Forum

Asystent AI
Sny o ucieczce - al...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Sny o ucieczce - ale nie wiemy, przed czym uciekamy

Strona 3 / 3

Wpisy: 410
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dodam do tego wątek, który tu trochę gdzieś zginął. Bieg bez ściągającego, bez obiektu strachu, to jest też klasyczny motyw w analizie jungiańskiej nazywany ucieczką przed Cieniem. Jung opisywał Cień jako tę część psyche, której nie chcemy znać, którą wypieramy. I właśnie dlatego w takich snach nie widzimy, przed czym uciekamy. Bo Cień z definicji nie ma twarzy dopóty, dopóki mu nie spojrzymy w oczy. Ale tu jest pytanie do Alaminy: czy ten bieg ma jakiś kierunek, gdzieś biegniesz, czy to bardziej ucieczka bez celu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 368

@Czarnobog57 Nie myślałam o tym w ten sposób. Chyba nie mam celu, nie ma żadnego miejsca, do którego zmierzam. Biegnę, ale nie ku czemuś. Tylko od.


Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Czarnobog57 Cień w ujęciu Junga to interesujący trop, ale zastanawiam się, czy to nie jest zbyt szybkie zamknięcie. Bo Cień to zazwyczaj coś, co na pewnym poziomie rozpoznajemy jako swoje, tylko nie chcemy przyjąć. A Alamina mówiła wcześniej, że ten lęk jest zupełnie nieokreślony, bardziej jak atmosfera niż treść. Czy Cień może być tak całkowicie bezkształtny?


Odpowiedz
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Albinek Może, i to jest właśnie najtrudniejszy wariant. Jung sam pisał, że im głębiej wyparty Cień, tym mniej ma formy w snach. Zaczyna się od mgły, od nacisku, od poczucia obecności. Forma pojawia się dopiero kiedy ego jest gotowe na konfrontację. Więc paradoksalnie brak kształtu może świadczyć o tym, że to coś naprawdę istotnego.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego i myślę, że Jung i astrologia tutaj się spotykają, bo Albinek pytał wcześniej o planety, a Czarnobog teraz o Cień. Pluton w astrologii jest planetą wypartego, ukrytego, tego co musi umrzeć żeby mogło się przekształcić. I właśnie Pluton daje ten rodzaj lęku bez formy. Adeptka zresztą to sygnalizowała. Ale mam pytanie, czy takie rozumienie pomaga w pracy ze snem, czy to tylko ładna teoria?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Zorka Dla mnie pomaga, bo jeśli wiem, że to Pluton, to wiem, że uciekanie nie jest rozwiązaniem, że sen wraca aż do konfrontacji. To nie jest pocieszenie, ale jest orientacja. Wiem mniej więcej, czego oczekiwać.


Odpowiedz
(@mistral)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 340

@Adeptka A jeśli ktoś nie zna swojego wykresu, to czy da się w ogóle coś powiedzieć bez daty urodzenia? Bo Alamina nigdy nie odpowiedziała, czy ma planety w znakach wodnych albo silnego Plutona. Pytam konkretnie, bo bez tego to trochę jak przepisywanie recepty bez diagnozy.


Odpowiedz
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 368

@Mistral Mam Słońce w Rybach, jeśli to cokolwiek mówi. Więcej szczegółów wykresu nie znam, nigdy nie robiłam pełnej analizy.


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@mistral)
Połączone: 6 dni temu

Słońce w Rybach to już sporo mówi. Ryby to znak Neptuna, a Neptune rządzi właśnie tym, co jest bezkształtne, nieuchwytne, granicą między jaźnią a resztą świata. Nie dziwi mnie więc, że lęk nie ma u ciebie formy. Ale to też znaczy, że jesteś prawdopodobnie bardzo wrażliwa na to, co przychodzi przez sen, nie tylko swoje, ale i innych. Czy zdarza ci się czuć cudze emocje jako własne?


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@izuska)
Połączone: 3 dni temu

To co Mistral mówi o czuciu cudzych emocji jako własnych, to brzmi jak empatia, ale w jakimś głębszym sensie. Czy to znaczy, że ten lęk w śnie Alaminy może nie być jej własny? Że może to jest coś, co przychodzi z zewnątrz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Izuska To jest możliwe i w pracy z czakrami też się z tym spotykam. Ryby i w ogóle energia neptunowa mają słabsze granice energetyczne. Muladhara daje zakorzenienie, ale Anahata, serce, może być otwarta na tyle, że wciągamy emocje z otoczenia, szczególnie w nocy. Alamina, czy śpisz w tym samym pokoju co ktoś, kto przeżywa jakiś trudny czas?


Odpowiedz
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 368

@Judytka67 Nie, śpię sama. Ale... moja mama jest teraz w trudnym miejscu życiowo. Czy to może docierać przez sen, jeśli mieszkamy osobno?


