Miałam ostatnio sen, który nie daje mi spokoju i nie wiem kojarzycie coś takiego?. Śniłam się w jakimś pomieszczeniu, dosyć pustym, i było tam światło - ale nie zwykłe, wiesz, nie żarówka ani okno. Takie światło bez źródła, jakby samo z siebie. I ono zmieniało kolor. Najpierw był złoty, cieply, i czułam się spokojnie, właśnie tak jakby ktoś mnie przytulał. Potem zaczęłam myśleć o jakiejś sprawie z pracy, o konflikcie z koleżanką, i nagle to światło zrobiło się takie... zielonkawe? Ale nie przyjemna zieleń, raczej jak stara rtęć albo coś choroba. I w momencie kiedy poczułam, że przepraszam tę osobę w sercu (we śnie, mówię, nie na jawie), światło z powrotem przeszło w złote. Budzę się i myślę - niech będzie, tu jest jakiś przekaz. Czy światło reagowało na moje myśli? Czy to mogło być coś jak wizualizacja czakr albo aury?
Kurcze, to brzmi niesamowicie, u mnie sny ze swiatlem sa przewaznie albo oslepiajace biale albo nie ma go wcale. Ale ta zmiana kolorow w zaleznosci od mysli to cos czego jeszcze nigdy nie czytalam. pytanie - czy ty w tym snie wiedziałas ze snic? bo jak nie bylam swiadoma to moze to wlasnie podswiadomosc pokazuje ci co czujesz, a nie ze swiatlo "sluchalo" ciebie
ciekawy sen. z perspektywy czakr to zloty kolor to czakra korony albo splotu slonecznego, zielony to sercowa ale "chory" zielony moze oznaczac blokade. te przejscia brzmia jak dosłowna wizualizacja przepływu energii przez twoje cialo podczas snu. czytales cos o bioenergii ostatnio? bo czasem jak sie duzo mysli o czymś przed snem to umysl to przetwarza i ubrany w obrazy
hej, wchodzę w to bo mam podobne doświadczenie chociaż trochę inne. u mnie było tak że śniłem się w jakimś lesie i gdzies za drzewami bylo swiatlo, takie przebijajace przez liscie. i zauwazlem ze kiedy szedlem do przodu z ciekawoscia to bylo cieplejsze, bardziej zolte. jak sie balem i chcialem zawrocic to robiło sie blekitnawe i chlodne, jakby las to czul. zastanawiam sie czy to jest ta sama rzecz co opisujesz - przestrzen snu jako cos zytwego, co reaguje. bo jesli sen to nie tylko film ktory ogladasz ale cos w czym uczestniczysz energetycznie, to czemu mialoby nie reagowac?
słuchajcie, ja wam coś powiem bo pracuję z rytuałami i przestrzenią energetyczną od jakiegoś czasu - to co opisujecie to jest bardzo podobne do tego co w magii ceremonialnej nazywa się "żywą przestrzenia". w rytuałach tworzy się krąg który dosłownie "oddycha" razem z intencją prowadzącego. jeśli sen jest rodzajem przestrzeni, to moze działać na podobnej zasadzie - twoja emocja to intencja, a swiatlo to odpowiedź tej przestrzeni. tu mnie ciekawi jedno: Idalka, czy to pomieszczenie we śnie miało jakiś kształt? okrągłe, kwadratowe? bo w symbolice przestrzeni to ma znaczenie
dobra ale ja muszę zapytać - skąd wiadomo że to świado "reagowało" na myśli, a nie poprostu mózg generował rozne kolory i dopiero po przebudzeniu połączyłas to ze swoimi emocjami? bo my jesteśmy bardzo dobrzy w znajdowaniu sensu po fakcie. nie mówię że ten sen nic nie znaczy, ale to "swiatlo reagowało na moje mysli" to dość duże założenie, nie? 😛
właśnie, Kupalo dobrze to chwycił. napierw poczułam tą myśl o koleżance, a potem zobaczyłam zmianę. nie na odwrót. dlatego mnie to tak uderzyło po przebudzeniu
dobra, ok. to zmienia trochę obraz. ale to co czujesz we śnie też kreuje sen, więc... czy nie mogło to być po prostu spójne marzenie senne gdzie emocja i obraz idą razem, bo mózg tak konstruuje sny? nie mówię złośliwie, naprawdę pytam
Ojej no, pozwolę sobie wejść z troche innej strony. w tradycjach nordyckich i szamańskich przestrzeń snu jest traktowana jako oddzielne miejsce, nie tylko projekcja umysłu. określa się ją różnie ale wspólny mianownik jest taki: to jest miejsce które MA swoją nature, swoje prawa, i reaguje na obecność śniącego jak żywy organizm. swiatlo w takich tradycjach to niemal zawsze przejaw siły życiowej, tego co łączy wymiary. że zmienia kolor pod wpływem stanu wewnętrznego - to nie byłoby dziwne, to byłoby zgodne z logiką tych miejsc. pytanie które bym zadał: czy w tym pomieszczeniu byłaś sama? czy coś jeszce obecnosc czułaś, nawet jeśli nic nie widziałaś? 🙂
o właśnie!! to chyba jest najważniejszy element! to poczucie obecności i troska. bo co jeśli to nie przestrzeń reagowała sama z siebie, tylko ktoś - przewodnik albo duch opiekuńczy - pokazywał ci twój własny stan energetyczny? trochę jak lustro, tylko prowadzone czyjąś ręką? mam wrażenie że takie sny przychodzą kiedy potrzebujesz zobaczyć siebie z zewnątrz
zgadzam się z Dziewanną, to klasyczny schemat - przewodnik pokazuje nam naszą aurę przez symbolikę. swiatlo to aura, kolory to stan czakr, a zmiana pod wplywem mysli to po prostu dowod ze aura reaguje na myśli w czasie rzeczywistym. to jest znany fakt w pracy z energią, wiele afirmacji działa właśnie dlatego ze zmienia wzorce energetyczne. polecam pracować z afirmacjami przed snem, to nastraja aurę i podobne sny pojawiaja sie częściej
mam pytanie do całej dyskusji - czy ktoś z was śnił kolory, które nie mają nazwy? bo ja raz miałam sen ze swiatlem w kolorze którego nie potrafię opisać, sam nie wiem, nie ma takiego koloru na jawie. i to zostawiło we mnie dziwne uczucie ze jest coś poza naszym spektrum postrzegania. gubie się czy to w temacie ale wydaje mi się że to pasuje - bo jeśli przestrzeń snu ma własne właściwości to czemu miałaby używać tylko kolorów które znamy?
hej wracam do tego co mowila Idalka bo mam podobny przypadek ale z kartami - robiłem raz układ i wieczorem mi sie śnił ten sam ukad tylko że karty swiecily roznymi kolorami i kolor zmienial sie jak na nie patrzylem z roznymi emocjami. bylm zaskoczony bo to jak ta historia ze swiatlem. czy to znaczy ze sny moga podchwytyc cos co robimy na jawie i pokazac to energetycznie?
Radzio to jest naprawdę ciekawy trop. w magii mówi się że praca rytualna "otwiera" kanały ktore potem działają we śnie, bo świadomość nocna jest bardziej przepuszczalna na te sygnały. twoje karty we śnie to mogła być kontynuacja sesji, sam nie wiem, tylko w przestrzeni gdzie energia staje się widzialna. zastanawiam się też nad czymś innym w kontekście całego wątku - czy ktoś próbował intencjonalnie wywołać taki sen ze swiatlem, np przez medytację przed snem albo ustawienie intencji? bo skoro podobne doświadczenia pojawiają się spontanicznie u kilku osób, to moze daloby sie do nich celowo dotrzec
oj, ja muszę się tu podzielić bo mam takie doświadczenie od dawna i nigdy nie wiedziałam jak to nazwać. u mnie to nie jest konkretne pomieszczenie, bardziej przestrzeń bez granic, i jest w niej takie ciepłe różowe albo złote swiatlo które jakby mi towarzyszy. i zauważyłam, że kiedy idę spać zmęczona i zła na wszystko, to tej przestrzeni w ogóle nie ma, sny są szare i chaotyczne. ale kiedy robię wieczorem coś spokojnego, herbatę, tak w ogóle, trochę się wyciszam, to ta przestrzeń wraca. więc jakby to Szanta powiedziała że stan energetyczny ma znaczenie to tutaj naprawdę widzę tę zależność, chociaż nie wiem jak to tłumaczyć
a wracając do tego co pisałam - to zlote światło które mi towarzyszy, zastanawiam się teraz czy ono też reaguje na myśli i poprostu tego nie zauważałam. 🙂 bo wgl nigdy tego nie testowalam świadomie. Idalka, czy ty specjalnie próbowałaś myśleć o czymś konkretnym żeby sprawdzić czy kolor się zmieni, czy to samo z siebie przychodziło?
nie, to nie było świadome. właśnie dlatego byłam potem taka zaskoczona bo nie próbowałam niczego "testować". myśl o koleżance pojawiła się sama, a zmiana koloru też sama. nie byłam w tym śnie obserwatorem który eksperymentuje, byłam po prostu... tam. i to się działo. chociaż teraz zastanawiam się czy można by to zrobić świadomie, wejść w lucid i specjalnie sprawdzać. ktoś z was próbował czegoś takiego?
właśnie miałem to samo w głowie. jak masz lucid to masz ograniczoną kontrolę i tez ograniczoną spontaniczność jednocześnie, no dobra, tzn że możesz coś testować ale przestrzeń może reagować inaczej bo ty jesteś inaczej nastawiony. mój sen z lasem ktory opisywałem byl raczej normalny niekontrolowany i mysle ze wlasnie dlatego to swiatlo reagowalo tak naturalnie, bo nie bylem skupiony na sprawdzaniu tylko na chodzeniu
to ciekawe bo ja jak mam świadome sny to zwykle tak bardzo skupiam się na tym żeby nie wyjść z snu że nie mam głowy na obserwowanie czegokolwiek 😀 może dlatego mi się takie rzeczy nie zdarzają ^^
jest w tym coś głębszego. przestrzeń senna - nazwijmy ją umownie "przestrzenią miedzy" - może zachowywac się inaczej kiedy wchodzimy z nastawieniem analitycznym. w tradycji szamańskiej istnieje pojęcie "miękkiego patrzenia", widzenia bez skupiania wzroku, i podobna zasada obowiązuje w śnie. kiedy obserwujesz żeby sprawdzić, zmieniasz to co obserwujesz. nie twierdzę że to wyklucza świadome eksperymenty, ale wyniki mogą być inne niż w śnie spontanicznym. to co Idalka opisuje - nieoczekiwana zmiana bez intencji - jest właśnie "czystsze" z perspektywy tego o czym mówimy
okej ale tu mi się odpala sceptyczna część - "odczucie koloru" to trochę taki opis którego nie można niczym sprawdzić ani porównać bo każda z was mogła czuć coś zupełnie innego i nie ma sposobu żeby to zestawić. mówię to bez złośliwości, naprawdę. jak rozróżnić "kolor duchowy" od po prostu złożonego snu z synestezją? 😮
