Mam ostatnio coś dziwnego i nie wiem czy ktoś z was miał podobnie. Śnią mi się osoby, których nie znam z życia i te osoby uczą mnie różnych rzeczy. Dosłownie jakby to był trening, tylko we śnie. Jakieś dwa miesiące temu śniło mi się, że jakaś kobieta uczy mnie tkać na krośnie, krok po kroku, pokazuje rece, gdzie splatać nitki. Nie miałam pojęcia wtedy jak to się robi. No i po jakimś czasie trafiłam na warsztat tkacki i okazało się, że moje ręce pamiętają ruchy. Instruktorka była zaskoczona, że tak szybko łapię. I teraz głowi mnie, czy to przypadek, czy naprawdę coś sie podczas tych snów przekazuje, jakieś umiejętności albo pamięć ciała. Ktoś miał coś takiego?
No proszę,to niesamowite! Ja miałam podobną sytuację ze śpiewem, śniło mi się że stara kobieta uczy mnie jakiejś techniki oddychania przy śpiewie, powtarzała mi to kilka razy w różnych snach. Potem wzięłam kilka lekcji śpiewu i nauczycielka mówiła, że mam bardzo świadomą przepone jak na osobę bez żadnej historii wokalnej. więc tak, myślę że to jak najbardziej możliwe, że coś się tam przekazuje. Ciekawe tylko kto to jest, ta nauczająca osoba, czy to przewodnik, czy może jakaś dusza która miała te umiejętności za życia?
No dobra,ale zanim zaczniemy mówić o przekazywaniu umiejętności przez sen to może warto sie zastanowić co tu faktycznie się dzieje. Badania nad snem pokazują, że konsolidacja pamięci proceduralnej zachodzi właśnie podczas snu, mozg przetwarza i utrwala to czego się uczymy lub na co byliśmy eksponowani, nawet marginalnie. Więc "pamięć rąk" może być efektem tego, że gdzieś widziałaś tkanie, coś zarejestrowałaś nieświadomie. Nie mówię że nic tu nie ma, ale żeby od razu przewodnicy duszy...
Mialem cos podobnego ale z nawigacja w gorach. Snil mi sie jakis stary dziadek ktory uczyl mnie czytac slonce i patrzec na mchy na kamieniach zeby wiedziec gdzie polnoc. Kilka miesiecy pozniej bylem na wycieczce i faktycznie po prostu to umiałem, kumple byli zdziwieni. Chociaz sam nie wiem czy to byl przewodnik czy co, moze po prostu podczas snu mozg sklada informacje ktore juz ma? Bo to numerologia tez cos takiego robi, liczby sa juz w nas, tylko sen je porządkuje.
Te przypadki,o ktorych mowicie z tą "ostrością" i "intensywnością" postaci to jest jeden z klasycznych znaków że mamy do czynienia z czymś więcej niż zwykłą projekcją mózgu. Senne projekcje naszego umysłu są zazwyczaj płynne, zmienne, rozpadają się i zmieniają. Natomiast postaci które przychodzą z zewnątrz, czy to przewodnicy, duchy przodków czy mistrzowie duszy, mają tą charakterystyczną cechę że są wyraźne, spójne przez cały sen i zostają w pamięci. To jest jeden z wyznaczników których uczę się rozróżniać.
Ja mam pytanie bo trochę gubię się w tym co tu piszecie. To znaczy,jak to jest z tymi umiejętnościami, one naprawde zostają po przebudzeniu? Bo to brzmi jakby sen mógł zastąpić naukę, a to jest trochę... nie wiem, mam sceptyczne nastawienie do tego. Tzn. nie że kłamię, ale czy to nie może być po prostu że człowiek uwierzy że umie i przez tę pewność siebie lepiej mu idzie?
Wybaczcie, jak coś palnę, ale właśnie o tym czytałam ostatnio w kontekście tarocie i kart, bo wiadomo trochę inne podejście, ale tam jest koncepcja że Wyrocznie i przewodnicy przekazują wiedzę przez symbole i przez sen właśnie. I że to co dostajemy we śnie to nie jest nowa informacja ale odblokowanie czegoś co dusza już wie. Czyli nie "uczymy się", tylko "przypominamy sobie". czy to pasuje do waszych doświadczeń?
Hmm, ja miałem coś trochę innego, nie tyle umiejętność co jakby orientację. śniło mi sie ze uczę się medytować od kogoś, jakiś mężczyzna, spokojny bardzo, i uczył mnie skupiać się na oddechu w bardzo specyficzny sposób. I potem jak zaczalem na jawie próbować medytacji to ta technika którą mi pokazał we śnie po prostu pasowała, jakby stworzona dla mnie. Nie wiem czy to przewodnik ale coś tam jest. Chociaz nie jestem pewien czy to nie może być że po prostu wyobraziłem sobie coś co mi pasuje i mozg to skonstruował?
Kubuś, ale to jest właśnie ciekawa kwestia - czy te dwie opcje naprawdę się wykluczają? Mózg konstruuje, ale moze konstruuje na podstawie czego, czego nie jest sam z siebie. Tak bym to postawiła. Nie musimy wybierać: albo cuda albo wszystko mózgowe.
a wogule czy mozna poprosic o taki sen tzn jak sie zasypiam to moge sobie jakos powiedziec w mysli ze chce sie cos nauczyc przez sen? bo czytalam ze mozna intencje wzmacniac przed snem i moze to dziala tez tak 🙁
ja szczerze nie kombinowalem specjalnie, ten dziadek po prostu sie pojawil. ale może przez to ze nie czekalem to wlasnie przyszedl, nie wiem. moze jakies napinanie sie i "prosze przyjdz" to odpycha
Dobra ale zatrzymajmy się na chwilę. Temat jest o tym że ktoś uczy nas we śnie umiejętności których nie znamy na jawie. i tutaj mam pytanie do Michasi i do Zbyszka, bo oboje mówiliście o konkretnych rzeczach, tkanie, nawigacja. Czy ta umiejętność była pełna po tym śnie, czy tylko częściowa? Bo to zmienia interpretację dość mocno.
To jest bardzo dobre pytanie. Nie pełna, napewno nie. To było jak... jakbym miała szkielet rozumienia, wiedziałam jak to powinno wyglądać, czułam logikę ruchu, ale musiałam jeszcze trochę poćwiczyć żeby to ułożyć w rękach. Jakby sen dał mi mapę a ciało musiało jeszcze przejść tę drogę.
To brzmi trochę jak każda nauka właściwie, najpierw rozumiesz w głowie a potem utrwalasz rekami. Nie mówię złośliwie, serio, po prostu chodzi mi po głowie czy to specyficzne dla takich sennych przekazów czy tak działa nauka wogóle