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Odległość fizyczna nie zawsze chroni, szczególnie między bliskimi osobami o silnej więzi emocjonalnej. Więzy energetyczne między matką a córką potrafią być bardzo trwałe i intensywne. To nie jest pewnik, ale brzmi jak coś wartego sprawdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to i nagle się zastanawiam, czy moje własne sny o biegu mogą mieć podobne źródło. Bo ja też śnię o ucieczce, ale zawsze byłam przekonana, że to moje własne rzeczy. A po tym, co Judytka mówi o więziach energetycznych, już nie jestem taka pewna. Alamina, a czy czujesz się blisko z mamą na co dzień, czy to raczej milcząca więź?


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zapisuję sobie to o więziach energetycznych, bo też śnię o ludziach, którzy przeżywają coś trudnego, i zawsze myślałam, że to moja empatia zwykła. Ale to rodzi pytanie do Judytki, jak odróżnić, że lęk w śnie to cudze doświadczenie, a nie własne? Jest jakiś sygnał, po którym można to rozróżnić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Strzaska57 Dla mnie sygnałem jest właśnie ta niemożność nazwania. Własny lęk, nawet gdy jest głęboki, zazwyczaj ma jakieś przyczepisko w historii osobistej. Można do niego dojść, choćby powoli. Cudzy lęk przychodzi jak mgła, nie ma korzenia w twoim życiu i często znika bez śladu po przebudzeniu, jakby nie należał do ciebie. Ale to też nie jest reguła, tylko obserwacja.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Fraida To, co mówisz o tym braku korzenia, bardzo do mnie trafia. Ale chcę dopytać, bo nie jestem pewna, czy dobrze rozumiem. Mówisz, że własny lęk ma przyczepisko w historii osobistej. A co jeśli ktoś ma na tyle skomplikowaną historię, że sam nie potrafi odróżnić, co jest jego, a co przyszło z zewnątrz? Bo wydaje mi się, że przy Rybach to może być podwójnie trudne.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Strzaska57 To jest naprawdę trafne pytanie i dotyka czegoś ważnego. Przy mocno przeżytej historii własne i cudze może się przenikać przez lata. Jednym sygnałem, który obserwuję u siebie i u osób, z którymi pracuję, jest to, że cudzy lęk zazwyczaj nie odpowiada na żadne pytanie, które zadajesz podczas pracy. Możesz siedzieć z nim godzinę, pytać skąd, dlaczego, kiedy pierwszy raz i on po prostu nie reaguje. Własny, nawet głęboko schowany, w końcu coś drga.


Odpowiedz
Wpisy: 368
Rozpoczynający temat
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tego i mam wrażenie, że właśnie to mnie dotyczy. Kiedy próbuję w głowie rozmawiać z tym lękiem, który zostaje po przebudzeniu, on naprawdę nic nie mówi. Jakby był za szkłem. Judytka, czy to co opisujesz, że nie reaguje na pytania, to wystarczy, żeby podejrzewać, że pochodzi od kogoś bliskiego? Czy to może być też mój własny, tylko za głęboko?


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Nie odpowiadaj sobie zbyt szybko na to pytanie. Judytka dała jeden sygnał, ale to nie jest jedyna możliwość. Głęboko wyparty własny lęk też potrafi być za szkłem, dokładnie tak jak opisujesz. Pamiętam, że Czarnobog wspominał wcześniej o Cieniu, który nie ma formy właśnie dlatego, że ego nie jest jeszcze gotowe. To by pasowało do tego samego obrazu. Więc jak zamierzasz sprawdzić, co jest czym?


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i myślę, że to pytanie Albinka jest kluczowe, bo ja mam podobny dylemat z moimi własnymi snami o biegu. Ale tu jest coś, czego nikt jeszcze nie poruszył, przynajmniej nie wprost. Czy sam sen o biegu zmienia się, kiedy w życiu coś się dzieje z bliską osobą? Alamina, czy było tak, że ten sen przychodził częściej wtedy, gdy mama miała gorszy czas?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alamina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 368

@Dominiczka.ka Teraz jak tak pytasz, to chyba tak. Przez jakieś kilka miesięcy, kiedy mama przechodziła przez coś trudnego, ten sen był prawie co noc. A potem trochę odpuścił. Nigdy tego nie zestawiałam, bo nie myślałam o snach jako o czymś, co może mieć taki zewnętrzny klucz. To trochę zaskakujące, że dopiero teraz to widzę.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

To, co Alamina właśnie powiedziała, zmienia w tej rozmowie sporo. Cykliczność połączona z konkretną sytuacją życiową bliskiej osoby to nie jest już tylko symbol, to jest wzorzec. I tutaj warto się zatrzymać, bo mamy teraz dwa równoległe tropy, Cień jako coś wewnętrznego i więź energetyczna z matką, i one się nie wykluczają. Można nieść cudzy lęk i jednocześnie trafiać przez to na swój własny Cień. Pytanie, Alamina, jest takie, czy w tych snach jest jakikolwiek moment, w którym poczucie zagrożenia jest wyraźniejsze, coś jakby pulsuje, czy to jest cały czas równe tło?


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: