Śniło mi się ostatnio coś, co mnie kompletnie wybiło z równowagi i dopiero po kilku dniach doszłam do siebie na tyle, żeby to opisać. Stałam w takim miejscu, które wyglądało jak biblioteka albo archiwum, ale nie było tam regałów, tylko stosy zwiniętych pergaminów porozrzucanych na podłodze. I ktoś mi podał jeden z nich, rozwinęłam, zaczęłam czytać i wiedziałam w trakcie czytania, że to jest ważne, coś co mam zapamiętać, że to jest dla mnie. Ale litery paliły się od razu pod moim wzrokiem, dosłownie - czytałam zdanie i ono znikało w ogniu, zanim doszłam do końca. Zdążyłam przeczytać chyba połowę, kurcze, poczułam, że wiem o co chodzi - i wtedy pismo do końca się spaliło i nic nie zostało. Obudziłam się z takim uczuciem, że coś straciłam, albo nie zdążyłam. Czy ktoś miał coś takiego? Nie chodzi mi o sny z pismem w ogóle, ale właśnie o to, że informacja jakby celowo ucieka zanim ją złapiesz.
Ojej, ale to mocne. Pergaminy i ogień to jest naprawde ciężka symbolika. 😛 Jak czytam to co napisałaś, to mam od razu skojarzenie z takim pojęciem jak "wiedza inicjacyjna", czyli taka, która jest przeznaczona tylko dla duszy w konkretnym momencie jej drogi, nie może jej mieć w całości naraz. Jakby ktoś dawkował. Czy to archiwum, ta biblioteka, miało jakiś konkretny klimat? Zimne, ciepłe, ciemne? Bo to może dużo powiedzieć o tym, z jakiego poziomu przyszła ta informacja
Mnie się kilka razy zdarzyło śnić o tekstach ale one zawsze były po prostu nieczytelne, takie rozmazane, jakby przez wodę. A piszesz że czytałaś normalnie, tylko ogień niszczył. To jest jakis total inny mechanizm hyba? Mam pytanie do wszystkich - czy w ogole jest jakiś sposób żeby zapamiętać co się czyta w takim śnie, tak przy okazji, jakaś technika przed zaśnięciem żeby mózg to zatrzymał?
To zjawisko ma swoją nazwę w niektorych tradycjach - mówi się o "pismach palimpsestowych" albo o przekazach które są celowo samoniszczące. Chodzi o to, że pewne informacje nie mogą istnieć w sferze racjonalnej pamięci, bo zniekształciłby je rozum. Trafiają do duszy bezpośrednio, z pominięciem umysłu świadomego. Czy pamiętasz chociaż ogólne poczucie, o czym było to pismo? Nie treść, ale nastrój, emocję, temat?
a może to nie jest tak ze informacja zniknela tylko ze ona jest w tobie i ma sie ujawnić w odpowiednim momencie, jak sie spotasz z tą osobą? pytam bo slyszałem gdzies ze sny prorocze czasem dzialaja tak ze nie dajesz rady ich zrozumiec od razu tylko potem cos ci "klika" kiedy to zycie potwierdza
Hmm, ja podejdę do tego trochę inaczej i pewnie się nie spodoba co powiem - ale czy czasem to nie jest po prostu tak, że mózg w trakcie snu produkuje poczucie sensu tam gdzie go nie ma? Czytamy coś we śnie, to ma wagę, czujemy że jest ważne, a tak naprawdę to tylko wrażenie wagi, nie treść. Nie mówię że to niemożliwe żeby sny coś przekazywały, ale ten konkretny mechanizm "nie możesz zapamiętać" jest trochę zbyt wygodny, nie? Jak można sprawdzić czy coś było przekazane skoro śladu nie ma?
Mogę coś dodać?;) ale mam podobne sny i nie wiedziałam jak to nazwać. u mnie to nie są pergaminy tylko takie jakby gazety albo kartki i też się rozpadają zanim doczytam. zawsze budzę się z uczuciem straty. czy to często się przytrafia? bo myślałam że to tylko moje
Słuchajcie, ale ja mam inne pytanie do tej dyskusji - a jeśli te pisma sie palą nie dlatego że informacja jest dla duszy, tylko dlatego że my sami jesteśmy niedostępni na odbior? Jakbyśmy mieli za dużo szumu w głowie i przez to nie jesteśmy w stanie zatrzymać treści? Znam to z medytacji, że kiedy umysł jest zapchany, sygnały się ślizgają, nie wchodzą głębiej. Może to ten sam mechanizm tylko we śnie. 😮
zaciekawił mnie ten aspekt z emocją jako wskaźnikiem. czy ktoś próbował jakos pracować z tym po przebudzeniu, zanim emocja zaniknie? bo wydaje mi się że jeśli coś zostaje w ciele nawet bez obrazu, to jest jakiś sposób żeby do tego dotrzeć. pisanie automatyczne na przykład, zaraz po przebudzeniu, bez myślenia. ktoś to robił po takim śnie?
