Słucham tego co piszecie o naturze jako tle i zastanawiam się nad własnym snem. Przed tamtą nocą myślę że też miałam głównie sny o ludziach. Nic specjalnego z ziemią. A potem nagle ten sen. Może to nie jest stan który się buduje powoli, może on przychodzi jednorazowo i coś przestawia?
Gracja to jest właśnie to co mnie nurtuje od początku. Mówisz że nic się nie budowało, a potem przyszło jednorazowo. Czy coś się wtedy działo w twoim życiu? Duże zmiany, napięcie, decyzja? Pytam bo moje najintensywniejsze sny tego typu zawsze były powiązane z momentem zwrotnym, nie z praktyką.
To jest chyba jedna z piękniejszych obserwacji w tym całym wątku. Myślisz o ziemi w życiu na jawie, decyzja dotyczy dosłownego zakorzenienia, i nagle ziemia daje ci sen o oddychaniu. W tarocie powiedziałabym że to potwierdzenie, nie przypadkowy obraz. Ziemia odpowiada tym co już wiesz w sobie, tylko jeszcze nie podjęłaś decyzji.
A jak to sprawdzić metodycznie? Czyli czy da się celowo pojechać w jakieś miejsce żeby wywołać taki sen? Bo jeśli to jest kwestia miejsca, to może to jest coś co można zaplanować, a nie czekać aż się przytrafi.
Myślę że Albinek i Honoratka mówią o dwóch różnych rodzajach intencji. Jedna to oczekiwanie na konkretny wynik, a druga to otwarcie bez wymagania. To jest różnica między 'chcę żebyś do mnie przemówiła' a 'jestem tutaj i słucham'. Pierwsze zamyka, drugie może otwierać. Przynajmniej takie jest moje doświadczenie z medytacją.
Wracam do pytania o miejsca i sny bo jest coś co nie zostało powiedziane. Czy te sny o oddychającej ziemi zdarzają się tylko kiedy śpisz blisko niej dosłownie - na łonie natury, na ziemi, pod gołym niebem - czy też w zwykłych sypialniach, apartamentach, piętro nad ziemią? To by pokazało czy to kontakt fizyczny czy coś innego.
U mnie to był zwykły pokój, mieszkanie, czwarte piętro. Żadnego szczególnego kontaktu z ziemią. Sen przyszedł i tyle. Więc przynajmniej w moim przypadku nie była potrzebna bliskość fizyczna.
Czytam tę dyskusję o miejscach i piętrach i myślę że może to jest właśnie sedno - ziemia dociera przez wszystko, przez beton, przez warstwy, bo jest pod każdym z nich. Może to nie jest kwestia odległości metrycznej tylko gotowości wewnętrznej żeby tę odległość symbolicznie przepuścić przez siebie.
To co opisuje Karinka.x jest bardzo podobne do tego co ja czułam. To zsynchronizowanie oddechu. Ale właśnie - kto się dostosował do kogo? W moim śnie miałam wrażenie że to ja zaczynałam oddychać jej rytmem, a nie odwrotnie. Jakby ziemia była wcześniej, a ja dopiero wchodziłam w jej czas.
Ta różnica jest naprawdę ważna. Jeśli to ty się dostosujesz do jej rytmu, to ona jest podmiotem i nauczycielem. Jeśli ona przejmuje twój rytm, to ty inicjujesz kontakt. To dwie zupełnie inne relacje z duchem miejsca. Czy ktoś jeszcze rozróżnia te dwie sytuacje we własnych snach?
No ale to jest właśnie to co mnie trochę niepokoi w całej tej rozmowie. Jeśli 'ciało po prostu poszło' bez wyboru, to czy to jest kontakt z duchem ziemi czy po prostu stan hipnotyczny snu? Nie mówię że tak jest, ale skąd wiecie że to pierwsze a nie drugie?
Mnie bardziej interesuje praktyczna strona. Wszyscy opisujecie sny które przyszły same. Ale czy jest jakaś technika żeby zaprosić ziemię do snu świadomie? Czy to w ogóle ma sens? Bo siedzę tu i czuję że nigdy mi się taki sen nie przyśnił i trochę mi go brakuje.
Słucham waszej rozmowy o kamieniach i uziemianiu i myślę sobie - czy to może być też kwestia czakry podstawy? Muladhara jest właśnie odpowiedzialna za więź z ziemią. Może sny o oddychającej ziemi są wyraźniejsze kiedy ta czakra jest aktywna lub otwierana? Nie wiem, dopiero się uczę tych połączeń.
Chcę dodać coś z perspektywy run bo tu wychodzi coś dla mnie oczywistego. Uruz - runa sił pierwotnych, dzikiej natury, siły bijącej od ziemi - często pojawia się w rzutach kiedy ktoś jest na progu zmiany, ale nie tej zewnętrznej lecz archetypowej. I to co opisujecie - synchronizacja oddechu z ziemią, poczucie jej jako żywej istoty - to nie jest metafora. W starszych tradycjach nordyckich ziemia była Matką dosłownie, nie poetycko. Sny były jednym z niewielu miejsc gdzie ten kontakt był możliwy bez pośrednika.
