Mam taki sen, który wraca do mnie od jakichś trzech lat i nigdy nie umiałam go do końca rozgryźć. Pojawia się w nim osoba, którą rozpoznaję jako swojego brata - wiem, że to on, czuję to w środku, ta pewność jest absolutna. Ale jak patrzę na niego, to twarz się zmienia, rozmywa, czasem zamiast brata stoi tam coś jakby cień w jego kształcie. Nie wrogi cień, nie mroczny - po prostu... jakby fotografia, z której ktoś wymazał szczegóły. I to przeskakuje w obie strony. Raz jest w pełni sobą, mówi, śmieje się, a raz jest tylko zarysem. Zastanawiałam się, czy to ma coś wspólnego z naszą relacją w rzeczywistości, bo nie jest ona prosta. Ale może to co innego. Może ta "cieniowość" to nie metafora relacji, tylko jakiś mechanizm senny sam w sobie - że nasza podświadomość nie zawsze "ładuje" całą osobę, tylko jej energetyczny odcisk? Znacie to skądś?z konkretną osobą, która raz jest sobą, raz jakimś cieniem siebie?
O, to ciekawe bo ja mam identycznie prawie. Znaczy nie z bratem, ale z kolegą z pracy ktorego dawno nie widzialem. We śnie jest "nim", wiem że to on, ale jak próbuję na niego patrzeć bezposrednio to jakby... nie ma twarzy? Albo twarz się rozmywa jak mokre malowanie. I dopiero jak nie patrzę wprost, jest znowu normalny. Nie wiem czy to ma znaczenie ale ten kolega umarł jakieś dwa lata temu. Może to ma związek z tym, ze nie mogę go w pełni "przywołać" bo nie mam już do niego dostępu na jawie?
To co opisujecie oboje to chyba dość powszechne - ta niemożność utrzymania konkretnej twarzy. pytanie jest czy to jest cecha śnienia jako takiego (mózg po prostu słabiej przetwarza twarze w snach, bo to inna aktywność płatów), czy naprawdę coś symbolicznego. skłaniam się ku drugiemu, ale nie dlatego że pierwsze jest złe - po prostu jeśli sen wraca i dotyczy konkretnej osoby, to ta "cieniowość" warta jest uwagi. Co cię ten sen zostawia po przebudzeniu, Pelagiuszu? Strach, smutek, coś innego? 😉
ojej, to brzmi jakby w snach pojawiał ci się nie tyle brat, co jego pewna energia albo esencja, a nie pełna "projekcja" jego osoby. czytałam kiedyś że w tradycji jungowskiej takie postacie które są "prawie kimś" mogą być archetypami zamiast konkretnych ludzi - czyli twój brat jest tylko "nośnikiem" jakiegoś wzorca który ty przerabiasz. ale z drugiej strony, to co piszesz o relacji... może po prostu on sam jest dla ciebie trochę "cieniem" - nie w złym sensie, ale kimś kogo nie do końca znasz albo kogo obraz ci się zmienił?
Mi też się to zdarza, że ktoś we śnie jest "kimś" ale nie do końca. raz śniłam o mamie i przez całą rozmowę wiedziałam że to mama, a potem jak sen się skończył i zaczęłam go odtwarzać, to zdałam sobie sprawę że ta kobieta w śnie byla zupełnie inaczej ubrana, miała inne włosy i chyba inny głos. Ale emocjonalnie to była ona. więc może to nie twarz i wygląd decyduja o tym "kim jest" dana osoba w śnie, tylko jakieś głębsze poczucie?
A nie może być tak, że te cienie to są duchy tych osób, nie same osoby? Bo skoro np. ten kolega z pracy o którym pisał Jaromirek nie żyje, to może przychodzi jako duch i dlatego nie ma normalnej twarzy bo już nie ma ciała?
Energetycznie rzecz biorąc, ta "cieniowość" to może być blokada w czakrze trzeciego oka. Jak wizualizacja jest niepełna i rozmyta, to często znaczy że kanał percepcji astralnej nie jest wystarczająco otwarty żeby odebrać pełny obraz. Przydałoby sie popracować z lapis lazuli albo ametystem przy poduszce, to moze pomóc z recepcją obrazów w snach. Sam tak robiłem i sny staly sie zdecydowanie wyrazistsze.
oj, właśnie, bo gdyby chodziło o "otwarcie trzeciego oka" to chyba cały sen byłby rozmyty, nie tylko jedna postać. A tutaj mamy sytuację że wszystko inne jest normalne, tylko ta jedna osoba fluktuuje między "sobą" a "cieniem siebie". to jest zbyt precyzyjne żeby było kwestią techniczną.