No ładnie, to jest niesamowite to co opisujecie. Ja nawet nie wiedziałam ze takie sny sie zdarzają, to znaczy coś takiego z pismem które znika. 😀 Mam pytanko może głupie ale - czy to ma znaczenie w jakim języku było to pismo? Tamarka pisałas że czytałaś, serio, rozumiałaś, ale czy to był polski?
mnie zawsze zastanawiało, czy jak informacja przychodzi w takim śnie to jest ona "od kogoś" czy to jest twoja własna mądrość do siebie. różnica hyba jednak jest?
No właśnie, bo jeśli to zewnętrzny nadawca, to ta cała symbolika palącego się pisma nabiera innego sensu - ktoś świadomie ogranicza ile dostajemy, ojej, prawda? Ale jeśli to my sami dla siebie, to pytanie czemu własna dusza miałaby cenzurowac własny przekaz. Chyba że to nie cenzura tylko ochrona - czyli dusza wie że jej świadoma część jeszcze nie jest gotowa na całość?
ta myśl o gotowości mi bardzo pasuje - bo przeciez w afirmacjach i w pracy ze sobą też chodzi o to żeby nie forsować za dużo naraz. może sen działa dokładnie tak samo, dozuje ile możemy przyjąć. i może warto się nie smucić że nie zapamiętałaś wszystkiego, Tamarka, tylko cieszyć z tego że tyle zostało co zostało?
Przeczytałam wszystko od początku od początku i nie mogę przestać myśleć o tym co napisała Zawilcowa - że może nie trzeba się smucić że nie zapamiętałaś wszystkiego. bo to tak dziwnie działa, że im bardziej chcesz zapamiętać to tym bardziej ucieka, co? jakby ta informacja celowo się wymykała gdy tylko próbujesz ją złapać. czy ktoś próbował może nie starać się zapamiętać i zobaczyć czy wtedy cos zostaje?
Karinka to ciekawe podejście ale nie wiem jak sie "nie starać" zapamiętać jak sie właśnie obudziłaś i czujesz że bylo cos waznego. to troche jak mówienie żeby nie myśleć o różowym słoniu, no. Ale faktycznie zastanawiam sie teraz czy moje budzenie sie z gotowością i spokojem zamiast z frustracją, czy to nie było właśnie takie naturalne niewysilanie sie? może dlatego emocje zostały, bo nie próbowałam łapać
przy tej rozmowie o zapamiętywaniu i niewysilaniu wyszło mi coś z tarota, przepraszam że skaczę. jest taka karta, Kapłanka, i ona właśnie o tym jest - o wiedzy która przychodzi kiedy milczysz, nie kiedy pytasz głośno. i jak słucham o tych pismach co się palą to ta energia jest bardzo blisko tej karty. coś wiesz ale nie możesz tego wyłożyć na stół i pokazać. to nie jest wiedza do pokazania, tylko do niesienia. głowię się czy to ma sens w tym kontekście ale mi to bardzo pasuje do tego co tu opisujecie
czytam sobie tą wymianę zdań o piśmie odręcznym i drukowanym i pomyślałam - czy odręczne nie jest bardziej osobiste, to znaczy bardziej od konkretnej osoby, a drukowane to może bardziej ogólna informacja? nie wiem do końca czy to ma sens, poprostu tak mi przyszło do głowy
Brygitka57 trafiłaś w coś co myślałam. w runach każdy znak jest indywidualny, wyryty ręką, i ta intencja jest częścią przekazu. druk to multiplikacja, kopia, a odręczne jest pierwotne. jeśli to była czyjaś ręka pisząca do Tamarki - to jest zupełnie inne niż gdyby to był jakiś bezosobowy komunikat. to znaczy że po drugiej stronie był ktoś konkretny
a czy to moze byc tak ze ta osoba o której pismo było, ta z otoczenia Tamarki, ona jakos wpłynęła na ten sen? slyszalem ze jak ktos bardzo mocno myśli o drugiej osobie to moze sie wkrasc do jej snow. moze ta osoba chciala czegoś przekazać ale nie wiedziała jak inaczej
