z tym bywa, raz tak, raz inaczej.