A mnie zastanawia coś innego - czy te osoby które stają się cieniami we śnie, to może ich energia jest akurat gdzies indziej? Czytłam że jak ktoś intensywnie śni albo podróżuje astralnie, to jego "odcisk energetyczny" który inni mogą zobaczyć we śnie jest słabszy, bo jest zajęty gdzie indziej. Nie wiem czy to ma sens ale jakos do mnie trafilo 🙂
Mi przychodzi do głowy ze może to ma zwiazek z tym kogo ty widzisz w tej osobie na co dzien. Jak mamy z kimś skomplikowaną relacje, to często nosimy w sobie dwa obrazy tej osoby - tego kim jest naprawde i tego czego od niego chcemy albo czego sie boimy. I we śnie te dwa obrazy się nakladaja. Stąd to przeskakiwanie. Nie wiem czy to bardziej psychologia czy ezoteryka, ale u mnie to sie sprawdzalo.
Hm, ale to co Kryska pisze to jest jednak bardziej psychologiczna interpretacja niż ezoteryczna. nie mówię że zła, ale skoro jesteśmy w dziale o snach i ezoteryce, to może warto zapytać: czy ten cień to jest rzeczywiście "nasz obraz kogoś", czy może ta osoba dosłownie ma jakiś energetyczny aspekt który ujawnia się tylko w snach? Bo to są dwie różne rzeczy i mogą prowadzić do zupełnie innych wniosków.
A moglabys opisac kiedy dokladnie nastepuje ta zamiana? Czy jest jakis moment w śnie jakis wyzwalacz? Bo moze sam sen daje klucz do interpretacji - tak jakby "cien" pojawia sie w konkretnych okolicznościach a nie losowo
ja mam w snach cos podobnego tylko z tata. ojciec jest jak najbardziej zywy ale w snach czasem to jest on a czasem w ogole niewiem kto to jest wiem tylko ze "to tata". nie zastanawialem sie nad tym az do teraz ale faktycznie to dziwne ze mozna byc pewnym tozsamosci kogos kogo nie widac wyraznie 🙂
To co Benedyk opisuje, ta pewność tożsamości mimo braku wyraźnego obrazu, to mi się wydaje kluczowe w tym temacie. Bo we śnie nie rozpoznajemy ludzi twarzą, rozpoznajemy ich jakimś innym zmysłem. Jakby każda osoba miała swój "podpis energetyczny" i ten podpis dociera do nas zanim jeszcze zobaczymy twarz. I może właśnie wtedy kiedy ktoś staje się "cieniem", to znaczy że jego podpis jest nadal czytelny, ale fizyczna projekcja już nie. Jakby sygnał doszedł, ale obrazu już nie było jak wygenerować.
a co sie dzieje po tej zamianie? mam na myśli, czy cień-brat cos mówi czy milczy, czy w ogóle reaguje jak normal osoba?
to co Pelagiusza opisuje z tym wymazywaniem słów, to mi się wydaje istotniejsze niż sama zmiana wyglądu. bo mózg we śnie generalnie słabo radzi sobie z tekstem i drobnym drukiem, ale z mówieniem nie powinno być problemów. jeśli słowa znikają tylko przy tej jednej postaci, to albo coś je blokuje, albo sen po prostu nie ma jeszcze tej treści gotowej. 🙂
no dobra ale skąd w ogóle wiadomo że to "ciało eteryczne" jest widoczne we snach innych ludzi. to musi miec jakies oparcie w praktyce, bo inaczej to spekulacja na spekulacji. czy ktoś z was miał kiedyś potwierdzenie, ze śnił o kimś i ta osoba potem powiedziała "a właśnie tej nocy miałem dziwny sen" albo coś takiego?
no ale jeden przypadek z siostrą to nie jest jeszcze żaden wzorzec, sorry. żeby stwierdzić że ciała eteryczne są widoczne we snach, potrzeba by jakiegoś systematycznego czegoś. nie mówię że niemożliwe, ale na tej podstawie to trochę za dużo wniosków.
ja wiem ze niemadre pytanie ale skad wiadomo kiedy postac jest "cieniem" a kiedy po prostu mam niski poziom snu i slabiej pamietam twarz. bo ja tak mowie o tacie ze czasem jest "kims bez twarzy" ale moze po prostu moje sny sa plytkie i nie zapisuja szczegolow. jak odroznic to jedno od drugiego
Benedyk.1, mnie wydaje sie ze to jest właśnie sedno całej tej dyskusji i nikt jeszcze nie odpowiedział wprost. bo rzeczywiście - skąd wiemy że to coś znaczy, a nie że po prostu nasz mózg nie zapisał szczegółu? Pelagiusza, ty to czujesz jakoś inaczej niż zwykłe niepamiętanie?
