to 'najpierw ciało potem myśl' jest bardzo charakterystyczne dla snów w których zachodziła jakas realna zmiana energetyczna. Jak jakaś praca była wykonana. W snach czysto psychologicznych jest odwrotnie - emocja zostaje, ciało zaraz wraca do normy. Klimcia opisuje wzorzec który znam z relacji o głebokich snach jasnowidczych.
muszę tu coś dodać bo to co Klimcia mówi o krótszym śnie dającym więcej - ja to znam dokładnie. Jak mi się przyśniła ta muzyka o której wcześniej pisałam, wstałam półtorej godziny wcześniej niż zazwyczaj i byłam bardziej rozbudzona niż po całej nocy. Nie miałam wtedy żadnego wyjaśnienia na to. Teraz zastanawiam się czy te dwa doświadczenia mogą być spokrewnione jakoś.
ja chcę wrócić do tego ciepła w rękach po przebudzeniu, bo mi się to kręci w głowie. Klimcia mówi że ogląda światło, nie dotyka - ale ciepło zostaje w dłoniach. To trochę tak jakby ciało we śnie wiedziało że dotknie, zanim ta myśl w ogóle pojawia się w śnie. Czy to w ogóle ma sens czy bredzę?
to co Pentaklia opisała i co Klimcia potwierdziła jest kluczowe dla zrozumienia całego tego doświadczenia. W pracy z energią nazywa się to 'antycypacją pola' - ciało energetyczne reaguje wcześniej niż świadomy umysł zdąży przetworzyć bodziec. We śnie gdzie kontrola umysłu jest mniejsza, ta antycypacja może być szczególnie wyraźna. Klimcia, czy w tych snach masz poczucie że chcesz dotknąć światła, nawet jeśli tego nie robisz?
'wystarczy być blisko' - to zdanie mnie zatrzymało. Zastanawiam się czy w tych snach jest jakieś poczucie że zbliżenie fizyczne mogłoby coś zmienić, zakłócić, może nawet zakończyć sen? Jakby zasada nieobserwatora, ten pomysł z fizyki że obserwacja zmienia obserwowane. Klimcia, czy instynkt żeby nie dotykać to jest strach czy raczej coś innego?
przepraszam że się wtrącam bo raczej tylko czytam, ale ta synestezja o której była mowa na początku wątku - ja to słowo kojarzę z neurologią, z pomieszaniem zmysłów. Czy tutaj mówimy o czymś podobnym, czy to zupełnie inna rzecz? Naprawdę pytam bo nie rozumiem i chciałbym wiedzieć.
właśnie. I tu jest ta granica ktora mnie interesuje od poczatku. Bo synestezja neurologiczna to nieprawidłowe połączenie zmysłów na poziomie mózgu. Ale co jeśli we śnie nie ma 'nieprawidłowego' bo nie ma żadnej normalności zmysłowej do której można by wrócić? Wtedy może to ciepło które Klimcia czuje nie jest błędem percepcji tylko po prostu innym sposobem percepcji, który śnienie dopuszcza.
właśnie, to mnie też zastanawia od początku. Jak zaczęłam ten wątek, myślałam że to mój dziwny sen. A tu wychodzi że kilka osób ma podobnie z tym ciepłem które 'nie powinno być'. Więc to chyba nie jest tylko moja wyobraźnia?
Klimcia, ja dokładnie to samo czułam jak tu weszłam i zaczęłam czytać. Myślałam że jestem jedyną która śni zmysłami których nie używa w śnie. To niesamowite że jesteś ich więcej! Dziękuję wam wszystkim za tę rozmowę, naprawdę coś mi to wyjaśnia.
to co Dobrusia pyta to ważne. Ale u mnie jest inaczej - ja o tym śnieniu ciepła przez sam wzrok mówiłam swojej koleżance jeszcze zanim trafiłam na ten wątek, i ona od razu wiedziała o czym mówię. Więc przynajmniej w moim przypadku to nie jest sugestia z forum.
chcę wrócić do czegoś co Celtyk powiedział o wzorcu. Bo jeśli wzorzec jest powtarzalny, to w pracy z energią oznacza to że mamy do czynienia z czymś co działa według pewnych reguł, nie losowo. Ciepło w dłoniach mimo tylko patrzenia może wskazywać na to że czakra dłoni jest aktywna podczas snu, reaguje na bliskość energii nawet bez zamierzonego działania. Klimcia, czy te dłonie są ciepłe symetrycznie, obydwie jednakowo?
no ale poczekajcie - prawa ręka cieplejsza może być po prostu dlatego że większość ludzi śpi na lewym boku i prawa jest na górze, czyli mniej ukrwiona albo wręcz odwrotnie, swobodniej ułożona. Klimcia, na którym boku śpisz zazwyczaj?
okej, to faktycznie ten argument odpada. Ale może po prostu różne noce, różne ułożenia. Nie twierdzę że tak jest, mówię że warto brać pod uwagę.
ja mam inne pytanie do Klimci, bo kręci mi się po głowie od jakiegoś czasu. To źródło światła w śnie - czy ono zawsze jest w tym samym miejscu, na tej samej wysokości? Bo zastanawiam się czy jest coś jak przestrzenna stałość tego elementu, czy za każdym razem pojawia się skądinąd.
to 'trochę wyżej, na poziomie głowy' - to akurat jest klasyczna pozycja w opisach wielu tradycji dla bytów lub energii które się komunikują. Nie chcę za bardzo sugerować interpretacji, ale ta przestrzenna stałość o której mówi Mistralia to naprawdę nie jest mała rzecz. Klimcia, czy miałaś kiedyś wrażenie że to coś na ciebie patrzy, nie tylko że ty na to patrzysz?
to 'widzi bez oczu' brzmi dokładnie jak opis aury. Czytałam że kiedy ktoś ma silną aurę, inni to czują nawet bez patrzenia, i vice versa. Może to jest właśnie to - Klimcia we śnie wchodzi w kontakt z czymś co ma silną aurę i oboje się wzajemnie 'widzą' polami energetycznymi, nie zmysłami.
to co Klimcia opisuje trochę przypomina mi opisy z medytacji tratakam, gdzie długie wpatrywanie sie w punkt świetlny wytwarza reakcje fizyczne w ciele - ciepło, mrowienie. Tylko że tu mamy to we śnie, bez świadomego ćwiczenia. Czy ktoś ma doświadczenie z tratakam i może powiedzieć czy efekty są podobne?
przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale co to jest tratakam? Słyszę pierwszy raz.
słuchajcie, a czy to nie może być tak, że to źródło światła w śnie Klimci to jest ona sama? Że patrzy na własną duszę albo własne wyższe ja i dlatego to ciepło jest takie znajome i bezpieczne? Bo ona cały czas mówi że jest w tym coś intymnego.
właśnie ta różnica którą Klimcia opisuje jest ważna - 'coś co czuję jako swoje' versus 'coś skierowanego do mnie'. W tradycji hermtycznej te dwa doświadczenia mają zupełnie inne statusy. Pierwsze to rozpoznanie własnej natury, drugie to kontakt zewnętrzny. Klimcia, czy w momencie śnienia masz poczucie że to światło istniałoby bez ciebie, gdybyś ty tam nie była?
